Koszyk 0

Profil recenzenta:
Kruszynka

Krótka autoprezentacja

Studentka II roku Filologii Rosyjskiej, zakochana w książkach, pamiętliwa Skorpionica. Czyta wszystkie gatunki, jednak najbardziej przepada za kryminałami, lubi także historie prawdziwe, czy przygodowe. Od czasu do czasu lubi także zagłębić się w lekturę poradników.

Recenzje użytkownika

Autor: Paulina
Data:
Gdzieś w Internecie znalazłam kiedyś informację, że nakład ,,Wybranych” za granicą w ciągu 5 dni osiągnął liczbę 17 000. Jak dla mnie ilość niesamowita, więc postanowiłam się skusić na kolejną książkę z serii paranormal romanse, jak mi się wydawało, odpowiednią dla nastolatków.

Główna bohaterka, Allie Sheridan była normalną nastolatką. Wszystko zmieniło się, gdy niespodziewanie zniknął jej o 2 lata starszy brat, Christopcher, z którym była bardzo związania. Wówczas zaczęły się z nią problemy, przestała się uczyć, ciągle robiła na przekór rodzicom i nauczycielom. Wybryk z pomalowaniem drzwi nie był wyjątkiem…

,, Gorączkowo rozejrzała się po korytarzu. Od głównych drzwi odcięła ją policja, a jedyne wyjście awaryjne okazało się zamknięte […] Oparła dłonie na kolanach i zwiesiła głowę. To nie może się tak skończyć, rodzice ją przecież zabiją. Trzecie aresztowanie w ciągu roku? Wystarczyło, że przenieśli ją do tej zacofanej szkoły. Ciekawe, gdzie tym razem by ją posłali” 1


Trafiła na posterunek, skąd odebrał ją ojciec. Rodzice nie odzywali się do niej, zabronili także korzystać z komputera, czy telefonu. Dziewczyna była załamana, tym bardziej, gdy dowiedziała się, że opiekunowie postanowili wysłać ją do prywatnej szkoły – Akademii Cimmerii, o której wcześniej nigdy nie słyszała. Nie zdążyła nawet pożegnać się ze znajomymi, a tym bardziej z jej kompanem od wybryków, Markiem.

,,Było o wiele gorzej, niż sobie wyobrażała. Gotycka budowla z ciemnoczerwonej cegły, stojąca u stóp skąpanego w słońcu leśnego wzgórza, wydawała się kompletnie nie na miejscu. Trzypiętrowa konstrukcja sprawiała wrażenie, jakby wyrwano ją zupełnie z innych czasów i okolic i rzucono tutaj… gdziekolwiek to ,,tutaj” się znajdowało. Spadzisty dach pełny wieżyczek zwieńczono czymś w rodzaju ostrzy z kutego żelaza, które wydawały się przecinać niebo.” 2


Atmosfera w szkole była inna, niż wszędzie. Nauczyciele prosili nawet, żeby uczniowie zwracali się do nich po imieniu. Przewodnicząca Jules postanowiła zaznajomić się Allie z innymi uczniami. Z czasem poznała również innych, jej najlepszą przyjaciółką stała się Jo.

,, […] kiedy już przywykłam, zakochałam się w tym miejscu. Uwielbiam to, że lekcje są trudne i że wszyscy są dziwni. Niektórzy nauczyciele to kompletne świrusy. Wszystko tu do siebie pasuje. Od dłuższego czasu dobrze się tutaj czuję. Właściwie to nawet świetnie. Jakbym znalazła swoje miejsce na ziemi.” 3


Ostatnio we wszystkich książkach młodzieżowych, które czytam pojawia się motyw jednej dziewczyny, zakochanej w dwóch chłopcach. To już powtarzalny schemat, ale czy nie jest tak z każdą z nas, że w pewnym wieku wydaje nam się, że podoba nam się nie jeden wybranek serca? Ally to typowa nastolatka, która w tej kwestii nie różni się niczym od każdej z nas.

,,Wyciągnął ręce i przytulił ją do siebie, a ona po chwili wahania rozluźniła się w jego ramionach. Poczuła gęsią skórkę wywołaną dotykiem jego palców, sunących delikatnie w dół jej pleców aż do talii.” 4


Sylvain nie pozostawał jednak osamotniony w zalotach wobec przepięknej nastolatki, która niespodziewanie dołączyła do ich szkoły w semestrze letnim. Konkurentem okazał się Carter.

Na domiar złego w szkole zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Allie wraz z koleżankami i kolegami słyszała dziwne odgłosy, jednak uczniowie uspakajali ją, że na pewno jej się przesłyszało lub, że to były z pewnością ich kroki. Okazało się również, że w Akademii Cimmerii istniała jakaś tajemnicza Nocna Szkoła. Jakie były jej zadania oraz kto był wrogiem, a kto przyjacielem?

,, Czym w ogóle była ta szkoła? Kim byli Ci ludzie? Allie czuła, że narasta w niej niepokój. Nie wiedziała już, komu może zaufać.” 5


Na jaw wyszły fakty, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czy uczniowie Nocnej Szkoły zdołali uchronić dziewczynę przez zagrożeniem? Kim byli tytułowi Wybrani? Po szkole zaczęły krążyć różne pogłoski, czy okazały się prawdziwe?

,, Zastanawiała się, czemu takie rzeczy zawsze jej się przytrafiają. Przecież przez chwilę miała wrażenie, że być może wreszcie udało jej się znaleźć miejsce, w którym po prostu mogła być sobą. Gdzie czuła się bezpieczna i akceptowana. Ale znów było tak samo. Wszyscy zwrócili się przeciwko niej i pozostawili ją samej sobie” 6


Odkąd tylko ujrzałam, że na polskim rynku pojawi się kolejna powieść z gatunku paranormal romanse wiedziałam, że nie będę mogła przejść koło niej obojętnie. Fabuła naprawdę jest wyjątkowa, dotąd chyba jeszcze się nie spotkałam z taką. Co ciekawe, nie ma też żadnych wampirów, ani wilkołaków. Niesamowite ! Wydawało mi się bowiem, że ostatnimi czasy to oni zawładnęli sercami czytelników w różnym wieku.

C. J. Daugherty napisała całą trylogię ,,Wybranych” w wyniku zakładu z mężem, który uważał, że kobieta potrafi pisać, tylko boi się spróbować. Zagroził, że jeśli książka nie powstanie nazwie ją tchórzem. Czy autorka miała jakiś wybór? Nie - i bardzo się z tego cieszę. Tak ciekawej książki z tego gatunku nie czytałam już bardzo dawno.

Język jest prosty i zrozumiały, a fabuła wręcz porywa czytelnika, przenosząc go w inny świat. Tajemniczy świat Akademii Cimmerii, świat miłości, ale i nienawiści. Już sama okładka przyciąga wzrok czytelnika, jest nietypowa i doskonale oddaje klimat opisany w powieści.

,,Wybranych” polecam wszystkim miłośnikom gatunku paranormal romanse, z pewnością znajdą w niej coś, czego nie odkryli jeszcze w żadnej pozycji , która ukazała się dotychczas na polskim rynku. Ta książka do bardzo udany moim zdaniem debiut autorki. Już nie mogę doczekać się dalszych części, gdyż wiele wątków zostało jeszcze nie rozwiniętych, a jeszcze więcej pewnie nieporuszonych !

Moja ocena : 9,5/10

C.J. Daugherty ,,Wybrani” , wyd. Otwarte , 2013, str.
C.J. Daugherty ,,Wybrani” , wyd. Otwarte , 2013, str. 23
C.J. Daugherty ,,Wybrani” , wyd. Otwarte , 2013, str. 79
.C.J. Daugherty ,,Wybrani” , wyd. Otwarte , 2013, str. 128
.C.J. Daugherty ,,Wybrani” , wyd. Otwarte , 2013, str. 233
.C.J. Daugherty ,,Wybrani” , wyd. Otwarte , 2013, str. 312
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Paulina
Data:
Któż z nas nie lubi czytać książek o miłości, jak z bajki? Chyba nie znajdzie się taka osoba. Z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po ,,Receptę na miłość” Barbary O’Neal , tym bardziej, że wcześniej słyszałam wiele o autorce pozycji. Jakie są moje odczucia? Przeczytajcie sami!

Ramona od lat prowadziła swoją piekarnię, jej bochenki były najróżniejsze, chętnych także nie brakowało. Obecnie jednak działalność przeżywała kryzys, nie chciała nim martwić pozostałych członków rodziny. Jej córka Sofia była zamężna z Oscarem, którego była żona siedziała w więzieniu, a 13-letnia nastolatka przeżywała okres buntu. Kobieta miała 15 lat, gdy urodziła dziewczynkę, teraz ona musiała zająć się poparzonym na misji wojskowej mężem. Katie miała zamieszkać z Ramoną, czy ich stosunki się uregulują i staną się sobie bliskie?

Pozycja napisana jest w sposób bardzo lekki, zrozumiały. Czytałam ją z wielką przyjemnością, nie mogłam doczekać się jej końca. Mimo tego, że powieść jest dość gruba przeczytałam ją w mgnieniu oka, strony przelatywały mi błyskawicznie. Można zauważyć, że autorka ma wielki talent do pisania, więc z chęcią kiedyś chciałabym przeczytać także inne jej powieści. ,,Recepta na miłość” podzielona jest na części, co jest dużym plusem tej pozycji. Można poznać punkt widzenia różnych bohaterów.

Bohaterami stają się zwykli ludzie, a tłem ich wydarzeń codzienne wydarzenia. Bardzo podobało mi się to niewprowadzanie wyszukanych postaci. Zachwycił mnie także kącik kulinarny, w którym mogliśmy znaleźć przepisy na dania Ramony – nie wiem na ile prawdziwe. Jednak skojarzyło mi się to z niedawno czytanym ,,Przepisem na życie”, gdzie to również występowała. Widocznie historia lubi się powtarzać…

Misja wojenna, poparzenie to trudne chwile w życiu każdej rodziny. W dodatku Sofia była w ciąży, więc sytuacja tym bardziej się komplikowała. Nie było wiadomo, czy mężczyzna przeżyje, jego ciało było bardzo poparzone… Takie zdarzenie mogło mieć miejsce w życiu każdego z nas. Zastanawialiście się, jak postąpilibyście w dramatycznych sytuacjach? Ja szczerze mówiąc nie, choć może warto o tym pomyśleć!

,,Recepta na miłość” to pierwsza przeczytana przeze mnie pozycja Barbary O’Neal, którą mogę z czystym sumieniem polecić miłośnikom powieści z życiowymi zdarzeniami. Z pewnością się nie zawiedziecie!

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Paulina
Data:
Chyba każda z nas, będąc uczennicą gimnazjum zaczytywała się w dramacie ,,Romeo i Julia” Szekspira. Sama muszę przyznać, że niewiele już pamiętam, wiem jednak, że ta miłość nie należała do szczęśliwych. Gdy dowiedziałam się, że na rynku polskim pojawi się ,,nowsza” wersja tej opowieści nie wahałam się ani chwili, żeby się z nią zapoznać.

Rosaline Caplet od lat przyjaźniła się ze swoim sąsiadem Robertem Montego. Nic jednak między nimi nie wskazywało na to, aby mieli do siebie zapałać miłością, byli zwykłymi przyjaciółmi, jakich wiele. Dziewczyna zazdrościła swoim przyjaciółkom, Charlie i Olivii, że znalazły swoje drugie połówki z mniejszym lub większym powodzeniem, że miały z kim spędzić czas, iść na imprezę, choć ona zawsze także im towarzyszyła. Po powrocie z wakacji okazało się, że w stosunkach Rosaline i Robs, będących już uczniami ostatniej czwartej coś zaiskrzyło. Byli nawet raz na randce, spotkaniu przyjacielskim? Nasza bohaterka sama miała problem z tym, aby określić, jakiego rodzaju był to wypad. Niespodziewanie jednak po 10 latach powróciła kuzynka Rosaline, Juliet, której rodzina skrywała mroczną tajemnicę. Na horyzoncie pojawił się także Len, który miał opinię szkolnego leniucha, ale czy aby na pewno nie były to tylko powierzchowne opinie innych uczniów?

,,To właśnie Rob jechał ze mną, kiedy pierwszy raz odkręciłam dodatkowe kółka od rowerka.(…) W piątek klasie na obozie letnim to on trenował ze mną codziennie na basenie, aby mnie przyjęli do pomarańczowej grupy. To on mnie wspierał, kiedy zdechła nasza suka Sally.(…) Przecież to Rob. Znam go od zawsze, a on zna mnie – tak naprawdę, i to najlepszy dowód, że od zawsze byliśmy sobie przeznaczeni. Że jest tym jedynym. A naprawdę najniezwyklejsze wydaje się to, że właśnie w tej chwili na mnie czeka.” *

Przeznaczenie, cóż to takiego? Czy dwoje ludzi może być sobie przeznaczonych, czy dalsze losy są gdzieś zapisane? Nie wiem i chyba nikt z nas nie ma na ten temat pojęcia, możemy snuć jedynie domysły. A co w sytuacji, gdy to przeznaczenie to jednak nie Rob i Rosaline, a ich inni partnerzy?

Muszę przyznać, że do powieści podeszłam dość sceptycznie. Na początku drażnił mnie młodzieżowy język narratorki, jednak z czasem do niego przywykłam. Drugą połowę książki pochłonęłam błyskawicznie. Często jest tak, że gdy już myślę, że autorka niczym mnie nie zaskoczy wówczas dzieje się coś takiego, co sprawia, że akcja obraca się o 180 st. Tak było i tym razem, wszystko zmieniło się z przyjazdem kuzynki Rosaline, Juliet, która skrywała dawne urazy, ale co takiego wydarzyło się 10 lat wstecz?

Fabuła ponadczasowa i nieco już utarta. Ostatnio dominuje schemat w literaturze młodzieżowej, w której poznajemy 2 dziewczyny i 1 chłopaka i robi się, jak zwykle problem, którą on wybierze. Tym razem Rebecca Serle stworzyła piękne opowieści o miłości szczęśliwej, ale kończącej się też tragicznie, tak, jak w życiu.

,,Kiedy byłeś mój” to piękna opowieść o pierwszych uczuciach nastolatków, którzy mają wkraczać w dorosłość. To doskonała pozycja na leniwe wieczory. Z początku może książka nie zachwyca, jednak później nie można się już od niej oderwać. Polecam serdecznie !

Moja ocena : 9/10


* Rebecca Serle, ,,Kiedy byłeś mój" , Wyd. Literackie, str. 145

Premiera : 13.03.2013 r.
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Paulina
Data:
Czy zaginięcie dziewczyny w 5 rocznicę ślubu nie jest dziwne? Czy pierwszym podejrzanym nie jest właśnie mąż? Na wszystkie pytania trzeba odpowiedzieć twierdząco. Prawda miała okazać się jednak zupełnie inna, choć ja zabójcę miałam wytypowanego już na samym początku…

Amy z pozoru wydawała się szczęśliwa w małżeństwie. Miała kochającego męża, rodziców, którzy zajmowali się wydawaniem książek o jej życiu. Zawsze jednak fakty w powieściach były przeciwstawne, jak życzyli sobie tego opiekunowie, a nie jak postępowała sama bohaterka. W 5 rocznicę ślubu kobieta zniknęła, nikt nie miał pojęcia dlaczego, podejrzewano uprowadzenie przez jej prześladowców, obrabowanie domu przez bezdomnych mężczyzn. Jednak najbardziej podejrzany był mąż zaginionej i jego zeznania nie były spójne. Który trop okazał się prawdziwy?

Po książkę sięgnęłam z wielkim zainteresowaniem, gdyż już dawno nie miałam okazji przeczytać dobrego thrilleru. Pozycja zachwyciła mnie już od pierwszych stron i tak pozostało już do końca. Nie mogłam się od niej oderwać, cały czas zastawiałam się, kto był odpowiedzialny za zniknięcie Amy. Miałam nawet swoje przypuszczenia odnośnie jej osoby, jednak czy okazały się prawdziwe?

Nick od początku wydawał mi się dziwny, kłamał, jego zeznania co chwile się zmieniały. Policja także za bardzo nie wierzyła w jego zapewnienia.

Co roku z okazji rocznicy ślubu bohaterka przygotowywała dla męża zagadki, które musiał odgadywać. Rzadko kiedy udało mi się zgadnąć choć kilka, zazwyczaj miał z tym bardzo duży problem. W tym roku żona przygotowała dla niego wyjątkowo łatwe zadania, aby mógł je bez problemu rozwiązać. Czy jednak mu się to udało?

Autorka stworzyła wspaniałą i niepowtarzalną opowieść o przewrotności losu. Kobieta miała wszystko, wydawała się szczęśliwa, choć co naprawdę czuła wiedziała tylko ona.

Powieść toczyła się dwuwątkowo – opowiadania Nicka przeplatały się ze wspomnieniami Amy. Bardzo mi się to podobało, choć narracja mężczyzny bardziej mnie zachwyciła. Pozycję przeczytałam błyskawicznie, nie mogłam doczekać się, co stało się z główną bohaterką. Autorka doskonale budowała napięcie, były także zaskakujące zwroty akcji. Nie żałuję, że sięgnęłam po tą powieść.

,,Zaginiona dziewczyna” to doskonale napisany thriller, który polecam serdecznie miłośnikom tego gatunku. Myślę, że nowi czytelnicy też znajdą w niej coś dla siebie.

Moja ocena : 9/10

Premiera : 06.03.2013 r.
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Paulina
Data:
Pewnie z wielu z nas będąc młodymi i pięknymi, a może już nieco starszymi z wciąż nieprzemijającą urodą miało taki moment w życiu, kiedy nie było przy nas przysłowiowej połówki drugiego jabłka. Egzystować się da, ale problem pojawia się wtedy, gdy ktoś na przykład zaprosi nas na wesele, a my nie mamy partnera i co wtedy zrobić?

W identycznej sytuacji znaleźli się przyjaciele ze studiów : Vicki, Rob, Hannah , wujek Job i Phil, który wcześniej z rodziną panny młodej niewiele miał wspólnego. Jego mama jednak zachorowała i ktoś musiał godnie reprezentować rodzinę.

A zaczęło się tak niewinnie, Beth Evans postanowiła wyjść za mąż za Matta Fee. Problem pojawił się, gdy przyszło do rozdzielania miejsc. Nie wiedziała, gdzie ma usadzić swoich kochanych singli tym bardziej, że każdy z nich znajdował się w mniej lub bardziej dramatycznym momencie swojego życia. Na domiar złego na przyjęciu miały być też obecne niektóre połówki gości, tym razem jednak z nowymi partnerami. Bee starała się, jak mogła, aby goście byli usatysfakcjonowani, jednak czy to miało szansę się udać?

Powieść została podzielona na rozdziały, których narratorami stają się tytułowi single. Hannah była związana z Tomem, który w tym czasie tworzył parę z Jaimie. Poznajemy również Vicky, która ma lekką depresję, którą ktoś może jej pomóc uleczyć. Czy tym ,,szczęśliwcem” okaże się Joe, wujek panny młodej, który nie utrzymuje z rodziną bliskich kontaktów, a może Jimmy Fee, świadek mający dziewczynę? Na tym weselu wszystko jest możliwe i inne, niż by się mogło wydawać…

Po przeczytaniu opisu z książki spodziewałam się lekkiej i przyjemnej lektury do poduszki i w sumie niewiele się pomyliłam. Powieść czyta się bardzo szybko i z wielką ochotą pochłonęłam ją w kilka godzin. Na początku może nieco mnie nużyła, jednak, gdy tylko wciągnęłam się w fabułę, nie mogłam się od niej oderwać, nie poznawszy końca tej niecodziennej imprezy.

Meredith Goldstein stworzyła bardzo barwne opowieści, w których każdy z nas znajdzie jakąś cząstkę siebie. Będzie dużo przyjaźni, miłości, nowych znajomości, nie zabraknie także śmiechu i łez. Nie możemy przecież zapominać, że wesele zbliża ludzi, ale też nieraz może doprowadzić do ich poróżnienia…

Dzięki wspomnieniom głównych bohaterów lepiej mogliśmy poznać losy oraz zrozumieć ich dalsze motywy postępowania.

,,Single” to doskonała powieść na leniwy wieczór, jednak nie oczekujcie się po niej jakichś większych wrażeń, które zapadną Wam w pamięci. Zakończenie jednak jest bardzo intrygujące, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, więc ogromny plus za pomysł dla autorki. Tą pozycję polecam nastolatkom, ale też i czytelniczkom w starszym wieku, bowiem miłość to uczucie, które spotyka każdego z nas !

Moja ocena : 8,5/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Paulina
Data:
Przeglądając nowości wydawnicze natknęłam się na powieść ,,Sekrety róż” i już wiedziałam, że z pewnością będę musiała ją przeczytać. Piękna okładka, zachęcający opis fabuły, lecz czy to wystarczyło, żeby zaciekawić i zachwycić czytelnika?

Poznajemy Michaela Dobrescu, który wraz ze swoimi 2 synami oraz przyrodnią siostrą, lady Mirelą dociera do domku przy Winslow Street w Colden, w stanie Massachusetts w 1879 r. Co ciekawe, to pomieszczenie jest już zamieszkiwane przez profesora Williarsa Sawyera oraz jego córkę Liberty. Mikhail jednak dysponuje dowodami na to, że ta posiadłość mu się należy, ponieważ wuj Constantine przed kilkudziesięcioma laty zapisał mu ją w spadku. Całe miasteczko zaczyna interesować się przybyszami, nie są jednak przyjaźnie do nich nastawieni. Profesor wynajmuje prawników, aby ocalić posiadłość. Rumuńscy ,,przeciwnicy” mają jednak asa w rękawie. Na dodatek jedyną osobą, która jest im przychylna jest Libby. Jak zakończy się ta opowieść? Dlaczego lady Mirela nie może znieść zapachu róż?

Tak, jak uwielbiam romanse, tak za tymi historycznymi przepadam nieco mniej, jednak tym razem było inaczej… Muszę przyznać, że powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron i trudno było mi się od niej oderwać. Walka między rodziną Dobrescu, a Sawyerami była doprawdy interesująca. Tym bardziej, że z każdą stroną wychodziły na jaw, co ciekawsze fakty z życia obojga rodzin.

Ciekawa fabuła, wartka akcja i zakończenie, którego się nie spodziewałam sprawiają, że jest to jedna z lepszych książek romantycznych, jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Skomplikowane losy wojenne, ucieczka z kraju, ukrywanie się, to realia tamtych strasznych czasów, których nie dało się uniknąć. W miasteczku jednak zawsze znajdzie się jedna dobra duszyczka, która na przekór wszystkim, nawet własnemu ojcu postanowi pomóc tajemniczym potomkom rodu Dobrescu.

,,Sekrety róż” po piękna wzruszająca opowieść o miłości rodzinnej, która była w stanie pokonać wiele przeszkód. To ciepła historia, która zachwyci niejednego czytelnika. Zapewniam, że jak już zaczniecie ją czytać, trudno będzie Wam się od niej oderwać ! Gorąco polecam.

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Paulina
Data:
Ostatnio, jak już kiedyś wspomniałam, literatura erotyczna przeżywa swój rozkwit. Zaczęło się od Greya i nagle wszystkie wydawnictwa postanowiły tworzyć ten nowy trend… Ja także mu uległam, więc tym bardziej nie mogłam przejść obojętnie obok Czerwonej Serii, wydanej przez wydawnictwo Czarna Owca. Czy jednak ,,Przystań Posłuszeństwa” była tego warta?

Marina Anderson stworzyła pozycję, która może i wiele nie wniosła do mojego życia, jednak miło spędziłam z nią czas. Co więcej, uważam, że była to jedna z lepszych pozycji z gatunku literatury erotycznej, jakie do tej pory miałam okazję czytać.

Jane Pearson była niegdyś najlepszą przyjaciółką Natalie Bowen, kobiety, która prowadziła własne czasopismo. Wszystko zmieniło się jednak po jednym tajemniczym weekendzie spędzonym przez bohaterkę na wsi… Jak się okazało przebywała ona w kurorcie zwanym ,,Przystanią” w Sussex. Nie było to jednak miejsce, jakich wiele. Właściciel, Rob Gill zobowiązał wszystkich do zachowania tajemnicy o pobycie w tym urokliwym na swój sposób miejscu, dlaczego?

,,Ludzie przyjeżdżają tam, żeby się uczyć, jak rozwijać swój potencjał seksualny. Pewien szczególny potencjał. Takie kobiety jak ty i ja albo mężczyźni, którzy cały czas zarządzają pracownikami, uczą się tam poddawać partnerowi, żeby osiągnąć przyjemność. Jeden z instruktorów nazwał to miejsce ,,Przystanią Posłuszeństwa”. Ta nazwa oddaje sedno.” 1

Natalie od dawna nie układało się w związkach, starała się dominować, nie tylko w pracy, ale i w łóżku. ,,Przystań” miała być miejscem, które odmieni jej życie. Nauczy ją być posłuszną, nie czerpać tylko przyjemności, ale również nauczyć się ją dawać. Jeżeli tego nie opanuje czekają ją kary.

Co ciekawe, jej własnym instruktorem został Simon Ellis, w którym kobieta zaczęła się skrycie podkochiwać, a już na pewno była nim zauroczona. Kontakty tego typu jednak nie wchodziły w grę. Co więcej, mężczyzna uważał, że tak krnąbrnej uczennicy jeszcze nie miał, a wszyscy jego uczniowie kończyli ,,szkolenie” z pozytywnym skutkiem. Czy i Natalie się to uda? Jak poradzi sobie z przezwyciężaniem dominacji? Jak potoczą się losy jej i Simona?

,,Natalie była zszokowana samą sobą. Jak mogła być taka zdemoralizowana, myślała. Jak ktokolwiek może czerpać przyjemność z upokorzenia i bólu? Nie potrafiła na to odpowiedzieć, ale prawda była taka, że cała ta sytuacja podniecała ją bardziej niż cokolwiek, co jej się dotąd przydarzyło.” 2

Do tej pozycji podeszłam z pewną dozą niepewności, wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tej pozycji, jednak ta nutka tajemniczości bardzo mnie ekscytowała ! Powieść właściwie już od pierwszych stron wprowadza nas w zasady funkcjonowania ,,Przystani”. Opisy przeżyć erotycznych oraz tego, co się tam działo muszę przyznać, że były dość śmiałe, miejscami może nieco zbyt wulgarne, jednak końcowe wrażenia są w moim mniemaniu, jak najbardziej na plus.

Od początku intrygował mnie fakt, czy Natalie będzie potrafiła się zmienić. W końcu to ona od lat dominowała w związkach, z tego pwoodu mężczyźni od niej odchodzili. Był jeszcze Simon, trener, który nie powinien okazywać jawnego zainteresowania jej osobą, jednak czy tak się dało?

,,Przystań posłuszeństwa” to lekka opowieść z gatunku literatury erotycznej, która mi się spodobała. Z chęcią polecę ją osobom, które mają już dosyć rutyny w swoim związku i chcą wprowadzić do niego powiew czegoś nowego !

Moja ocena : 9/10

1. Marina Anderson ,,Przystań Posłuszeństwa" , Czarna Owca, 2013 , str. 20
2. Marina Anderson ,,Przystań Posłuszeństwa" , Czarna Owca, 2013 , str. 199
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Każdy z nas po części jest dzieckiem, więc nie warto się z tym kryć. Z wielką ochotą, ale i zainteresowaniem sięgnęłam po tą pozycję. Jak zwykle się nie zawiodłam, ta książeczka to strzał w dziesiątkę nie tylko dla pociech!

Najbardziej zafascynowało mnie opowiadanie ,,Martynka w kuchni”. Dziewczynka, jako młoda kucharka postanowiła pomóc mamie w gotowaniu. W książeczce podane są przepisy na proste potrawy, które maluch będzie mógł wykonać z pomocą rodzica. Nie wiem, na ile są one prawdziwe, choć zamierzam to niedługo sprawdzić !

Moim zdaniem pasję do gotowania warto zaszczepić w dziecku już od najmłodszych lat, gdyż z większą ochotą poświęci mu się w przyszłości. Proste i sprawdzone przepisy są jak najbardziej wskazane dla brzdąca.

,,Martynka i Dzień Mamy” to kolejne warte uwagi opowiadanie. Dziewczynka wraz ze swoim braciszkiem postanowiła zrobić Mamie niespodziankę. Prezent miał być nietuzinkowy i warty zapamiętania, czy taki się w rzeczywistości okazał?

Gdy sięgnęłam po tą książeczkę od pierwszych stron wiedziałam, że się nie zawiodę, tym bardziej, że już wcześniej miałam okazję zapoznać się w twórczością tej autorki. Pozycja bardzo ładnie wydana, doskonała dla malucha.

Wszystko napisane prosto, zrozumiale, rymowane wersy sprawiają, że nie sposób oderwać się od ,,Martynki w domu”. Nakładem wydawnictwa Papilon wyszły także inne części o tej uroczej dziewczynce, które mam także ochotę kiedyś przeczytać.

,,Martynka w domu” to wspaniała, pełna mądrości opowieść, która z pewnością spodoba się najmłodszym, choć myślę, że trochę starsi czytelnicy także będą zachwyceni.

Moja ocena : 10/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Thrillery czytam bardzo rzadko, jednak ostatnio mam coraz większą ochotę na ten gatunek. Dlatego zainteresowana opisem tym chętniej sięgnęłam po tą pozycję. Gdy tylko ją zaczęłam czytać wiedziałam, że szybko się od niej nie oderwę i tak też się stało. Co ważne, akcja powieści toczy się kilkuwątkowo, jednak wszystkie osoby są ze sobą w jakiś sposób powiązane.

Alexander Zorbach szukał swojego syna uprowadzonego przez psychopatę, który po śmierci ofiary wydłubywał jej lewe oko. Najpierw zabijał matkę, następnie uprowadzał potomka, ojciec miał tylko 45 godzin i 7 minut, aby uratować pociechę. Po tym czasie traciła ona życie. Mężczyzna spóźnił się o 7 minut w dotarciu do miejsca przetrzymywania Juliana. Nie znalazł go już w przypuszczalnym miejscu uwięzienia, zadzwonił jednak do niego porywacz. Dał mu instrukcje, jak miał postępować, aby uratować syna. Czy Zorbach się na to zdecydował?

Tymczasem w areszcie śledczym przebywał drugi groźny psychopata, który obcinał swoim ofiarom powieki. Większość z nich następnie popełniała samobójstwo, gdyż nie mogła dalej z tym żyć. Wielokrotnie także je gwałcił. Alina, niewidome medium, miała czasem wizje, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu sprawy. Czy jednak to, co zobaczyła nie było zbyt przerażające?

Książkę przeczytałam pośpiesznie, z wielkim napięciem i niecierpliwością czekałam rozwiązania akcji. Jak autor zaznaczył na początku jest to drugi tom, nie trzeba jednak cofać się do poprzedniego. Gdy już myślałam, że zagadka została rozwiązana pojawiały się nowe, przerażające fakty. W życiu nie domyśliłabym się, kto tak naprawdę zaplanował całą intrygę porywania dzieci! Prawda okazała się zaskakująca, a zarazem szokująca…

Autor pisał w sposób zrozumiały, strasznie wciągnęłam się w ten thriller. Co prawda niektóre opisy były bardzo przerażające, jednak nie żałuję, że skusiłam się na tą pozycję. Moim zdaniem wątek pewnej kobiety nie został do końca rozwiązany, strasznie ciekawi mnie, kim ona była.

Sebastian Fitzek do końca sam nie wie, ile będzie części tej serii. Ja jednak z wielką ochotą sięgnę po kolejną, gdy tylko się ukaże. Dodam, że nie mogę się już tego doczekać !

,,Pasjonat Oczu” to doskonały thriller, który z pewnością warto przeczytać, jeśli ktoś uwielbia ten gatunek. Być może nowym miłośnikom także się spodoba, choć jest naprawdę przerażający.

Moja ocena : 9,5/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Po książkę sięgnęłam z wielkim zainteresowaniem. Taniec brzucha – to coś, co przyciągnęło moją uwagę. Z wielką ochotą postanowiłam więc zapoznać się z tą książką. Akcja powieści rozwija się stopniowo, co tylko stopniowało napięcie. Z twórczością pisarki spotkałam się po raz pierwszy, więc za bardzo nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po jej stylu pisarskim…

Akcja powieści toczy się w Chicago w 1893 roku. Dora dwa miesiące wcześniej poślubiła swojego męża, robiła wszystko, aby przypodobać się mężczyźnie. Nikt nie znał powodów jego decyzji, gdyż zbyt długo zwlekał z oświadczynami. Dziewczyna miała należeć do Pan Zarządzających, grupy, która miała doprowadzić do tego, aby grupa tańczących dziewczyn za bardzo nie obnażała swojego ciała. Bohaterka nie była zadowolona z nowej funkcji, jaką jej przydzielono, jednak obawiała się odmówić…

Książka od pierwszych stron nie za bardzo mnie zachwyciła, jednak z czasem akcja zaczęła się stopniowo rozwijać, a ja coraz bardziej wciągałam się w fabułę powieści. Bardzo lubię czytać książki o takiej tematyce, mają w sobie coś magicznego i niezwykłego.

Przekład nieco zawiódł, czytelnik mógł znaleźć kilka błędów stylistyczno-gramatycznych, które nie powinny się pojawić.

Tym razem czytelnik także zetknie się z podporządkowaniem kobiety mężowi, potajemnymi kochankami mężczyzny, czy brakiem chęci odbywania stosunków płciowych z partnerem. Wszystkie problemy poruszane przez autorkę są bardzo ważne.

Akcja powieści toczyła się dość wolno, co pozwalało na dokładne przeanalizowanie opisywanych aspektów. Można było bardziej zagłębić się w lekturze, co uważam za duży plus. Nie było tutaj żadnego pośpiechu, pisania na siłę, gwałtownych zwrotów akcji. Wszystko działa się tak, jak w prawdziwym życiu.
Inspiracją do napisania książki dla autorki była jedna z pierwszych tancerek brzucha. Muszę przyznać, że ten zabieg wypadł wyjątkowo dobrze.

,,Tancerka z Kairu” to doskonała opowieść, dla wszystkich, którzy chcieli by poczytać nie tylko o tańcu brzucha, lecz także o innych ważnych aspektach poruszanych przez DeAnną Cameron!

Moja ocena : 7/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Książka zainteresowała mnie ze względu na wspaniały opis i fascynującą, prostą okładkę. Zwlekałam dość długo z jej przeczytaniem, jednak, gdy po nią sięgnęłam nie mogłam się od niej oderwać. Napisana jest bardzo realistycznie, niektóre fakty są z życia szwagierki autorki.

Gal na co dzień była 30-letnią nauczycielką biologii, poważnie chorą na nerki, musiała poddawać się dializom, co było dla niej bardzo męczące. Dializy to coś strasznie uciążliwego dla chorego człowieka. Przez to nie była zbyt przyjaźnie nastawiona do ludzi. Znalazła się nerka, która mogliby jej przeszczepić, jednak czy do tego dojdzie? Oprócz tego niespodziewanie trafiła do niej siostrzenica Riley, kobiety musiały się nawzajem do siebie dotrzeć. Czy przeprowadzka dziewczyny do nauczycielki odmieniła ich życie?

Autorka stworzyła niesamowitą opowieść nasyconą różnymi, ważnymi emocjami. Spodziewałam się po niej czegoś innego, jednak to co otrzymałam okazało się być o wiele lepsze! Pisarka pisała w sposób zrozumiały dla przeciętnego czytelnika, przez co powieść czytało się szybko. Zmuszała jednak do refleksji i przemyśleń.

Bohaterka miała pasję – uprawianie róż, krzyżowanie różnych gatunków, tworzenie przez to niepowtarzalnych odmian tych pięknych kwiatów. Jak można się domyślić nie jest to łatwą sztuką, co kilka rozdziałów znajdowały się strony poświęcone uprawie roślin. Bardzo mi się to podobało, gdyż sama mam mały ogródek, w którym także znajdują się te piękne kwiaty.

Pozycja wniosła wiele do mojego życia, pozwoliła spojrzeć na niektóre sprawy inaczej. Cieszę się, że powstają takie książki, dzięki którym można na chwilę przystanąć i zastanowić się nad swoim życiem.
,,Sztuka uprawiania róż z kolcami” to niebanalna, pełna emocji opowieść o zmianie, jaka zaszła w bohaterce pod wpływem wydarzeń, jakie miały miejsce w jej życiu.

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Po książkę sięgnęłam z pewnym niepokojem, gdyż, jak niektórzy z Was wiedzą dopiero zaczynam powoli przekonywać się do fantastyki. Tej pozycji postanowiłam dać jednak szansę. Debiut autorki okazał się o tyle warty uwagi, że z chęcią przeczytam pozostałe części!

Rin wychowywał się bez matki, która opuściła go, gdy był jeszcze bardzo mały. Wychowywał się z bezwzględnym ojcem, którego nie interesowały jego uczucia, poniżał go, znęcał się nad nim. Chłopiec już od najmłodszych lat był przyzwyczajony do krzywdy, jaką wyrządzali mu najbliżsi. Nie sprzeciwiał się, gdy był źle traktowany przez kolegów, nie znał innego świata. Bliski był mu tylko ten, w którym żył, otoczenie było dla niego wszystkim. Wszystko zmieniło się, gdy najpierw został sprzedany przez ojca, a następnie poznał Kruka, bezwzględnego żołnierza…

,,Wielki Północny Ocean. Księga I. Morze” to debiut Katarzyny Szalenbaum, który zaciekawił mnie już od pierwszych stron. Akcja toczyła się dość monotonnie, co jednak uważam za plus, gdyż był czas, aby zastanowić się nad czytaną treścią. Nie przepadam za zbyt szybko rozwijającą się akcją, dlatego tym bardziej uważam tą pozycję za dobrą. Bohaterowie są różnorodni, nie ma dwóch takich samych postaci. Pisarka bardziej skupiła się na emocjach głównego bohatera, jego przeżyciach, uczuciach. Dawno już nie spotkałam się z takim zabiegiem, jednak bardzo dobrze się tutaj sprawdził.

Rin nie znał innego życia, otoczenia, niż to, w którym przez całe swoje krótkie życie przebywał. Był przyzwyczajony do bicia, poniżania. Taki los zgotowali mu jego najbliżsi. Nie znał innego życia, nie starał się nic zmienić. Bardzo smutna opowieść chłopca, który nie sądził, że kolejny dzień może być lepszy od poprzedniego…

Pierwsza część tak mnie zachwyciła, że z wielką ochotą sięgnę po kolejne, gdy tylko ukażą się na polskim rynku. Ta pozycja uświadomiła mnie w tym, że warto sięgać po fantastykę i do tego Was też serdecznie zachęcam!

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?

Morfina

Ocena:
Autor: Kruszynka
Data:
Książek o wojnie przeczytałam wiele, jednak z takim obrazem, jaki ukazał autor spotkałam się po raz pierwszy. Pozycję jednak uważam za jak najbardziej udaną powieść o tamtych czasach. Jest to szósta z kolei książka autora, jednak pierwsza, którą miałam okazję przeczytać. Od dawna marzyłam o tym, aby mieć ją w swoich zbiorkach, aż w końcu się udało. Gdy zaczęłam jej lekturę nie mogłam się oderwać.


Wilhelm był synem arystokratycznego Niemca i spolszczonej Ślązaczki. Miał swoją rodzinę, jednak nie zachowywał się tak, jak przykładny maż i ojciec. Miał wiele kochanek, choć nie uważał, aby zdradzał żonę. Nie stronił od alkoholu, kobiet, korzystał z życia pełnymi garściami. Robił wszystko, aby nie wzięli go do wojska, brał udział w powstaniu warszawskim. Cały czas był na rauszu, marzył o zdobyciu kolejnej dawki morfiny…

Pozycja ukazuje zupełnie inny obraz wojny, nie wszyscy byli zaangażowani w walkę. Wśród nich byli także tacy, jak główni bohater, dla których liczyła się tylko rozrywka, uciecha z życia. Wiadomo, wojna to trudny czas dla ludzi i każdy chciał go inaczej przeżyć, gdyż nie wiedział, co spotka go następnego dnia…

Autor ukazał bohatera rozdartego wewnętrznie, wywodzącego się z rodziny polsko-niemieckiej, który nie wiedział, kim dokładnie jest. Nie identyfikował się z żadnym z tych narodów, trudno mu było podjąć decyzję o jego przynależności do danej narodowości.

Książkę czyta się bardzo szybko, choć zmusza do przemyśleń. Język autora jest prosty, często wulgarny, jednak za bardzo mi to nie przeszkadzało. Z czasem przyzwyczaiłam się do jego stylu pisarskiego. Spodobał mi się na tyle, że przy chwili wolnego czasu sięgnę po inne książki Szczepana Twardocha.

,,Morfina” to zupełnie inna książka opowiadająca o II wojnie światowej, jednak uważam, że warta swojej uwagi na tyle, aby poświęcić jej swój czas. Ja tak zrobiłam i nie żałuję !

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?

Trauma

Ocena:
Autor: Kruszynka
Data:
Zafascynowana świetnym thrillerem pt. ,,Pasjonat Oczu” ani chwili nie wahałam się przy wyborze kolejnej pozycji. Z egzemplarzy wybrałam właśnie ,,Traumę” , spodziewałam się, że pozycja pochłonie mnie bez reszty, tym bardziej, że autorka znana jest na całym świecie, a jej książki doczekały się ekranizacji filmowych i zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Po takiej rekomendacji spodziewałam się przeczytać coś naprawdę dobrego. Niestety, thrillery psychologiczne nie należą do mojego ulubionego gatunku powieści…


Amber Hewerdine po śmierci przyjaciółki długo nie mogła dość do siebie, bardzo źle się czuła, miała problemy ze snem. Po długich namysłach postanowiła udać się do hipnoterapeutki, choć miała przed tą wizytą wielkie obawy. Podczas leczenia usłyszała słowa, które już kiedyś słyszała : ,,Dobrzy, źli, prawie źli.” Nie miała pojęcia, co mogłyby one oznaczać. Okazało się, że nie tylko ona jedna chciała rozwiązać tą zagadkę…

Książka nie spodobała mi się już od pierwszych stron. Powieści cenię sobie na wartką akcję, żywe dialogi, a nie za nieustanne opisy otoczenia. Thriller psychologiczny nie stał się moim ulubionym gatunkiem literackim.

Autorka być może jest ceniona i warta uwagi, jednak ja nie zauważyłam jej potencjału w tej powieści. Nigdy wcześniej nie czytałam nic z tego gatunku, dlatego też być może to było powodem mojego rozczarowania. Nie oznacza to jednak, że pozycję uważam za dramat! Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem miłośnicy tego gatunku będą jak najbardziej usatysfakcjonowani wydaną pozycją.

Kolejną rzeczą, która przyciągnęła moją uwagę była prosta, a zarazem zagadkowa okładka. Twarz kobiety z przewiązanymi oczami. Czy był to jakiś znak, symbol, który miał coś przekazać czytelnikowi, czy może tylko nic nieznaczący atrybut? Przekonajcie się sami!

,,Trauma” to pozycja, która, jak już wspominałam wcześniej, z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom twórczości autorki i thrilleru psychologicznego, będzie to dla Was prawdziwa perełka!

Moja ocena : 8/10
Czy ta recenzja była przydatna?

Wyznaję

Ocena:
Autor: Kruszynka
Data:
Jaume Cabre to kataloński pisarz, który kiedyś uczył się gry na skrzypcach. Jego powieść jest również w taki sposób skomponowana – różne tempo akcji, pierwszo- i trzecio osobowa narracja, niedokończone zdania. To wszystko powoduje, że czytana lektura staje się inna od pozostałych, takiej nikt z nas jeszcze nie czytał. Gdy tylko usłyszałam, że ma się ukazać taka pozycja nie mogłam doczekać się tego, aż znajdzie się na mojej półce.

Książka toczy się kilkuwątkowo, urywane historie sprawiają, że trudno odnaleźć się w danej chwili. Jednak całość stanowi spójną opowieść. Dobro przeplata się ze złem, II wojną światową…

Zło nigdy nie powstaje samo, to ludzie sami zachowują się w taki sposób, aby ono powstało. Nikt za nich tego nie robi. Doskonałym przykładem jest wojna, podczas której niepotrzebnie zginęło wiele milionów ludzi. Komory gazowe, śmierć w walce, czy było warto, czy można było tego uniknąć? Na to pytanie każdy sam powinien sobie odpowiedzieć…

Powieść nie należy do takich, które przeczyta się błyskawicznie i szybko o niej zapomni. Jest to książka, po zamknięciu której będziemy ją mieli cały czas w pamięci, czuli uczucie niedosytu. Czytanie tej książki należy sobie dawkować, podczas jej lektury trzeba być bardzo skupionym, zmusza nas do refleksji nad opisywanymi tematami.

Niektóre wątki kończą się dopiero kilka stron przed zakończeniem opowieści. Nieustannie coś się dzieje, zmienia się rytm, tempo. To powoduje, że pozycja staje się jedną z lepszych, jakie przeczytałam w całym swoim życiu ! Z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę, nie żałuję, że nie po nią sięgnęłam. Bardzo się cieszę, że mam tą pozycję na swojej półce.

,,Wyznaję” to wspaniała, pełna emocji i wyjątkowa powieść katalońskiego pisarza. Jego pozycje zostały przetłumaczone na kilkanaście języków! Z pewnością i Ty się nie zawiedziesz podczas jej czytania.

Moja ocena : 10/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Gdy zauważyłam, że na rynku wydawniczym istnieje książka o małżeństwie Niemca z dziewczyną pochodzącą z rodziny żydowskiej nie wahałam się ani chwili. Od zawsze interesował mnie temat nacji, z której wywodziła się bohaterka, dlatego tym bardziej zależało mi na przeczytaniu tej pozycji. Bardzo ucieszyłam się, gdy okazało się, że będę miała okazję ją zrecenzować !

Akcja powieści toczy się w Nowym Jorku w 196 roku. Gregory i Judith byli szczęśliwym małżeństwem, on pochodził z niemieckiej rodziny, był oficerem. Kobieta urodziła się w żydowskiej rodzinie. Mężczyzna postanowił opowiedzieć swoją historię znajomemu z baru, w którym pracowała jego znajoma i czarnoskóremu mężczyźnie, który tam przebywał. Gregory miał brata Abla. Gdy mąż postanowił wyjechać do pracy żona została sama. Chciała poprowadzić antykwariat swoich rodziców. Bardzo zbliżyli się do siebie z Ablem, czy miało to związek z kłopotami w małżeństwie bohaterów?

Nigdy wcześniej nie słyszałam nic o twórczości tej autorki, dlatego z tym większą ochotą postanowiłam zapoznać się z tą pozycją. Już od pierwszych stron wiedziałam, że nie będę żałowała tej decyzji. Temat Żydów jest mi bliski, bardzo lubię czytać o ich losach, kulturze, zwyczajach. Autorka stworzyła niepowtarzalną opowieść o małżeństwie Niemca z Żydówką.

Język jest prosty, ciekawe opisy sprawiają, że nie można oderwać się od tej pozycji. Przeczytałam ją dosłownie jednym tchem, nie chciałam się od niej odrywać ,choćby na moment. Bardzo się cieszę, że mam na półce kolejną książkę autorki ,,Córki Nipponu nie płaczą” , po którą również sięgnę z wielkim zainteresowaniem. Nie mogę się doczekać tego, co będzie dane mi w niej przeczytać !

Autorka urodziła się, jako jedno z bliźniąt syjamskich, jedno z nich zmarło. Kobieta postanowiła opisać swoje odzyskiwanie wiary chrześcijańskiej.

,,Nocna rozmowa” to wspaniała opowieść nie tylko dla miłośników twórczości autorki. Pisarka porusza także ważne problemy panujące na świecie, jak bieda, czy związki ze starszym mężczyzną.

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Pozycja to niewątpliwie lekki kryminał, po który z chęcią sięgnąć. Ukazała się także kolejna część ,,Śmierć Rileya”, który z przyjemnością bym przeczytała. Styl autorki spodobał mi się na tyle, że czuję się bardzo zachęcona do jej kolejnych pozycji.

Molly Murphy od najmłodszych lat miała pecha, nic jej się w życiu nie udawało. Rodzice nie wróżyli jej świetlanej przyszłości.
,,-Przyjdzie taki dzień, kiedy przez swoją niewyparzoną gębę znajdziesz się w tarapatach.

Matka wypowiadała to zdanie systematycznie, odkąd zaczęłam mówić. Nie pomyliła się. Jeszcze zanim skończyłam dziesięć lat, cała moja rodzina o mały włos nie została eksmitowana na bruk tylko dlatego, że nie potrafiłam trzymać języka za zębami. A tydzień przed dwudziestymi trzecimi urodzinami uciekłam, ścigana za morderstwo.” Str.9

Mężczyzna z wioski chciał ją zgwałcić, przez przypadek uderzył głową o krawędź, było mnóstwo krwi. Molly postanowiła uciekać, cudem udało jej się opuścić miejsce zamieszkania. Uratowała ją kobieta, z której dziećmi miała się udać do Anglii, gdzie miał czekać na nią mąż bohaterki. Nieznajoma była chora na suchoty, nie dostała pozwolenia na płynięcie statkiem. Wszystko było dobrze do czasu poznania mężczyzny, który nie rozpoznał w niej znajomej sprzed lat – prawdziwej uczestniczki podróży. Dodatkowo został zamordowany, główną podejrzaną była Molly, która nie mówiła policji całej prawdy…

Książka spodobała mi się już od pierwszych stron, bardzo lubię czytać takie lekkie kryminały. Akcja nie rozwijała się pośpiesznie, jednak mimo wszystko przez całą powieść miało miejsce wiele zaskakujących zdarzeń. Pozycję przeczytałam bardzo szybko. Dzięki lekkiemu stylowi autorki strony przelatywały mi błyskawicznie. Z każdą kolejną coraz bardziej rosło napięcie. Bardzo spodobał mi się styl pisarski autorki, dlatego z chęcią sięgnę także po ,,Śmierć Rileya”, aby poznać dalsze losy bohaterów.

Pozycja należy do jednej z lepszych, jakie przeczytałam, dlatego z pewnością będę ją długo miło wspominać. Nie żałuję, że ją przeczytałam. Podczas tej lektury nie nudziłam się ani chwili!

,,Prawo Panny Murphy” to lekki kryminał, który powinien spodobać się miłośnikom tego gatunku.

Moja ocena : 9/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
O Katarzynie Grocholi słyszał chyba każdy, choćby ze względu na filmy ,,Nigdy w życiu”, czy ,,Ja Wam pokażę”. Sama ich ekranizację oglądałam wielokrotnie, jednak nigdy wcześniej nie zetknęłam się ze stylem pisarskim autorki. Dość długo zwlekałam z przeczytaniem ,,Houston, mamy problem”, zawsze znajdowały się pilniejsze pozycje do czytania. Gdy jednak już przystąpiłam do tej lektury wiedziałam, że może mi się spodobać.


Głównym bohaterem książki był Jeremiasz, 32-letni mężczyzna, który ze względu na swoją prawość nie mógł znaleźć pracy w zawodzie. Zajmował się drobnymi naprawami kabli. Nie załamał się jednak, być może był trochę fajtłapowaty, jednak czy to nie dodawało mu uroku? Zewsząd otaczały go kobiety – matka, sąsiadka, przyjaciółki, jak wyglądały więc jego kontakty z płcią przeciwną?

Napisanie książki z punktu widzenia mężczyzny udało się autorce znakomicie. Na początku trochę się nudziłam, jednak z każdą kolejną stroną nie żałowałam, że jednak się skusiłam na tą pozycję. Lekki, czytelny styl pisarki spowodował, że powieść przeczytałam z ogromną przyjemnością. Stosunkowo rzadko sięgam po literaturę obyczajową, jednak nie żałuję, że tym razem zrobiłam wyjątek.

Powieści pisanych z punktu widzenia mężczyzny przeczytałam bardzo mało, gdyż prawdopodobnie są one wydawane bardzo rzadko. Tym bardziej cieszę się, że Katarzyna Grochola zdecydowała się na wydanie tej pozycji.

Styl pisarki spodobał mi się na tyle, że z przyjemnością przeczytałabym także inne jej pozycje, które do tej pory tak odwlekałam. Po skończeniu tej powieści jestem pewna, że i na innych książkach autorki także się nie zawiodę!

Książka może przerażać swoją obszernością, jednak zapewniam, że z czasem zagłębicie się w fabule, życiu Jeremiasza i nie będziecie mogli się od niej oderwać. Zdania na temat tej pozycji są podzielone, ja jednak uważam tą powieść Katarzyny Grocholi za udaną.

,,Houston, mamy problem” to lekka, zabawna historia Jeremiasza, która powoduje, że mamy ochotę się śmiać, ale i czasem płakać.

Moja ocena : 8/10
Czy ta recenzja była przydatna?
Autor: Kruszynka
Data:
Zafascynowana ,,Nocną rozmową” tejże autorki postanowiłam natychmiast sięgnąć po jej kolejną pozycję pt. ,,Córki Nipponu nie płaczą”. Spodziewałam się świetnej opowieści po zakończeniu poprzedniej pozycji. Japonia to kraj, o którym czytam z przyjemnością, dlatego postanowiłam dać tej książce szansę. Gdy zauważyłam, że istnieje pozycja o takiej tematyce zapragnęłam ją przeczytać. . Niestety, tym razem lekko się zawiodłam.


Głównymi bohaterami stają się przedsiębiorca, Amerykanin i Japonka. Akcja powieści toczy się po zakończeniu się II wojny światowej. Bardzo dokładnie opisany został komunizm i różnice dzielące bohaterów, czy jednak nie do pokonania?

Dziewczyna była komunistką, mężczyzna chrześcijaninem. Bardzo zależało mu, aby kobieta zmieniła swoją wiarę, postawił jej ultimatum, które powinna spełnić. Czy jednak w imię miłości gotowa była wyrzec się swojej dotychczasowej wiary, czy Donald miał prawo oczekiwać od niej całkowitego podporządkowania się mu nawet w sprawach religijnych?

Pozycja nie należy może do najlepszych, jakie czytałam, jednak nie żałuję, że dałam jej szansę. Czytam mało powieści pisarzy Wschodu, dlatego tym bardziej ucieszyłam się, gdy natrafiłam na tą pozycję. Uważam, że trzeba zgłębiać kulturę z różnych stron świata.

Główni bohaterowie są może trochę irytujący, jednak czytak nie jest też w prawdziwym życiu? Nie każdy z nas zawsze jest idealny ! Autorka starała się nakreślić rzeczywisty obraz ludzi po wojnie, różnic religijnych pomiędzy partnerami. Czy jednak jej się to udało? Przekonajcie się sami!

Odnośnie języku jakim posługiwała się autorka muszę szczerze przyznać, że niezbyt mi się podobał, musiałam bardzo zagłębiać się w fabułę, aby coś zrozumieć. Sam pomysł na akcję jednak mnie zachwycił. Dobrym sposobem było także krótkie przedstawienie bohaterów na początku książki, podanie ich profesji i więzów rodzinnych. Dzięki temu czytelnikowi łatwiej zorientować się w fabule.

Uważam, że jedna pozycja nie może zaprzepaścić całego talentu pisarskiego autorki, dlatego, gdy tylko będę miała okazję przeczytać jakąś inną jej pozycję – dam jej szansę, gdyż moim zdaniem na nią zasługuje !

Tak naprawdę nie wiem, komu mam polecić pozycję pt. ,,Córki Nipponu nie płaczą”. Najlepiej będzie, jeśli zdecydujecie sami, czy chcecie dać tej powieści szansę…

Moja ocena: 6/10
Czy ta recenzja była przydatna?

Mistrz

Ocena:
Autor: Kruszynka
Data:
Ostatnio jakoś coraz częściej nachodzi mnie ochota na literaturę erotyczną. Zresztą, nic dziwnego. Obecnie polski rynek jest zasypywany takimi pozycjami. Zawsze jednak w takich powieściach mi czegoś brakowało, autorzy bowiem pisali tylko o przeżyciach erotycznych, omijając lub skutecznie zmniejszając pozostałe wątki, poza łóżkowymi scenami…


O ,,Mistrzu” było głośno jeszcze zanim pojawił się w księgarniach. Podobnie jest z twórczością samej autorki, Kasi Michalak, która kusi niezmiennie swoimi powieściami. Jak można wyczytać na jej blogu dotychczas wydała już 14 książek, a kolejne 5 czeka na swój debiut. Ja co prawda mimo czekającej na półce Serii Owocowej i Serii z kokardką nie mogę się za nie zabrać. Co innego, ,,Mistrz”, który czy aby na pewno jest tak świetny, jak zachwalają to wierne czytelniczki pisarki?

Korzystając z promocji w Matrasie postanowiłam sama zakupić tę książkę. Muszę przyznać, że fabuła już od pierwszych stron wciągnęła mnie i pochłonęła bez reszty. Nie mogłam myśleć o niczym innym, nie mogłam spać, po prostu musiałam poznać dalsze losy głównych bohaterek. Ale od początku…

Poznajemy Andżelikę Herman, która nie jest zwyczajną nastolatką, jakich wiele. Podchodzi dość swobodnie do kwestii uprawiania seksu z nieznajomymi w zamian za dobra materialne. Gdy dostaje zlecenie uwiedzenia Raula de Luca i wydobycia tajnych informacji w zamian za 100 tysięcy nie waha się ani chwili. Szczęśliwy splot wydarzeń sprawia, że podczas przejażdżki konnej poznaje jego brata, Vinciego, dzięki któremu ma szansę dostać się do Villa Rosy. Nieoczekiwanie jednak sprawy się komplikują, bowiem w wyniku przypadkowych zdarzeń przymusowo jest tam też przetrzymywana Sonia, która podejrzewana jest o zdradę i współpracę z mafią. Między nią i Raulem rodzi się uczucie, którego jednak obydwoje muszą się wystrzegać. Jest jeszcze Andżela, która jest zdeterminowana osiągnąć swój cel, nie przebierając w środkach…

Tak, jak już wspomniałam powieść Kasi Michalak pochłonęła mnie bez reszty. Autorka poruszyła oprócz wątku miłosno-erotycznego także mafijny, który dodał książce pikanterii. Tajemnicze sprawy, nieporozumienia, spiskowanie w rodzinie to coś, czego czytelnik nie znajdzie w żadnej innej książce z tego gatunku.

Czy ,,Mistrz” to faktycznie dzieło, która zapada na długo w pamięć? Moim zdaniem ma w sobie coś takiego, co sprawia, że pewnie tak się stanie. Po przeczytaniu ostatniego zdania mam ochotę na ciąg dalszy, jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów, którym udało się umknąć śmierci. Z pewnością nie spodziewacie się, że tak oto zakończy się ta historia.

To, co jest w tej pozycji nie da się opowiedzieć w kilku słowach, aby nie zdradzać za wiele faktów. To trzeba samemu przeczytać i przeżyć. Mogę tylko powiedzieć, że z pewnością się nie zawiedziecie, tak, jak i ja się nie rozczarowałam !

Dziękuję Pani Kasiu za stworzenie takiego cudeńka.

Moja ocena: 10/10
Czy ta recenzja była przydatna?