Koszyk 0
Opis:
Nowy, przezabawny zbiór ostrych jak brzytwa obserwacji kultowego amerykańskiego komika. Jego przemyślenia na temat Boga, języka, śmierci, zwierzątek domowych, jedzenia, sportu, samolotów, reklamy, wiadomości telewizyjnych, biznesmenów i wielu, wielu innych kwestii. Z tej książki dowiesz się co Carlin myślał o ratowaniu naszej planety, reorganizacji systemu więziennictwa i dlaczego modlił się do Joego Pesci ... Dodajcie do tego "10 najbardziej żenujących piosenek wszechczasów" czy "Ludzi bez których mogę się obejść" czy "Tablicę wyników wrogości w XX wieku" i otrzymacie nieodparcie śmieszny, celny i inteligentny zbiór życiowych mądrości jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci show-biznesu. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Filia
  • miękka
Mniej Więcej
  • George Carlin
  • 2014
  • 1
  • 318
  • 197
  • 130
  • 978-83-7988-068-3
  • 9788379880683
  • ZBFCK

Recenzje czytelników

Modląc się do Joego Pesci

Ocena:
Autor:
Data:
George Carlin. Uwielbiam gościa! Właśnie skończyłem lekturę rzeczy pod wielce intrygującym (choć przyznaję, że początkowo wydał mi się nieco pretensjonalny) tytułem „Napal i żelki” i zabieram się, by zacząć od początku. No, może nie tak od razu, bo to rzecz do wielokrotnego selektywnego delektowania się. Tak właśnie, to książki George Carlina najlepiej podejść jak do zbioru aforyzmów w rodzaju „Myśli” Pascal, tylko takich trochę a rebours. Całość ... to zbiór krótkich obserwacji na temat życia i śmierci, polityki i religii, języka i obyczajów, słowem świata, na którym z powodzeniem występują obok siebie tak zdawałoby się nieprzystawalne zjawiska, jak tytułowe napalm i żelki. Z jednej strony trudno się od lektury oderwać, z drugiej jednak, żal trochę pędzić po zjawiskach i tematach poddawanych przez autora zjadliwej, brutalnej i przegiętej do granic przyzwoitości wiwisekcji, bo jest ich taka masa, że aż prosi się, by nad niektórymi pochylić się dokładniej i na dłużej. To z pewnością nie jest lektura, która przypadnie do gustu posiadaczom przewrażliwionej , kołtuńskiej i tępawej akademickiej wrażliwości. Ultraprawicowym entuzjastom watykańskiej propagandy może być zwyczajnie przykro, podczas konfrontacji z błyskotliwym umysłem, który bez żadnego skrępowania lży świętości i plugawi lukrowane politycznie poprawne fasadki i konwenansiki, topiąc je bez zmiłowania w morzu groteski i ironii.

„Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę”

Jest więc szalenie śmieszno, ale i straszno przy okazji, ponieważ Carlin, jak każdy rasowy komik, nie omija tematów trudnych, a już szczególne upodobanie znajduje w tych, które zwykło określać się mianem tabu. Za nic ma sobie przy tym tak szalenie modną w ostatnim czasie polityczną poprawność. Kpi z mniejszości seksualnych, księży, religii, gwałtów, zbrodni, sportu, otwarcie, jak przystało na rodowitego Irlandczyka, lży zjednoczone królestwo i fasadową monarchię, przede wszystkim daje popalić amerykańskiemu stylowi życia.

„Stany Zjednoczone: miejsce, do którego przybyli Irlandczycy, Anglicy, Skandynawowie, Polacy i Włosi, aby wspólnie zabijać Indian, linczować czarnuchów i spuszczać wpierdol Latynosom i Żydom”


Ma przy tym dystans do samego siebie, bo choć jest bacznym i surowym obserwatorem, nie ustawia się poza nawiasem.

„Przeczytałem gdzieś, że dla przeciętnego człowieka normą jest czternaście pierdnięć dziennie. Biorąc pod uwagę mój wkład do tej statystyki, jestem zmuszony dojść do wniosku, że na świecie istnieją miliony ludzi, którzy nie pierdzą w ogóle”

Co ważne, nie tyka polityki i za to mu chwała! Przede wszystkim jednak chwalić należy jego niebywałą umiejętność serwowania głębokiej refleksji w przepysznym ironicznym sosie. Przyznam, że wielokrotnie łapałem się na tym, że gdy już doprowadziłem się do porządku po ataku niekontrolowanego śmiechu z dorodnym wysiękiem z nosa i oczu, pochylałem się z uznaniem nad celnością jego obserwacji. Jasne, może nie jest koniecznym używanie wulgaryzmów w dyskursie o roli kościoła w życiu społecznym, ale na boga, kto by w ogóle zadawał sobie trud, by toczyć takie dywagacje, nie będąc adiunktem w katedrze socjologii. Nie jest przy tym Carlin jakiś tanim i doraźnym moralizatorem. Owszem, jest w nim dużo złości, na głupotę rodzaju ludzkiego przede wszystkim, ale tak naprawdę idzie tu do zabawę. Zabawę, dystans, ironię, czyli triadę, czy może ładniej byłoby rzec, trójcę, dzięki, której można zachować w miarę zdrową kondycję psychiczną. To , jak dobrze się czuję świeżo po lekturze „Żelków” jest tego niezaprzeczalnym dowodem. Chętnie przytoczyłbym na koniec jeszcze jakiś błyskotliwy fragment, oto chociażby z mnóstwa wstawek z cyklu „Krótkie zwarcia”, miniaturek, którymi przeplatane są nieco dłuższe felietonowe teksty, ale nie sposób wybrać najlepszej. Dawno już tak świetnie nie bawiłem się podczas lektury, ostatnio przed laty, gdy zaczytywałem się „Skutkami ubocznymi” Allena. Tego Allena z czasów ‘Śpiocha”, „Zeliga” czy „Miłości i śmierci” czyli bezpretensjonalnego , inteligentnego kpiarza i prześmiewcy. Jeśli Allen zabijał śmiechem niczym serią z kałacha, to George Carlin masakruje zmysły napalmowym miotaczem.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.