Koszyk 0
Opis:
Uderzający swoją odrębnością na tle bogatej literatury wspomnieniowej zapis doświadczeń człowieka nie zaangażowanego bezpośrednio w zmagania wojenne, przeżywającego dni powstania wśród ludności cywilnej. Jest to relacja z powszedniej egzystencji piwnicznej, ze świata schronów, podwórek, ukrytych przejść i kanałów, z codziennej krzątaniny wokół zaspokajania elementarnych potrzeb życiowych w atmosferze ciągłego zagrożenia i lęku. Narracja utworu ukształtowana jest na wzór opowiadania ustnego ... z jego naturalną dygresyjnością, swobodnym biegiem skojarzeń, uzupełnianiem i poprawianiem opowieści oraz potocznością wypowiedzi. Książka tłumaczona na niemiecki, angielski, francuski. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Miron Białoszewski
  • 2009
  • 208
  • 205
  • 144
  • 978-83-06-03127-0
  • 9788306031270
  • Y1703

Recenzje czytelników

Obiektywizm i prawda!

Ocena:
Autor:
Data:
Cóż można powiedzieć o samej treści, kiedy jest ona krwawym obrazem walczącej w 1944 roku Warszawy. Człowiek mający czterdzieści parę lat opisuje swoje nad wyraz dramatyczne wspomnienia z młodości. Kontrowersyjny pogląd na to co działo się wówczas. Mówi się żyj tak, byś nie bał się własnych wspomnień jednak czasem los płata nam różne figle. Przeczytaj, a dowiesz się jak to jest się obudzić 1 sierpnia wśród ostrzałów i malowanym strachu na każdej ludzkiej twarzy.<br /> ...
„Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” zaczęłam czytać prawdopodobnie w najdogodniejszym możliwym momencie, bo w 67. rocznicę samego Powstania Warszawskiego. Tym sposobem idealnie zwróciłam swoją uwagę na świat wojenno-cywilny 1944 roku.

Po lekturze, czyli na tle prozy Mirona Białoszewskiego właściwie każde moje słowo zabrzmi banalnie i nadzwyczaj potocznie. Nie da się podsumować tak osobistych wyznań żadnymi słowami. Nie znaczy to, że każdy moment książki był dla mnie urzekający… Ale to chyba nie na tym ma polegać. Sęk w tym, że zawsze udawało mi się znaleźć w „Pamiętniku…” Białoszewskiego odpowiedź na moje wszelkie zawahania w chwilach wewnętrznego mętliku. Gdy miałam dość niezwykle długich opisów zabytków i zadałam sobie podświadomie pytanie po co to wszystko, gdy ja i tak nie znam tego miasta?, znalazłam piękne motto: Dużo tu może mówię o tych zabytkach. Ale były ważne. Bo z nami ginęły. Kiedy denerwowała mnie prosta mowa autora znalazłam myśl: Bo nie trzeba było być aż poetą, żeby troiło się w głowie. A jeżeli mało piszę o wrażeniach. I zwyczajnym językiem wszystko. Tak jakby nigdy nic.(...)To tylko dlatego, że inaczej się nie da. Że zresztą tak to siebie się czuło.- Wstydzę się tych swoich zawahań przy pierwszych stronach. Były bezpodstawne.

Uważam, że tak powinna wyglądać KAŻDA książka mająca charakter historyczny. Po co komu zbędne epitety? W tamtych czasach ich nie było. Po co komu piękna mowa? Piękne myśli, ubierane w piękne słowa? Trudne realia potrafi odzwierciedlić jedynie język ułomny i bezradny. Sam narrator nie był bohaterem tylko kimś próbującym sobie poradzić z brakiem pożywienia, wody. Zresztą każdy zdaje sobie sprawę jak wygląda wojna. bo wojna jest niby zbiorem nieszczęśliwych wypadków, a powstanie wybuchem zbioru.

Pamiętnik zbiorem wspaniałych myśli, pełnych autentyczności. Wstrząsające czasy. Wstrząsające fakty. Wstrząsające życie codzienne. Takiej autentyczności nie można znaleźć w żadnym innym utworze.Sentencje, które do teraz biegają po mojej głowie. Nie do podrobienia.

„Żal mi się wtedy zrobiło. Że mogłoby być normalnie.”

„Uczucie, że skoro nas tyle, to przecież jakoś, może być mylne. Ja tam od czasów getta nie wierzę.”

I to co w pełni odzwierciedla cały „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” – „Warszawa pod ziemią była do spółki”.

www.NiebieskaObwoluta.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Obiektywizm i prawda!

Ocena:
Autor:
Data:
Cóż można powiedzieć o samej treści, kiedy jest ona krwawym obrazem walczącej w 1944 roku Warszawy. Człowiek mający czterdzieści parę lat opisuje swoje nad wyraz dramatyczne wspomnienia z młodości. Kontrowersyjny pogląd na to co działo się wówczas. Mówi się żyj tak, byś nie bał się własnych wspomnień jednak czasem los płata nam różne figle. Przeczytaj, a dowiesz się jak to jest się obudzić 1 sierpnia wśród ostrzałów i malowanym strachu na każdej ludzkiej twarzy.<br /> ...
„Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” zaczęłam czytać prawdopodobnie w najdogodniejszym możliwym momencie, bo w 67. rocznicę samego Powstania Warszawskiego. Tym sposobem idealnie zwróciłam swoją uwagę na świat wojenno-cywilny 1944 roku.

Po lekturze, czyli na tle prozy Mirona Białoszewskiego właściwie każde moje słowo zabrzmi banalnie i nadzwyczaj potocznie. Nie da się podsumować tak osobistych wyznań żadnymi słowami. Nie znaczy to, że każdy moment książki był dla mnie urzekający… Ale to chyba nie na tym ma polegać. Sęk w tym, że zawsze udawało mi się znaleźć w „Pamiętniku…” Białoszewskiego odpowiedź na moje wszelkie zawahania w chwilach wewnętrznego mętliku. Gdy miałam dość niezwykle długich opisów zabytków i zadałam sobie podświadomie pytanie po co to wszystko, gdy ja i tak nie znam tego miasta?, znalazłam piękne motto: Dużo tu może mówię o tych zabytkach. Ale były ważne. Bo z nami ginęły. Kiedy denerwowała mnie prosta mowa autora znalazłam myśl: Bo nie trzeba było być aż poetą, żeby troiło się w głowie. A jeżeli mało piszę o wrażeniach. I zwyczajnym językiem wszystko. Tak jakby nigdy nic.(...)To tylko dlatego, że inaczej się nie da. Że zresztą tak to siebie się czuło.- Wstydzę się tych swoich zawahań przy pierwszych stronach. Były bezpodstawne.

Uważam, że tak powinna wyglądać KAŻDA książka mająca charakter historyczny. Po co komu zbędne epitety? W tamtych czasach ich nie było. Po co komu piękna mowa? Piękne myśli, ubierane w piękne słowa? Trudne realia potrafi odzwierciedlić jedynie język ułomny i bezradny. Sam narrator nie był bohaterem tylko kimś próbującym sobie poradzić z brakiem pożywienia, wody. Zresztą każdy zdaje sobie sprawę jak wygląda wojna. bo wojna jest niby zbiorem nieszczęśliwych wypadków, a powstanie wybuchem zbioru.

Pamiętnik zbiorem wspaniałych myśli, pełnych autentyczności. Wstrząsające czasy. Wstrząsające fakty. Wstrząsające życie codzienne. Takiej autentyczności nie można znaleźć w żadnym innym utworze.Sentencje, które do teraz biegają po mojej głowie. Nie do podrobienia.

„Żal mi się wtedy zrobiło. Że mogłoby być normalnie.”

„Uczucie, że skoro nas tyle, to przecież jakoś, może być mylne. Ja tam od czasów getta nie wierzę.”

I to co w pełni odzwierciedla cały „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” – „Warszawa pod ziemią była do spółki”.

www.NiebieskaObwoluta.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena