Koszyk 0
Opis:
Wiktoria po rozwodzie ucieka na niemiecką wieś. Chce zatracić się w depresji, ale przypadkowo poznaje trzy różne kobiety, które łączy jedno – są nieszczęśliwymi kurami domowymi. Razem wpadają na niecodzienny pomysł: będą gotować topless i kręcić filmy z kuchennych przygód! Kurze pióra opadają, a w stłamszonych gospodyniach budzi się kobiecość i seksualnoś ... ć. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Pascal
  • miękka
Mniej Więcej
  • Natasza Socha
  • 2015
  • 304
  • 200
  • 131
  • 978837642-558-0
  • 9788376425580
  • ZCR6T

Recenzje czytelników

Lekarstwo na depresję od Nataszy Sochy!

Ocena:
Autor:
Data:
Rosół z kury domowej, to potrawa znana ze swojej mocy uzdrawiania i rozgrzewania… Nie bez powodu mówi się przecież, że „rozbieramy się jak do rosołu”, bo z góry wiemy, że zaraz zrobi nam się gorąco. Podobnie jest z najnowszą książką Nataszy Sochy, która sprawia, że robi się cieplej na sercu, a dusza nagle zdrowieje…


Rosół z kury domowej jest moim zdaniem książką niezwykle prawdziwą i dającą do myślenia. Opowiada bowiem o kobietach, które poświęciły się dla rodziny - prały, zmywały ... gotowały, sprzątały, polerowały, czyściły, odkurzały, piekły, a do tego zajmowały się dziećmi i ogrodem, ale... Zapomniały zupełnie o sobie! Przeraziło mnie to, jak szare i bezbarwne musiało być ich życie - zwłaszcza tych bezdzietnych, które czekały na mężusia (z gazetką i trzydaniowym obiadem), w sterylnie czystym domu! Same w czterech ścianach przez cały dzień, bez hobby, bez przyjaciółek, ale za to z domem, który wymagał ich sprawnej ręki kury domowej. Przeraża mnie to do głębi, bo sama interesuję się milionem rzeczy i potrzebuję często czasu tylko dla siebie. Muszę czuć się wolna – móc wyjść, kiedy chcę, spędzić czas w teatrze, kinie albo chociażby w parku! Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym zrezygnować nie tylko z moich zainteresowań, ale również ze spotkań ze znajomymi. Zastanawiam się, czy coś takiego jest w ogóle możliwe - oddać siebie w całości mężowi i poddańczo spełniać jego zachcianki. Jest to dla mnie niemalże równoznaczne ze sprzedaniem duszy diabłu! Nic dziwnego, że te kobiety czuły się szare i odrzucone, skoro nie miały skąd czerpać radości...

Pierwszą wytresowaną kurą, którą poznajemy jest Wiktoria – szczęśliwa żona Tymona, który zrobił sobie z niej najprawdziwszą w świecie służącą. Nieprzytomnie zakochana dziewczyna, uwiedziona romantyzmem i czułymi słówkami przystaje na propozycję męża i rezygnuje z poszukiwania pracy po studiach… Zamiast zostać architektem i projektować ludziom domy, doprowadza swój własny dom do perfekcji. Jej sposób organizacji czasu wprawiał mnie w osłupienie i przerażenie – ta kobieta na wszystko miała gotową odpowiedź, a w sumiennym dbaniu o dom o stokroć przewyższa znaną nam z telewizji Perfekcyjną Panią Domu. Wszystko błyszczy i pachnie, z kuchni wychodzą coraz bardziej wykwintne dania, a mąż mimo tego znajduje nową zabawkę! Inteligentną, niezmiernie elokwentną, nieprzewidywalną i zupełnie nie potrafiącą gotować…

I w tym właśnie momencie Wiktoria zostaje na lodzie – mąż daje jej parę groszy na życie, bo przecież to on na wszystko zarabiał, a ona ucieka od dręczących ją wspomnień i zmartwień do swojej ciotki mieszkającej w Niemczech… Czy znajduje tam ukojenie? Tak! Wiktoria ma bowiem niesamowite szczęście! Trafiło się ślepej kurze ziarno, gdyż odnalazła tam nie tylko spokój ale również wspaniałe przyjaciółki (Leę, Judith, Marę), które borykają się z podobnymi problemami. Niestety, przed ślubem nasze bohaterki były ślepe jak kury po zmierzchu i nie dostrzegały wad swoich partnerów… Ale o tym dowiecie się już bezpośrednio od nich!


Natasza Socha znów mnie zachwyciła swoją elokwencją, lekkim piórem, umiejętnością pisania o trudnych sprawach z przymrużeniem oka. Ta autorka na pewno nie pisze jak kura pazurem – jest niczym najlepszy skryba i obserwator polskiej, często szarej i ponurej rzeczywistości. Dodatkowo swoją książkę znów wzbogaca wiedzą (jak w Maminsynku). Tym razem wiedza dotyczy: organizacji prac związanych z domem, gotowaniem i mechanizmami psychicznymi, które sterują naszym postępowaniem. Już teraz wiem, że jestem zupełnie niezorganizowaną i działającą chaotycznie gospodynią... Dowiedziałam się jednak z książki co robię źle i czym należy spierać plamy ze szpinaku, krwi, owoców czy nawet wina! Cóż - człowiek uczy się przez całe życie, a Natasza Socha z każdą stroną mnie dokształca, za co serdecznie dziękuję!


Jest jeszcze jedna rzecz, która jednocześnie zachwyca i bywa przykra… Kiedy zaczęłam czytać książkę (na telefonie, od razu po dostaniu maila) siedziałam na przystanku autobusowym i umierałam z głodu. Natasza Socha była jednak bezlitosna i opisywała liczne smakołyki lepiej niż Maciej Kuroń, Okrasa i Pascal razem wzięci… Ślinka ciekła, kiszki marsza grały, głodny żołądek przyklejał się do kręgosłupa, ale czytałam dalej – najadając się zachwytem. Rosół z kury domowej jest więc niezwykle apetyczną książką – niewskazaną dla ludzi głodnych bądź będących na diecie. Warto przy tym wspomnieć, że autorka jest współautorką kulinarnego bloga - chilifiga.pl .

Rosół z kury domowej nie da wam zasnąć i zmusi do przeczytania do końca! Obawiam się również, że mężowie tych kur domowych, które przeczytają książkę (i wyciągną z niej słuszne wnioski), powinni spodziewać się domowej rewolucji! Jeżeli zaobserwujemy teraz w Polsce nową falę rozwodów, to odnalezienie przyczyny nie będzie zbyt trudne…
Książka uczy bowiem, że każda z nas jest piękna, wartościowa i ma prawo do własnych marzeń, potrzeb, a nawet słabości!


Autorka zwraca również uwagę na szalenie istotną rzecz, którą jest strach kobiet przed samotnością… Skoro bowiem kury domowe zerwały kontakty ze znajomymi, aby w pełni oddać się mężom, to nagle, poza nimi, nie mają nikogo bliskiego! Boją się zatem podjąć decyzję o rozwodzie, aby później nie tylko nie zostać samotnymi istotami, ale również nie narażać siebie na nieprzychylne słowa społeczeństwa… Nie da się przecież ukryć, że każdy jest w takiej sytuacji najmądrzejszy i dziwi się: „jak ona mogła mu to zrobić, skoro całe życie ją utrzymywał, dawał dach nad głową, a ona miała TYLKO zajmować się domem!”


W całej powieści przyglądamy się procesowi ukurzenia żon (Ukurzenie, to proces przemiany normalnej kobiety w domowe ptactwo. Proces celowy, ale na szczęście odwracalny –strona 95), a później ich stopniowemu odkurzaniu… Postacie są tutaj niezwykle wiarygodne i od razu wzbudziły moją sympatię i współczucie. Czułam się tak, jakbym je osobiście poznała i z całego serca próbowałam pomóc we wcześniej wspomnianym odkurzaniu! A czy uda im się zrzucić kurze piórka i znów stać się kobietami, pełnymi marzeń i własnych pragnień? Sprawdźcie same.

Ta książka dosłownie hipnotyzuje i mocno potrząsa czytającą ją kobietą… Uważam, że Rosół z kury domowej powinien być przepisywany jako lek na kobiecą depresję, zmartwienia i brak pewności siebie! Ja po tej książce poczułam się po prostu… piękniejsza. I jestem przekonana, że jeszcze nie raz wrócę do tej lektury i przypomnę sobie zawartą w niej mądrość.


Wiele jeszcze mogłabym opowiadać o tej książce i mądrości, którą niesie. Po co mam Wam jednak psuć zabawę? Przeczytajcie i wyciągnijcie własne wnioski – naprawdę warto!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Rosół z kury domowej

Ocena:
Autor:
Data:
Natasza Socha to autorka trzech książek obyczajowych o specyficznej tematyce - macosze, maminsynku i kurach domowych. Miałam okazję zapoznać się z tą trzecią, choć w domu posiadamy także dwie pierwsze. Oprócz tego ma na swoim koncie kilka innych publikacji, w tym także zbiorowych.

Weronika od 12 lat była prawdziwą kurą domową, żoną Tymona. Dbała o dom, nie miała pracy, gdyż wtedy nie zdołałaby wykonać wszystkich swoich obowiązków domowych. Mimo tego ... że tak dbała o męża po tylu latach małżeństwa Tymon znalazł sobie kochankę. Weronika postanowiła wyjechać do Niemiec do ciotki Klary, gdzie poznała nowe kobiety - Leę, Marę i Judith. Co je połączyło? Czy ich życie mogło jeszcze ulec zmianie?

Pierwsza połowa powieści była ciekawa, ale to dopiero druga tak naprawdę mnie zainteresowała. Bohaterów nie ma zbyt wiele - tak naprawdę jest kilka głównych postaci oraz ich rodziny. Każda z nich ma cechy charakterystyczne dla swojej familii, więc nie sposób ich pomylić. Weronika jest prawdziwą kurą domową, więc umiejętnie zostały wplecione w treść przepisy na pozbycie się różnych plam, czy czyszczenie rozmaitych zakamarków domu. Na koniec zostało zamieszczone kilka przepisów kulinarnych, o których mogliśmy poczytać w publikacji.

Pozycja ma w sobie coś takiego, że jest miłą i przyjemną lekturą na lato. Druga część zdecydowanie bardziej mnie wciągnęła, a od czytania o potrawach przygotowywanych przez bohaterki zrobiłam się głodna. Na pewno więc wypróbuję te przepisy. Natasza Socha poruszyła problem kur domowych, które tak zatraciły się w swoim stanie, że nie bardzo widzą drogę wyjścia.

,,Rosół z kury domowej" to dobry, przyciągający uwagę tytuł powieści, która spodoba się miłośniczkom twórczości pisarki oraz książek obyczajowych. Być może także kobiety, określane mianem kury domowej postanowią coś zmienić w swoim życiu.

Moja ocena: 5/6
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.