Koszyk 0
Opis:
Po raz pierwszy w Polsce! Nowa saga autorki bestsellerowych „Kwiatów na poddaszu”. Ze wszystkich rodzin zamieszkujących niegościnne dzikie wzgórza Casteelowie są najbiedniejsi i najbardziej pogardzani. Heaven Leigh Casteel jest w swojej rodzinie wyjątkiem. Jakimś cudem ta bystra, ładna dziewczyna, chodząca w łachmanach, żyjąca w wiecznym brudzie i głodzie, terroryzowana przez okrutnego ojca i zmuszana do bezustannej harówki przez macochę ... potrafi ocalić marzenia i nadzieję na lepsze życie. Nie tylko dla siebie, także dla swojego brata Toma i młodszego rodzeństwa. Nie traci wiary, że pewnego dnia pokażą światu, jak bardzo są wartościowi i utalentowani, dowiodą, że zasługują na miłość i lepszy los. Kiedy macocha, która nie może już dłużej znieść koszmarnego życia na wzgórzach, ucieka – ojciec wymyśla szatański plan, który może pogrzebać na zawsze marzenia Heaven i pozostałych dzieci… Powieści V.C. Andrews są bogatymi, epickimi sagami, okrutnymi jak baśnie braci Grimm, utrzymanymi w atmosferze wiktoriańskich opowieści grozy. Autorka potrafi po mistrzowsku ukazać zło świata i ludzi, widziane oczami dzieci. „Daily Express” Ten horror uwodzi czytelnika… „Glasgow Sunday Mail” Wstrząsająca saga, od której trudno się oderwać! „The Times” Fenomen popularności V.C. Andrews trwa nieustannie od czasu wydania „Kwiatów na poddaszu”. Książki autorki, tworzące prawie dwadzieścia bestsellerowych serii, osiągnęły łączny nakład ponad 106 milionów egzemplarzy i zostały przetłumaczone na dwadzieścia dwa języki. „Rodzina Casteel” to pierwsza część cyklu, którego kolejne tomy wkrótce ukażą się nakładem Prószyński i S-ka. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Virginia C. Andrews
  • 2013
  • 544
  • 188
  • 125
  • 978-83-7839-640-6
  • 9788378396406
  • ZB8HD

Recenzje czytelników

Na Wzgórzach Strachu

Ocena:
Autor:
Data:
„Kocham te góry i nienawidzę ich. Tyle mi dają i tyle zabierają. Są groźne i piękne. Bóg pobłogosławił tę krainę i przeklął jej mieszkańców, dlatego człowiek czuje się tu mały i nieważny. Chcę stąd uciec i jednocześnie chcę zostać.”*

Nie kochana przez ojca, pogardzana przez ludzi, biedna i zagłodzona, mieszkasz wraz z resztą rodziny na wzgórzach w pomieszczeniu w ogóle nie przypominającego domu. Nędza i rozpacz. Jedyną szansą na wyrwanie się z tego jest nauka ... tylko jak pogodzić ją z codziennymi obowiązkami, opieką nad rodzeństwem i długą trasą do i ze szkoły? Skąd brać siłę na codzienną walkę gdy chce się usiąść i płakać?

Zachodnia Wirginia, Wzgórza Strachu - to tam toczą się losy trzypokoleniowej rodziny Casteel. Najbiedniejsza i najbardziej pogardzana rodzina w okolicy, żyjąca w wiecznym brudzie, głodzie. Najstarsza z rodzeństwa Heaven Leigh Casteel, główna bohaterka, jak i narratorka tej powieści, bystra i pojętna, niezauważana przez ojca, zmuszana do ciężkiej pracy przez macochę, doceniana i kochana jedynie przez młodsze rodzeństwo. Ona jako jedyna, mimo tego wszystkiego wierzyła w lepsze jutro dla siebie i dla rodzeństwa. Znosiła wszystko dzielnie nie podejrzewając nawet co ma przynieść jej nadchodzący czas…

Gdy tylko w zapowiedziach wydawnictwa Prószyński i S-ka zobaczyłam tę książkę od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Po tym jak zachwyciła mnie saga o Dollangangerach byłam niezmiernie ciekawa czym jeszcze może uraczyć swoich czytelników Virginia Cleo Andrews. Czy jest w stanie bardziej mnie zszokować, czy po raz kolejny wywoła burzę emocji?

Już na samym początku czytania daje się zauważyć, że w „Rodzinie Casteel” schemat goni schemat i tylko nieliczne elementy są czymś nowym. Mamy tu rodzeństwo - starszą dwójkę, która jest ze sobą bardzo blisko i mogę nawet rzec, że za blisko oraz młodszą dwójkę, którą trzeba się opiekować, o dziwo jedno z nich jest chorowite. Pozostawieni sobie, mimo tego, że mieszkali z rodzicami. Tak, tak książka zarysem bardzo przypomina mi „Kwiaty na poddaszu”, wiem też, że nie jest to żadne arcydzieło tylko zwykłe czytadło. Ale nawet mimo tej schematyczności, mimo zwykłego czytadła Virginia Cleo Andrews ma niesamowity talent do tworzenia fabuły, do plątania losów bohaterów, do wodzenia czytelnika za nos. Akcja powieści toczy się wartko, nie ma mowy o chwili spokoju czy oddechu, wszystko dzieje się szybko i zawile. Powieściopisarka ma wszystko przemyślane i dopracowane, zadbała o emocje (i to jak!), skupiła się na opisach otoczenia (szczególne brawa za zobrazowanie chaty, w której mieszkali bohaterowie - mroczna, zapuszczona) i losów głównej bohaterki. Przyznać muszę, że pod tym względem Andrews jest dla mnie mistrzynią.

Wspominałam już co nieco o bohaterach, ale nie byłabym sobą gdybym nie napisała wszystkiego co myślę. Co prawda każda postać została wykreowana w taki sposób, aby swoją osobowością wyróżniać się pośród innych, ale nie szło nie zauważyć, że to nad Heaven Autorka spędziła najwięcej czasu, jej postać jest dopracowana w najmniejszym calu, przez całą powieść to ona grała główne skrzypce, to jej emocje były opisywane, to jej zmiany w niej zachodzące było dane mi obserwować, to jej psychik była rozkładana na części pierwsze. Reszta to tło, tak jakby na potrzeby pewnych wydarzeń, po to aby coś mogło się wydarzyć. Podoba mi się w postaciach stworzonych przez Andrews, przynajmniej niektórych, że wywołały we mnie sprzeczne emocje - czułam do nich sympatię, jak i niechęć, przez co byłam i nadal jestem trochę „skołowana”. Na szczęście są też bohaterowie co do których nie mam wątpliwości, czy darze je sympatią czy też wprost przeciwnie.

Cóż mogę napisać, mimo wszystkich moich „ale” książkę pochłaniałam za każdym razem gdy zabierałam się za jej czytanie. Świadoma schematyczności, małych wartości literackich, wszystkich „ale” jakie można zarzucić tej powieści pochłaniałam strona za stroną, spragniona wiedzy co dalej. Autorka wodziła mnie za nos, zmylała i sprawia, że już sama nie wiedziałam co mam myśleć. Niby coś było dla mnie jasne, a tu nagle jakieś nowe rozwiązanie, drzwi, które zmieniają postać rzeczy i bieg wydarzeń, a ja zgrzytałam zębami, bo po raz kolejny zostałam wprowadzona w pole. Przeżywałam tą historię całą sobą, bo nie mogłam inaczej, tyle w niej bólu, żalu, rozpaczy, a zarazem nadziei, miłości i piękna. Zachwyciły mnie opisy otoczenia, które przedstawiały wzgórza jako surowe, niebezpieczne i zimne, a zarazem piękne i malownicze, one są pełne kontrastu i Andrews udało się to opisać. Ciekawa jestem czym zaskoczy bądź też nie w drugiej części - mam tylko nadzieję, że Heaven, nie stanie się jak Cathy z sagi Dollangangerów.

Jeśli tylko podobały się wam „Kwiaty na poddaszu” oraz ich kontynuacje, to ta książka również się spodoba. Książka nie jest pozbawiona mankamentów (wspomnianych wyżej), ale nawet wtedy nie można się od niej oderwać, przeżywa się ją mocno, ma się ochotę tam wtargnąć i wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Andrews umiejętnie plącze ludzkie losy, jest nieprzewidywalna oraz zaskakująca.

*str. 356

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2013/11/na-wzgorzach-strachu.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Z życia Państwa Casteel

Ocena:
Autor:
Data:
W sagach rodzinnych zaczytuję się z przyjemnością od lat. Lubię zagłębiać się w losy pokoleń związanych z więzami krwi, lubię odkrywanie rodzinnych tajemnic i sekretów. Nie wiem doprawdy jak to się stało, że do tej pory nie miałam przyjemności lektury żadnej książki Pani Andrews. Tak jakoś się złożyło, że nie czytałam "Kwiatów na poddaszu" i innych książek o rodzie Dollangangerów, więc od razu zastrzegam, że nie będę porównywać twórczości tejże autorki do siebie ... Ja po prostu tak "na świeżo" włączyłam czytnik i zaczęłam czytać powieść, która zawładnęła mną błyskawicznie. Wystarczyło kilka stron, bym się totalnie zaczytała.

Za sprawą pióra moim zdaniem niezłej pisarki przeniosłam się do pewnego domu położonego na Wzgórzach Strachu, gdzie zamieszkiwała pewna trzypokoleniowa, biedna rodzina. Casteelowie byli bardzo ubodzy, z trudem przeżywali kolejne dni. Nie mieli przytulnego domu i tylko dzięki zaradności kobiet nie groził im głód. Ich codzienna egzystencja była ciężką walką o przetrwanie. Pewnie sytuacja rodziny byłaby lepsza, gdyby ojciec pierwszoplanowej bohaterki Heaven Leigh był bardziej pracowity i odpowiedzialny, ale nicpoń z niego i ladaco. Na całe dnie znikał z domu prowadząc hulaszczy tryb życia. Zajmując się nielegalnym handlem bimbrem, a profity z niego lądowały w kieszeni pań lekkich obyczajów z domu publicznego w Winnerow. Luke nie dbał o żonę, która z dnia na dzień miała coraz bardziej dość ciężkiego życia. Heaven jest najstarsza z rodzeństwa. Urodę odziedziczyła po zmarłej matce, pierwszej żonie Luca. Mądra, bystra i pracowita. Od dziecka ciężko pracowała pomagając w pracach domowych i opiekując się młodszym rodzeństwem, które bardzo kochała. Mimo smutnego losu dziewczyna wierzyła, że nadejdzie czas radości i dostatku. Szansę na lepsze jutro dla siebie i rodzeństwa upatrywała w edukacji i emigracji w bardziej przyjazne miejsce do życia. Jednak zamiast lepszego nastało gorsze. W jednym dniu miały miejsce dwa pogrzeby babci i dziecka powitego przez macochę Heaven. Te smutne zdarzenia były początkiem trudnych dni. Na barki nastolatki spadła lawina trosk i kłopotów.........

Książka Andrews to porywające babskie czytadło. Jak się już zacznie czytać, to trudno się oderwać. Przestaje liczyć się wszystko inne poza odpowiedzią na pytanie "i co dalej?". Losy ubogiej wiejskiej dziewczyny niezwykle wzruszają i budzą pokłady współczucia. Bogu ducha winna nastolatka nagle musiła udźwignąć potężny ciężar. I nikt z dorosłych nie palił się jej do pomocy. Były dni, gdy pewnie wszystko ją powalało i przerastało, ale nie miała wyjścia i musiała zagryzać zęby. Nie potrafię sobie wyobrazić, by lekturę tę przeczytać bez większych emocji, bez łez. Nie można chyba przejść obojętnie wobec dziecięcego cierpienia, porzucenia przez nieodpowiedzialnych rodziców, potwornej biedy, głodu i braku poczucia bezpieczeństwa. Trudno ubrać w słowa tę całą masę emocji jaka mną targała podczas czytania. Były one tak silne, że chwilami musiałam odłożyć czytnik by ochłonąć. Klimat tej powieści (sama nie wiem czemu) chwilami przypominał mi norweskie sagi. Wiało też grozą, grobowym nastrojem i brakiem jakiegokolwiek płomyczka nadziei. Nie jest to proza wybitna, nie jest to jakieś literackie arcydzieło, ale z pewnością jest to książka w stylu jaki kocha wiele czytelników. Ktoś powie, że czysta komercja. Powieść napisana pod gust kobiet w każdym wieku, które lubią się wzruszyć, popłakać i użalać. Być może, ale to naprawdę chwytająca za serca książka, która bez reszty potrafi zawładnąć umysłem czytelnika. I cóż nie pozostaje nic innego jak wypatrywać kolejnych tomów tej historii..................
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.