Koszyk 0
Opis:
Czasem, żeby pokonać tyranów trzeba stać się jednym z nich? Darrow jest zwykłym górnikiem w kolonii na Marsie. No, może nie takim zwykłym, bo wykonuje niebezpieczną pracę Helldivera. Jednak należy do najniższej kasty. W dodatku nie ma ambicji, żeby przebić się wyżej, zresztą w jego świecie to zwyczajnie niemożliwe. Człowiek rodzi się i umiera dokładnie w tym samym miejscu, w tym samym układzie. Lecz nagle w życiu Darrowa zdarza się coś, co sprawia, że wszystko staje na głowie ... a niemożliwe staje się możliwe. Nieszczęście może człowieka przytłoczyć, ale może też zeń wydobyć niesamowitą energię. Dopiero kiedy chłopak wyrywa się z ciasnych ograniczeń kolonii, zaczyna dostrzegać, jak funkcjonuje świat, w którym przyszło mu żyć. W dodatku może w tym świecie zostać bogiem? a właściwie jednym z bogów. Jednak aby to osiągnąć, musi walczyć, zapomnieć w dużej mierze, kim był przedtem. Pierce Brown przedstawia uniwersum pełne skrajności. To rzeczywistość obca nam, choć oparta na nieobcych podstawach. Autor nabudowuje świat na doskonale znanych nam mitach, z tym że to ludzie są tutaj zarówno bogami, jak i ostatnią mierzwą, bezwzględnie wdeptywaną w ziemię. Brown w mistrzowski sposób prowadzi akcję, trzymając czytelnika w ciągłym napięciu. I jeśli nawet ktoś podczas lektury zyska pewność, że wie, co się za chwilę zdarzy, tak naprawdę jest w błędzie. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Pierce Brown
  • 2014
  • 0
  • 432
  • 205
  • 135
  • 9788364030253
  • 9788364030253
  • ZBD8P

Recenzje czytelników

Rewolucja w odcieniach czerwieni

Ocena:
Autor:
Data:
"Red Rising: Złota krew" to pierwszy tom trylogii Pierce'a Brown'a, która trzęsie światem w posadach. Moje zdziwienie jest tym większe, że po przeczytaniu okładkowego opisu stwierdziłem, iż trzymam w rękach typową powieść scifi autora młodego pokolenia, który naszkicował historię typowo pod młodą publiczkę, z pięknymi gwiazdeczkami, miłosnymi rozterkami i ogólnie happy endem na końcu. Nic z tych rzeczy!

Fabuła powieści wybiega daleko w przyszłość. Można oszacować ... że minęło co najmniej 700 lat od wielkiej wojny kolonii z Ziemią (co przypomina łudząco walkę kolonii Nowego świata z Europą o niepodległość), po której zwycięska frakcja ustanowiła nowy porządek. Po trwającej lata wojnie zapomniano o demokracji, państwach i narodach. Teraz ludność została podzielona na kasty nazywane kolorami, którym przewodzą Złoci. Wszystkie inne kolory tęczy im służą. Rodzą się i umierają po to, aby spełniać ich zachcianki. Najniższym z nich jest czerwony, dodatkowo podzielony na nadczerwonych - którzy sprzątają ulice i podczerwonych pracujących głęboko pod ziemią w kopalniach, nie będąc w ogóle świadomym, co dzieje się na powierzchni. Wśród nich znajduje się młody górnik - Darrow, który w wyniku niewinnego występku traci miłość i sens życia. Od teraz nie ma dla niego celu, dlatego przyjmuje ofertę podziemnego ruchu, będącą szansą na zniszczenie obecnego ładu.

Nowy porządek jaki wyśnił sobie Brown w istocie jest bardzo dystopijny, ale nie jest wcale czymś wielce oryginalnym. Wyraźnie widać, że czerpał z wielu klasycznych powieści scifi, nawet światowych wydarzeń, podczas gdy budował świat przyszłości. Złoci i ich kasta posiadają wyraźnie faszystowski wydźwięk, aż nadto przypominając III Rzeszę Hitlera. Pozostałe kolory, zgodnie z oznaczeniem, są trutniami pracującymi za nich, służącymi na usługach lub niewolnikami wykonującymi najcięższe roboty - na dodatek w pełnym kłamstwie. Autor nie kryje się za parawanem młodzieżowej poprawności. Pokazuje kastowy porządek oczami nastolatka, doświadczonego tak ciężko, że aż czuć jego gniew i frustrację, gdy doświadcza tego całego zła i na dodatek odkrywa prawdę o kłamstwie Złotych. Historia opowiedziana jest z perspektywy Darrowa, który rzadko ocenia rzeczy w pośpiechu. Na bieżąco porównuje i analizuje, komentuje z lekką autoironią.

Ale spokojnie, jeśli myślisz, że chłopak chwyci za giwerę i rozwali własnoręcznie utrwaloną od stuleci skostniałą strukturę dowodzenia super ludzi - tzw. Elitę. To nie tego typu powieść. Brown po raz kolejny udowadnia, że nie tylko czas, miejsce i akcja powieści przemyślał dokładnie. To także sposób działania głównego bohatera, który odnajdując pomoc wśród podobnych sobie, zmienia się fizycznie i psychicznie w Złotego tyrana. Jego celem nie jest wyniszczenie największej ilości wrogów, ale stopniowe wtapianie się struktury Elity i zdobywanie władzy mogącej w przyszłości, we właściwym momencie zadać cios tak mocny, że zachwieje władztwem panów. Autor korzysta pełną garścią z filozofii wojennej klasyków, którą przytacza podczas walk frakcji o zamki. Młody Darrow pokazuje się z lepszej strony jako dowódca, organizator, taktyk, a nawet rewolucjonista, zdobywając powoli zaufanie Elity, aż w końcu rozbierze ją na kawałeczki od środka.

Początki są trudne. Czytelnik jednak z powodzeniem odnajduje się w historii i zaskakuje na właściwy tor w chwili, gdy zdobywa więcej informacji o zewnętrznym świecie. Kolejne rozdziały kończą się w taki sposób, aby rozbudzić ciekawość czytelnika, przez co granica między nimi zaciera się nieustannie. Tak samo jak podział książki na cztery części nie odzwierciedla kolejnych etapów przygód Darrowa. Dlatego już po 40-50 stronach trudno powstrzymać się przed odłożeniem książki na półkę. Ten niezwykle młody autor pokazał, że mimo wielu podobieństw i zapożyczeń można napisać powieść oryginalną i niewpadającą w nurt młodzieżowych dystopijnych space operowych romansów. Napisał powieść ciekawą, dobrze skonstruowaną, z wyraźnie nakreślonymi bohaterami, których poznajemy od lepszej i gorszej strony - powieść wartą przeczytania.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

"Życie to najskuteczniejsza szkoła..."

Ocena:
Autor:
Data:
Wciąż pojawiają się jakieś książki, które porównywane są do bestsellerowych „Igrzysk śmierci”. I mimo że niektórym dystopie się już znudziły, to jednak nadal gatunek ten ma swoich wiernych fanów – chociażby mnie. „Igrzyska śmierci” były powiewem świeżości wśród całej panującej wtedy na rynku wydawniczym reszty i dla wielu osób stały się czymś na wagę złota. Osobiście bardzo nie lubię porównywania książek między sobą, bo człowiek nastawia się wtedy na coś wyjątkowego ... a wiadomo jak to czasem bywa… „Red Rising. Złota Krew” to debiut Pierce’a Browna, na który nastawiłam się bardzo pozytywnie. Czy moje nastawienie okazało się słuszne?

Darrow jest Helldiverem. Jednym z mieszkańców rozległych jaskiń znajdujących się pod powierzchnią Marsa. Helldiverzy specjalizują się w wydobywaniu cennych surowców. Ich praca jest bardzo niebezpieczna, ale wizja przyszłości ukazująca możliwość życia poza jaskiniami jest warta każdej ceny. Jednak wkrótce okazuje się, że wszyscy mieszkańcy jaskiń żyli w kłamstwie. Władze ich okłamywały, ukrywały przed nimi coś tak niezwykle ważnego… Surowe zasady i zastraszanie sprawiły, że ludzie nie chcieli o nic walczyć. Żyli niczym niewolnicy, a Ci, którym udało się wybić na szczyt, zagarnęli wszystko dla siebie. Wydarzenia, które mają miejsce w przeciągu paru dni sprawiają, że Darrow podejmuje niezwykle ważną decyzję – zniszczy tych, którzy oszukiwali jego, jego rodzinę i przyjaciół. Przeniknie w szeregi wroga i rozpęta prawdziwą rebelię… Jednak czy Czerwony może zostać Złotym?

„Narodu nie da się zniszczyć od zewnątrz dopóty, dopóki nie zostanie zniszczony od środka. Pamiętaj o tym. Jesteśmy burzycielami narodów, nie terrorystami.”

Akcja powieści toczy się na Marsie, ludzie są podzieleni na frakcje, których nazwy oznaczane są kolorami. Najwyżej stoją Złoci – bogate i wpływowe rodziny, które rządzą resztą. Są bezwzględni, przebiegli, ale przy tym wszystkim sprytni i niezwykle inteligentni. Darrow należy do Czerwonych – zwykli ludzie, którzy muszą zapracować na jedzenie, a i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Na szczęście nie znajdują się na szarym końcu… Co oczywiście nie wróży za dobrze tym, którzy to nieszczęsne miejsce zajmują i nie mają nic do powiedzenia. Spodobał mi się ten pomysł podziału społeczeństwa, a także przedstawienie całkowitej hierarchii. Autorowi w dobry sposób udało się przekazać swoją wizję świata, co jest widoczne w dokładnych i szczegółowych opisach. Książka jest dopracowana i napisana przystępnym, niejałowym językiem. Jak na debiut – bardzo dobra robota.

Całą historię poznajemy z punktu widzenia Darrowa. Każda jego myśl, każde uczucie, każda najdrobniejsza rzecz, która go dotyczy, staje się również częścią nas samych. Czytelnik może całkowicie zżyć się z głównym bohaterem, dzięki czemu jeszcze lepiej wczuje się w klimat powieści. A naprawdę warto, ponieważ jego przeżycia są niesamowite. Głównemu bohaterowi przychodzi zmierzyć się z ciężką sytuacją, musi szybko podejmować decyzję, ale nie zapominać o dobrym ich przemyśleniu i prawdziwym celu swojej misji. Rzeczywiście bardzo łatwo tutaj znaleźć odniesienie do „Igrzysk śmierci”, bowiem młodzież zostaje odizolowana o reszty świata i walczy o przetrwanie. Walczy również o władzę i szacunek, a zwycięzca może być tylko jeden. Jest to jednak oparte na nieco innych motywach i zasadach, ale nie brakuje tutaj rozlewu krwi, brutalności, bezwzględności, zdrady, wierności, honoru, sprytu, inteligencji czy też zaskakujących zwrotów akcji.

„Życie to najskuteczniejsza szkoła, jaką kiedykolwiek stworzono.”

Autor trzyma nas w ciągłym napięciu i dba o to, aby akcja toczyła się odpowiednio dogranym tempem. Są chwile spokojniejsze, ale tuż po nich zostajemy wrzuceni w wir niewiarygodnych wydarzeń, gdzie nie ma ani chwili wytchnienia. Przyznaję szczerze, że panu Brownowi wiele razy udało się mnie zaskoczyć, a nieprzewidywalność to coś, za czym przepadam. Dlatego ma za to ogromnego plusa, podobnie jak za swego rodzaju dojrzałość, co rzadko spotyka się w debiutach literackich. Chwilami zadziwiała mnie wizja tego świata książkowego, bowiem w świecie, gdzie z jednej strony rozwinęła się technologia i panuje stały postęp, z drugiej widoczne jest zacofanie rodem ze średniowiecza. Może to nie do końca dobre określenie, ale po prostu zaobserwować tutaj można popadanie ze skrajności w skrajność, co ciężko ubrać w odpowiednie słowa. Myślę jednak, że każdy, kto tę powieść przeczyta, zrozumie, co mam na myśli.

„Niby to znane, a jednak zupełnie nowe.” – takie zdanie widnieje na okładce „Red Rising. Złota Krew”. Myślę, że w doskonały sposób charakteryzuje książkę Pierce’a Browna. Faktycznie powtarzają się pewne znane już motywy i schematy, za czym nie przepadam w żadnym wypadku, a tutaj proszę! Ta powieść naprawdę mi się spodobała i zupełnie nie dbałam o to, czy powiela pewne rzeczy, bowiem ma w sobie własną nutkę oryginalności. Czytało mi się ją znakomicie, okazała się być niezwykle wciągającą i barwną lekturą. Pełna ognia, życia i werwy, podobnie jak przyciągająca wzrok okładka. Historia w niej zawarta uczy wielu wartości i pokazuje wewnętrzną walkę toczącą się w człowieku, gdy przyjdzie mu się zmierzyć z niezwykle ciężkim etapem życia. Nie jest to kolejna nudna opowiastka, ale poruszająca i dająca do myślenia historia. Wystawiam mocne 9/10.

sheti-shetani.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena