Koszyk 0

O Dziewczynach, dla których wojna nie skończyła się 9 maja 1945 r.

Szymon Nowak w kilku słowach opowiada o pracy nad drugą częścią bestselleru „Dziewczyny wyklęte”.

Jak wyglądała Pana praca nad książką?

Na początku pragnąłem dotrzeć do żyjących Bohaterek, ewentualnie ich rodzin. Dziewczyny Wyklęte to pokolenie odchodzące i obecne lata to ostatnie chwile, aby móc spotkać się z nimi osobiście i porozmawiać. W dalszej części zająłem się żmudną i czasochłonną kwerendą w archiwum IPN, gdzie jest mnóstwo dokumentów więziennych, protokołów przesłuchań, zdjęć, stenogramów rozpraw sądowych. W ostatnim momencie sięgnąłem po wydane opracowania.

Jaka była rola kobiet w partyzantce antykomunistycznej?

Dziewczyny wyklęte, i należy to podkreślić, raczej nie walczyły. W oddziałach partyzanckich, czy w konspiracji pełniły funkcje pomocnicze - były sanitariuszkami, łączniczkami, lub tylko w swoich domach utrzymywały punkty kontaktowe lub kwatery dla żołnierzy polskiego podziemia.

Los, której z bohaterek książki najbardziej Panem wstrząsnął?

Trudno powiedzieć – każda z nich przeżywała traumę wojny, okupacji i kolejnego zniewolenia na swój sposób. Jedną z takich tragicznych postaci i dramatycznych wydarzeń opisanych w książce, są przeżycia Heleny Wardal „Ramzesowej”, która trochę tak przypadkowo wciągnięta została w wir konspiracji poakowskiej w Łodzi. Schwytana przez UB została skazana na śmierć, a wyrok wykonano.

Rozmawiał Pan z niektórymi z żyjących bohaterek swojej książki. Jak one wspominają tamte czasy? Czy są to nadal bolesne wspomnienia?

To niesamowite, ale żyjące Bohaterki dobrze wspominają swoje życie, wojenne losy i powojenną konspirację. Fakt, że opowiadając o przeżyciach więziennych, wspominają częściej te wesołe chwile i opowiadają zabawne anegdoty. Nie żałują swoich tamtych wyborów i radują się, że nareszcie przyszedł czas, że mówi się prawdę o Wyklętych i o powojennej historii Polski.


Dziewczyny wyklęte 2 to druga część bestselleru Szymona Nowaka o dziewczynach, dla których wojna nie skończyła się 9 maja 1945. Łączniczki, sanitariuszki, narzeczone siostry i powiernice Żołnierzy Wyklętych. Ciche bohaterki zmagań o wolną Polskę.

Zwyczajne polskie dziewczyny, marzące o sukni ślubnej z długim welonem i szczęśliwej rodzinie, które los zmusił do bezkompromisowych wyborów. Kobiecość rzucona w wir krwawej wojny domowej toczonej przez komunistów bez żadnych zasad.

Przez całe lata skazane na zapomnienie czy pogardę – zawsze broniły honoru leśnego Wojska Polskiego. Dopiero teraz historia zaczyna przyznawać im rację a ich nazwiska powoli przedostają się do podręczników.

Kiedy już bez przygód dojechała do partyzanckiego obozu, ci nie mogli uwierzyć w jej szczęście. Z podziwem przyglądali się, jakby wróciła zza światów.
- Dziewczyno – mówili – to cud. Gdyby cię zrewidowali i znaleźli broń, już byś nie żyła.
***
Wszyscy zerwali się z krzeseł i stanęli w pozycji na baczność.
Spocznij. Panowie przestańcie bawić się już w domysły. Oto jest „Zo”, kurier Naczelnego Wodza – powiedział szef i przepuścił w drzwiach drobną ładną blondynkę.
***
Dlaczego nie krzyczałaś, kiedy cię bito?
Zacisnęła tylko zęby, ale kiedy jeszcze raz powtórzył pytanie, wycedziła:
- Tak zostałam wychowana.