Koszyk 0
Opis:
PRZEPIS NA ZBRODNIĘ Składniki: dość duży mężczyzna, który znęca się nad żoną mała krucha żona średniej wielkości żylasta kobieta zakochana w żonie dubeltówka południowoafrykańskie miasteczko kiszące się w sekretach butelka soku z granatów łagodny ogrodnik pogrzebacz pikantna mieszkanka Nowego Jorku 7 adwentystów dnia sió ... dmego (odpowiednio przygotowanych na koniec świata) ostra dziennikarka śledcza łagodna detektyw amator 2 wytrawnych policjantów jagnię garść fałszywych tropów kilku podejrzanych szczypta chciwości Wszystko włożyć do dużego garnka i przez kilka lat dusić na małym ogniu, mieszając co jakiś czas drewnianą łyżką. Pod koniec duszenia dodać: 3 butelki brandy marki Klipdrift 3 małe kaczki garść papryczek chili i zwiększyć płomień. Tannie Maria kocha gotować, rozkoszować się jedzeniem i obdarowywać nim innych. W kuchni mogłaby spędzić całe życie. Prowadzi nawet rubrykę kulinarną w lokalnej gazecie – do czasu gdy okazuje się, że czytelnicy bardziej spragnieni są porad sercowych niż kulinarnych. Wtedy odkrywa, że potrafi znaleźć lekarstwo na kłopoty miłosne niemal każdego. Nie może jednak zapobiec tragedii, która wstrząsa społecznością Karru Małego. Tannie Maria wplątuje się w krwawą intrygę i sprowadza na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo. A gdy poznaje komisarza Henka Kannemeyera, wpada jak śliwka w kompot… Smakowita kompozycja miłosnych i kryminalnych przypadków doprawiona odrobiną egzotyki. Pochłoniesz ją jak ulubione danie i będziesz marzyć o dokładce! Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Otwarte
  • miękka
Mniej Więcej
  • Sally Andrew
  • 2016
  • 480
  • 205
  • 136
  • *, 978837515-363-7
  • 9788375153637
  • ZDAGK

Recenzje czytelników

Przepis na książkę

Ocena:
Autor:
Data:
W skrócie dla początkujących kucharzy:
Książka była naprawdę przyjemna w odbiorze i byłam tej historii dość ciekawa. Autorka poradziła sobie z ukazaniem czegoś niecodziennego. Bo kto by pomyślał, że gotowanie można połączyć z morderstwem? Da się i może wyjść z tego coś przepysznego, tylko trzeba spróbować. A na końcu książki znajdują się przepisy i nie mogę się doczekać, aż któryś z nich wypróbuję. Jak to mówią: przez żołądek do serca ... ale tutaj chyba bardziej pasuje: przez żołądek do morderstwa.

Bon appétit!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

"Przepisy na miłość i zbrodnię"

Ocena:
Autor:
Data:
Książka, w której dostajemy nie tylko przepis na miłość, ale i zbrodnię? Czy można te dwie rzeczy przedstawić w formie przepisu? Okazuje się, że tak, a to sprawiło, że z jeszcze większą ciekawością zabierałam się za książkę. Co może być lepszego od książki, która zawiera przepisy na różne pyszności, zbrodnię i lekki romans?
Tannie Maria uwielbia gotować i dzielić się tym z innymi, dlatego zamieszcza swoje przepisy w lokalnej gazecie. Pewnego dnia Maria dowiaduje się, że sponsorzy chcą ... aby w gazecie pojawiały się listy od czytelników i odpowiedzi na nie, które pomogłyby w rozwiązaniu ich problemów. Niestety nie ma miejsca na rubrykę o gotowaniu i tą z poradami, żeby z tego nie rezygnować Hattie, właścicielka gazety i przyjaciółka Marii, postanawia połączyć te dwie rzeczy. Od tej pory Maria odpowiada na listy próbując doradzić innym i dając im przepisy na dania, które mogłyby im pomóc. Gdy do redakcji przychodzi niepokojący list, od bitej przez męża kobiety, która po jakimś czasie zostaje znaleziona martwa, Maria mimowolnie zostaje wciągnięta w całą sprawę. W trakcie postępowania poznaje komisarza Henka Kannemeyera i coś zaczyna się dziać między tym dwojgiem.

Początkowo akcja książki toczy się w jednostajnym tempie i nic nie wskazuje na to, że będzie inaczej, jednak gdy zaczęły przychodzić do redakcji listy od kobiety, która zostaje zamordowana wszystko zaczyna się dziać tak szybko, a na jaw wychodzi coraz więcej zaskakujących wątków, od których nie tak łatwo się oderwać. Kiedy zostaje zamordowana kolejna osoba lista podejrzanych rośnie, a domyślenie się kto jest mordercą jest zwyczajnie niemożliwe, aż do samego końca mylnie obstawiałam i nigdy bym się nie domyśliła tożsamości mordercy, a tym bardziej motywu.

Bohaterowie są różnorodni, Maria to taka stuprocentowa cioteczka, która chce jak najlepiej pomóc innym, a raczenie ich pysznościami, które przyrządza staje się swego rodzaju tradycją. Co prawda czasami trochę mnie irytowało to, że za każdym razem próbowała rozwiązywać problemy poprzez jedzenie, ponieważ momentami przynosiło to trochę groteskowy skutek. Rozumiem, że można poprawić humor jedzeniem, ale czy faktycznie da się poważne problemy rozwiązać w ten sposób? Jessie, redaktorka śledcza i kolejna przyjaciółka głównej bohaterki, to taka roztrzepana i trochę łagodniejsza wersja dziewczyny z tatuażem, która wnosi wiele chaosu do książki, a komisarz Kannemeyer należy do grona bardzo dobrych policjantów, ale również wycofanych towarzysko osób, nad którą trzeba trochę popracować żeby się otworzył.

Tannie Maria odpowiadając na listy zamieszczała dodatkowo przepisy potraw, które mogłyby pomóc ludziom, którzy do niej pisali i fajnym aspektem w całej książce jest to, że na samym końcu można znaleźć sporo przepisów przedstawianych w książce z dokładnymi składnikami i sposobem wykonania potraw, gdyby ktoś chciał spróbować swoich sił w kuchni. Jednak w dalszej części książki trochę zabrakło mi tych odpowiedzi na listy i opisów dań. Na samym początku zanim akcja się rozwinęła wątek ten pojawiał się stosunkowo często, a im głębiej w treść tym bardziej było to pomijane. Wydawało mi się, że autorka trochę zapomniała o tym pomyśle i skupiła się na wszystkim innym, a szkoda, bo naprawdę przyjemnie czytało się te części poświęcone odpowiedziom na listy czytelników. W książce pojawia się wiele słów z języka afrykanerskiego, które niestety są wytłumaczone na samym końcu w słowniczku. Myślę, że lepiej by było gdyby pojawiały się przypisy wyjaśniające niezrozumiałe słowa żeby nie trzeba było ciągle wracać do słownika. Właściwie nie jest to jakiś wielki minus, ponieważ czasami można było z kontekstu zrozumieć, o co chodzi, a czasami coś było od razu wyjaśnione. Większość słów jednak sobie darowałam i nawet nie sprawdzałam w trakcie czytania co one oznaczają, gdyż jednak byłoby to trochę zbyt męczące i za bardzo odrywałoby mnie od całości.

W powieści pojawia się również wątek miłosny, który bardzo mi się podobał. Nie był on za bardzo przesłodzony czy przesadzony, pewnie ze względu na to, co przeszli bohaterowie, za to był wyważony i toczył się w naturalnym tempie. Nie było gromu z jasnego nieba i nagle bach miłość od pierwszego wejrzenia i sielanka.

Przepisy na miłość i zbrodnię to książka, która sprawia, że czytelnik zaraz czuje się głodny i sam ma ochotę zjeść pyszne ciasto czekoladowe, a także taka, od której ciężko się oderwać, bo chęć rozwiązania zagadki bierze górę.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.