Koszyk 0
Opis:
Erotyczna i romantyczna powieść wypełniona seksem, akcją i muzyką klasyczną - z pierwszej dziesiątki brytyjskich list bestsellerów. Summer, targana namiętnościami skrzypaczka o włosach koloru płomieni, nieszczęśliwa w swoim związku, zamiast w salach koncertowych gra Vivaldiego w metrze. Pewnego dnia jej skrzypce zostają zniszczone. I wtedy Summer otrzymuje propozycję od tajemniczego, bogatego i pociągającego profesora uniwersytetu. Dominik kupi jej nowe skrzypce ... pod warunkiem że zagra prywatny koncert... Tylko dla niego... Tak rozpoczyna się niebezpieczna, pełna zawirowań i nieprzewidzianych zdarzeń podróż obojga do mrocznego kresu siebie poprzez zakazane miejsca i sale koncertowe Londynu i Nowego Jorku. Czy tak spalająca namiętność może przetrwać? Czy może to być prawdziwa miłość? Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Amber
  • miękka
Mniej Więcej
  • Vina Jackson
  • 2012
  • 1
  • 320
  • 205
  • 130
  • 97883-2414-4532
  • 9788324144532
  • ZAPPR

Recenzje czytelników

Dno i pięć metrów mułu ...

Ocena:
Autor:
Data:
Ostatnimi czasy, na rynku książkowym zasypano nas erotykami. Nie wiem czy wpływ na to miał „sukces” trylogii o Christinie Grey'u czy po prostu tak było w planach wydawniczych, jednak nie da rady ukryć że większość nowości to erotyki.
Kolejną serią otwierającą cykl erotyków ( notabene ma być bodajże aż 5 części – zlitujcie się nad nami) „ Osiemdziesiąt Dni ”. Dałam się wciągnąć w to szaleństwo erotyków – nie wiem czym to było spowodowane, chyba typową kobiecą ciekawością ... więc i po tę książkę sięgnęłam.

Seria „Osiemdziesiąt Dni” to wspólne dzieło dwojga uznanych pisarzy ukrywających się pod pseudonimem Vina Jackson. On – autor dziewięciu powieści, redaktor, wydawca, felietonista , kolekcjoner i specjalista w dziedzinie erotyki. Ona –autorka również publikowana w Anglii, pracuje jako wysokiej klasy finansistka w londyńskim City i także jest znaną postacią na londyńskiej scenie sado-maso.
Więc sięgnęłam po część pierwszą a mianowicie „ Osiemdziesiąt Dni Żółtych”.

Ta książka to jakieś nieporozumienie na rynku wydawniczym - historia do złudzenia przypomina nam historię Anastasii i Christiana, z kilkoma różnicami – nie ma żadnej pisemnej umowy, bohaterka wcale taka niewinna nie jest, zawsze i wszędzie jest chętna i sama ukazuje swe dziwne preferencje i oczywiście jest skrzypaczką – nie można tego pominąć. Bo historia ta zaczyna się w momencie, kiedy naszej głównej bohaterce Summer – zostają zniszczone skrzypce, a nasz pseudo Grey – tu właściwie Dominik – proponuje naszej Summer układ – skrzypce za prywatny koncert.

Książka jest kopią Grey'a – nie ma co ukrywać,z jednym małym ale – Grey'a jeszcze idzie przeczytać, każdą jego część, natomiast „Osiemdziesiąt Dni Żółtych” ciągnie się i ciągnie, a my wiemy co będzie dalej i zagłębiając się w książkę coraz dalej - mamy odruch wymiotny. W każdym rozdziale opisana jest jakaś scena z klubu dla fetyszystów czy prywatnych imprez z Summer w roli głównej. Nasza główna bohaterka, odrywa w fetyszu raj i czuje się wtedy spełniona. Po każdej jej przygodzie, następuje prywatny koncert dla Dominika po którym czytamy o „ ostrym rżnięciu” ( słowa z książki) lub jak kto woli „ ostrym pierdoleniu” ( pisownia oryginalna). Słownictwo w książce jest wręcz infantylne, częste powtarzanie słowa „ kutas” , „ fiut”, „cipka” „szparka” brzydnie i zamiast zaciekawiać czytelnika obrzydza go. Bo, kurde ileż można czytać o „ olbrzymim kutasie na którym rysują się nabrzmiałe od podniecenie żyłki” ? Kolejna rzecz - nie żeby temat seksu był dla mnie tematem tabu – nie oszukujmy się, mamy swoje potrzeby, jednak nadmiar seksu i jego opisów drażnił wręcz obrzydzał – bo serio po „ostrym rżnięciu” kiedy w naszej głównej bohaterce Dominik „ wypełnił swym płynem jej szparkę, z której on wypływał” zabrał się do „penetrowania jeszcze pełnej jego płynów szparki” ( uwaga, cytaty pochodzą z książki )moje wnętrzności podeszły do gardła. Odłożyłam książkę, by na chwilę ochłonąć – nie z podniecenia czy zażenowania – po prostu myślałam że puszczę pawia, a miałam naprawdę dobry obiad i szkoda by go było spuścić w toalecie.
Dobra, przetrawiłam wiadomości i wróciłam do lektury, ale uczucie obrzydzenia towarzyszyło mi aż do końca książki. Niestety, opisy, które mniemam miały pobudzić czytelnika, sprawiły że czuliśmy się zdegustowani. I tak do końca książki.

Co mogę napisać – słownictwo w książce – wręcz podwórkowe, nagromadzenie słów „ kutas, fiut, cipka, szparka” zniechęcało nas z kartki na kartkę. Opisy dominacji, opisy seksu może i kogoś rozpalą niestety, mnie nie rozpaliły – wręcz obrzydziły. Może skupię się teraz na postaciach : zacznijmy od Summer – niby przedstawiona została jako rudowłosa piękność o nieskazitelnej jasnej skórze, niestety jakoś jej postać nie przypadła mi do gustu. Niby otwarta i odważna bo jakby nie patrzeć weszła w układ z nieznajomym, ale nie podobało mi się to że jest taka uległa i na wszystko ze wszystkimi się zgadza. Nie podobało mi się to, iż wręcz jej marzeniem było „rżnąć” się na oczach wszystkich – nie potrafiła sama siebie zrozumieć jednak mimo wszystko brnęła w to dalej – nie widziała że osoba którą uważała za przyjaciółkę – bo tak chyba Charlotte można nazwać – bawi się jej kosztem, wykorzystuje ją i chce jej zrobić na złość. Z kolei Dominik – tu mam mieszane uczucia. Z jednej strony spodobało mi się to że przedstawiono że nie tylko jakiś mega boss ma dziwne pragnienia, w końcu Dominik był tylko wykładowcą uniwersyteckim – za to z niezłym odziedziczonym majątkiem ( wychodzi na to że każdy dominator musi być nieźle bogaty), z drugiej strony miałam wrażenie że nie do końca dopracowano jego postać. Brakowało mi jego opisu, tego jak wyglądał, bo opis jego „nabrzmiałego z podniety kutasa” ( cytat pochodzi z książki) nic mi o nim nie mówił. Opis tego jak był ubrany nie rysował mi w wyobraźni jego postaci. Nie wiem o nim nic, prócz tego że jest w te klocki dobry i skryty. Naprawdę w porównaniu do Christiana wypadł blado wręcz jest niewidzialny.
I podstawowe pytanie – kto wymyślił imiona głównym bohaterom? Seriously?! Dominik? Imię to mi się cholernie podobało, jednak teraz to imię kojarzy mi się jedynie z „ ostrym pierdoleniem” - sorry, zniszczone zostało moje wyobrażenie o tym imieniu.

Podsumowując moje wypociny, książka jest dla mnie tanią podróbą „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, podróbką, po której dostaniesz wymiotów i zmarnujesz kilka cennych godzin by to przeczytać. Książka nie jest warta swojej ceny, a już tym bardziej nie jest warta Waszego cennego czasu na jej przeczytanie – choć może znajdą się śmiałkowie, którzy podejmą to wyzwanie i ją przeczytają. Osobiście oznajmiam, me spotkanie z Dominikiem i Summer – zakończyło się na pierwszym tomie, i 4 kolejnych nie przeczytam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

80 dni żółtych

Ocena:
Autor:
Data:
Ostatnio często trafiam na książki z odniesieniem do Greya, na tej też znalazłam adnotację "Jeśli lubisz Pięćdziesiąt dni Greya, zakochasz się w Osiemdziesięciu Dniach Żółtych". Hmmmm.... jestem chyba jedną z nielicznych, która tego Greya nie czytała. I jakoś mnie do niego nie ciągnie, na rynku jest wiele erotycznych powieści, a ja chciałabym w książce znaleźć nie tylko sceny łóżkowe, ale konkretną historię, która mnie zainteresuje ...
W książce Viny Jackson znalazłam połączenie erotyki z muzyką, a bez muzyki nie wyobrażam sobie życia. Pod nazwiskiem Vina Jackson kryje się para autorów - kobieta, finansistka z londyńskiego City oraz mężczyzna, wydawca, felietonista, autor książek i ...specjalista w dziedzinie erotyki. Zaintrygowało mnie to połączenie.

"Osiemdziesiąt Dni Żółtych" to opowieść o skrzypaczce, Summer, i jej erotycznej przygodzie z tajemniczym Dominikiem. Kobieta od dziecka gra na skrzypcach, gra wszędzie - zarówno na przedstawieniach w filharmonii, jak i na ulicy. Uwielbia Vivaldiego i jego Cztery Pory Roku, jej imię nawiązuje do tego utworu.
Summer nie jest szczęśliwa w związku ze swoim partnerem, Darrenem, i pewnego dnia opuszcza go. Kiedy gra na ulicy, cała jest muzyką, zatapia się w niej - i to zachwyca Dominika. Kiedy mężczyzna dowiaduje się, że Summer została poszkodowana w ulicznej bójce, a jej skrzypce zostały zniszczone - kontaktuje się z nią przez FB i proponuje jej układ. Chce ofiarować jej skrzypce w zamian za prywatny koncert. Summer , zaintrygowana, zgadza się - najpierw następuje próba na wypożyczonych skrzypcach, a potem ma miejsce właściwy koncert, gdzie Summer ma grać...nago. Od tego zaczyna się jej wielka erotyczna znajomość z Dominikiem.

Opowieść Viny Jackson przeczytałam zaciekawiona początkiem i historią Summer, ale nie powaliła mnie na kolana. Książka erotyczno-muzyczna "Za sceną", którą czytałam ostatnio, wywarła na mnie większe wrażenie - zaciekawiła, wciągnęła i pozostała w pamięci.
"Osiemdziesiąt dni żółtych" nie pochłonęło mnie, ani specjalnie nie zaintrygowało - ot, lekka lektura na weekend. Sympatyczna, ale nie porywająca. Opowieść jest na początku delikatna, poziom erotyki z czasem wzrasta, ale..... Nie do końca czuję się usatysfakcjonowana... może kolejne tomy trylogii okażą się ciekawsze.

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2012/12/osiemdziesiat-dni-zotych-vina-jackson.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena