Zapraszamy do zapoznania się z naszym lipcowym Informatorem Sieci Księgarskiej Matras. Pobierz… czytaj dalej »
Data: 8 grudnia 2009 | Komentarze |
Kto z nas pamięta otrzymane prezenty sprzed lat gdy jeszcze byliśmy dziećmi, a Mikołaj wydawał się być realny jak oczekiwany za oknem śnieg i pierwsza gwiazdka?
Tradycją już staje się wydłużony czas przedświątecznych zakupów. Gdy tylko znikną z półek w centrach handlowych lampiony przypominające nam o tych, którzy odeszli, niemal następnego dnia galerie sklepowe zamieniają się w efekt pracy bajkowego Mikołaja, który zwiózł realizację świątecznych marzeń dzieci i dorosłych. Tu prezenty są w zasięgu ręki – wystarczy przyjść, popatrzeć i wybrać bądź też zrealizować pragnienie posiadania wywołane telewizyjną reklamą. Wobec codziennego zabiegania i, w konsekwencji, braku czasu dla bliskich nam osób, to bogactwo gotowych, znajdujących się w zasięgu ręki i portfela prezentów, wydaje się być luksusem. Luksusem świadczącym o naszym statusie i często też o miłości do kochanych i ważnych dla nas osób.
W czasach gdy mój syn chodził do szkoły, jego klasowym kolegą był skromny i miły chłopiec o imieniu Bartosz. Przez parę lat, rok w rok, gdy wychowawczyni zadawała dzieciom pytanie: „Jakie prezenty dostaliście w te święta od Mikołaja?”, dzieci wstawały i opowiadały o klockach, lalkach Barbie i innych ówczesnych nowinkach w świecie zabawek … Gdy nadchodziła kolej Bartoszka, on uśmiechał się i wymieniał dłuuuuuuugą listę „otrzymanych” prezentów, jakich pozazdrościłby mu sam Mikołaj z całą rzeszą pomocników. Chłopiec ten nigdy nie został obdarowany taką liczbą prezentów, zaś jego lista była tylko niespełnionym marzeniem, a jednak wywierał wielkie wrażenie na dzieciach. Wiara w Świętego Mikołaja i cuda jakie potrafił on zdziałać powodowała, że reszta dzieci bez zastrzeżeń wierzyła, iż skromnie żyjący na co dzień Bartoszek został wynagrodzony za niedostatek całego roku i cieszyła się wraz z nim. Tak naprawdę dostawał on prezenty z kategorii bardziej użytecznej czyli np. coś do ubrania plus wiele miłości i dobroci od bliskich i kochających go rodziców. Gdy spotykam tego miłego, skromnego młodego chłopaka po latach na ulicy, jego uśmiech przypominami o długiej liście marzeń recytowanej w szkole przed laty po Świętach Bożego Narodzenia …
Wspomnienie o Bartoszku obudziło się we mnie po przeczytaniu książki Świąteczny sweter, której autorem jest Glenn Beck, twórca wielu bestsellerów i znany gospodarz programu radiowego oraz telewizyjnego show w Fox News. Ta książka to opowieść chłopca o imieniu Eddie, w której motywem przewodnim jest otrzymany w prezencie tytułowy sweter a nie wymarzony i wymodlony czerwony rower z długim, czarnym, winylowym siodełkiem i dużą, wygiętą, chromowaną kierownicą. Eddie ma lat dwanaście i nie zdaje sobie sprawy z wartości otrzymanego od matki daru. Jak większość jego rówieśników uznaje wyższość zakupionego w sklepie prezentu. Jego rozważania i sposób postępowania narażają go na niemałe perypetie lecz, jak pisze po latach:
prawdziwa nauka otrzymana przeze mnie w czasach tamtego Bożego Narodzenia była taka, że najwspanialszy prezent to ten, który jest dawany z miłością. Wyraźnie pamiętam wyraz oczu matki, kiedy zobaczyła sweter zwinięty w kłębek na podłodze. I pamiętam, jak zrozumiałem, ile zrobiła żeby mi go dać… nareszcie wiem kim jestem. I jestem szczęśliwy… Nigdy nie mógłbym oddać tego swetra, nieważne jak jest brzydki, stary albo mały.
Z wiekiem, wraz z doświadczeniem, nabieramy mądrości, patrzymy z pobłażaniem w przeszłość i dobrze jest gdy rozumiemy „niedoskonałości” naszych i znanych nam dzieci. Bartoszek wymieniał przed laty długą listę prezentów, bo wiedział, że spotka się z akceptacją grupy, dopasowując się do reszty klasy. Eddie chciał otrzymać upragniony rower by pędzić przed siebie z rówieśnikami i być wolnym w tej radości i jej spełnieniu. Obaj mieli jednak szczęście posiadać dar najcenniejszy ze wszystkich – miłość bliskiej im osoby. Bo prezenty to i tradycja, i przyjemność ofiarowania, a także radość, że ktoś o nas pamięta.
Szczęściem i przesłaniem Świąt Bożego Narodzenia jest jednak miłość – najcenniejszy dar, który możemy sobie wzajemnie ofiarować…
Takich Świąt Państwu życzę: radosnych, spokojnych i pełnych wzajemnej miłości.
Monika Koruba