Koszyk 0
Opis:
Dobrze się zastanów zanim się zakochasz. Gorące uczucie, nadciągający kataklizm, sensacja i najwyższa stawka. Gdy jest się zakochanym jest o co walczyć. Powieść o sile uczuć i wielkim spisku. Miłość młodych bohaterów grozi zagładą świata. Gdy pozostaną razem Ziemia zniknie. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem. Tropieni przez agencję rządową mają zostać rozdzieleni. Czy miłość zwycięży przeznaczenie?
Mniej Więcej
  • Holly Bourne
  • 2014
  • 1
  • 448
  • 203
  • 136
  • 978-83-280-0995-0
  • 9788328009950
  • ZCEPN
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

Niszczycielska siła prawdziwej miłości

Ocena:
Autor:
Data:
"Przeznaczeni" to debiut literacki pisarki i dziennikarki Holly Bourne. To opowieść o miłości tak silnej, tak prawdziwej, tak wyjątkowej, że wręcz mogącej sprowadzić zagładę ludzkości i całego świata...

Poppy Lawson ma siedemnaście lat i nie jest typową nastolatką. Nie marzy o wielkiej miłości, bo w nią nie wierzy. Nie wzdycha nad historią Romea i Julii. Nie jest maniaczką Zmierzchu Stephenie Meyer z obsesją na punkcie fluorescencyjnego wampira ... Nie płacze też nad romansidłami Nicholasa Sparksa. W ogóle uważa, że faceci nie są potrzebni jej do szczęścia, a już zwłaszcza rówieśnicy, którzy w jej oczach są po prostu obrzydliwi. Dwie połówki jabłka? Bratnie dusze? Przeznaczenie? Proszę was - coś takiego przecież nie istnieje! Aż w końcu przychodzi dzień, który wszystko zmienia. Kiedy w jej życiu pojawia się niezwykle przystojny i charyzmatyczny Noe, gitarzysta lokalnego zespołu rockowego, budzą się w niej uczucia, o których istnieniu nie zdawała sobie dotąd sprawy. Miłość, która łączy tych dwoje, jest tak silna, że wręcz niebezpieczna... ale nie dla nich, lecz dla otaczającego ich świata. Czy warto walczyć o uczucie, które może sprowadzić na ludzkość zagładę?

„Miłość zmienia ludzi. Kształtuje ich. Spala serce na popiół, ale później powstaje ono niczym feniks, silniejsze i wspanialsze niż kiedykolwiek.“

Wszyscy pragniemy miłości. Każdy z nas marzy o tym, by w jego życiu pojawił się ktoś, kto go pokocha i sprawi, że będziemy szczęśliwi. Czasami bywa jednak tak, że z obawy przed samotnością wmawiamy sobie, iż to, co czujemy do drugiej osoby, to właśnie miłość. Wolimy się oszukiwać, niż być sami. Prawda jest jednak taka, że tylko nieliczni mają szansę przeżyć prawdziwą miłość; spotkać na swej drodze kogoś naprawdę mu przeznaczonego. I właśnie ten motyw postanowiła wykorzystać Holly Bourne w swoim debiutanckim dziele. Jednak nie podążyła utartymi szlakami. Postanowiła stworzyć historię o tym, co by się stało, gdyby odnalezienie przeznaczonej nam osoby było najgorszym, co mogłoby nam się przydarzyć w życiu. To mnie naprawdę zaskoczyło, bowiem praktycznie każda książka dla młodzieży traktująca o pierwszej miłości wygląda tak samo - spotyka się dwoje młodych ludzi, zakochują się w sobie, a potem żyją długo i szczęśliwie. I choć początkowo wszystko w "Przeznaczonych" przebiega zgodnie z tym schematem, to później następuje nagły zwrot akcji, który burzy tę cudowną sielankę.

Szkoda tylko, że dotarcie do tych bardziej ekscytujących momentów w powieści zajmuje tak dużo czasu. Na dobrą sprawę przez pierwsze 300 stron wieje nudą! No chyba że ktoś lubi czytać o podbojach miłosnych puszczalskiej przyjaciółeczki Poppy, strojeniu się na koncerty, zwykłych dziewczyńskich pogaduchach i monotonnym życiu rodzinnym głównej bohaterki, której ojciec non stop siedzi przyklejony do gazety i duka do córki te same odpowiedzi, a matka wiecznie pyta "czy wszystko w porządku?".

Sytuacji nie ratuje również sposób, w jaki została napisana ta książka. Jej grupą docelową jest młodzież, jednak język, jakim posługują się bohaterowie powieści, momentami jest zbyt wyluzowany, przesadzony, a czasem wręcz prostacki i ordynarny:

"Podobno zaliczasz więcej dziewczyn, niż człowiek z biegunką w kiblu."
"Poczułam, że policzki mnie palą. Przypomniałam sobie, jak alkohol obudził we mnie szmatę."

Nazbyt często trafiałam na puste, idiotyczne, wręcz żałosne teksty, które absolutnie nic nie wnosiły do historii (bo czy naprawdę tak ważne podczas rozmowy z kimś są rozważania na temat brudnych włosów?), albo na dialogi, które jedynie powodowały u mnie wzrost irytacji:

"- Czułem się jak dupek (...)
- To, co zrobiłeś, było dość dupkowate"

Kolejna sprawa to kwestia nazewnictwa. Nie wiem, czy wynika to z naszego tłumaczenia, czy tak samo brzmią one w oryginale, ale moim zdaniem nazwanie grup rockowych pojawiających się w powieści per Nerwobóle bądź Kucyki jest co najmniej śmieszne i nie na miejscu. Żaden szanujący siebie rockman nie nadałby swojemu zespołowi tak bzdurnej bądź cukierkowatej nazwy. To samo tyczy się imienia głównej bohaterki. Poppy kojarzy mi się ze słodkim psiakiem z opadającym uszkiem i wyciągniętym jęzorkiem, a nie z wkraczającą w dorosłość młodą i piękną dziewczyną.

Zdaję sobie sprawę, że książka spodoba się pewnie wielu nastolatkom, bo większość z nich lubi przecież poczytać historie o pierwszej, gorącej, burzliwej miłości. Choć zastanawia mnie, ile z nich będzie zadowolonych z zakończenia, które tak bardzo odbiega od utartych schematów. Na dobrą sprawę tylko ono ratuje w moich oczach tę powieść. Pod każdym innym względem mnie niestety zawiodła. Prawdą jest, że męczyłam się nad lekturą i gdybym miała możliwość cofnięcia czasu, drugi raz po tę książkę bym nie sięgnęła.

Moja ocena: 2/6
http://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-przeznaczeni-holly-bourne/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

A miało być tak pięknie…

Ocena:
Data:
Zastanawialiście się jak to jest być uzależnionym od kogoś? Kochać tak bardzo, że na samą myśl o utracie tej osoby odpływa się w nicość? Miłość to piękne zjawisko, jednak miłość nie zawsze jest prosta, o czym możemy przekonać się czytając debiutancką powieść Holly Bourne „Przeznaczeni”.

Książka opowiada o dwójce nastolatków, którzy zakochują się w sobie bez pamięci. Nie wiedzą jednak, że ta miłość jest zakazana, niczym słynna miłość z Romea i Julii ... Ale zacznijmy od początku…

Poppy i Noe tworzą idealną parę. Młodzi, piękni i inteligentki, czego chcieć więcej. Poppy, początkowo feministka, nie wierząca w miłość całkowicie ulega miłości, która jest dla niej nowym zjawiskiem. Noe miał trudne dzieciństwo, jednak miłość do Poppy zmienia go do tego stopnia, że zaczyna mu zależeć na kimś, co do tej pory wydawało się być niemożliwe. I tak w nudnym miasteczku Middletown dziewczyna, która miewa ataki paniki i chłopak, który gra w podmiejskiej kapeli zakochują się w sobie bez pamięci, ulegają czarowi miłości. Wszystko wydaje się być idealne, typowo romantyczna powieść ze szczęśliwym zakończeniem bla bla bla… Ale ta para nie jest idealna. Czy miłość może wywołać burze, śnieżyce czy huragan? Czy miłość może być tak potężna, że doprowadzi do końca świata? Otóż miłość przeznaczonych sobie ludzi ma ogromną moc, która niestety może wyrządzić wiele złego. Miłość Poppy i Noego, ich pierwsza prawdziwa miłość, nie będzie prosta. Tak młodzi a już zostaną postawieni przed decyzją, z której konsekwencjami będą musieli żyć do końca swoich dni. Dzięki miłości są silni, lecz ta miłość prowadzi do samozagłady.

Książka zaskoczyła mnie pozytywie. Historia Poppy i Noego pochłonęła mnie całkowicie, jestem pewna, że zapamiętam ją na długo. Zabawne dialogi pomiędzy przyjaciółkami, romantyczne chwile głównych bohaterów. Ciekawym rozwiązaniem są króciutkie rozdziały, które przenoszą nas do tajemniczego laboratorium. Miłe oderwanie od głównego wątku nigdy nie zaszkodzi.

„Przeznaczonych” czyta się dość szybko, początek lekki, przyjemny, zabawny, jednak środek jest trochę smętny. Mamy miłość, mamy katastrofę, mamy miłość i znowu katastrofę, i tak w kółko. Chcę być szczera więc muszę przyznać, że przez parę rozdziałów ciężko było mi przebrnąć. Ale doczekałam się wynagrodzenia w postaci zakończenia. Ubeczałam się jak nigdy. Ostatnie rozdziały czytałam z pudełkiem chusteczek. Współczułam tej dwójce, to przez co musieli przejść na odwyku. Książka pokazuje miłość jako zjawisko uzależniające, którego odstawienie prowadzi do niewyobrażalnego cierpienia.

„Poczułam ból w klatce piersiowej, w miejscu, gdzie powinno być serce.
Było złamane.
Zostało roztrzaskane na tysiące kawałków, których już nigdy nie uda się złożyć w całość.”

Powieść nie kończy się happy endem i za to należy się ogromny plus dla autorki. Na pewno wiele osób chciałoby żeby wszystko zakończyło się pięknie i ładnie, no ale niestety tak nie jest. Zakończenie jest w pewnym sensie pozytywne, jednak wyciska łzy i łamie serca. Czy liczę na kontynuację? Myślę, ze fajnie byłoby przeczytać o dorosłej Poppy uodpornionej na Noego.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.