Koszyk 0
Opis:
Świat to za mało. To przesłanie zdaje się być myślą przewodnią kilkorga młodych indywidualistów, których losy splatają się przypadkowo na obozie językowym na Korsyce. Odkryją tam smak wolności i bezcenną wartość przyjaźni.  Ich energia, walka o spełnienie marzeń i wiara w to, że można żyć inaczej a nie tylko podążać ... utartymi schematami jest zaraźliwa. Kariera gwiazdy rocka? Kurs fotografii w Arles?  Miłość?  Podróże?  Czy wszystko jest na wyciągnięcie ręki?  To zabawna, motywująca i energetyczna powieść dla tych, którym zależy... Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • miękka
Mniej Więcej
  • Agnieszka Tomczyszyn
  • 2016
  • 1
  • 240
  • 145
  • 205
  • *, 978837779-269-8
  • 9788377792698
  • ZDA6C
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

Dlaczego obóz językowy?!

Ocena:
Autor:
Data:
Jonasz to chłopak, który od samego początku miał przechlapane z powodu imienia. Jest to szesnastolatek, który ciągle gra w gry komputerowe i z przyjaciółmi ma zespół muzyczny, który daje koncerty w garażu. Rodzice by oderwać syna od jego szarego świata wysyłają go na obóz językowy na Korsykę! Co tam się wydarzy? Czy nowi ludzi zmienią życie Jonasza? Co go tam czeka?



To jest już moje drugie spotkanie z twórczością tej autorki i mam nadzieję, że nie ostatnie ... Pani Agnieszka ma cudowny styl pisania. Przemyślenia bohaterów bardzo trafiają do czytelnika. Nawet nie wiecie jak ciężko mi było znaleźć krótki, a treściwy cytat! Moim zdaniem książki Pani Tomczyszyn powinien przeczytać każdy nastolatek! Ale dobra wróćmy do treści książki :D Wydawać by się mogło, że historia jest banalna, bo pewnie introwertyk pojedzie na obóz, pozna jakąś rozrywkową dziewczynę zakochają się w sobie i wszystko skończy się cudnie. A Was zdziwię, bo tylko to sprawdza się w malutkim szczególe. Książka bardzo mi przypominała historię Alaski i Klucha z "Szukając Alaski" tylko z troszkę lepszym happy endem.

Jonasz to postać, która dzięki nowym doświadczeniom i poglądom innym zaczyna inaczej postrzegać świat i jego funkcjonowanie. Powiem Wam, że bardzo się z nim zżyłam i utożsamiłam, bo mimo, że jest słabo z angielskiego jak ja :D i jedzie na samych trójkach jak ja(!) to tak jak mi wydawało mi się, ze nie ma po co spełniać marzeń jak są prawie niemożliwe do spełnienia lub po prostu głupie. Nie spodziewałam się, jak on, że poznanie kilku nowych osób może moje życie zmienić tak diametralnie. ZA to Laura bardzo przypominała mi właśnie Alaskę! Myśli to swojemu, ma swoje plany i marzenia, o których nikomu nie mówi. Ma swój pomysł na życie. Ariel za to jest postacią, którą albo się kocha albo nienawidzi, bo jest podporządkowany rodzicom i uważa, że wie wszystko najlepiej i zna wszystkie zasady przetrwania na obozach. Ja jestem bardziej w tej grupie zwolenników, bo nie raz im się przydała jego wiedza.

Co do samej fabuły jestem nią zauroczona! ♥ Korsyka, Francja i te sprawy.. Autorka w genialny sposób opisywała krajobraz tego pięknego miejsca i aż sama zapragnęłam tam pojechać! Sam pomysł usadzania miejsca akcji w tym miejscu zachęcił mnie po sięgnięcie po nią ♥

Podsumowując, jeżeli szukacie książki lekkiej, niezobowiązującej i idealnej na początek wakacji "Prawo pierwszych połączeń" to pozycja odpowiednia dla Was. To powieść, która uczy, bawi i wzrusza. Pobudza wyobraźnię i sprawia, że czytelnik zaczyna myśleć inaczej o swoim życiu, jak było w moim przypadku. Dlatego polecam tę książkę wszystkim młodszym, starszym, bo każdy znajdzie coś dla siebie i się nie zawiedzie! ♥
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

"Prawo pierwszych połączeń"

Ocena:
Autor:
Data:
Na rynku wydawniczym coraz więcej miejsca zajmuje mądra literatura młodzieżowa, czyli taka, która nie posiada na co drugiej stronie scen erotycznych, która niesie ze sobą pozytywne przesłanie mające na celu skłonić młodzież do wyjścia poza ramy własnych ograniczeń, często tych umysłowych, nakłania do refleksji. Przed nami kolejna świetnie napisana opowieść o grupie nastolatków stojących niemalże u progu dorosłości. Wiadomo, że w letnim czasie uczniowie chcą odpocząć od książek ale.. ... tą powieść na prawdę warto zabrać ze sobą w podróż, ponieważ uprzyjemni Wam popołudnia i wieczory! Będziecie się dobrze bawić z bohaterami.
Obóz językowy. Te dwa słowa nie kojarzą się dobrze młodym ludziom mającym sprecyzowane, już parę miesięcy przed zakończeniem roku szkolnego, plany na wakacje. Ma być to beztroski czas, wypełniony po brzegi wolnością oraz przyjemnościami (o spaniu do południa nie wspominając, bo to jasne). Jednak rodzice głównego bohatera, Jonasza, postawili na swoim i wysłali swego jedynego syna na Korsykę. Nie trzeba mówić, że główny zainteresowany nie jest tym faktem zachwycony. Wraz z dwójką przyjaciół tworzy zespół muzyczny, więc każdą wolną chwilę spędza w udostępnionym przez ojca garażu, gdzie ćwiczy. Dotychczas wiódł normalne życie. Szkoła, koledzy. Nic poza tym. Dopiero pod wpływem współtowarzyszy na obozie językowym dochodzi do wniosku, że nie może tak dalej, iż coś musi zmienić. Realizować plany, marzenia. Rozwijać pasję nie tylko w garażowym zaciszu. Chłopak nawiązuje bliższe relacje z dziewczyną, zaprzyjaźnia się z kolegami. Słuchając życiowych opowieści kompanów, postanawia czerpać z życia pełnymi garściami, nie pozwolić, żeby przeciekało mu ono przez palce. Jonasz, Ariel, Bean i Laura to tylko garstka młodzieży, która tego lata przeżyje niezwykłą przygodę a ona pozostawi w nich ślad na zawsze. Ten wyjazd to nie tylko doskonała okazja, aby podszkolić język. Okazuje się, że na Kostaryce wszystko wydarzyć się może. Młodzi spełniają marzenia, nie przejmują się zanadto tym, co powiedzą inni, podejmują ryzyko. Przecież jeśli nawet jakiś nauczyciel ich nakryje na sytuacji, która jest niedopuszczalna przez pedagogów lub regulamin, mają nieograniczoną wyobraźnię i obrócą sprawę tak, aby uniknąć kary ;) O, tak! Do tego mają dar.
Nigdy nie byłam na obozie językowym, ale gdybym miała możliwość pobytu na takowym, chciałabym, aby był kropka w kropkę taki, jak opisała go Agnieszka Tomczyszyn w swojej najnowszej, letniej powieści dla młodzieży. Pomysłowe zadania, które nauczyciele serwowali uczniom pod żadnym względem nie przypominały nużących szkolnych zajęć. Bohaterowie mogli zaczerpnąć trochę z kultury Francji, znaleźć się w miejscach publicznych i poradzić sobie z załatwieniem prostych (w naszym kraju prostych) codziennych spraw, dzięki czemu szlifowali swój język angielski. Nie powinni więc narzekać na nudę. Ich czas był ciekawy i wartościowy. Nie brakowało w nim również wolnych godzin, które musieli zagospodarować sami.

"Prawo pierwszych połączeń" jest idealną pozycją na nadchodzące, gorące dni. Wciągająca i interesująca. Nie zapomnijcie wrzucić jej do wakacyjnej torby.
Wydawnictwu MG dziękuję za świetną lekturę
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.