Koszyk 0
Opis:
Młoda, niewinna studentka literatury Anastasia Steele jedzie w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu, przystojnym i zamożnym Christianem Greyem. Mężczyzna od pierwszych sekund spotkania fascynuje ją i onieśmiela. W powietrzu wisi coś elektryzującego, czego dziewczyna nie potrafi nazwać, a może tylko jej się tak wydaje? Z prawdziwą ulgą kończy rozmowę i postanawia zapomnieć o intrygującym przystojniaku. Plan spala jednak na panewce ... bo Christian Grey zjawia się nazajutrz w sklepie, w którym Anastasia dorywczo pracuje. Przypadek? I do tego proponuje kolejne spotkanie. W tym miejscu kończy się "disneyowskie" love story, choć młodziutka, niedoświadczona dziewczyna nie wie jeszcze, że Christian opętany jest potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych, dość niezwykłych warunkach? Czy dziewczyna podpisze tajemniczą umowę, której warunki napawają ją strachem i fascynacją? Jaki sekret skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony? Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • E. L. James
  • 2012
  • 1
  • 606
  • 195
  • 143
  • 9788375085563
  • 9788375085563
  • ZANKC

Recenzje czytelników

Porno dla ubogich wyobraźni

Ocena:
Autor:
Data:
Najbardziej oczekiwana książka roku? Pięćdziesiąt twarzy Greya autorstwa Eriki Mitchell (E.L. James) już dawno okrzyknięto hitem, a to za sprawą głośnej promocji i najróżniejszych, często całkowicie sprzecznych opinii na zagranicznych portalach literackich. Początkowo powieść była fanfikiem napisanym na podstawie Zmierzchu, jednak – z wiadomych przyczyn – taka książka nie mogłaby zostać wydana, więc autorka przerobiła swoją seksualną trylogię w nową ... „oryginalną” historię (choć można znaleźć podobieństwa do meyerowskiej sagi). Jedni są zachwyceni dziełem E.L. James, określając powieść terminem „porno dla mamusiek”, inni natomiast nie tylko otwarcie wyrażają swoje zaskoczenie słysząc, że książka stała się bestsellerem, ale także chętnie wytykają wszelkie błędy. Tak więc i ja, zaintrygowana zapowiedzią wydawniczą, postanowiłam sięgnąć po ów hit ostatnich tygodni i... obawiam się, że będę dziś bardzo wredna!

Na początek kilka słów o kreacji bohaterów. Anastasia „znowu-przygryzam-wargę” Steele i Christian „dojdź-dla-mnie-mała” Grey to główni bohaterowie powieści. Młoda, nierozgarnięta studentka z rozdwojeniem jaźni (uważa, że w jej ciele mieszka tzw. „wewnętrzna bogini”) poznaje super przystojnego i zabójczo seksownego młodego mężczyznę, w dodatku chorobliwie bogatego i jakże utalentowanego (licencja pilota, wirtuoz gry na fortepianie etc.), który od razu zaczyna jej się podobać. Christian natomiast to facet z rodzaju „nie ufaj mi mała, jestem złym chłopcem”, który później okazuje się jeszcze fanem ostrej jazdy bez trzymanki, ze skłonnościami sado-maso. Zaszufladkowanie Greya jest jednak ciężkie, bo to mężczyzna w zasadzie niepoczytalny, zmienny, owładnięty manią posiadania i rządzenia, a w dodatku całkowicie nieprzewidywalny.

Język powieści to kolejny gwóźdź przybity do trumny naszego hiciora. Masakra stylowa! Ilość powtórzeń doprowadza do szału, a narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia Any jest jak zarzynanie świni w upalny poranek. Bohaterka i jej okrzyki w stylu „o święty Barnabo” albo „rany Julek” sprawiają, że nie tylko pryska erotyczny czar, ale też czytelnik w zasadzie nie ma pojęcia, czy się śmiać, czy płakać. Ja proponuję poker face, bo później będzie i tak tylko gorzej. Ilość opisów niewielka, natomiast dialogów pod dostatkiem – prostych (żeby nie powiedzieć prostackich) i płaskich. Powieść nie niesie ze sobą żadnych głębszych emocji. Monotonna akcja, która kręci się wokół kolejnych scen erotycznych, w pewnym momencie zaczyna nudzić odbiorcę – dlaczego? Bo sceny te nie pobudzają wyobraźni tak, jakbyśmy się tego spodziewali, natomiast obfitują w dużo obietnic bez pokrycia. Historia romansu jest mdła, o ile w ogóle można mówić o romansie – ot zwykłe rżnięcie. Pojawiają się natomiast cytaty, które stały się hasłami promującymi powieść, jak chociażby słynne „przygryzam wargę”, czy „świerzbi mnie ręka”. Jeśli mam być szczera, to gdybym usłyszała od faceta stwierdzenie „świerzbi mnie ręka”, niechybnie odparłabym „mnie też i zaraz dostaniesz nią po ryju”!

Nie jestem feministką, ale przyznaję, że książka E.L. James w pewien zawoalowany sposób uwłacza kobietom. Choć w zasadzie sado-maso mamy tu jak na lekarstwo, a autorka nie popisała się wyobraźnią, kreując sceny seksu, to jednak przyznaję, że traktowanie Any przez Greya było... niesmaczne. Podobne zachowania np. w stosunku do mnie skutkowałoby mocnym kopniakiem w krocze delikwenta i uważam, że każda normalna dziewczyna postąpiłaby dokładnie tak samo. Dlatego też wydaje mi się, że żadna kobieta nie mogłaby marzyć o kimś takim, jak Christian Grey – chyba, że byłaby (równie jak on) niezrównoważona. Pojawia się jednak mały plusik, który pozwala tej powieści nieco odbić się od dna – to humor, który uwidacznia się przy mejlach wymienianych pomiędzy Aną i Greyem. W zasadzie to jedyne fragmenty książki, które bawią i sprawiają, że bohaterowie w jakiś nieznany sposób stają się czytelnikowi bliżsi. Chociaż na chwilę...

Co takiego jest w Pięćdziesięciu twarzach Greya, że powieść została okrzyknięta bestsellerem? Powiem Wam – niepewność. Bo choć książka prezentuje sobą obraz nędzy i rozpaczy, a język, jakim posługuje się Ana, woła o pomstę do nieba, to elementem przyciągającym czytelnika będzie historia naiwnej dziewczyny zakochanej w całkowicie nieodpowiednim facecie. Przyznaję otwarcie – w pewnej chwili szczerze współczułam Anastasii (nawet, jeśli sama była sobie winna). Obserwowałam młodą kobietę, która dopiero odkrywa swoje możliwości (także te łóżkowe) i faceta, który w dziwny sposób uświadamia jej ów potencjał erotyczny, jaki w niej drzemie. I chciałam – mimowolnie – wiedzieć, jak się ta historia zakończy. Czy Ana podda się Greyowi całkowicie? A może odnajdzie sposób, by wydostać się z tego toksycznego układu? Nie odpowiem Wam na to pytanie, jak również nie stwierdzę, czy powieść jest godna polecenia. Dla mnie debiut James okazał się warty maksymalnej oceny 2+/6 – książka mnie bowiem nie poruszyła, a ponieważ w romansach i erotykach zaczytuję się od dwunastu lat, lekturę tę potraktowałam jak ciekawe doświadczenie. Pięćdziesiąt twarzy Greya nie jest ani szokujące, ani podniecające – ot powieść pensjonarki ubrana w odpowiednio przyciągające uwagę hasła, w której schemat goni schemat. Dla mnie jedynym terminem idealnie pasującym do promocji tej publikacji byłoby „porno dla ubogich wyobraźni”. Dlatego też sami zadecydujcie, czy chcecie poświęcić czas na tę „literaturę”...
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Czy ktoś jeszcze wie co to literatura?

Ocena:
Autor:
Data:
Świat zwariował. Toż to tandeta i grafomania. Istna Mniszkówna w wersji soft porn.
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

W zestawie taniej

33,00 33,00 Dostępny Szybka wysyłka 24h!
29,70 33,00
29,70 33,00

W zestawie taniej

Kupując zestaw oszczędzasz:
6,60 zł

Cena zestawu:

92,40 zł
99,00 zł
Oszczędzasz6,60 zł
Dostępne Wysyłka 24h