Wirtualny doradca
facebook
promocje
ilość:
suma: 0,00 zł
 

Nowy Przywódca. Świat po wybuchu

33,09 zł

40,00 zł

Oszczędzasz: 6,91 zł
(17%)

Niedostępne

Drogi tom fascynującego cyklu Świat po wybuchu!

Świat po Wybuchu. Bezpieczni są tylko Czyści, żyjący spokojnie pod Kopułą. Na zewnątrz pozostali zmutowani. Partridge, syn Willuksa, dowódcy Czystych, ucieka spod kopuły, by na zewnątrz odnaleźć matkę. Dołącza do grupy Wyrzutków, na których czele stoi El Capitan. Żeby odzyskać syna, Willuks nie cofnie się przed niczym. Żeby ocalić pozostałych, Partridge będzie musiał wrócić pod Kopułę i zmierzyć się z najstraszniejszym wyzwaniem. Pressia zaś, uzbrojona tylko w tajemniczą skrzynkę ze wskazówkami, wyruszy w drogę tam, gdzie nie prowadzą żadne mapy. Jeśli tej dwójce się powiedzie - uratują świat, jeśli nie - ludzkość zapłaci przerażającą

cenę...

Pokaż więcej >

Informacje dodatkowe

Tytuł Nowy Przywódca. Świat po wybuchu
Autor Julianna Baggott
Wydawnictwo Egmont
Oprawa miękka
Rok wydania 2013
Numer wydania 1
Liczba stron 560
Długość [mm] 208
Szerokość [mm] 140
ISBN 978-83-237-5250-9
EAN 9788323752509
Indeks ZAYG1

Słowa kluczowe

Użyj spacji aby rozdzielić słowa, apostrofów (') aby wpisać frazy.

Recenzje uznane za najbardziej przydatne

1 z 1 uznało tę recenzję za przydatną
30 maja 2013
Pośród całego kiczu, który ostatnio zalał rynek wydawniczy tanimi schematycznymi opowiastkami i bezbarwnymi bohaterami, Nowy przywódca przypomina czytelnikom o tym, że kochają czytać książki; błyszczy barwną fabułą oraz wyróżnia się na tle innych powieści z tego gatunku. Czasami zdarzają się takie książki, o których trudno cokolwiek napisać ze względu na ogrom uczuć, które czytelnik trzyma w sobie po ich przeczytaniu. Jeśli miałabym zawrzeć całą swoją opinię w jednym zdaniu to napisałabym: Uwielbiam każdą stronę tej powieści. Właśnie dlatego z całego serca polecam tę książkę wszystkim osobom - nawet tym, które nie lubią czytać, bo jestem przekonana, że cała seria Świat po Wybuchu zmieni takie podejście do książek i sprawi, że zakochacie się w czytaniu. Nowy Przywódca jest tak samo brutalny, nieprzewidywalny i ekscytujący jak Nowa Ziemia, więc nie musicie się obawiać tego, że możecie się zawieść. Wystarczy, że w tej chwili sięgniecie po tę serię, a ja obiecuję Wam, że nie pożałujecie i spędzicie z nią wiele miłych chwil.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
1 czerwca 2013
„Nowy Przywódca” to długo wyczekiwana kontynuacja błyskotliwego cyklu „Świat po wybuchu”. Sama znalazłam się w dość dogodnej sytuacji, ponieważ pierwszą część przeczytałam niedawno i dzięki temu nie usychałam z tęsknoty za bohaterami, teraz i ja dołączyłam do tych wzdychających, gdyż jak mam wytrzymać do następnej książki, kiedy tak bardzo chcę już ją mieć!? Nie wiem.


Książka rozpoczyna się w krótkim czasie po wydarzeniach z „Nowej Ziemi”. Partridge i Lyda przebywają pod opieką matek, gdzie sporządzają mapy kopuły. Willux , dowódca czystych pragnie by jego syn wrócił i w tym celu wysyła śmiercionośne pająki, które wszczepiają się w ciała a po upływie wyznaczonego czasu wybuchają. Portridge nie chce, aby niewinni ludzie ginęli przez niego i wraca, lecz tam czeka na niego misterny i psychopatyczny plan stworzony przez jego schorowanego ojca. Międzyczasie druga grupa bohaterów, Pressia, Bradwell i El Capitan wyruszają w daleką podróż w celu odnalezienia cennej formuły, która może zmienić wszystko w tym zniszczonym świecie.


Akcja książki zaskakuję swoją dynamiką- bohaterowie podróżują przez niebezpieczne tereny i spotykają na swej drodze różnego typu bestie, za każdym razem serwując nam coś nowego. Jest to druga część i nie da się uniknąć porównań do poprzedniej książki. Nie wiem jak autorka to robi, ale „Nowy Przywódca” jest utrzymany na równie wysokim poziomie, co poprzednia lektura.


Bohaterowie dobrze już nam znani, raczej nie zaskakują swoim zachowanie, pomimo swoich wielu wad i często samolubnego postępowania, wytrwale dążą do ocalenia ludzkości. Tak ukształtowane postacie są bardzo realne. Mogłam ich sobie bez problemu wyobrazić. Normalne nastolatki, które dorosły zbyt szybko przez kataklizm i niebezpieczne życie, które ich dosięgło. Zaskakującym wyjątkiem jest El Capitana. Na początku niebezpieczny i bez skrupułów zmienił się na naszych oczach, lecz w tej części bardzo go polubiłam. El Capitan stał się łagodniejszy dla Helmuda, brata wtopionego w jego plecy. Dzięki takiej zmianie, Helmud zaczyna przejawiać lekką inicjatywę i nie powtarza wszystkiego bezmyślnie, lecz dodaje coś od siebie. Pojawiła się nowa postać i to dość ważna. Iralena- mieszka w kopule i przebywała w stanie zawieszenia, przygotowywana na narzeczoną Portridga. Wydaję się na wierną poglądom Wiluxa i irytowała mnie przez większość czasu, aż do chwili kiedy zrozumiałam, że jest świetną aktorką i w tajemnicy pomaga Portidge.


Przyznaję, że wszyscy bohaterowie skradli moje serce i nie mam się, do czego doczepić. Książka jest prowadzona na kilku płaszczyznach. Portridge w kopule, Lyda u matek i pozostali w podróży, troszkę mi szkoda, że bohaterowie się rozdzielili i tak mało byli razem. Jednak fakt, że Pressia i Bradwell podróżowali wspólnie, wynagrodziła mi wszystko.


Ta książka jest istnym przejawem geniuszu i wielkiego talentu. Wywołuje w czytelniku silne, burzliwe emocje i dzięki temu zrozumiałam, że dla takich książek człowiek czyta. Szuka ich wytrwale a kiedy znajdzie, wnika w nie bez opamiętania. Po zamknięciu ostatniej strony nie pozostaje nic innego, jak zacząć czytać od nowa, bo taka książka nigdy się nie znudzi!!!!


6+/6


Ulubiony cytat:


„- Teraz czuję, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni, lecz tworzymy siebie nawzajem- takich, jacy powinniśmy się stać….”

http://ksiazkimoni.blogspot.com/2013/06/nowy-przywodca-julianna-baggott-recenzja.html  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
5 czerwca 2013
Nieco ponad rok temu w moje ręce trafiła książka autorstwa Julianny Baggott pt "Nowa Ziemia" będąca pierwszą częścią trylogii pt Świat po Wybuchu. Historia opowiadała o ludziach, którzy przeżyli Wybuch. Uprzywilejowani skryli się przed nim w specjalnie skonstruowanej Kopule, dzięki czemu nie doświadczyli wielu straszliwych następstw, które dotknęły pozostałych przy życiu ludzi znajdujących się poza nią. Spalona ziemia, zmutowane zwierzęta, oparzeliny na ludzkim ciele, wtopienia przedmiotów i innych rzeczy (w tym nawet ludzkich istot) w ciała, przerażające bestie krążące po ziemi (Pyły, Bestie, Grupony) i polujące na ludzi to zaledwie namiastka tego, jak obecnie wygląda świat. W "Nowej Ziemi" śledziliśmy losy Partridge'a (wychowanego w Kopule, zwanego Czystym), jego przyrodniej siostry Pressii (dziewczyny z głową lalki zamiast jednej dłoni), El Capitana (będącego niegdyś okrutnym przywódcą OPR; mającego wtopionego młodszego brata Helmuda we własne plecy), Lydy (wysłanej z Kopuły jako wabik na Partridge'a) oraz Bradwella (chłopaka poszukującego prawdy o śmierci jego rodziców). Pamiętam, że kiedy skończyłam czytać książkę, byłam nią tak zachwycona, że czym prędzej chciałam sięgnąć po kolejny tom, aby poznać dalsze losy bohaterów. Niestety nie było wówczas wiadomo, kiedy i czy w ogóle pojawi się kolejna część. Przyszło mi czekać rok czasu na dzień, kiedy pojawiła się kontynuacja. W me ręce trafił "Nowy Przywódca". Czy i tym razem książka wywarła na mnie tak duże wrażenie, jak jej poprzedniczka?

"Upiorne dziewczynki, potworne dziewczynki, upiorne dziewczynki. Kto je ocali od tego świata? Od tego świata? Rzeka szeroka, rzeka się wije, rzeka woła, rzeka się wije..." (s. 14)

Pressia, Partridge oraz reszta ich przyjaciół wiedzą już, że to ojciec Partridge'a jest odpowiedzialny za Wybuch. To przez niego świat został zniszczony, wielu ludzi straciło życie, a ci, którzy zdołali przeżyć stali się nieszczęśnikami borykającymi się z następstwami eksplozji. Partridge poznał też prawdę o swoim starszym bracie Sedge'u, który wcale nie popełnił samobójstwa, jak wmawiał mu ojciec. Wraz z innymi chłopakami został poddany serii kodowań, które zmieniły go w jednego z żołnierzy Oddziału Specjalnego. Pressia i jej przyrodni brat odnaleźli również swoją matkę, od której dowiedzieli się wielu interesujących rzeczy. W wyniku splotu wydarzeń, nasi bohaterowie byli świadkami śmierci swoich bliskich. Teraz mają już tylko siebie. Być może gdzieś tam żyje prawdziwy ojciec Pressi, którego dziewczyna chciałaby odnaleźć, jednakże obecnie nie jest to najważniejsze. Najważniejsze to odnaleźć formułę, która w połączeniu z fiolkami otrzymanymi od ich matki i jeszcze jednym składnikiem mogłaby posłużyć do utworzenia lekarstwa na skutki uboczne występujące po poddawaniu się kodowaniu. Boryka się z nim ojciec Partridge'a, dlatego i jemu zależy na jak najszybszym odnalezieniu formuły. Człowiek ten nie cofnie się przed niczym, aby dopiąć swojego celu. Za wszelką cenę chce sprowadzić Partridge'a z powrotem do Kopuły. Ma wobec syna pewne plany... W krótkim czasie zdarzą się rzeczy, które zmuszą naszych przyjaciół do podzielenia się na dwie grupy. Partridge wróci do Kopyły, aby stawić czoła ojcu oraz zmierzyć się najstraszniejszym wyzwaniem w swoim życiu. Pressia, Bradwell oraz El Capitan wyruszą natomiast na poszukiwanie formuły mając za pomoc tajemniczą czarną skrzynkę, którą zabrali prędzej z domu Ingershipa. Jak potoczą się ich losy?

"Niekiedy jest się wartym tylko tyle, ile są warte twoje sekrety." (s. 543)

Wow! To było pierwsze słowo, które nasunęło mi się po zakończeniu lektury "Nowego Przywódcy". Krótkie i jakże wiele wyrażające "wow". Już pierwszy tom tej trylogii zrobił na mnie spore wrażenie, ale ta część jest jeszcze lepsza! Po prostu niesamowita. Tego chyba nie da się ubrać odpowiednio w słowa, aby wyrazić wszystko to, co chciałabym na jej temat napisać. Historię śledziłam z zapartym tchem. Ponownie poznajemy ją z punktu widzenia kilku bohaterów - Partridge'a, Pressi, Lydy oraz El Capitana. Z niecierpliwością przewracałam kolejne strony, aby dowiedzieć się, co za chwilę się stanie. Cieszyłam się, że książka jest dość obszerna (560 stron), gdyż dzięki temu aż tak szybko nie dotarłam do zakończenia i nie musiałam ponownie rozstawać się z ulubionymi bohaterami. 

Po lekturze "Nowej Ziemi" wiedziałam, że ojciec Partridge'a jest człowiekiem zimnym, wyrachowanym, zdolnym do każdego czynu, aby tylko osiągnąć zamierzone cele. Ale powiem Wam, że "Nowy Przywódca" udowodnił mi, że jest on jeszcze gorszy, niż sądziłam. To, co zaplanował dla własnego syna jest czymś niewyobrażalnym i okrutnym. Aż dziw, że własny ojciec gotowy jest zrobić coś takiego własnemu dziecku. Poznając krok po kroku jego misternie zaplanowany i przeprowadzany plan kręciłam raz za razem głową nie wierząc, że jeden człowiek jest zdolny zrobić drugiemu coś tak strasznego. Nawet obcej osobie nie mogłabym czegoś takiego uczynić, a co dopiero swojemu dziecku... Ale to tylko udowadnia, jaki naprawdę jest ojciec chłopaka i że pod rządami takiej osoby świat nigdy nie będzie lepszy; że nie ma co liczyć na ocalenie obiecane pozostałym poza Kopułą nieszczęśnikom. Ale to nie wszystko. Na jaw wyjdzie jeszcze jedna tajemnica, którą skrywa Willux. Dotyczy ona ludzi, którzy z niewyjaśnionych przyczyn po prostu zniknęli i o których wszelki ślad zaginął. Po odkryciu tego sekretu będziecie pewni, ojciec Partridge'a ma skrzywioną psychikę; że to chory człowiek, którego należy zlikwidować, aby nie zagrażał życiu niewinnych osób. 

"Tak, jesteśmy brutalni i podli, ale także zdolni do zaskakującej czułości, uprzejmości, do piękna. Jesteśmy ludźmi - pełnymi wad, a jednak dobrymi, prawda?" (s. 14)

W tej części trochę więcej miejsca zostało poświęconego emocjom targającym bohaterami, a zwłaszcza miłości. W świecie, w którym na każdym kroku należy walczyć o życie, miłość jest towarem luksusowym, czymś, na co nie każdy może sobie pozwolić. Wszyscy zdają sobie bowiem sprawę, że obdarzenie kogoś uczuciem i zezwolenie, aby ta druga osoba również i nas pokochała, sprawia, że stajemy się za tę osobę odpowiedzialni. Uczucia są naszym słabym punktem, który wrogowie w prosty sposób mogą wykorzystać, aby dotrzeć do nas i naszych bliskich. W "Nowym Przywódcy" autorka pokazuje czytelnikom wewnętrzną walkę bohaterów, którzy bardzo starają tłumić w sobie rodzące się uczucia. Nie chcą oni stać się przyczyną czyjejś krzywdy, ale również z pobudek egoistycznych sami nie chcą dodatkowo cierpieć. Tylko czy można zabić prawdziwą miłość? Czy warto pozbawić się czegoś tak pięknego w świecie, który nie daje nadziei na lepsze jutro?

W powieści pojawia się nowa bohaterka, która będzie miała duży wpływ na losy Partridge'a. Jest nią Iralena, dziewczyna będąca najprawdopodobniej rówieśnicą chłopaka. Kiedy poznałam jej historię, było mi jej niezmiernie żal. Wierzcie mi, nie miała ona łatwego życia, mimo że jest ona jedną z uprzywilejowanych osób zamieszkujących w Kopule. Byłam pełna podziwu dla jej postawy i tego, jak wiele gotowa była zrobić, a także poświęcić dla Partridge'a. To iście tragiczna postać, ale cieszę się, że autorka wprowadziła ją do powieści. Dzięki temu historia doprawdy wiele zyskuje. 

"Nowy Przywódca" to niesamowita powieść, która na wiele godzin oderwała mnie od rzeczywistości. Nie żałuję ani jednej chwili poświęconej na lekturę tej książki. Drugi tom trylogii Świat po Wybuchu jest niesamowity. Historia jest jeszcze ciekawsza, niż to miało miejsce w "Nowej Ziemi". Odkrywane są sekrety, które na zawsze zmienią życie głównych bohaterów. Akcja toczy się wartko, jest pełna zwrotów, i ani na moment nie pozwoli Wam się nudzić. Od tej lektury ciężko się oderwać. Dlatego zanim sięgniecie po tę książkę, upewnijcie się, że nie macie w planach niczego naglącego. Bo gdy już raz zaczniecie czytać, nie zdołacie przerwać, dopóki nie dotrzecie do ostatniej strony. A gdy już poznacie zakończenie, będziecie z wytęsknieniem wyczekiwać ostatniej części trylogii. Doprawdy gorąco polecam!

Moja ocena: 6/6
recenzja z mego bloga: http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/06/239-nowy-przywodca-julianna-baggott.html  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
5 czerwca 2013
Świat po Wybuchu się zmienił. Jednak było to już kilka lat temu. Ludzie zdążyli się przyzwyczaić do swojej inności. Pressia od tego czasu ma stopioną dłoń z lalką. Jej towarzysze mają także posiadają jakieś deformacje ciała, lecz nie poddają się. Szukają prawdy, prawdy z przeszłości, która może pomóc w teraźniejszości. Partridge po tym jak uciekł z Kopuły poznał prawdę na temat swojej rodziny. Teraz planuje się zemścić na ojcu.

Pierwszą rzeczą, jaka spodobała mi się w tej książce to świat wydarzeń. Autorka stworzyła niesamowity obraz miejsc i ludzi, którzy powstali, zmienili się po Wybuchu. Ten świat może czytelnik przerazić, jak i też zafascynować w taki sposób, że będzie chciał poznać w szybkim czasie wszystkie szczegóły dotyczące rozgrywającej się historii. Mnie on bardzo się spodobał i z wielką zachłannością poznawałam nowe szczegóły na temat jego funkcjonowania.

,,Nowy przywódca", czyli druga część serii ,,Świat po wybuchu" bardzo mi się spodobała. Myśleć by można, że część pierwsza jest źródłem poznania wszystkich szczegółów na temat świata przedstawionego, a część druga to tylko wrócenie do tego czym się zainteresowało. Jakie mylne wrażenie. Dla mnie czytania tej książki to były kolejne kroki to zapoznawania się z nowymi, ciekawymi faktami, które sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej książki.

Pisząc o książce ,,Nowy przywódca" nie mogę przejść obojętnie obok bohaterów, gdyż są oni warci docenienia. Mimo katastrofy, jaką jest ich życie w tak okrutnym i zniszczonym świecie, oni nie poddają się, walczą o lepsze jutro nie tylko dla siebie, lecz dla całego społeczeństwa. Bardzo ich polubiłam. Jeśli miałabym pojawić się w takim świecie po wybuchu chciałabym by znalazł się ktoś do nich podobny. Nadal zafascynowana serią ,,Świat po wybuchu" polecam przeczytanie ,,Nowy przywódca''!  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
10 czerwca 2013
Pamiętacie pierwszy tom serii Świat po Wybuchu? Na szczęście nie musiałam długo czekać i już jestem po lekturze tomu drugiego. Teraz pewnie już tak dobrze nie będzie i z kolejnym wydaniem będę musiała się wstrzymać, no ale nie o tym mowa ;)


W świecie, w którym nic nie jest takie samo jak Przedtem naprawdę wiele się dzieje. Nasi bohaterowie nadal walczą o przetrwanie: ich przygoda nie dobiegła jeszcze końca. Pressia i Bradwell próbują jak najwięcej dowiedzieć się o przeszłości i przyszłości zarazem. Posiadają czarną skrzynkę, która skrywa tajemnice i klucz do zwycięstwa. Wskazówki zaprowadzą ich tam, gdzie nigdy nie sądziliby, że mogą dotrzeć. Partrige i Lyda zazwyczaj trzymani się przez matki w odosobnieniu. Spotykają się jednak, by sporządzić plany wnętrza Kopuły. Wszystko idzie jednak nie po ich myśli i już wkrótce Partrige wraca pod Kopułę i w dużej mierze od niego będzie zależało, jak potoczy się życie wszystkich bohaterów. Jednak utrata pamięci w niczym mu nie pomoże...


Drugi tom kontynuuje wydarzenia z tomu pierwszego i nadal mamy okazję poznawać bliżej, znanych nam już bohaterów. Książka skonstruowana jest tak samo jak jej poprzedniczka. Każdy z bohaterów ma swoje rozdziały, w których opowiada historię ze swojego punktu widzenia. Bardzo lubię książki napisane właśnie w ten sposób, ponieważ pozwalają one ujrzeć nam kompleksowy obraz historii, poznać myśli i uczucia wszystkich bohaterów a także lepiej im się przyjrzeć.

Właśnie dzięki takiemu ułożeniu treści, bardzo fascynuje mnie postać El Capitana i Helmuda, którzy w tym tomie odgrywają sporą rolę. Fantastyczna kreacja postaci, która nie odniosłaby takiego skutku i mogłaby przejść bez echa, gdyby historia pisana była z punktu widzenia tylko jednego bohatera. Dzięki temu, że poznajemy również ich wersję wydarzeń można zauważyć jak złożona jest postać braci. Helmud okazuje się być kimś więcej niż tylko bezużytecznym wrakiem człowieka na plecach swojego jeszcze sprawnego brata.

Bałam się tego tomu. Pierwsza część nie rzuciła mnie na kolana, ale postanowiłam dać szansę autorce i sprawdzić, co przyszykowała dla czytelników tym razem. Tom liczy sobie prawie 600 stron i nie chciałam się z nim męczyć. Muszę jednak przyznać, że jestem miło zaskoczona, bo "Nowy Przywódca" podobał mi się o wiele bardziej niż "Nowa Ziemia". Nie będzie to może moja ulubiona seria, ale nadal uważam, że warto po nią sięgnąć i zapoznać się ze światem, który mógłby być naszym, który zdecydowanie nie jest przerysowany, ale przedstawia wszystko to, co rzeczywiście mogłoby się wydarzyć.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
13 czerwca 2013
„Jesteśmy nieszczęśnikami, lecz wciąż potrafimy śpiewać - a pieśni wznoszą się w nas. Tak, jesteśmy brudni i podli, ale także zdolni do zaskakującej czułości, uprzejmości, do piękna. Jesteśmy ludźmi - pełnymi wad, a jednak dobrymi, prawda?"*

Świadomość tego, że od twoich działań zależą losy ludzkości nie jest zbyt miłym uczuciem. Ciąży na tobie bardzo duża odpowiedzialność i być może jest ona zbyt wielka, nie do udźwignięcia. Niestety nie masz zbyt dużego wyboru, a wycofanie się nie wchodzi w grę, zwłaszcza gdy liczy na ciebie tyle ludzi, a wśród nich są bliscy twemu sercu. I mimo świadomości ryzyka, braku pewności podejmujesz się zadania, którego wyniku nie jesteś w stanie przewidzieć.

Grupa, która powstała na końcu poprzedniej części musiała rozdzielić się dla bezpieczeństwa i tak Partridge wraz z Lydią trafił pod opiekę Matek, a Pressia wraz z Bradwellem do El Kapitana, który chce stworzyć armię przeciw Kopule. Pozorny spokój, który nastał po ostatnich nagłych wydarzeniach szybko mija - Kopuła domaga się powrotu Partridgea, który wcześniej z niej uciekł. Musi się poddać bo inaczej Czyści zaczną uśmiercać tych, których dotknął Wybuch. W tym samym czasie Pressia odkrywa co kryją w sobie tajemnicze czarne skrzynki, a dokładniej mówiąc jedna, różniąca się od pozostałych. Okazuje się być skarbnicą wiedzy, która może pomóc w naprawie wszystkiego co spotkało ludzkość przez jednego człowieka. Nastolatka wie, że ma przed sobą ważne zadanie i nie może się poddać, ale czy podoła temu? Czy wraz z bratem sprostają swoim misją?

Futurystyczna wizja świata przedstawiona przez Julianne Baggott w „Nowej Ziemi” porządnie mną wstrząsnęła i przez dobrych kilka dni nie mogłam sprzed oczu usunąć obrazów posuwanych mi przez moją nazbyt bujną wyobraźnię. Autorka osadziła historię w dość brutalnym świecie, a do tego opisała to w sposób, którego mogłoby się wydawać nic nie przebije. Jak jest w rzeczywistości?

Autorko ponownie zabrała mnie do świata, którym rządzą zupełnie inne prawa. Jest on tak samo straszny, nie do opisania i przyjęcia jak w części pierwszej. Po raz kolejny rzuciła mnie na głęboką wodę bez możliwości przygotowanie się na to co mogę zastać na kartkach tej powieści. I tym razem nie szczędzi szczegółowych opisów miejsc i ludzi dotkniętych wybuchem. Widać, że starała się opisać wszystko rzetelnie i jasno, tak aby nic nie wydawało się wyssane z palca. Mimo wielkiego niedowierzania tło nakreślone przez autorkę spowodowało, że mimowolnie zastanawiałam się jak to by mogło być na prawdę. Kontynuacja wydarzeń jest nakreślona tak samo dobrze jak te początkujące, ale tym razem początek nie wydaje się być tak samo pasjonujący jak w ”Nowej Ziemi”. Mimo tego akcja cały czas toczy się wartko i nieustanne coś się dzieje. Autorka ukazała świat, w którym nie powinno być miejsca na uczucia i emocje, a jednak na zgliszczach tego co było bohaterowie je odczuwają. Są one tym cenniejsze, ponieważ w każdej chwili można stracić tego kogo darzy się tymi uczuciami. Ponownie nasuwa się też myśl nad tym jak my postępujemy i do czego może to nas doprowadzić.

Mam ten sam problem co w poprzedniej powieści, chodzi mi o określenie swoich emocji względem omawianej w dniu dzisiejszym pozycji. Niby mi się podoba, ale z drugiej strony wywołuje jakieś dziwne odczucia. Po tym jak zapoznałam się z kolejnym tomem trylogii odnoszę wrażenie, że powieściopisarka potrzebuje czasu by się rozkręcić, przez co początki powieści są ciężkie do przebrnięcia, ale im dalej tym lepiej. Bardzo silnie odczuwałam kontrast między naszym światem, a tym z powieści i wyobraźnia pracowała mi na naprawdę wysokich obrotach i czasem potrzebowałam chwili by przetrawić widziane obrazy. Z radością przyjęłam możliwość ponownego spotkania z bohaterami, których już poznałam i po raz kolejny przeżywałam wszystko razem z nimi. Nie zmienili się zbyt mocno, ale wydarzenia, które zaszły z pewnością odcisnęły na nich swoje piętno i jest to widoczne. Nadal są bardzo realni i wyjątkowi na swój sposób. Julianna Baggott tak samo jak w pierwszej części umieściła wszystko co potrzebuje dobra książka – ciekawa fabuła, dobra akcja, dobrze wykreowani bohaterowie oraz poruszające serce i wyobraźnię opisy.

„Nowy Przywódca” okazał się być kontynuacją trzymającą poziom pierwszego tomu. Historia jest ciekawa i widać, że autorka w pełni wykorzystuje możliwości, które posiada. Książka nie należy może do tych szybkich i łatwych czytadeł, ale uważam, że warto sięgnąć po tę trylogię. Niecierpliwie będę wyczekiwała finalnego tomu.

*str. 14

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2013/06/poddac-sie-przeznaczeniu.html  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
15 czerwca 2013
Na "Nową Ziemię" miałam ochotę jak tylko o niej usłyszałam, wiedziałam dobrze, że będzie ona dla mnie. Dlatego kupiłam ją zaraz po premierze i zaczęłam czytać. Co do książki to nie myliłam się, podobała mi się wręcz byłam nią zafascynowana. "Nowego Przywódcę" wyczekiwałam z wypiekami na twarzy ale czy moje wielkie oczekiwania względem książki zostały spełnione? O tym poniżej :)

Akcja zaczyna się niedługo po zakończeniu wydarzeń z pierwszego tomu. Wydarzenia te mają wielki wpływ na dalsze losy bohaterów, Pressia El Capitan oraz Bradwell łączą swoje siły i razem próbują zapanować na chaosem. Zadanie to nie jest łatwe, ponieważ mają jeszcze jedną ważną misję do wykonania. A mianowicie odnaleźć pewną formułę, która ma kluczowe znaczenie, w tym celu przeszukują czarne skrzynki, które zawierają mnóstwo ważnych informacji... Brat Pressi, Partridge znajduje się w odosobnieniu wśród Matek. Mają go one chronić przed despotycznym ojcem, który zrobi wszystko aby dorwać chłopaka. Niestety plan, który wydawał się być idealnym nie zdaje egzaminu, chłopak musi wrócić do kopuły, jednak nie zamierza się on mu podporządkować. Chce walczyć i zająć jego miejsce.

Muszę powiedzieć, że po raz kolejny jestem pod wielkim wrażeniem jak autorka stworzyła świat. Całą książę pochłonęłam dosłownie na raz, choć jest ona grubsza od poprzedniczki. Ciesze się bardzo, że jest ona większych rozmiarów bo mogłam ciut dłużej spędzić czas z bohaterami. Z zżyłam się z nimi jeszcze bardziej i z zapartym tchem przyglądałam się ich poczynaniom. Sytuacja, w której się znaleźli nie jest łatwa ale każdy z nich razi sobie tak jak potrafi najlepiej. W każdej książce mam swoich ulubieńców, tym razem jest to Bradwell i Pressia, których bardzo polubiłam i zaciekawieniem śledziłam ich losy.

Na duży plus zasługuje to, że autorka opisuje wydarzenia z perspektyw różnych bohaterów. Jest to moje ulubione połączenie, gdyż możemy poznać każdego bohatera pod innym kątem oraz ich motywy działania. Kolejnym plusem jest również nienaganny styl autorki, który obfituje w genialne opisy. Pani Baggott wykreowała realistyczny świat, który porywa od pierwszej strony, z łatwością można sobie wszystko wyobrazić, choć momentami nie jest to przyjemne. Świat w "Nowym przywódcy" rozrósł się, bohaterowie dzielnie radzą sobie w odkrywaniu nowych terenów pomimo tego, że nie jest łatwo.

Książka jak najbardziej godna polecenia, uważam, że ten tom jest jeszcze lepszy niż poprzedni. Ciekawa fabuła, mnóstwo zwrotów akcji, które nie pozwolą choć na chwilę nudy, do tego bohaterowie, którzy borykają się z nowymi problemami - to wszystko tworzy zgraną całość. Tak więc, jeśli czytaliście już pierwszą część to koniecznie musicie wziąć się za Nowego Przywódce! Mam nadzieję, a nawet jestem pewna, że zachwyci Was tak samo jak mnie. Już teraz czekam z utęsknieniem na ostatnią cześć...  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
6 lipca 2013
"Droga do Różan" miała swoją premierę w marcu zeszłego roku. Jakoś szczególnie nie przykuła wtedy mojej uwagi. Okładka sugerowała ckliwy i banalny romans.
Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy książka zaczęła zbierać pozytywne recenzje. Pomyślałam wtedy, że tak wielu czytelników nie może się mylić.
Kiedy nadarzyła się okazja poznać "Drogę do Różan" osobiście, nie zastanawiałam się ani minuty.
Mój egzemplarz to drugie wydanie książki wzbogacone o wyjątkowe przepisy kulinarne jednej z bohaterek powieści.
Nowa okładka "Drogi do Różan" o wiele bardziej przypadła mi do gustu. Moim zdaniem jest bardziej wyszukana i stylowa.
Przyszedł czas aby skonfrontować swoje wyobrażenia o książce z wrażeniami z lektury.

"Droga do Różan" to historia trzydziestoletniej Zosi Boruckiej. Kobieta uwielbia pracę w ogrodzie. Opieka i hodowla kwiatów, warzyw, krzewów, drzew to sens i pasja jej życia. W jej rękach rozwijają i rozkwitają najpiękniejsze gatunki roślin. Ta pasja zaowocowała i stała się sposobem na zarobkowanie. Choć praca ta nie przynosi fortuny, to daje wytchnienie i satysfakcję.
Drugą wielką miłością Zosi jest rodzina- ojciec i leciwa niania oraz rodzinny dom- dworek w Różanach posiadający bogatą historię i własnego ducha pilnującego przyzwoitego i moralnego zachowania :)
Jednak to wszystko nie wystarcza Zosi. Kobieta pragnie spełnienia w miłości. Od lat jest zakochana w Krzysztofie. Mężczyzna wykorzystuje słabość Zosi, upaja się jej uczuciem ale nic nie daje w zamian. Co więcej przez niego rodzina Boruckich traci dworek i musi od nowa budować swoje życie.
Jak Zosia przyjmie tę stratę? Czy zmieni swoje uczucia względem Krzysztofa? Jak w nowej sytuacji odnajdzie się rodzina Boruckich?

Bogna Ziembicka bez zadęcia i sztucznego efekciarstwa ukazała kawałek z życia młodej, romantycznej i bardzo ambitnej kobiety. Zosi nie sposób nie polubić i nie kibicować jej na życiowych zakrętach losu. Jej pasja budzi podziw i cichą zazdrość, sama chciałabym mieć tak piękny ogród upajający kolorami i zapachami. Jego opisy są tak sugestywne, że wydawał się na wyciągniecie ręki.
Niestety życie nie składa się z samych przyjemności. Zosia również poznała siłę trudnych, przejmujących i dołujących doświadczeń. Strata domu, bezpieczeństwa, odrzucenie, zdrada to tylko początek.
Dzięki temu Zosia jest bardzo autentyczną i naturalną postacią. Nie ma w niej żadnej sztuczności, jak kocha to na zabój, jak cierpi to wraz ze łkaniem, przeraźliwą rozpaczą i utratą zmysłów. Jej życie, dla niektórych może okazać się lustrzanym odbiciem własnej rzeczywistości, zrozumieniem swoich błędów oraz odkryciem ułudy ukochanego i niespełnionej miłości.

Ale nie tylko za portret Zosi muszę pochwalić Bognę Ziembicką. Wszyscy bohaterowie książki są barwni, z charakterem, z pieprzykiem. Każda sylwetka jest drobiazgowo przemyślana i dopracowana. Każda z nich ma określoną rolę do odegrania a pojawienie się jej na kartach książki nie jest przypadkowe. Postacie są dobrani na podstawie kontrastu bądź dopełnienia, są od siebie zależne i jednocześnie całkiem odrębne, a ich życiorysy mogłyby posłużyć na karty niejednej powieści.

Akcja powieści rozgrywa się współcześnie w Krakowie i okolicach. Krakusi być może odnajdą w "Drodze do Różan" tak dobrze znane swoje własne ciche zakątki, polanki. Być może rozpoznają występujące w książce knajpki czy restauracyjki. Dla pozostałych czytelników poznawane miejsca będą pełne czaru, tajemnicy, oazą spokoju.

W tę współczesną historię krakowskiego Kopciuszka autorka wplata wątki z pięknej acz trudnej dla nas Polaków historii. Oczami Zuzanny obserwujemy czasy przedwojenne: romantyczne bale, angielskie pensje czy też ciężkie wojenne losy. Dzięki Zuzannie poznajemy także delikatną naturę miłości, wieloletnie starania o rękę, dawne obyczaje... Dzięki temu powieść nabiera subtelności, wyrafinowania i stylu.

"Droga do Różan" oczarowała mnie również opisem nierozerwalnych więzi rodzinnych, siłą przyjaźni i kultywowaniem wspólnych posiłków. W dzisiejszych czasach kiedy rozmowa często zastępowana jest telewizją, komputerem czy internetem, a posiłki spożywamy w pośpiechu, na stojąco, w drodze, takie spojrzenie na świat jest dla mnie wartością nadrzędną. Warto ludziom przypominać, co w życiu jest najważniejsze, jak prawidłowo ustalić hierarchię wartości. Zosia nie byłaby taką sympatyczną kobietą gdyby nie wsparcie i pomoc rodziny czy przyjaciół. To oni budują jej poczucie własnej wartości, umacniają ją w wierze, nie szczędzą konstruktywnej krytyki i kochają bez względu na wszystko.

"Droga do Różan" jest pełna smaków, zapachów i uczuć, które sprawiają że apetyt rośnie w miarę czytania. Trudno ją sobie dawkować i nie rozpływać się w jej słowach. Trzeba ją czytać bez względu na czas i miejsce :) Polecam wszystkim, którzy lubią ciepłe rodzinne opowieści, historie o trudnej i wymagającej miłości, o przyjaźni, o poznawaniu własnych potrzeb, o odnajdywaniu własnego ja, o naszej tożsamości, o korzeniach z których wyrastamy...

http://aleksandrowemysli.blogspot.com/  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
26 sierpnia 2013
Po wydarzeniach mających miejsce w "Nowej Ziemi" Partridge, Pressia i reszta pozostają nadal poza Kopułą. Przyjaciele podzielili się na dwie grupy: Pressia wraz z El Capitanem, Helmudem i Bradwellem oraz Partridge z Lydą. Ci drudzy pozostali pod opieką Matek. Chłopak poznał już zaskakującą prawdę - wie, kto zabił jego brata i matkę, a także odnalazł siostrę, o której istnieniu nie miał wcześniej pojęcia - Pressię. Dołączył do grupy dowodzonej przez El Capitana i planuje odbić Kopułę od ojca - tyrana od wewnątrz z pomocą innych buntowników. Jednak, by tego dokonać będzie musiał się do niej udać i stanąć twarzą w twarz z największym wrogiem. Co planuje stary Willux? Czy Partrigde'owi uda się przejąć władzę lub może stchórzy i będzie dalej grzecznym Czystym żyjącym z ojcem?

Tymczasem Pressia wraz z chłopakami także nie mają przed sobą łatwego zadania. Uzbrojeni w inteligentną Czarną Skrzynkę muszą wyruszyć w daleką podróż pełną niebezpieczeństw, aby odkryć pewien sekret. Skrzynka zabrana z domu Igershipa jest kluczem do poszukiwania formuły. Czy uda im się znaleźć ją przed czasem? A może przywódca Kopuły im przeszkodzi, zagarnie ostatni składnik potrzebnej formuły i powstrzyma swoją chorobę?

Tak właśnie zapowiada się drugi tom trylogii Świat po Wybuchu autorstwa Julianny Baggott. Czy sprostał moim oczekiwaniom? Czy był dobrą kontynuacją? Raczej nie. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

"Fala może zwalić z nóg pojedynczą osobę i zmieść ją do morza. Ale jeśli staniemy razem, zdołamy stawić jej czoło i wyda nam się jedynie drobną zmarszczką na wodzie."

Pod względem konstrukcji "Nowy przywódca" pozostaje wierny pierwszej części. Mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, trzecioosobowym. Rozdziały są opowiadane z punktu widzenia Pressi, Partirdge'a, Lydy oraz El Capitana. Taki zabieg pozwala nam się bliżej przyjrzeć relacjom między bohaterami, ich uczuciom, wspomnieniom oraz przeżyciom. To właśnie emocje i relacje są głównymi tematami tego tomu. Walka o formułę, czy wydarzenia pomiędzy Partrigdem a Willuksem schodzą na drugi plan.

Tak jak wspomniałam, mamy tu bardziej do czynienia z emocjami. Oczywiście, są też rozdziały, w których dzieję się ta właściwa akcja, jednak przez większość czasu dane mi było obserwować usychanie z tęsknoty Partrigde'a do Lydy czy powolne uświadamianie sobie miłości El Capitana do ... (nie zdradzę, bo byłby to za duży spoiler ;) ). Nie lubię takich rozwiązań. Gdybym miała zamiar sięgnąć po coś, gdzie główną rolę grają emocje czy przeżycia i rozmyślania, wybrałabym raczej jakąś obyczajówkę czy romansidło. A po "Nowego Przywódcę" sięgnęłam raczej ze względu zapowiadających się ciekawych wydarzeń oraz poznania niebezpiecznego świata po Wybuchu. Już tu byłam zawiedziona - akcja leżała i błagała, by jej nie dobijać.

Język jak i styl pani Baggott pozostał niezmieniony. Opis są nadal brutalne, niekiedy pełne lejącej się krwi, zaskakują swoją prawdziwością. Tutaj należą się jej brawa. Wykreowany przez nią świat jest przerażająco prawdziwy. Pisarka zręcznie "przeskakuje" od jednego bohatera do drugiego w poszczególnych rozdziałach. Dzięki temu możemy poznać bliżej całą grupkę i przyjrzeć się wyjątkowości niektórych postaci.

" - Tuż po Wybuchu pojawiły się inne rodzaje owadów.
- Jakie?
- Grubsze i większe od robaczków świętojańskich; przypominały raczej jarzące się błękitne motyle. Błyskały, a potem nagle znikały. Były piękne. Kiedy opuściłem dom ciotki i wuja, widziałem wszędzie konających ludzi, ale niektórzy spośród tych zdolnych jeszcze chodzić próbowali łapać te fosforyzujące żyjątka. Wyglądały jak płomyki - małe, śmigające szybko płomyki. Ja też już prawie za nimi pogoniłem, gdyż przypominały mi ojca i tamte nieskoszone łąki, ale jakaś kobieta chwyciła mnie za ramię i ostrzegła: Nie idź za nimi. Przyciąga je śmierć. Wołała te ostrzeżenia także do innych ludzi, lecz jej nie słuchali.
(...)
- Rozumiem, dlaczego ludzie nie słuchali tamtej kobiety ostrzegającej ich przed błękitnymi motylami - oświadczyła Pressia.
- Dlaczego?
- Wiem, dlaczego próbowali je złapać. Pragnęli schwytać coś i zatrzymać dla siebie. Tęsknili do piękna. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Pragnęli wierzyć, że z całej tej grozy może znów powstać coś pięknego - i chcieli trzymać to w dłoniach."



Jeśli chodzi o postacie, cały czas mamy do czynienia z tymi starymi, znanymi nam z "Nowej Ziemi". Nie zmieniają się oni zbytnio, chociaż muszę stwierdzić, że zauważyłam pewną dojrzałość w poczynaniach Partirgde'a i El Capitana. Cała reszta jest dokładnie taka sama - takie samo zachowanie, popełniane błędy itd. Bohaterowie tej książki (oprócz El Capitana ;) ) byli mi kompletnie obojętni, a niech sobie giną - szczególnie nudna i bezwartościowa Lyda, która jakimś dziwnym trafem bardzo szybko zaaklimatyzowała się w obecnej sytuacji - nie obejdzie mnie to kompletnie. Nadal nie mogę się też przekonać do Bradwella, sama nie wiem czemu. Wątek jego i Pressi wydaje się taki naciągany.

" - Kiedy pierwszy raz cię spotkałem, pomyślałem, że jesteśmy dla siebie stworzeni, mimo iż wydawaliśmy się po pewnymi względami krańcowo odmienni i kłóciliśmy się. Ale teraz...
- Co?

- Teraz czuję, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni, lecz tworzymy siebie nawzajem - takich, jacy powinniśmy się stać."

A jak już jesteśmy przy Bradwellu, po prostu muszę wspomnieć o zakończeniu. Było ono zaskakujące, tyle, że odniosłam wrażenie, jakoby autorka sama pogubiła się już w wydarzeniach. Ostatnie 50 stron to po prostu pomieszanie z poplątaniem. Jest ono dość otwarte, pozostawia w czytelniku niedosyt. Może właśnie to było zamierzeniem autorki? Może mamy po prostu wyczekiwać z utęsknieniem trzeciego tomu?

Sama okładka też wymaga choć wspomnienia. Bardzo dobrze komponuje się z "Nową Ziemią", jest wykonana w podobnym stylu. Także elementy widniejące na niej pasują do siebie i odzwierciedlają treść. Użyte barwy przyciągają wzrok już z daleka. Uwierzcie, na żywo całość prezentuje się lepiej niż tutaj.



Sama nie wiem, jak mogłabym uczciwie ocenić drugi tom Świata po Wybuchu. Z pewnością nie spełnił moich oczekiwań, jednak nie było aż tak źle. Uratowali to bohaterowie i opisy. Tylko dzięki nim wszystko trzyma się jakoś. Tak już bywa, że kontynuacje prawie zawsze są gorsze od poprzedniczek. "Nowa Ziemia" mnie zachwyciła, była piękną powieścią o przetrwaniu - posiadała to "coś", jednak "Nowy przywódca" gdzieś tak w drodze z umysłu autorki na papier stracił to. Wielka szkoda, bo potencjał miał ogromny. Mam tylko nadzieję, że Julianna Baggott jakoś rozwiąże ten problem i będę mogła wychwalać pod niebiosa "Nowe Jutro".


Moja ocena: 6.5/10 (za przebywającego w Kopule Partirdge'a i mojego ukochanego El Capitana)  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy. więcej »

Oceniasz: Nowy Przywódca. Świat po wybuchu
Koszyk|Zobacz zawartość