Koszyk 0
Opis:
Tylko jedna rzecz jest pewna: zawsze może być jeszcze gorzej Kiedy w 2014 roku opracowywano lek na raka i skuteczną szczepionkę przeciwko grypie, nikt się nie spodziewał, że świat stanie na skraju zagłady. Po ćwierćwieczu walki o dawny świat, bez strachu o jutro, ludzkość wyszła na prostą. Wtedy też okazało się, że to nie zombie, a sam człowiek jest największym zagrożeniem. Niespodziewany wybuch epidemii na Florydzie staje się kolejnym kamieniem milowym w spisku stulecia ... a ekipa Przeglądu Końca Świata zostaje oskarżona o bioterroryzm. Sytuacja wymaga podziału grupy. Shaun wyrusza zbadać źródło zarazy, natomiast reszta udaje się do legendarnego hakera Małpy po nowe tożsamości. A do tego wszystkiego dochodzi tajemnica Obiektu 7c przetrzymywanego w tajnych laboratoriach CZKC... Pozostało jeszcze tak wiele do zrobienia, a zegary nieubłaganie odmierzają czas do wielkiego finału. Czy młodym dziennikarzom wystarczy odwagi, żeby stawić czoła szalonym naukowcom, wytworom ich eksperymentów oraz pozbawionym sumienia agencjom rządowym? BLACKOUT to wstrząsający finał epickiej trylogii o dziennikarzach przyszłości, poszukujących prawdy w warunkach wybitnie niesprzyjających? podczas zombie-apokalipsy. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Mira Grant
  • 2014
  • 512
  • 207
  • 147
  • 978-83-7924-168-2
  • 9788379241682
  • ZBL3Z

Recenzje czytelników

Spowiedź czytelniczki Przeglądu Końca Świata

Ocena:
Autor:
Data:
„Tacy właśnie są ludzie. Zawsze zwalniają, by obejrzeć wrak.”
Dawno, dawno temu… Za górami, za lasami mieszkała sobie dziewczyna, która uwielbiała czytać książki. Pewnego dnia postanowiła z tej swojej miłości założyć bloga recenzenckiego, na którym mogłaby zamieszczać swoje refleksje na temat przeczytanych powieści. Minął rok, a ona nadal pisała. Mniej więcej wtedy zauważyła, że pewna książka o zombiakach zbiera niesamowicie wielkie rzesze fanów ... Sama jednak nie przepadała za chodzącymi trupami, ponieważ jej pierwsze spotkanie z książką o tym temacie nie skończyło się za dobrze. Była jedną z niewielu, którym nie podobał się Las zębów i rąk, więc pomyślała, że i tym razem będzie tak samo. Dlatego nie kupowała Feed, lecz wypożyczyła ją z biblioteki. Przeczytała i opisała swoje emocje z nią związane na blogu. Podobała jej się ta pozycja, jednak nie widziała w niej aż tylu pozytywów co inni, dlatego nie spieszyła się z kontynuacją, poza tym jej biblioteka nie była wyposażona w Deadline, więc musiała czekać na cud. I takowy się zdarzył! Wydawnictwo ogłosiło konkurs, w którym owa dziewczyna wzięła udział. Do wygrania była cała trylogia Przeglądu Końca Świata. Wykonała ona zadanie, które trzeba było zrobić i z największą niecierpliwością czekała na wyniki. Gdy je zobaczyła świat na moment przestał się kręcić. Wygrała! Cieszyła się jak mała dziewczynka. Wtedy zaczęło się oczekiwanie na przesyłkę, gdy ta wreszcie do niej dotarła, dziewczyna bez zbędnych ceregieli zabrała się za lekturę. Przeczytała Deadline i przepadła. Zakochała się i nie mogła doczekać się więcej. Jednak zrobiła sobie przerwę, żeby za szybko nie zakończyć swej przygody z zombie. W końcu zabrała się za Blackout. Wreszcie je skończyła i jej serce przestało bić. Przepadło gdzieś w literach, które tak naprawdę są tylko tuszem na papierze, lecz dla niej stały się czymś więcej. Stały się częścią jej samej. Teraz ta dziewczyna stoi przed Wami i zdradza Wam swoje emocje. Przedstawia Wam swoją historią. Dzieli się z Wami zachwytem. Dajcie jej na to chwilę, może i Was przekona.

NAJWYŻSZY PRIORYTET!
KOPIOWAĆ BEZ OGRANICZEŃ!

Możecie się dziwić, że piszę tę recenzję bez opisu zawartości. Po prostu nie chcę Wam ani trochę spolerować fabuły. Chcę abyście sami wzięli do ręki tę serię i zobaczyli czym ona pachnie. A czuć od niej rozkładającym się mięsem chorych na Kellis-Amberlee, ale również lojalnością, prawdą i odwagą, której nie znajdziecie nigdzie indziej. Czuć od niej poświęceniem i światem, który nigdy nie powinien był istnieć. Jednak przede wszystkim czuć od niej świadomością, że nawet ktoś tak nieważny jak bloger, czy nastolatek może zmienić świat i to na lepsze.

Nie wiem jak Wam to powiedzieć, ale ta seria zasługuje na to, żeby postawić jej ołtarzyk ku jej czci i mam nadzieję, że ta moja skromna recenzja będzie właśnie czymś takim. Psalmem ku jej czci.

Trudno jest mi określić co sprawiło, że zaczęłam interesować się tą historią. Wydaje mi się, że były to mega pozytywne recenzje Jane, która odkąd tylko poznała Deadline kazała mi się zaopatrzyć w tą pozycję. Tak po prawdzie to Feed aż tak mnie nie przekonało do zapoznania się z kontynuacją jak namowy Jane. To ona sprawiła, że wzięłam udział w konkursie, mimo że o tym nie wie. To ona sprawiła, że miałam nadzieję na wygraną. To ona jako pierwsza dowiedziała się, że wygrałam i kiedy skończyłam swoją przygodę z tą serią. To z nią dzieliłam swoje emocje po przeczytaniu Deadline, a później Blackout. Za to wszystko chciałabym jej mocno podziękować, bo gdyby nie ona to tej recenzji z pewnością by nie było.

Zajmijmy się teraz jednak Przeglądem Końca Świata. Moim zdaniem jest to seria, z którą zdecydowanie warto się zapoznać. Nie wiem czy mi uwierzycie, ale moim zdaniem świat bez niej wyglądałby całkowicie inaczej. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu może się ona spodobać. Przecież nie każdy przepada za zombie w książkach. Nawet ja ich nie lubię! Jestem pewna, że więcej nie tknę żadnej pozycji z chodzącymi trupami, bo to zdecydowanie nie mój klimat.

Więc dlaczego piszę psalm pochwalny Przeglądowi Końca Świata?

Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: styl autorki i historia, którą nam opowiedziała. Podziwiam ją za stworzenie tak niecodziennego świata. Tak odmiennego od tego co można spotkać. Tak strasznego, a jednocześnie tak pięknego. Nie mogę się nadziwić, że człowiek może mieć w sobie tyle wyobraźni. Tyle charyzmy i nieprzeciętności. Że nawet zwykły tusz na papierze może nabrać nowego znaczenia. Że zaczniesz przytulać się do książek, żeby poczuć się jeszcze bliżej bohaterów. Żeby poczuć się jak to jest walczyć z nimi u boku. I mimo że nigdy nie chciałbyś żyć w świecie, który stworzyła Mira Grant, to jednak żałujesz, że cię tam nie ma.

Nie wiem jak Wam przekazać swoje emocje i to jak wiele zmieniło się we mnie po przeczytaniu tej serii. Wydaje mi się, że nigdy nie uda mi się tego oddać słowami. Po prostu niesamowicie zżyłam się z tymi blogerami z Przeglądu Końca Świata. Byli mi oni niemal jak rodzina. Razem z nimi przeżywałam wszystkie upadki, porażki i zwycięstwa. Za każdym razem, gdy ginął jeden z ich drużyny czułam wielką pustkę w sercu. Gdy zaczynałam czytać te małe literki, gdy zagłębiałam się w ich świat nigdy nie chciałam z niego wychodzić, dlatego mimo że zakończenie Blackout jest epickie, to w ogóle nie mogłam przeboleć tego, że wszystko się w taki sposób skończyło. No bo jak można coś takiego zrobić? W sumie to powinnam być wściekła, bo czasami to aż nazbyt cukierkowo i idealnie się robiło i powinnam za to obniżyć ocenę, ale po prostu nie potrafię… Czemu? A no bo tym dzieciakom należało się to bajkowe zakończenie. Przeszli tyle zła. Co chwilę rzucano im kłody pod nogi, a oni nawet nie mieli chwili, żeby pozbierać się po jednej porażce, a już czyhała na nich kolejne. To było cholernie niesprawiedliwe, jednak życie nigdy nie jest sprawiedliwe. Dlatego kocham Mirę Grant. Pokazała ona, że można pokonać wszystko. Że nawet świat pełen zombie nie powinien stawać nam na przeszkodzie ku spełnieniu swoich marzeń. Nigdy nie powinniśmy z nich rezygnować. Nawet gdy nie mamy już sił. Tak samo nie powinniśmy rezygnować z prawdy, to ona jest najważniejsza i powinniśmy robić wszystko, aby ją głosić.

Przyznać Wam się muszę szczerze, że podczas czytania Blackout ani razu nie pojawiła się łza w moim oku, co jest lekko dziwne. Zazwyczaj, gdy kończę jakąś niebywałą historię kończę rycząc w kącie. Jednak trochę zdziwiłam się, że teraz podczas pisania tej recenzji zaczęłam płakać. Czemu? Bo chyba wreszcie do mnie dotarło, że mój czas z Masonami się skończył. I gdy postawię ostatnią kropkę w tej recenzji to już nigdy więcej się z nimi nie spotkam w jakiejś nowej, wspaniałej przygodzie…

Może właśnie dlatego nie powinniście czytać tej serii. Ona wami wstrząśnie. Zabije Was i wskrzesi na nowo. Przez nią będziecie jak chodzące trupy nie wiedzące co ze sobą zrobić. A waszą myślą przewodnią będzie chęć zdobycia większej liczby książek Miry Grant na temat świata po Powstaniu. Ten cykl Was zniszczy.

To już jest koniec. Dlatego muszę podziękować. Przede wszystkim autorce. Miro Grant składam Ci wielki pokłon za stworzenie tak niesamowitej serii. Mam nadzieję, że może jeszcze wrócisz do tego świata. Jednak również mam nadzieję, że zostawisz historię Masonów tak jak zakończyła się ona w Blackout. Chyba nie zniosłabym kolejnego spotkania z nimi i kolejnej rozłąki. Już chyba zaczynam słyszeć ich głosy w głowie.

Po drugie chciałabym podziękować Przeglądowi Końca Świata. Może i nie jesteście prawdziwi. Może i jesteście tylko marnym tuszem na papierze, jednak dla mnie zawsze będziecie kimś ważnym. Staliście się częścią mnie samej. Zmieniliście mnie. Mam nadzieję, że jesteście z tego dumni.

Chciałabym również podziękować każdemu blogerowi, który pozytywnie wypowiadał się na temat Przeglądu Końca Świata, bo to dzięki Wam sięgnęłam po tę pozycję. Dlatego jeszcze raz chciałabym podziękować Jane, bo to dzięki niej poznałam Deadline i Blackout. Nawet nie wiesz jak się z tego powodu cieszę! I dziękuję się, że jesteś ½ Jart, bo to dla mnie bardzo ważne.

Na koniec, co jednak nie oznacza, że podziękowania są mniejsze, chciałabym podziękować wydawnictwu. To dzięki Wam miałam szansę poznać Przegląd Końca Świata. Jednak nie tylko ja. Gdybyście nie wydali tej serii nie poznałaby jej Jane, więc ja również nie dałabym jej szansy. Dlatego dziękuję za tych wszystkich, którym zmieniliście życie wydając w Polsce ten cykl. Mam nadzieję, że wydacie jeszcze dużo podobnych serii, które wstrząsną moją duszą i sercem.

Dziękuję jeszcze za te „stracone” z tą serią godziny. Cudownie się z Wami ludziska bawiłam!

Podsumowując, Przegląd Końca Świata zasługuje na najwyższe laury, a przede wszystkim na Waszą uwagę. Pamiętajcie, że czytelnicy też są ważni, bo gdyby nie oni to po co byłyby książki? Dlatego nigdy nie umniejszajcie swojej roli i poświęćcie swój cenny czas tej serii, bo zdecydowanie warto!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Przegląd Końca Świata: Blackout

Ocena:
Data:
Kiedy usiadłam do lektury Deadline poczułam, że kończy się dla mnie coś ważnego i przełomowego. Stałam się trochę bardziej antyspołeczna niż dotychczas, bo wiedziałam, że muszę zakończyć przygodę z Przeglądem Końca Świata na jakiś czas. Do tej pory (minęło sporo czasu odkąd skończyłam czytać) nie wiem czy się cieszyć z tego, iż miałam okazje przeczytać tak genialną trylogię czy pogrążyć się w rozpaczy z powodu jej zakończenia. Kobiety są w sumie bardzo niezdecydowane ... wiec pozwolę sobie na jedno i drugie... bo mogę, o!

Końcówka drugiego tomu zmiażdżyła chyba prawie każdą osobę, która ją przeczytała. To było najbardziej niespodziewane zakończenie z jakim się spotkałam i szczerze współczuję każdemu, kto musiał tak długo czekać na kontynuację. Podziwiam was za nerwy ze stali. Drugi tom postawił wysoką poprzeczkę trzeciej części, bo tak naprawdę w Deadline autorka rozkręciła się, pokazała na co ją stać przekazując na kartach powieści intrygującą fabułę oraz bohaterów którzy ewoluowali.

Blackout zaczyna się jak każda poprzednia część, czyli od krótkich notatek z blogów postaci przewijających się w historii. Spodobał mi się taki zabieg, wyjaśnia on niektóre niejasności oraz wprowadza dokładniejsze przemyślenia bohaterów, dzięki czemu czytelnik może ich lepiej poznać.
Już wiemy, że Georgia wróciła do życia a autorka postanowiła znowu włączyć ją do akcji. Tajemnica jej zmartwychwstania jest banalnie łatwa, ale jednocześnie zaskakująca. Przynajmniej ja tak miałam. Ucieszyłam się, że to znowu Georgia przejmuje stery i moja ulubiona postać po raz kolejny będzie mnie oczarowywać swoim bystrym umysłem oraz ciętym językiem.

Z drugiej strony mamy do czynienia z prowadzącymi Przegląd Końca Świata. Grupa postanawia odkryć pewne tajemnice, a Shauna głównym celem jest wyeliminowanie osób odpowiedzialnych za śmierć jego siostry.
Tylko Mira Grant potrafi wprowadzić zamęt przez zmutowane genetycznie komary, które zarażają wirusem Kellis-Amberlee, a na dodatek robi to w świetnym stylu.

Najbardziej irytującą dla mnie sprawą były liczne powtórzenia, ale można je już dostrzec od pierwszego domu. Trochę to niekomfortowe, ale nie zmienia odbioru historii, która jest godna polecenia.

W Przeglądzie Końca Świata bohaterowie nie tylko zajmują się zabijaniem zombie. Raczej walczą o przetrwanie czy też walczą z niesprawiedliwością ludzi, których zadaniem jest sprawowanie pieczy nad obywatelami. Ponadto to nie tylko thriller polityczny, ale także uczucia, z którymi muszą zmagać się ludzie podczas apokalipsy, wybieranie mniejszego zła, czy podejmowanie odpowiednich decyzji.

Moim zdaniem, Przegląd Końca Świata to naprawdę udana trylogia, w której autorka porusza tak wiele problemów, które są obecne teraz, że każdemu powinna się ona spodobać. Dla mnie te trzy książki stanowią coś odmiennego, przełomowego i na pewno nie zapomnę tej historii oraz bohaterów za szybko.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena