Koszyk 0
Opis:
Druga część emocjonującej trylogii, pełnej przemyślnych intryg i manipulacji! Czasem, żeby obronić to, co najcenniejsze, trzeba posunąć się do zdrady… Większość dziewcząt marzy o królewskim ślubie, o pięknej sukni i balu do świtu. Dla Kestrel jednak ślub oznacza życie w klatce, którą sama zbudowała. Obawia się wyznać Arinowi prawdę o zarę ... czynach: że zgodziła się na małżeństwo z księciem pod warunkiem, że Arin odzyska wolność. Bo czy może mu ufać? I czy może w ogóle ufać samej sobie? Jest przecież mistrzynią iluzji jako szpieg na królewskim dworze. Jeśli prawda wyjdzie na jaw, jej własny kraj ogłosi ją zdrajczynią. Nie może jednak zrezygnować z podjęcia próby zmiany swojego bezwzględnego świata… co doprowadzi ją do szokującego sekretu. Jak wysoka może być cena niebezpiecznych kłamstw i niegodnych zaufania sojuszy? Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Marie Rutkoski
  • 2016
  • 1
  • 408
  • 143
  • 204
  • 978837229-549-1
  • 9788372295491
  • ZD74K
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

Niezwyciężona po raz drugi.

Ocena:
Data:
Pamiętam oczekiwanie na pierwszą część trylogii Niezwyciężonej. To uczucie kiedy nie wiesz czego się spodziewać, czy będzie to hit czy kit, ogarnęło mnie do granic możliwości. I pamiętam siebie zaraz po przeczytaniu „Pojedynku” – skamieniałą, zawieszoną, zszokowaną. Marie Rutkoski zaskoczyła mnie wtedy tak bardzo pozytywnie, że nie dopuszczałam do świadomości, że mogłabym się rozczarować następną częścią. „Zdrada” to kolejne spotkanie z Kestrel i Arinem, które jest dojrzalsze ... nieprzewidywalne i, choć nie wiem jak to możliwe, jeszcze lepsze niż poprzednie.

„Czasem myślisz, że bardzo czegoś potrzebujesz, a tak naprawdę powinieneś pozwolić temu odejść.”

Kestrel ma poślubić syna imperatora. Choć Arin nic nie wie o prawdziwych powodach, dla których Kestrel zgodziła się na ślub, przyjmuje zaproszenie na przyjęcie zaręczynowe. W stolicy spotyka się z Kestrel, jednak dziewczyna nie daje po sobie poznać, że wciąż jej serce należy do niego. Zamknięta za swoim murem odpycha mężczyznę. Choć jest narzeczoną syna cesarza, wciąż stara się pomóc Herrańczykom. To doprowadzi ją do zdrady nie tylko swojego ojca, imperatora i kraju, ale również do zdrady własnego serca.

„Usłyszała w jego głosie pytanie tylko dlatego, że całą duszą pragnęła być na nie odpowiedzią.”

Myślałam, że już lepiej się nie da, że już nie można bardziej, jednak Marie Rutkoski udowodniła, że można napisać kontynuację serii znacznie lepszą niż wstęp do niej. „Pojedynek” to książka przepełniona emocjami, jednak „Zdrada” to prawdziwy kocioł wrażeń, emocji, uczuć, który wrze od ciągle podkręcanej temperatury. Choć fabuła może wydawać się nieco wolniejsza, toczona głównie w pałacu imperatora, to akcje jakie mamy okazję poznawać doprowadzają do prawdziwego emocjonalnego tornada. Nieprzewidywane, nagłe zwroty akcji to coś, co każdy czytelnik kocha i czego nie brakuje w „Zdradzie”. Intrygi, podstępy również mają swoją rolę w całej fabule.

Poznajemy postać imperatora, który jest bezwzględnym manipulatorem. Autorka zadbała, by w naszym spotkaniu z imperatorem, gęsia skórka nie schodziła nam z ciała. Ten człowiek wywołuje przerażenie. Kestrel to osoba, która za wszelką cenę chce pomóc Arinowi, nie mówiąc mu o niczym. To ją prowadzi poniekąd do zguby. A Arin widzi to co chce widzieć, jednak klapki w końcu spadają mu z oczu. Czy nie za późno? Bohaterowie powieści są bardzo dobrze wykreowaniu, nie brakuje im niczego.

„Czasami podarunek jest sposobem na pokazanie innym, że ktoś należy do niego.”

„Zdrada” to książka, która pokazuje takie aspekty jak odwaga, honor, poświęcenie. Pisząc recenzję „Pojedynku” podkreśliłam, że nie znajdziemy gorącego i burzliwego romansu i dalej się tego trzymam. Kestrel i Arin to dwoje młodych ludzi, których łączy miłość, niezwykła więź, jednak w ich świecie ta miłość musi poczekać. Czy w ogóle ujrzy światło dzienne? Nie wiem, ale o tym zapewne przekonamy się w kolejnej, ostatniej już części trylogii „Niezwyciężonej”. Autorka zapewnia nas, że nastąpi kapitalny zwrot akcji, którego strasznie nie mogę się doczekać.

Polecam wszystkim czytelnikom „Zdradę”. To niezwykła powieść, w której znajdziecie wiele dobrego. Ciekawa, interesująca fabułą zabierze was do świata, w którym rządzi surowy imperator, a Kestrel i Arin muszą odnaleźć właściwą drogą do siebie nawzajem. Po cichu liczę na to, że im się to uda. Jeżeli jeszcze nie czytaliście pierwszej części, to również, z całego serca ją polecam. „Pojedynek” i „Zdrada” to książki, które powinni zagościć na waszych półkach i w waszych sercach.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Zabójcza!

Ocena:
Autor:
Data:
http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2016/03/przedpremierowo-zdrada.html

Taka sytuacja. Stoję przed lusterkiem i mam ochotę parsknąć szyderczym śmiechem. Jak mogłam po raz kolejny dać się nabrać? Jak Marie mogła to zrobić? Dlaczego napisała taką petardę, po której z pewnością nie będę mogła się skupić na żadnej przyziemnej rzeczy. Kilka chwil od przeczytania kontynuacji Pojedynku, a moim ciałem już zawładnęła furia, ekscytacja w oczekiwaniu na kolejny tom. Mam niepohamowaną ochotę skakać ... tańczyć, biegać jak szalona z kąta w kąt. Nosi mnie. I z wielkim trudem utrzymuję palce na klawiaturze laptopa, które wprost rwą się, by przenieść mnie na strony, na których będę mogła zamówić ostatni tom trylogii w oryginale, najlepiej w preorderze, może być nawet w niezbyt darzonej przeze mnie sympatią wersji elektronicznej. Ale niech no tylko ktoś zarządzi przyspieszone wakacje, żebym bez skrupułów mogła się zagłębić w lekturze i nie oszaleć w oczekiwaniu na nią.

To nie będzie typowa recenzja, bo żeby była w miarę racjonalne i rzetelnie napisana musiałabym ochłonąć i wszystko spisać na spokojnie, kilka razy posprawdzać. A naprawdę nie jestem pewna ile zajmie mi wyleczenie się z ogromnego kaca książkowego, którego, na wszystkie biblioteczki świata, nabawiłam się przez Zdradę. To. Nie. Jest. Normalne. To kac książkowy wszystkich kaców książkowych. Czy jest na sali lekarz?

Kestrel poświęciła własną wolność, by choć częściowe wyzwolenie zyskali Herrańczycy. By armia Imperium nie stłamsiła niedobitków rebeliantów. By zapobiec stłumieniu ledwie tlącego się płomyka nadziei, który skłonił buntowników do sprzeciwu. Zgodziła się na propozycję cesarza, by wyjść za jego syna, zostać przyszłą władczynią Valorii. Zdradziła własne serce, żeby ochronić osobę, która jako jedyna miała nad nim władzę.

Powolnymi krokami, choć dla Kestrel wciąż zbyt szybko, zbliża się pierwszy dzień lata, w którym ma się odbyć ślub księcia Vereksa i dziewczyny. Kestrel, bez dwóch zdań, inteligenta, mądra, nie jest pewna, czy tym razem uda się się dobrze rozegrać partię, czy tym razem zdoła niepostrzeżenie wpleść się w tło pałacowych intryg i nie ponieść przy tym dotkliwszych konsekwencji. Jak się zachowa, kiedy Arin znów stanie jej przed oczami, Arin, którego potraktować będzie musiała nie jak bliskiego sercu przyjaciela, ale gubernatora Herranu. Chłód i dystans powinny rozwiać krążące wokół nich plotki. Ale jak to zrobić, kiedy wszyscy dookoła obserwują każdy jej ruch, a dziewczyna nie chce zniszczyć tej resztki więzi z Arinem, która pozostała po druzgocącym traktacie, pozornie znoszącym niewolnictwo? Arin musi po raz kolejny walczyć nie tylko o swoje prywatne pragnienia, ale o kraj, któremu grozi głód, który obawia się wzrastających podatków imperatora, mających pogrążyć Herran w rozpaczy.

MISTRZOSTWO! Nie miałam pojęcia, w życiu bym nie pomyślała, że kontynuacja może być lepsza od pierwszego tomu, nie tylko przez wzgląd na pechowe zaniżanie poziomu przez środkowe części trylogii, ale biorąc pod uwagę fakt, jak wielkim, cudownym, genialnym tworem okazał się Pojedynek. Chyba wystawię wydawnictwu ołtarzyk, pomyśleć, że mogła mnie ominąć tak cudowna trylogia...

Nieskładnie, bo nieskładnie, ciężko inaczej po takiej pozycji, ale postaram się przekazać towarzyszące lekturze emocje, jak i te po. Nie wiem czy jakakolwiek książka kiedykolwiek tak mnie zaabsorbowała, czytałam ją niemal z namaszczeniem, śledząc kolejne litery, kartując kolejne strony, mając nadzieję, że nagle magicznym sposobem końcówka rozszerzy się i będę mogła przeczytać tom #3. Fanfary dla autorki za tak niesamowicie intrygującą książkę. Czułam, że każdy najdrobniejszy fragment ma znaczenie, nic nie było bez powodu, wszędzie kryły się tajemnice, które chciałam poznać, jak najszybciej. Nie ma tu absolutnie nic za co mogłabym autorkę zrugać. Szaleńcza sieć intryg, cała gama emocji, przelatująca przez serce czytelnika, więcej, niż czytelnik mógłby prosić. Jej!

W końcu doczekałam się świetnie wykreowanych bohaterów. I coś, z czym wielu autorów nie umie sobie poradzić, nie było dominacji postaci Kestrel nad postacią Arina, ani odwrotnie. Oboje dopracowani do granic, powiedziałabym że warci siebie, choć tu można na różnorakie sposoby to odczytać. Czy nie spotkaliście się ze schematycznymi parami w której jedna osoba wyraźnie była tą silną i twardą, a druga zwykłą sierotą? Prędzej Bella Swan zostanie kanonem silnej kobiecej bohaterki, niż porównam schemat do Arina i Kestrel. Jestem pełna respektu, że tyle potrafią zrobić, tak się poświęcić, kiedy jednocześnie ich to załamuje. Kestrel mówiła, że nie chce iść do wojska. Sama nie przypuszcza, że jest o wiele bardziej waleczna niż wszyscy żołnierze Imperium z generałem Trajanem na czele.

Epickie! Kiedyś twierdziłam, że nie mogę wybrać ulubionej książki, bo do wielu mam sentyment? Cóż, teraz już wiecie, co po remoncie postawię na honorowym pierwszym miejscu. Od początku do końca poddałam się literaturze Marie Rutkoski. Ciężko choćby wspomnieć o tym, jak zniewalające i zwalające z nóg było zakończenie. Gdy myślałam, że może już wszystko się ułoży, że sprawy choć trochę przybiorą oczekiwany obrót, nie, musiał się pojawić ktoś jeszcze!... Ale za to wszystko właśnie kocham Marie. Za szaleńcze emocje, za to, że niczego nie można być pewnym, że jednocześnie mamy bohaterów, których możemy pokochać, wspierać, jak i tych, na których widok mam ciarki, czy których obecność mnie odrzuca. Za to, że nie zawiodłam się kontynuacją, a wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej wzmocniła moją miłość do trylogii.

Genialną akcję idealnie dopełnia przepiękna oprawa graficzna, czarne wstawki na początku i końcu świetnie nadają charakteru powieści, a czcionka i świetnie obrócone numery rozdziałów tylko ciągną do siebie czytelnika. Kocham fabułę. Kocham bohaterów. Kocham Marie i już teraz kocham trzecią i ostatnią część trylogii, którą wydawnictwo zapowiada na wakacje. Zabójcza seria!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.