Koszyk 0
Opis:
Postawiła wszystko na jedną kartę. Rzuciła pracę, a córkę i syna powierzyła opiece matki. Wyruszyła za ocean z mocnym postanowieniem stworzenia dzieciom spokojnego, bezpiecznego domu z dala od ich ojca alkoholika. Złośliwy los postanowił jednak z niej zakpić i pokrzyżował znaczną część planów. Ale czy tak naprawdę wyszła z tej lekcji życia przegrana?
Mniej Więcej
  • Lucyna Olejniczak
  • 2013
  • 1
  • 240
  • 200
  • 125
  • 97883-936455-03
  • 9788393645503
  • ZB0J1

Recenzje czytelników

:)

Ocena:
Autor:
Data:
„Opiekunka” Lucyny Olejniczak to druga książka, jaką przeczytałam tej autorki. I powiem, że bardzo, bardzo mi się podobała. Niby prosta fabuła, ale niebywale interesująca. Śmiem twierdzić, a nawet po obejrzeniu wywiadu z autorką mam pewność, że opisuje ona swoje własne, autentyczne przeżycia.
„Opiekunka” to opowieść o Lucy, matce dwójki dorastających dzieci, żonie alkoholika, która w nadziei na lepsze jutro wyjeżdża do pracy do Stanów Zjednoczonych ... Tam pracuje jako opiekunka osób w podeszłym wieku. Nie jest jej łatwo. Ludzie starsi są bardzo trudni w obejściu. Do tego tęsknota za domem, za bliskimi. To wszystko sprawia, że Lucy szuka bliskości Polaków wokół siebie. Nie zawsze trafia szczęśliwie, ale udaje jej się zawrzeć także kilka ciekawych znajomości.
„Opiekunka” to książka o trudnych wyborach i jeszcze trudniejszym radzeniu sobie z rozłąką. O niesamowitym poświęceniu dla bliskich i cenie jaką się za nie płaci. O przyjaźni takiej prawdziwej ale często też takiej na siłę i z przymusu, bo nie ma innego wyboru. O trudnej, ale za to pięknej miłości, która nie ma prawa istnienia. O przywiązaniu do swoich pracodawców tak wielkim, że opuszcza się ich z ciężkim sercem.
„Opiekunka” Lucyny Olejniczak to bardzo piękna i wartościowa książka. Czytając ją można na „własne oczy” przekonać się jaką „sielanką” jest praca za granicą. Polecam ją wszystkim. Może po przeczytaniu jej inaczej spojrzymy na otaczający nas świat i docenimy to co mamy.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Wiernie przedstawiony obraz emigracji ze szczyptą humoru

Ocena:
Autor:
Data:
„Opiekunka, czyli Ameryka widziana z fotela” Lucyny Olejniczak to powieść, która bawi, wzrusza i przywraca wiarę w marzenia oraz we własne możliwości. Choć traktuje o dawnych wydarzeniach, to problemy w niej poruszane, wciąż są bardzo aktualne.
Główna bohaterka, Lucy, daje nam się poznać jako matka dwójki dzieci i żona mężczyzny, który wszystkie pieniądze wydaje na alkohol. Do tego samo życie w okresie komuny bynajmniej nie rozpieszcza – w sklepach nie ma prawie niczego ... a po najdrobniejszą rzecz trzeba stać w długich kolejkach. Wtedy pojawia się możliwość wyjazdu do Ameryki, do Chicago, a co za tym idzie, lepszego zarobku. Z uwagi na chęć zapewnienia korzystniejszych warunków bytowych dla swego potomstwa, kobieta podejmuje to wyzwanie, choć tak naprawdę w ogóle nie zna języka obcego. I tu właśnie zaczynają się trudności. Otrzymuje pracę opiekunki do pewnej staruszki mającej demencję, potrzebującej stałej troski i towarzystwa. Dochodzi więc do tego, że Lucy właściwie jest jak w więzieniu, ma możliwość wychodzenia z domu w ciągu dnia wyłącznie na pół godziny. A sklepy, tak odmienne od polskich, wręcz kuszą ciekawymi, barwnymi ubraniami. Ale cóż zrobić, ledwie doszło się do sklepu, już trzeba wracać. Również z powodu barier językowych rodzą się przeróżne zabawne sytuacje. Początki są naprawdę trudne, lecz Lucy nie poddaje się. Stara się przyswajać nowe słówka, uczy się samodzielnie tak pilnie, że po niedługim czasie jest w stanie sprawnie porozumieć się ze swoją podopieczną. Coraz bardziej odnajduje się w nowych realiach, ale z drugiej strony tęskni za rodziną, za możliwością dłuższego wyjścia, a nie „duszenia się” w zamkniętym pomieszczeniu, słuchając w fotelu bez przerwy tych samych opowieści „babci”. Zmiana miejsca pracy okazuje się pomyłką, gdyż trafia do bardzo dziwnych ludzi, z niezrozumiałymi nawykami i zachowaniami. Na szczęście droga powrotu do poprzedniej pracodawczyni nie jest zamknięta, a staruszka wręcz rozpromienia się na wieść o tym, że Lucy ponownie będzie się nią opiekować. Dalszych losów już nie zdradzę, przyznam jednak, że cała książka pełna jest przezabawnych i nieprawdopodobnych zdarzeń, perypetii, które sprawiają, iż do bohaterki czuje się prawdziwą sympatię.
Powieść ta jest obrazem przeżyć, jakich doświadczają ludzie emigrujący za chlebem, ukazuje ich trudne położenie po znalezieniu się za granicą. Trzeba bardzo uważać, żeby nie zostać wykorzystanym, po prostu wiedzieć, komu ufać. Czas zaraz po przyjeździe staje się jakby testem samodzielności, wytrwałości i odporności psychicznej, gdyż ten, kto nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nie ma tam czego szukać. Właściwie jest się zdanym tylko na siebie. Jedynie osoby, które rozwijają się, uczą się języka, są pracowite, mogą coś osiągnąć. Czasem do głosu dochodzą myśli o swym beznadziejnym położeniu, tęsknota za domem i trudno jest zatrzymać łzy, które cisną się do oczu. Ale wiadomo, że nie ma wyjścia, podjęło się jakiegoś zadania, chce się zarobić, więc należy zebrać się w sobie i dalej walczyć. Zwłaszcza przy pracy ze starszymi ludźmi istnieje konieczność dużej dozy wyrozumiałości i cierpliwości. Dlatego jestem pełna podziwu dla Lucy, że konsekwentnie pokonywała wszelkie trudności, nie narzekając zbytnio na swoje położenie. Nawet mam wrażenie, że na koniec ta praca stała się dla niej wręcz misją, gdzie mniej patrzyła na osobiste potrzeby, a bardziej dbała o staruszkę, o jej godziwe warunki życia. A, że często dobro do nas wraca, to jej wewnętrzne ciepło zostało docenione, dzięki czemu mogła spełnić jedno ze swoich największych marzeń.
Po lekturze tej książki, ciągle zastanawiam się, ile w losach bohaterki jest autentycznych faktów z życia samej autorki. Podobno powieść powstała na bazie prawdziwych wydarzeń, jakich była uczestnikiem Lucyna Olejniczak podczas swego pobytu w Ameryce. Myślę, że to wspaniale, że spisała własne wspomnienia, gdyż młodzi emigranci mogą w nich przejrzeć się jak w lustrze, na tyle są rzeczywiste i aktualne. Mnie chyba najbardziej rozbawiło spostrzeżenie Lucy na temat tego, jakie wyglądają chociażby relacje międzyludzkie podczas wędrówki po mieście. W Ameryce często uśmiechają się do siebie osoby, które się nie znają i jest to naturalne, a w Polsce taki uśmiech odbierany zostaje dość krytycznie, jako coś dziwnego. Też to kiedyś zauważyłam w innych krajach.
W „Opiekunce” trudne tematy są podane w sposób lekki, przystępny, wręcz humorystyczny, dlatego nie jest to smętna książka, a wręcz wartka opowieść o kobiecie, która odważyła się zawalczyć o lepszą przyszłość dla siebie i swojej rodziny. I udowodniła, że jeśli posiadamy sporą motywację, to żadne przeszkody nie są nam straszne, a na trudności trzeba czasem po prostu spojrzeć z przymrużeniem oka. Przyznam, że przy tej powieści naprawdę bardzo dobrze się bawiłam i chętnie sięgnę po kolejne książki tej autorki.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.