Koszyk 0
Opis:
Pełna pikanterii i siarczystego poczucia humoru opowieść o życiu ludzi "z miasta". Osadzone w realiach lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wspomnienia "cinkciarza" i "spekulanta" po mistrzowsku oddają absurdy peerelowskiej rzeczywistości. Niepozbawiona sentymentu podróż w lata młodości autora przesycona jest gęstą atmosferą hotelowych barów, podejrzanych biznesów prowadzonych na obrzeżach prawa, szybko nawiązywanych romansów ... Pełna pikantnych opisów miłosnych podbojów i nocnego życia w najbardziej luksusowych kurortach tamtych lat, powieść nawiązuje klimatem do kultowych filmów współczesnego polskiego kina, jak "Wielki Szu" czy "Sztos". Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Piotr Wojasz
  • 2011
  • 1
  • 416
  • 205
  • 145
  • 978-83-7183-922-1
  • 9788371839221
  • ZACDI

Recenzje czytelników

Imprezy, zabawa i alkohol – wspomnienia cinkciarza. Recenzja „Niebieskiego ptaka” Piotra Wojasza

Ocena:
Autor:
Data:
Całość:
https://pannazuzanna.wordpress.com/2011/12/06/imprezy-zabawa-i-alkohol-wspomnienia-cinkciarza-recenzja-%E2%80%9Eniebieskiego-ptaka-piotra-wojasza/
„Niebieski ptak” Piotra Wojasza kupił mnie już swoimi pierwszymi stronami: po pierwsze dlatego, że książka opisuje ulice Katowic, tak dobrze mi znane i bliskie, i paradoksalnie, tak bardzo nielubiane. Czytając pierwsze zdania powieści, miałam wrażenie, że książka opisuje nie tylko czasy PRL-u, ale i dzisiejsze ... promując hasło rządzącego Polską ugrupowania: Polska w budowie. Bo cóż innego pomyśleć można czytając: „W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych Katowice, jak większość dużych miast w Polsce, były całkowicie rozkopane. Właściwie stanowiły jeden wielki plac budowy.”
Początek książki jest świetny. Później nie było gorzej. Im dalej brnęłam w lekturę, tym robiło się ciekawiej. I śmieszniej. Bo wspomnienia cinkciarza pisane są niezwykle barwnym i dowcipnym językiem, a autor nie oszczędza nikogo i niczego, często łamiąc tematy tabu. Jest śmiesznie i gorzko, absurdalnie i całkiem serio. Piotr Wojasz w bardzo charakterystycznym stylu opisuje swoją przeszłość w PRL-u i zajęcia którymi się parał, nie stroniąc od opisywania przygód zawodowych i towarzyskich: ostro zakrapianych alkoholem imprez, kończących się obowiązkowo seksem. Zwrócić muszę uwagę, że Don Juan, Casanova, czy nasz rodzimy Tulipan, to przy Piotrze zwykli amatorzy. Mogliby u niego pobierać lekcje uwodzenia, mimo że często wychodziła z niego męska, szowinistyczna świnia!
Jest w tej książce nuta rozgoryczenia , dojść można do konkluzji, że tak naprawdę w Polsce zmienił się tylko ustrój, nie zaś ludzie, metody postępowania, czy ich mentalność.
Z lektury „Niebieskiego ptaka” autor, a zarazem narrator jawi się jako osoba pozbawiona skrupułów i wszelkiej moralności. To mocno zdemoralizowany człowiek, który w życiu ma dwa cele: dobrze się zabawić i dobrze zarobić. To mężczyzna, śmiało można by powiedzieć hołdujący dwóm maksymom starożytnym: „carpe diem” i „Homo sum; humani nihil a me alienum putto”, zwłaszcza na płaszczyźnie erotycznej. Opisując sferę erotyczną, czy uczuciową, Wojasz nie ucieka się do romantycznych wzorców. Jego domeną nie są piękne opisy niewiast i platonicznych uczuć. Autor „Niebieskiego ptaka” gustuje raczej w wulgarnych opisach, sprowadzonych do kategorii wyłącznie czynności fizjologicznej. Jednak mimo to, jest w tym coś wyjątkowego i niesamowitego. Język jakim wypowiada się narrator niekoniecznie odpowiadać musi każdemu czytelnikowi, odmówić mu jednak nie można oryginalności. Jest fascynujący. Podobnie jak jego przygody z paniami. I jak jego kariera cinkciarza. Choć postawa życiowa może bulwersować (choć nie musi), nie można odmówić Piotrowi swoistego uroku, który sprawiał, że bez trudu kokietował panie. Dziesiątki pań.
Książkę Wojasza warto przeczytać z uwagi na niezwykle interesującą treść. Momentami wydawać się może wręcz nieprawdopodobna, oczy wychodzą z orbit, na chwilę zapiera dech w piersiach. Jest tu wszystko, dzięki czemu można byłoby stworzyć scenariusz do dobrej komedii erotyczno-sensacyjnej, z niezwykle barwnym głównym bohaterem! Nie tylko niebieskim ptakiem (określenie cinkciarza z „górnej półki”, o nieprzeciętnym talencie w oszukiwaniu i zarabianiu), ale wręcz kolorowym ptakiem. Bo jest to postać spod ciemnej gwiazdy, typ imający się każdego zajęcia, które przynieść może łatwy, szybki zarobek. Nawet w sposób niezgodny z prawem. I tak wśród rozlicznych zajęć Piotra, zgodnie z dewizą: żadna praca nie hańbi, wymienić można np. prowadzenie domu (a w zasadzie pokoju) rozkoszy, prostytucję (tak, tak – zawód męskiej prostytutki też nie był mu obcy), prowadzenie własnej firmy, kradzieże, rozboje.
Świetnie też opisane są absurdy (ale i nie tylko) PRL-u. Wojasz absolutnie nie zajmuje się sytuacją polityczną – jest mu obojętny system, prześladowania opozycjonistów, strajki, etc. Wspomina na ten temat zaledwie: „Bito i mordowano ludzi, lecz niczego to nie mogło zmienić. Cały system działał wadliwie i to było jego wielkie źródło nieszczęść.” Jego interesuje wyłącznie brak towaru w sklepach, obca waluta, wino, kobiety i śpiew. Dla niego interesujące są tylko te rzeczy, na których może zrobić interes. Nie tylko ten materialny. Opisuje system w jakim działał, metody postępowania swojego środowiska, przy okazji ujawniając bolączki, jakie dotykały na co dzień szarego zjadacza chleba. Jest w tym wszystkim prześmiewczy, obrywa się każdemu: wojsku, milicji, cinkciarzom, nauczycielom, zwykłym ludziom. Czuć jednak nutkę żalu spowodowaną obrazem nędzy i rozpaczy panoszącej się wokoło. Bo taki właśnie obraz wyłania się z odmętów PRL-u. „Najważniejszym towarem na rynku, jednocześnie najbardziej popularną formą zapłaty, a w końcu najczęściej używanym słowem było „pół litra”. Wypłatę przeliczało się na wódkę, a potem i tak się ją przepijało, bo nie było nic na co te marne grosze można by było wydać.” Oprócz tego demaskuje układy i układziki, które w tamtym czasie wyznaczały styl życia, opisuje wzajemne relacje milicji i cinkciarzy, korzystne dla obu stron. Wódka, pieniądze, dobre układy i seks. Wokół tego kręci się ów świat.
„Kiedyś taki jeden kręcił się w moim rewirze więc zwróciłem mu uwagę, żeby poszedł gdzie indziej. Wtedy on pokazał mi legitkę milicyjną, mówiąc, że starczy miejsca dla nas obu. (…) Korupcja była potrzebna do przeżycia jak tlen, bez niej nie wyobrażam sobie dnia. Milicja przestałaby funkcjonować.”
Wojasz w swoich wspomnieniach nie żałuje swojego postępowania, ma się wrażenie że wręcz tęskni za czasami, gdy wykręcać mógł swoje numery naiwnym ludziom. Widać tu postawę zatwardziałego kryminalisty, który uważa, że jeśli oszukał ludzi, to im się to najzwyczajniej w świecie należało za ich naiwność, głupotę, łatwowierność. W myśl zasady: słaby ginie. Ale jak już wspominałam, tego bohatera, (czy może antybohatera?) trudno nie lubić… Jest w tej postaci coś hipnotyzującego, co sprawia, że przyciąga on ludzi niczym światło ćmę!
Książkę gorąco polecam. Przede wszystkim osobom, które w literaturze uwielbiają humor połączony z cynizmem, kpiną i szyderstwem. Tego na pewno nie zabraknie. Jest pełno stwierdzeń typu „Wiadomo było jedno, że wróg jest wszędzie i czyha na zdobycze socjalizmu. Zwłaszcza kaszankę i salceson.” Polecam ją też ludziom, którzy w PRL-u żyli, ot tak, dla przypomnienia. Tym, którzy uczciwie klepali biedę i żyli w szarej rzeczywistości, by zobaczyli, jak czas spędzali oni: niebieskie ptaki. „Brać cinkciarsko-złodziejsko-kurewska bawiła się. Zabawa, imprezy, alkohol nieodłącznie towarzyszyły tej ciężkiej pracy (…) mogę śmiało stwierdzić, że praca mnie interesowała, poświęcałem się jej bez reszty i brałem nawet nadgodziny.”
Stanowczo odradzam lekturę „Niebieskiego ptaka” posiadaczom młodych i pięknych córek, bo przeżyć mogą przy tej lekturze prawdziwą katorgę i nabrać obawy o swe potomstwo. Zabraniam czytać ją dzieciom, to zdecydowanie nie jest bajka.
Wspomnienia Wojasza mają dwa mankamenty. Pierwszy, to niewiarygodnie duża ilość opisów przygód miłosnych. Nadmiar szkodzi, zwłaszcza w tym przypadku. Pod koniec książki zwyczajnie nudzi… Drugi moim zdaniem minus należy się za zakończenie – urwane, bez podsumowania. Jakby autorowi zabrakło pomysłu na zamknięcie fabuły. Jednak w całości oceniam ją bardzo wysoko. Warto przeczytać, do czego zachęcam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

intrygująca

Ocena:
Autor:
Data:
Taki jeden, mały ptaszek

„Niebieski ptak” Piotr Wojasz
wyd. Videograf II
rok: 2011
str. 416
Ocena: 4,5/6

Słowem wstępu powinnam powiedzieć coś o autorze powieści. W tym wypadku jest to jednak o tyle trudne, iż już na samym początku musiałabym streścić całą książkę. W zasadzie już po tych kilku słowach wstępu domyślić się można, iż lektura, którą miałam właśnie okazję przeczytać była typowo autobiograficznym dziełem.

Niezwykle rzadko sięgam po powieści opisujące prawdziwe zdarzenia ... Jeszcze rzadziej decyduję się na lekturę książek napisanych przez uczestników danych historii. A na samym dole listy pozycji, które czytuję, znaleźć można literaturę autobiograficzną. Sama nie wiem, czemu się tak dzieje, nie da się jednak ukryć, że tak właśnie jest. Do Niebieskiego ptaka namówiły mnie koleżanki. Muszę jednak przyznać, że chwilę trwało nim się przekonałam i postanowiłam spróbować. Bo to nie jest tak, że w ogóle nie czytuję powieści autobiograficznych, po prostu… bardzo ostrożnie je sobie dobieram. Lubię już wcześniej coś wiedzieć o osobie, której sekrety życia mam poznać. Przepadam za świadomością, że zagłębiam się w historię, a nie poznaje ją od podszewki. W tym wypadku miało być jednak inaczej. Nie znałam autora – nawet ze słyszenia. Nie żyłam w czasach, gdy królował on i jemu podobni. Jedynym wspólnym punktem odniesienia mogłoby być miejsce zamieszkania, a w zasadzie region pochodzenia, bo i ja i pan Wojasz pochodzimy ze Śląska. Wydaje mi się jednak, że to za mało, by móc stwierdzić, że wiem, jakie było jego życie. Postanowiłam jednak spróbować i przeczytałam powieść jego autorstwa, czyli Niebieskiego ptaka. Czy była to właściwa decyzja? Zobaczcie sami.

Jak już wcześniej wspomniałam, głównym bohaterem książki, a zarazem jej autorem jest Piotr Wojasz, katowiczanin, który urodził się w latach sześćdziesiątych, a jego młodość i czasy świetlności przypadły na okres peerelowski, czyli lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte dwudziestego wieku. Piotr nie miał najłatwiejszego dzieciństwa. Wychowywał się w domu despotycznego ojca, który znał tylko jedną metodę wychowawczą – pasek. A gdy ta metoda przestała skutkować, znalazł nową – kabel od żelazka. Matka, typowa żona dyrektora, by nie patrzeć na to co dzieje się w jej rodzinie, uciekała do łazienki i czekała, aż mąż zakończy tę specyficzną lekcję życia. Na Piotra metody ojca jednak nie działały – nieważne jak mocno tata do „wymasował”, nieważne ile zostało mu po tym „przytulaniu” siniaków, nieważne ile lekcji wf-u musiał z tego powodu opuścić – i tak się nie zmienił. Był buntownikiem, ryzykantem i, ogólnie rzecz ujmując, chadzał własnymi ścieżkami. Dokuczał dziadkowi, wagarował, nie uczył się. Z klasy do klasy zdawał cudem, a gdy pojawiały się problemy, rodzice przenosili go do innej szkoły. W zasadzie trudno mi zliczyć w ilu placówkach Piotr Wojasz podejmował naukę. Zdecydowanie jednak było ich więcej niż można by przypuszczać. Koniec końców udało mu się jednak „zdać” maturę i rozpocząć dorosłe życie, które ponownie brutalnie przerwał ojciec wręczając mu bilet do wojska. Wielki ojciec dyrektor uznał, że wojsko nauczy Piotra pokory. Niestety, jak się okazało, nic bardziej mylnego. A MarWoj, muszę Wam powiedzieć, stanowił jedynie preludium do zdumiewających perypetii Piotra Wojasza. Jak potoczyły się jego dalsze losy? Kim został? Kogo spotkał na swej życiowej ścieżce? Czy udało mu się zrealizować marzenia i czy w ogóle jakieś miał? Czy ojciec przestał mu układać życie po swojemu? Jakie były te cudowne lata PRL-u dla naszego bohatera? Tego i nie tylko tego dowiecie się, jeśli sięgniecie po powieść Piotra Wojasza zatytułowaną Niebieski ptak.

Muszę przyznać, że ta książka mile mnie zaskoczyła. Spodziewałam się, sama nie wiem, czegoś bardziej topornego i trudnego w odbiorze. Przerażał mnie niemal zupełny brak dialogów i narracja pierwszoosobowa autora opisującego swoją prawdziwą historię. Okazało się jednak, że pan Wojasz ma bardzo lekkie pióro, dzięki któremu czytelnik zostaje wciągnięty w wir powieści już od pierwszych przeczytanych zdań. Oczywiście nie jestem książką zachwycona w stu procentach. Opisy czasem były przydługie a liczne fakty historyczne miejscami bardzo mnie męczyły. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że Niebieskiego ptaka czytało się bardzo przyjemnie. Język autora można uznać za dość specyficzny, bardzo nieliteracki, wręcz uliczny. Myślę jednak, że gdyby pan Wojasz napisał swoją powieść, stosując bardziej „formalny” język, to książka nie byłaby aż tak ciekawa. Całość zdecydowanie zasługuje na uwagę. Polecam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena