Koszyk 0
Opis:
Tak opisanego macierzyństwa jeszcze w literaturze nie było... Minął już rok, odkąd Ari –feministka i żona o piętnaście lat starszego od niej Paula, profesora uniwersyteckiego – urodziła Walkera. Kobieta przeżywa ogromne trudności w odnalezieniu się w nowej dla siebie rzeczywistości. Nie mogąc przyzwyczaić się do specyficznego rytmu opieki nad małym dzieckiem oraz do zmian, które zaszł ... y zarówno w jej ciele, jak i w psychice, Ari zaczyna przypominać samotne, chyboczące się na zimowym wietrze drzewo, któremu ni stąd, ni zowąd wyrwano korzenie.   Kiedy w sąsiedztwie pojawia się Mina – niegdyś kultowa piosenkarka rockowa, a teraz przyszła matka w dziewiątym miesiącu ciąży – Ari, mimo że zwykle nie ufa kobietom, widzi w niej potencjalną bratnią duszę. Wkrótce kobiety się zaprzyjaźniają i łączą siły we wspólnej macierzyńskiej walce, jaką obie na co dzień staczają. Elisa Albert, z wyjątkową przenikliwością, a zarazem niezwykłym dowcipem – który można tu określić jako czarny humor – daje upust żywiołowi uczuć i emocji, jakie towarzyszą kobiecie wychowującej małe dziecko. Od urodzenia to niezwykły manifest współczesnego macierzyństwa – swoiste „laboratorium”,  w którym pogłębionym analizom poddano kontrowersyjne emocje i uczucia młodej matki. To także pogłębione studium nad małżeństwem i kobiecą przyjaźnią. Prowokacyjna... Emocjonująca... Szokująca... Książka określana mianem „skutecznej pigułki antykoncepcyjnej”.Tego nie można przegapić! Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Elisa Albert
  • 2016
  • 1
  • 272
  • 205
  • 135
  • 9788365442-02-4
  • 9788365442024
  • ZD7OL

Recenzje czytelników

Od urodzenia

Ocena:
Autor:
Data:
A gdyby tak spojrzeć na ciążę i macierzyństwo z całkiem innej perspektywy? Odstawić na bok wyobrażenia o miękkich pluszowych misiach, różowych lub niebieskich maleńkich ubrankach. Zapomnieć, na chwilę, o przyjemności wybierania imienia, o cudownych chwilach planowania. O pierwszym spotkaniu i pierwszych wspólnych dniach o poznawaniu siebie nawzajem. Spróbujmy.

Ari. Żona o piętnaście lat starszego Paula. Matka rocznego Walkera - to świetny chłopiec, mały przystojniacha. Feministka ... Cierpi na depresję poporodową i nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Ari nie ma szczęścia do kobiet. W sensie, do przyjaźni z nimi, nawet do kobiet w rodzinie po prostu nie ma szczęścia. Można powiedzieć, że nich nienawidzi. Ma żal do matki, że nie nauczyła jej jak zajmować się dzieckiem. Właściwie, dlatego nikt nie powiedział jej jak być matką? Ari czuje się samotna, nawet w momentach, kiedy są wszyscy razem, całą rodziną. Dziecko przeszkadza jej we wszystkim co chce zrobić, ale Walker jest jej kochanym małym oseskiem i kiedy tylko straci go z oczu natychmiast za nim tęskni. W życiu Ari pojawia się Mina. Była perkusistka, artystka - kobieta w bardzo zaawansowanej ciąży. Stają się sobie bliskie i próbują wspólnie przejść przez najtrudniejsze momenty macierzyństwa.

O nieszczęśliwych matkach pisze się i mówi znacznie rzadziej niż o tych szczęśliwych. Błąd. Dlaczego nie pokazać kobietom tej drugiej strony medalu? Decyzja o posiadaniu dziecka nie powinna być podejmowana pochopnie. Co może się wydarzyć, jeśli nie do końca jesteśmy gotowe na macierzyństwo? To ważne pytanie, a odpowiedź dla niejednej z nas może okazać się kluczowa. Dziecko to nie zabawka, to nie chwilowa zachcianka, to ogromna odpowiedzialność. Pojawienie się małego człowieka zmienia całe dotychczasowe życie. Historia Ari doskonale nam to przedstawia.

"Za każdym razem kiedy widzę kobietę w ciąży, mam ochotę chwycić ją za ramiona i nią potrząsnąć. Dosłownie p o t r z ą s n ą ć. Jesteś gotowa? Nie, nie czy wybrałaś dla swojego dziecka imię, płeć i styl! Nie, nie czy znasz wszelkie możliwe procedury medyczne! Chodzi mi o to, czy jesteś g o t o w a?! Tak duchowo, suko. Duchowo."

Elisa Albert napisała książkę, o której długo nie zapomnę. Stworzyła realistyczny obraz kobiety samotnej i potrzebującej pomocy. Mam wrażenie, jakby główna bohaterka przelewała swoje myśli na papier. Nie przebierając w słowach ani się nie ograniczając, ujawniając skryte pragnienia i najgłębsze. Wracając do przeszłości, do wspomnień z dzieciństwa, do czasów dorastania. Jakby przelewała na papier swoje największe rozczarowania, żale i obawy. To stanowczy protest przeciwko przedmiotowemu traktowaniu kobiet. A wszystko to podane czytelnikowi jakby w formie pamiętnika, najbardziej sekretnego dziennika. Opowieść Ari jest ciekawą, niekiedy szokującą i poruszającą historią. Spisaną odrobinę chaotycznie, ale ma to swój urok i idealnie zgrywa się z tematem.

Od urodzenia nie jest książką do przeczytania na raz. To jedna z tych, nad którymi chcemy zatrzymać się trochę dłużej. Przemyśleć, przeanalizować. To taka historia, po której na wiele rzeczy spojrzymy pod innym kontem - lepszym, czy gorszym - nie mnie oceniać. Nie każdemu się spodoba, tego jestem pewna. Jestem też pewna, że wywoła wiele kontrowersyjnych opinii. Mimo to myślę, że Od urodzenia powinna znaleźć się w rękach każdej kobiety. Nie koniecznie po to, by zmieniać postrzeganie macierzyństwa ale po to, by poznać i zrozumieć.
http://www.mawreads.pl/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Oblicza macierzyństwa

Ocena:
Autor:
Data:
„Czasami, kiedy jestem z dzieckiem, myślę sobie: jesteś moim sercem i moją duszą, oddałabym za ciebie życie. Innym razem myślę: ty mały debilu, zostaw mnie, kurwa, w spokoju, żebym mogła podciąć sobie żyły w wannie i spokojnie umrzeć”. Zaszokowana? Jeśli jesteś jedną z tych kobiet, które w dziecięcej kupce widzą ósmy cud świata, to zapewne tak – słowa te podniosły ci ciśnienie i zmotywowały do wygłoszenia mowy pochwalnej na cześć macierzyństwa. Jeśli rzeczywiście fakt ... że wyciągnęli z ciebie kilka krzyczących i wydalających kilogramów, że twoje sutki są całe popękane i bolące, że po ciąży masz kilka (kilkanaście?) kilogramów więcej sprawia ci radość i plasuje cię w gronie najszczęśliwszych z ludzi, to gratuluję. Bardziej jednak prawdopodobne, że wstając po raz kolejny w nocy do płaczącego dziecka sama masz ochotę wyć, że zmieniając po raz kolejny śmierdząca pieluchę, masz ochotę podstawić ją mężowi pod nos, że patrząc na siebie w lustrze płaczesz i jedyne czego pragniesz, to stać się choć przez godzinę niewidzialną dla ryczącego potwora, który jest krwią z twojej krwi. Nie znaczy to, że darzysz dziecko nienawiścią – po prostu zmieniło się twoje życie, a ty wciąż przechodzisz proces przyzwyczajania się do myśli, że już nigdy nie będzie tak, jak było przed wydaniem na świat nowego człowieka.
Takie skrajne nastroje, skłębione myśli prowadzące od nadziei po zwątpienie, od miłości po nienawiść, towarzyszą Ari, bohaterce kontrowersyjnej i do bólu prawdziwej książki o życiu i umieraniu, powstawaniu i przemijaniu, o cieniach i blaskach bycia matką. Elisa Albert w powieści „Od urodzenia” zmusza nas do polemiki ze sobą, do stawienia czoła fałszywemu wizerunkowi matki, do weryfikacji przekonania, że macierzyństwo to pełnia szczęścia i moment w życiu kobiety, na który warto czekać z utęsknieniem. Sięgnąć po książkę powinny szczególnie te matki, które nękane są wyrzutami sumienia z powodu bycia gorszą, z powodu pragnienia, by robić karierę, a także – by jej nie robić. Na stronach wydanej przez Wydawnictwo Kobiece książki znajdą one wszystkie rozterki, z którymi codziennie się mierzą, a także nadzieję, że nie są same i zapewnienie, że już nie muszą się wstydzić swojej niedoskonałości.
Kiedy Ari obdarzyła uczuciem starszego od niej o piętnaście lat Paula nie przypuszczała, że za jego sprawa jej życie aż tak bardzo się odmieni. Ich związek miał posmak skandalu – on profesor nadzwyczajny, ona obiecująca doktorantka pisząca o feminizmie, o „Algorytmach Dziewczyńskich”. Kto by pomyślał wówczas, że nie tylko połączą się węzłem małżeńskim, ale na dodatek z ich miłości narodzi się mały Walker. Jego przyjściu na świat towarzyszyła niezgoda na zaistniałą sytuację i bunt – Ari pragnęła urodzić o własnych siłach, zaś cesarka stała się dla niej traumatycznym przeżyciem, z którym nie może się pogodzić. Nieustannie ogląda filmy z różnych porodów, umieszczane przez rozentuzjazmowane kobiety na stronach internetowych, popadając jednocześnie w coraz większą depresję. Nie sprząta, nie ma siły o siebie zadbać, porzuciła nawet pracę nad doktoratem, choć na ten czas Walker ma zapewnioną opiekunkę. Kawałek po kawałku rozsypuje się, zaś symptomem poważnego stanu, w jakim się znajduje, są jej rozmowy prowadzone ze … zmarłą na raka matką.
Paradoksalnie, wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy Ari zaprzyjaźnia się z Miną, poetką, dawną gwiazda rocka, obecnie zagubioną dziewczyną w zaawansowanej ciąży. Fakt, iż towarzyszące Ari problemy nie są tylko jej udziałem sprawia, że mobilizuje ona wszystkie siły, by pomóc samotnej matce. Czy ta przyjaźń, dla kobiety która dotąd nienawidziła innych kobiet, rzeczywiście okaże się wybawieniem? Czy Ari uporządkuje swoje życie i wspomnienia o umierającej latami matce przestaną ją nękać? Czy poradzi sobie z depresją poporodową? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w książce, która wstrząsa nami, która przytłacza niekiedy swoim realizmem i emocjonalnością, która obala mit o idealnym macierzyństwie, ukazując jego prawdziwe oblicze.
Powieść „Od urodzenia” nie ogranicza się tylko do tematów związanych z ciążą i wychowaniem niemowlaka. To także przywołanie wojennych historii i faktów z życia babki Ari, to wspomnienia z okresu dorastania wypełnionego powolną śmiercią matki, jej zmianami nastrojów, smrodem lekarstw i wszechobecnym niezadowoleniem, to także ulga po jej odejściu. Na kartach książki znajdziemy również szokujące fakty na temat praktyk podawania kobietom, mającym problem z donoszeniem ciąży, cudownego leku DES, który po latach okazał się przynosić skutki uboczne w postaci zwiększonej podatności zachorowania na raka wśród dzieci, a także deformacji narządów płciowych kobiet. Autorka nie oszczędza czytelnika, nie bawi się w subtelności, z pewną widoczną zaciętością utrwalając swój sprzeciw na papierze. Sprzeciwia się też jej bohaterka, która miota się niczym zwierzę złapane w pułapkę, która nie waha się przed ekspresyjnym wyrażaniem swoich emocji. Ich podkreśleniu służyć mają zapewne liczne wulgaryzmy, choć jestem bliższa raczej negacji zasadności ich użycia. Właśnie one, w połączeniu ze stylem narracji, z przenikaniem się teraźniejszości i przeszłości oraz wydarzeń i osób z tymi okresami związanych, czynią lekturę trudną (nierzadko irytującą) i wymagającą uwagi. Z pewnością nie jest to pozycja, do której wrócę po raz kolejny, ale jednocześnie jestem przekonana, że sięgnięcie po powieść Elisy Albert będzie dla wielu kobiet wybawieniem. Oto w Ari zobaczą samą siebie i zyskają pewność, że oto znalazły przyjaciółkę, która rozumie ich, jak nikt inny. Która obdarza czytelnika wielkim zaufaniem, nie wahając się przez odsłonięciem prawdziwej twarzy, kobiety dalekiej od ideału, dalekiej od zachwytu nad macierzyństwem, ale mimo wszystko kochającej …

Justyna Gul
(Qulturasłowa)
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.