Koszyk 0
Opis:
Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty to opowieść o kraju, gdzie wieje tramontana, szatański wiatr z opowiadania Márqueza, gdzie ludzie dla zabawy podpalają styropianowe figury większe od domów, a w święta obrzucają się cukierkami, błotem, zdechłymi szczurami i rzepą. To relacja z miejsc, gdzie w Wielki Piątek bije się w bębny, aż krwawią dłonie, a czarownice odpędza się ciepłą wódką. To także zbiór historii o bandytach, rzeźnikach ... królach i tancerkach z zapomnianych miasteczek Kastylii-La Manchy, Andaluzji, Estremadury i Katalonii. Książka jest owocem trzech lat życia i podróży po Hiszpanii, a przede wszystkim pogoni za iberyjskimi fiestami. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Czarne
  • twarda
Mniej Więcej
  • Katarzyna Kobylarczyk
  • 2013
  • 0
  • 160
  • 220
  • 135
  • *, 97883-7536-5122
  • 9788375365122
  • ZAXAV

Recenzje czytelników

"Pył z landrynek", czyli nie tylko o fiestach

Ocena:
Autor:
Data:
Przed ukazaniem się Pyłu z landrynek. Hiszpańskich fiest Katarzyna Kobylarczyk miała na swoim koncie liczne reportaże pisane dla prasy oraz zbiór tekstów o Nowej Hucie zatytułowany Baśnie z bloku cudów. Najnowsza publikacja wyrosła z fascynacji Hiszpanią - małymi miasteczkami i lokalnymi społecznościami wraz z ich niezwykle barwnymi fiestami. A tych jest mnóstwo! La Tomatina, obchody Wielkiego Tygodnia, corrida i poprzedzający ją bieg byków ulicami miasteczek to tylko niektóre z nich ... te najsłynniejsze, o których miałam nadzieję przeczytać w Pyle z landrynek. Moja ciekawość została zaspokojona, ale tylko częściowo. Dlaczego?

W książce znalazło się 30 krótkich objętościowo reportaży, które - wbrew podtytułowi - nie zawsze dotyczyły fiest. Ponieważ przywiązuję ogromną wagę do słów, podtytuł potraktowałam jako wyznacznik doboru tekstów i nastawiłam się na zgłębianie tematu hiszpańskiego świętowania. Niestety, tylko część tekstów traktowała o fiestach, a te, które miały bezpośredni związek z tematem, pozostawiły mnie z uczuciem niedosytu. Spodziewałam się licznych objaśnień, choćby symboliki wykonywanych gestów, a otrzymałam reportaż relacjonujący poszczególne etapy świętowania, ale bez zagłębiania się w szczegóły. Nie dowiedziałam się np. jaka jest geneza tytułowej wojny landrynkowej ani nie przeczytałam o bitwie na pomidory. Otrzymałam za to sporo tekstów nie związanych z tematyką zasugerowaną w podtytule: o tramontanie, rzece Ebro czy o rabusiach sprzed kilku wieków.

Z przykrością muszę stwierdzić, że książka rozczarowała mnie. Jak już wspomniałam, podczas lektury czułam niedosyt - nie tylko z powodu stosunkowo niewielkiej ilości tekstów o fiestach, ale również formy przekazu. Niestety, odniosłam wrażenie, że autorka ślizgała się po powierzchni tematu, nie mogąc przedostać się głębiej, do jego istoty. Z książki dowiedziałam się więc tyle, ile Katarzyna Kobylarczyk zobaczyła na własne oczy, a to według mnie za mało, aby zrozumieć istotę tego niezwykle bogatego i barwnego elementu iberyjskiej kultury.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

***

Ocena:
Autor:
Data:
"Obserwowanie fiest miało w sobie coś z przyglądania się cudzym snom."


Z czym kojarzy się Wam Hiszpania? Czy na sam dźwięk tej nazwy nie pojawia się w Waszej wyobraźni wizja lazurowego morza i rozedrganych upałem złocistych plaż, tancerki w falbaniastej sukni przytupującej obcasem do wtóru kastanietom czy krwawego tańca torreadora z bykiem?
Ale Hiszpania to nie tylko plaże, corrida i flamenco ... to także długa i barwna tradycja specyficznego świętowania przybierającego formę hipnotyzujących widowisk na pograniczu masowej histerii - fiest.

Katarzyna Kobylarczyk przez trzy lata podróżowała po Półwyspie Iberyjskim ulegając magii tych ludycznych spektakli. Fiesty stały się jej uzależnieniem, nałogiem i celem kolejnych wypraw. Cykl reportaży "Pył z landrynek" dokumentuje najbardziej malownicze, dziwaczne i absurdalne fiesty, jakie autorce udało się zobaczyć i uświadamia, jak w istocie niewiele wiemy o Hiszpanii, mentalności jej mieszkańców oraz specyfice tego oryginalnego aspektu kultury, jakim są fiesty.
Niecodzienne hobby wybrała sobie autorka, ale też samo zjawisko jest co najmniej osobliwe i ekscentryczne, przynajmniej dla obserwatora spoza tego kręgu kulturowego. Nie ma chyba dnia bez fiesty w Hiszpanii, gdyż w zasadzie każdy powód jest dobry do świętowania: celebrowanie jakiegoś ważnego lub śmiesznie nieistotnego wydarzenia historycznego, uczczenie świętego patrona, obrzędy religijne. Ale najdziwniejsze są formy, jakie świętowanie przybiera. Autorka może pochwalić się galerią takich kuriozów, jak procesja ludzi - mchów, bieg z figurą Chrystusa zamkniętą w szklanej trumnie, rzucanie zdechłymi szczurami w zgromadzony tłum, podpalanie figur większych niż domy, obrzucanie błotem, pomidorami, rzepą, wojna landrynkowa, procesja biczowników, wspólna kąpiel pasterzy i kóz, odpędzanie czarownic płonącym bimbrem, konny wyścig uliczkami miasteczka, pędzenie byków przez miasto... Wydaje się, że ludzka inwencja i wyobraźnia w tej materii przekroczyła wszelkie granice, jednak czytelnik, próbując dotrzymać autorce kroku w tym szaleńczym korowodzie, zaczyna się zastanawiać nad znaczeniem fenomenu fiest, a nie tylko zdumiewać nad ich dziką różnorodnością. Niestety, próżno szukać satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie.
Katarzyna Kobylarczyk pozwala czasem odetchnąć czytelnikowi, zatrzymuje się na chwilę i opowiada o historii fiest - jednak, jak sama przyznaje, nader często trudno jest zgadnąć, o czym niektóre z nich opowiadają. Nie ich geneza jest dla autorki najważniejsza, ale ich przebieg, dynamizm chwili i uzależniająca atmosfera zbiorowego szaleństwa, wprawiające w trans połączenie chaosu i tłumu napędzanego adrenaliną, gdzie ryzyko i niebezpieczeństwo są naturalnym, nieodłącznym i wielce pożądanym elementem. Jednak im bardziej zagłębiamy się w dziki świat ulicznego świętowania, tym bardziej natarczywe staje się pytanie: dlaczego? Czemu to służy? Jakie jest kulturowe znaczenie fiest? Czy są czymś w rodzaju wentylu bezpieczeństwa, chwilowej, szalonej ucieczki od szarej codzienności i ustalonego porządku społecznego? Czy to jakaś odmiana karnawału? Dlaczego ludzie bez żadnych zahamowań poddają się sile tłumu, dlaczego chcą współuczestniczyć w widowisku, którego sensu i celu nieraz nie znają?
Niestety, autorka nie analizuje głębiej tego fenomenu, nie drąży tematu, nie rozmawia z uczestnikami, raczej unosi się na powierzchni zagadnienia pozostawiając mnóstwo pytań bez odpowiedzi i rozczarowujące uczucie niedosytu. Skupia się na rejestrowaniu wrażeń - jej reportaże to krótkie i chaotyczne, choć trzeba przyznać, że wyraziste, sugestywne i dynamiczne migawki, uchwycone w biegu sekwencje obrazów składających się na niepowtarzalny klimat fiesty. Czy autorka jest czynnym uczestnikiem wydarzeń, czy dała się ponieść zbiorowemu szaleństwu? Raczej nie. Nawet będąc w centrum tłumu, mentalnie stoi z boku, jej rezerwa i dystans są wyczuwalne, co ma swoje wady i zalety. Z jednej strony sprzyja to realizacji założenia rejestrowania własnych wrażeń jako obserwatora stojącego wyraźnie z boku i w miarę obiektywnego oddania specyfiki kulturowego fenomenu fiest, z drugiej zaś strony brak zaangażowania w tok wydarzeń i zwykła ciekawość turysty zamiast deklarowanej fascynacji owocują powierzchownym ujęciem tematu, które może rozczarować bardziej dociekliwego czytelnika. Wydaje mi się, że zamysłem autorki był właśnie spontaniczny zapis chwili, uchwycenie klimatu i własna gorączkowa refleksja - i to znalazło odzwierciedlenie w jej reportażach. Jednakże zjawisko fiesty jest dużo bardziej złożone i wielowymiarowe: sacrum miesza się z profanum, tradycja z komercją, ludzi opanowuje szaleństwo, histeria, napędza ich adrenalina, a czytelnik chciałby wiedzieć - jak to się dzieje? Szkoda, że przeanalizowania tego aspektu i próby odpowiedzi na to pytanie zabrakło w tekstach Kobylarczyk.

"Pył z landrynek" to podróż przez Hiszpanię diametralnie różną od tej znanej z folderów reklamowych biur podróży. To wyprawa przez kraj pełen małych, ciasnych, zakurzonych miasteczek, w których czas jakby stanął w miejscu przed kilkuset laty i od tamtej chwili ani drgnął, klaustrofobicznych osad wysychających w palącym słońcu interioru zamieszkałych przez surowych mieszkańców tworzących hermetyczne, wrogie społeczności, praktykujących niezrozumiałe, dziwaczne rytuały, gdzie najbardziej ponure legendy przeplatają się z rzeczywistością. W ten dziki, niegościnny krajobraz doskonale wpisuje się tradycja fiest, a ich kulturowy podtekst - choć słabo zgłębiony przez autorkę i nadal niezrozumiały - staje się nagle lepiej wyczuwalny. Harmonii kompozycji cyklu reportaży dopełnia klimat zbudowany dzięki nawiązaniom do prozy duchowych przewodników autorki po Hiszpanii: Hemingwaya, Marqueza, Unamuno i Bunuela; odkrywanie tego kraju, próby zrozumienia jego specyfiki i zgłębienia mentalności oraz światopoglądu jego mieszkańców były i nadal pozostają wielkim wyzwaniem; za sprawą reportaży Katarzyny Kobylarczyk mamy szansę zajrzeć do tego świata z pogranicza rzeczywistości.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.