Koszyk 0
Opis:
OSIECKA W KALEJDOSKOPIE ŻYCIA Lubiła opuszczać salony i znikać  na peryferiach rzeczywistości, miała talent do wyławiania ludzi na tak zwanych życiowych zakrętach… Kochała i porzucała, choć często i ją porzucano. Pełna nieodwzajemnionej miłości rozdawała czułość w zwrotkach i refrenach. Jej piosenki są śpiewaną kroniką naszej współczesnej historii ... Tworzyła z lekkością niezapomniane teksty, które trafiały do szerokiej publiczności. W samo serce! Ula Ryciak w błyskotliwej biografii brawurowo i skutecznie wydobywa różne prawdziwe i te na niby wersje Agnieszki Osieckiej. Potrafi dotrzeć do sedna i wyświetlić czytelnikom hologramową postać, która prowadziła życie na własną rękę. Osiecka nie pasowała do roli żony i matki, była za to wieczną dziewczyną z końskim ogonem. Pomimo to potrafiła wzbić się na wyżyny altruizmu i odwagi. Choćby wtedy, gdy wstawiła się u władz za internowanym Januszem Andermanem. I wtedy, gdy dla uwięzionego Adama Michnika pisała dziennik. Lubiła: gadać do utraty tchu, pić we dwoje, samotne podróże, śmiech przez łzy i zabawy kotów; Nie lubiła: fanatyków, iść wcześnie spać, żeby rano wstać;żoną być, uśmiechniętą na każde zawołanie; Nudziło ją: kolekcjonowanie złotych myśli i wszelkie inne… Z Osiecką epoka ma same kłopoty. Nie dość, że każdemu serwowała inną wersję siebie, to jeszcze wszystko robiła na odwrót. Tam gdzie w życiu jest miejsce na constans, urządzała dzikie crescendo.  A tam gdzie się mówi o sprawach wzniosłych, wdawała się w żarty. Upływ czasu zaciera pamięć o miernych. Indywidualności wybitne ocala od zapomnienia. Dziś bardziej niż dekady temu widać, że ta nie całkiem poważnie traktowana poetka dość poważnie wyprzedzała swoją epokę. Chociażby tym, jak pragmatycznie i konsekwentnie zarządzała swoją twórczością. Jak korzystała z wolności, jak kosmopolitycznie postrzegała rzeczywistość i wreszcie — jak przecierała szlaki dla kobiecej niezależności. (…) Sama o sobie powiedziała, że jej życie to powieść z przygodami, ale nie zawsze w dobrym guście. (fragment książki) Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Ula Ryciak
  • 2015
  • 1
  • 452
  • 230
  • 155
  • 9788308055205
  • 9788308055205
  • ZCHDV

Recenzje czytelników

W mieszkaniu na Saskiej Kępie

Ocena:
Autor:
Data:
Pierwsza płyta CD, jaka znalazła się w moim rodzinnym domu, była płytą z piosenkami Osieckiej. Miałam wtedy...kilka, może kilkanaście lat. Powtarzałam

Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
Ucięte głowy ze łzą w oku zwiędną jak kwiaty, które zwiędły

i nie rozumiałam. Potem, kiedy byłam już troszkę starsza wirowałam do:

Szalona wiruje chusta
Szalone wirują usta
Odkaczałka, wariatka, echNie patrzy do lustra

i nawet, jeżeli nie rozumiałam kim jest " ... odkaczałka", nieświadomie budowałam swoją wrażliwość. Dzisiaj wiem, że gdyby nie Osiecka nigdy nie napisałabym swojego pierwszego opowiadania. Nigdy nie pomyślałabym, że pisanie może być dla mnie proste, co więcej, nigdy nikomu bym go nie pokazała. Wrażliwość, delikatność i lekkość słów Osieckiej inspiruje mnie do dzisiaj i jest jej we mnie ciągle pełno.
Nie oznacza to natomiast, że miałam ochotę zgłębiać jej życiorys. Biografie mają pewną nielubianą przeze mnie cechę. Znacznie bardziej należą od autora niż od osoby, którą ten opisuje. Autor, nawet jeżeli stara się być nie wiem jak bardzo obiektywny, zawsze przemyci czytelnikowi swój obraz tego człowieka. Swego czasu czytałam biografię Janis Joplin. Autorka ciągle ją rozgrzeszała. Ciągle opowiadała, że kolejne pijaństwo, narkotykowe szaleństwo było tak naprawdę krzykiem rozpaczy. Jej zdaniem Janis była bowiem zupełnie zwyczajną kobietą, która marzyła o domku z ogródkiem... Od tego czasu unikałam biografii. Nie chcę widzieć Janis Joplin jako matrony. Ani nikogo innego innym, niż był w rzeczywistości. Do niedawna...
Do "Potarganej w miłości..." skusiły mnie przede wszystkim fotografie. Fotografia jest mi nadal strasznie bliska, równie bliska jak słowo. Rozpłynęłam się, kiedy przeczytałam, że Agnieszka fotografowała prawie wszystko.
Ula Ryciak nie tylko zebrała całe życie Osieckiej w jedno, przepięknie wydane, opasłe tomisko. Totalnie weszła w postać. Wyzbyła się siebie jako współczesnej kobiety, jako człowieka o subiektywnej opinii, wreszcie jako narratora. W tej książce nie czuje się ducha autorki, nie czuje się nikogo innego, po za Osiecką. Z pewnością między innymi dzięki wspaniałemu językowi. Autorka pisze dokładnie tak, (a tak przynajmniej sobie to wyobrażam), jak napisałaby to Osiecka. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że obcuje z czymś więcej, niż tylko pośmiertną biografią wydaną w czasach, kiedy (niestety!) nikt już nie pamięta ani o Skaldach, ani o Maryli Rodowicz (tej młodej, hippisowskiej).

Czułam się trochę tak, jakbym od pierwszych stron i fotografii mieszkania Agnieszki, usiadła na jej krześle, przy jej własnym blacie i zaglądała wszędzie, gdzie tylko się da. Do albumów z fotografiami, do zeszytów z piosenkami, ale również do urywków, skrawków słów, zapisywanych na byle czym. Efekt niesamowity, zupełnie nie miałam ochoty odrywać się od lektury, wychodzić z mieszkania na Saskiej Kępie.
Czy dowiedziałam się czegoś, o czym nie wiedziałam wcześniej? Oczywiście! Bardzo wielu rzeczy. Na przykład tego, że Osiecka (podobnie jak ja) miała słabość do mężczyzn, którzy nie koniecznie odwzajemniali jej uczucia. Wczoraj w nocy obudziłam moją mamę telefonem z informacją, że Osiecka przez pewien czas umawiała się z dużo od niej starszym Przyborą. Tym Jeremim Przyborą z "Kabaretu Starszych Panów". Dacie wiarę? :)
Po skończonej lekturze jeszcze raz rozejrzałam się po mieszkaniu na Saskiej Kępie. Pustym od lat. Pomyślałam, że taka Osiecka dawno już przestała istnieć w naszych sercach. Zostało Studio im. Agnieszki Osieckiej, Fundacja im. Agnieszki Osieckiej, złota tabliczka, coraz bardziej wyblakłe litery... Szkoda.
"Potargana w miłości..." na chwilę pozwala pożyć życiem Agnieszki Osieckiej, poczuć, jak to było, kiedy...Bez zbędnych wstępów, za to z przepięknym, takim bardzo "agnieszkowym" słowem. Wrócę do niej z pewnością nie raz.
Lucyna Tomoń/ http://today-ornever.blogspot.com/2015/05/potargana-w-miosci-o-agnieszce.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Blisko serca

Ocena:
Autor:
Data:
Książkę czyta się z wielką przyjemnością. Ciepła, momentami zabawna, momentami zasmucająca... Taka jak Agnieszka Osiecka. O niej i o jej twórczości nigdy nie za wiele. Przynajmniej dla mnie. Ogromnie cenię sobie kunszt pisarski pani Uli Ryciak. Młoda osoba z nieprzeciętnym talentem.
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena