Koszyk 0
Opis:
Wiadomość z Syberii spada na Ludmiłę jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. Czy znajdzie siły, by wrócić do normalnego życia? Przecież tak wielu ludzi ją potrzebuje. W książce spotkamy prawdziwe szeptuchy, które zamieszkują rubieże naszego świata. Mazury, Podlasie czy daleka Syberia – w tych i innych miejscach zawsze żyły tajemnicze kobiety, które swoimi szeptami pomagały innym stawać się lepszymi i szczęśliwszymi. Czy to one pomogą Ludmile przetrwać trudne chwile ... A może raczej miłość do córki i wsparcie najbliższych przyjaciół? Czy ma w tym jakiś udział pewien rzadki syberyjski kamień czaroit? Ludmiła, odnajdując smak życia, otwiera się na różne nietypowe smaki kulinarne. W książce znajdziemy dużo przepisów na niezwykłe potrawy ze zwykłych, choć często zapomnianych produktów, które można wyhodować w ogródku, albo wręcz na balkonie czy parapecie. W serii Prowincja… ukazały się już: Prowincja pełna marzeń, Prowincja pełna gwiazd, Prowincja pełna słońca, Prowincja pełna smaków, Prowincja pełna czarów. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • miękka
Mniej Więcej
  • Katarzyna Enerlich
  • 2014
  • 272
  • 220
  • 150
  • 978-83-7779-193-6
  • 9788377791936
  • ZBIV0

Recenzje czytelników

Prowincja pełna szeptów

Ocena:
Data:
Marzę o książce, w której rozsmakuję się, jak w pysznym daniu. Przyniesie mi ukojenie po ciężkim dniu, ale jednocześnie nauczy czegoś ważnego, sprawi, że coś się w moim życiu zacznie zmieniać. Wiem, że wymagam wiele, ale takie właśnie książki zostają ze mną na całe życie. Często do nich wracam, a mądrości z nich zaczerpnięte staram się wcielać w życie. Rzadko trafiam na takie perełki, a prowincjonalna seria Pani Katarzyny Enerlich z całą pewnością do nich należy ...

Ludmiła leczy rany po wyjątkowo ciężkich przeżyciach. Los postanowił kolejny raz dać jej lekcję pokory. Zrozpaczona zaszywa się pod kołdrą, co daje jej złudne poczucie bezpieczeństwa. Wokół niej, jak dobre duchy, krążą przyjaciele. Karmią, sprzątają, ale przede wszystkim są. Swą dyskretną obecnością pomagają Ludce wyjść z depresji. W życiu każdego człowieka przychodzi czas szczęścia i czas rozpaczy. Kiedy jesteśmy na samym dnie trudno uwierzyć, że kiedyś i dla nas zaświeci słońce. Tę życiową mądrość w praktyce odkrywa również Ludmiła. Jej życie powoli odmienia się na lepsze, choć z pewnością nigdy już nie będzie takie samo.

Są książki, które pochłania się w jeden wieczór, nie mogąc się wręcz doczekać zakończenia. Fabuła wciąga, a razem z bohaterami przeżywamy ich wzloty i upadki. Ja jednak najbardziej cenię książki, które czytam niespiesznie, smakując każde słowo, powoli zaprzyjaźniając się z bohaterami. Taka właśnie jest „Prowincja pełna szeptów”. Śmiało mogę powiedzieć, że Ludmiła to moja dobra znajoma. Chętnie u niej goszczę, a ona, jak przystało na dobrą gospodynię, przyjmuje mnie po królewsku. Przy swojskim jedzeniu odkryje przede mną kolejne mazurskie tajemnice, opowie o warmińskich szeptuchach, nauczy żyć prosto, a szczęśliwie. „Prowincja pełna szeptów” to książka, która jak żadna inna karmi duszę dobrym słowem. Być może Pani Katarzyna Enerlich jest taką mazurską szeptuchą, która za pomocą książek próbuje pokazać czytelnikom, jak ważne jest życie w zgodzie z samym sobą i jak wiele dobrego daje nam natura. Od nas zależy jak będzie wyglądało nasze życie i jakich dokonamy wyborów. Książki z prowincjonalnej serii spodobają się osobom, które chcą w sobie coś zmienić. Być może właśnie one staną się iskrą, która rozpali ogień wewnętrznych przemian.

„Prowincja pełna szeptów” może bardzo pomóc komuś, kto akurat pożegnał bliską osobę. Pani Enerlich z właściwą sobie wrażliwością przeprowadza czytelnika przez wszystkie etapy żałoby. Subtelnie i delikatnie opisuje owo odrętwienie, w jakim człowiek wówczas się znajduje, a także chęć zaszycia się gdzieś w bezpiecznym miejscu i ucieczki od otaczającego świata. Bardzo żałuję, że gdy sama byłam w takiej sytuacji, nie trafiłam na tak mądrą książkę, która uświadomiłaby mi, że moje odczucia są jak najbardziej naturalne i mam do nich pełne prawo.

Zakończenie „Prowincji pełnej szeptów” pozwala przypuszczać, że powstaną następne książki z tej serii. Ogromnie się z tego powodu cieszę, gdyż każda kolejna powieść pani Enerlich jest dojrzalsza, pełniejsza i coraz więcej wnosi do mojego życia.

Recenzja pochodzi z mojego bloga http://sladami-ksiazki.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Jak Feniks z popiołów...

Ocena:
Autor:
Data:
Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu MG za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Przed nami już szósta odsłona losów Ludmiły. Tym razem na kobietę spada ogromny cios – w katastrofie lotniczej gnie jej świeżo poślubiony mąż Wojtek, który właśnie wracał do domu z wyprawy naukowej prowadzonej przez długie miesiące na dalekiej Syberii ...

Świat naszej bohaterki w ułamku sekundy legnie w gruzach… Początkowo wypiera ona ten traumatyczny fakt ze swojej świadomości… Stopniowo jednak zaczyna popadać w coraz większą melancholię, a w konsekwencji depresję, nie ma nawet sił, by zajmować się kilkuletnią córeczką Zosią, która coraz więcej czasu spędza ze swoim ojcem Martinem.

Przyjaciele mimo, iż ze wszystkich sił starają się pomóc Ludmile są zupełnie bezsilni, a mimo to nie ustają w swoich wysiłkach. Ich nieustępliwość, a w szczególności Broni, którą znamy z poprzedniej części przynosi w końcu oczekiwane efekt.

Ludmiła nawiązuje bliższą więź ze swoim teściem Januszem, który decyduje się zamieszkać razem z nią i małą Zosią, która znów jest pod stałą opieką Mamy. Kobieta stara się zmierzyć ze zupełnie nową i niezwykle trudną dla niej sytuacja jaką jest wdowieństwo…

Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie otrzymuje wiadomość od mężczyzny, który prosi o kontakt w sprawie zlecenia, które rzekomo otrzymał. Ludmiła nie ma pojęcia o co może chodzić, a dodatkowo nadal nie jest w najlepszej formie więc bagatelizuje cała sprawę…
Jednak Zygmunt Kernel, który nie otrzymuje żadnej odpowiedzi ze strony naszej bohaterki któregoś dnia pojawia się w jej domu i nie wiedząc o śmierci zleceniodawcy pyta o niego…
Gdy dowiaduje się co się wydarzyło wyłuszcza zaskoczonej kobiecie o co chodzi - okazuje się, iż mąż zostawił jej swego rodzaju prezent zza grobu, opłacił budowę podjazdu mającego ułatwić dojazd do domu.

Ludmiła początkowo jest tak zaskoczona, że buntuje się przeciw zmienianiu czegokolwiek w jej otoczeniu z czasem jednak godzi się na budowę, która prawdę powiedziawszy jest początkiem godzenia się z nowym życiem oraz sporych w nim zmian, ale o tym przekonajcie się sami czytając „Prowincję pełną szeptów”.

Jest to opowieść o zmaganiach w przeżywaniu żałoby po utracie bliskiej osoby, ale także o odradzaniu się niczym przysłowiowy Feniks z popiołów… O godzeniu się z życiem i samym sobą, o sile przyjaźni oraz ogromnej wartości międzyludzkiego wsparcia…

Autorka nie zaniechała również jak ma to w zwyczaju wplecenia w swą opowieść wątków związanych z historią mazurskiej ziemi oraz tamtejszymi zwyczajami i legendami. Nie zabrakło także przelanych na karty powieści zapachów i smaków przygotowywanego w domowej kuchni jedzenia.

Choć wakacje już za nami to śmiało możecie je sobie przedłużyć zaglądając po raz kolejny na tytułową „Prowincję…”, która tym razem coś do Was szepnie…
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.