Koszyk 0
Opis:
Stalin ponoć powiedział kiedyś: "zabicie jednego, to tragedia, zabicie wielu, jedynie statystyka." Jakże trudno więc mówić o tak wielkim nieszczęściu, żeby pokazać, iż było tragedią, a nie statystyką. Żeby ukazać prawdziwy ból i prawdziwe cierpienie, a nie cyfry i kolumny z liczba ofiar. Takie coś, jak się stało w Nagasaki, przerasta normalnego człowieka. Przeciętny ludzki umysł broni się przed uświadomieniem sobie nieszczęścia tamtej chwili, ponieważ: po pierwsze - ogarnąć go nie jest w stanie ... po drugie - wydarzenie nieludzkie takiej wielkości jest usuwane przez samą świadomość, identycznie, jak odruchowo odsuwamy wzrok od czegoś brzydkiego. Jednakże, że ową statystykę, jak powiedział Stalin, tworzą właśnie pojedyncze nieszczęścia. Nuklearne uradzenie na Nagasaki, pokazane właśnie przez pryzmat indywidualnych tragedii, stanowi, według mnie, największy walor tej pozycji. Niesamowity walor zresztą, bo pozwalający dotrzeć z tym co autorki tekstu chciały przekazać, do najbardziej opornej głowy. Niniejsza pozycja to nie powieść, nie pamiętnik, ani też literatura popularno-naukowa. Jej autorki owego pamiętnego dnia 9 sierpnia 1945 roku były dziewczynami z żeńskiego Liceum Prefekturalnego. Miały wtedy po 16, 17 lat, stojące u progu kobiecości ledwie, wyrwane ze swych szkół oraz domów, wrzucone do fabryk, stały przy taśmach, biurkach pracując, jak wierzyły, dla dobra swojej ojczyzny. Po wielu latach wróciły do tamtego czasu piszcząc krótkie teksty o tamtym okresie, a szczególnie o dniu wybuchu bomby. Niech te dwa fragmenty oddadzą ich przekonania i atmosferę tamtych czasów: "Byłyśmy dumne z naszych szerokich, roboczych spodni, w wojskowym kolorze, własnoręcznie uszytych toreb na apteczkę. Na lewym ramieniu miałyśmy przyszyty znaczek z emblematem szkoły. Uważałyśmy, że wyglądamy bardzo szykownie. Zajęcia szkolne zawieszono, a naszą jedyną radością pozostało wyśpiewywanie piosenek podczas krótkich przerw Oddawałyśmy się temu hobby z cała powagą. Zawsze chętnie śpiewałyśmy o tym, jak dzielna japońska flota wypłynęła już na Morze Południowochińskie, a my doskonalimy swe umiejętności w murach Fabryki Broni Mitsubishi ... Takie piosenki wykonywałyśmy z typową młodzieńczą żarliwością." "Jestem kobietą, więc oczywiście nie wysłano mnie na front. Odczuwałam jednak satysfakcję ze swojej pracy - jak wierzyłam - dla dobra ojczyzny. To było nietypowe doświadczenie, bo wprawdzie lubiłam się uczyć, nigdy nie umiałam zmusić się do solidnej nauki. A w fabryce, kiedy powtarzałam sobie, że to, co robię ma znaczenie dla kraju, pracowałam jak szalona. Nawet w obecnych czasach propaganda wywiera duży wpływ na obywateli. Wtedy byłam za młoda, by obiektywnie ocenić sytuację, dlatego wierzyłam, że prowadzimy świętą wojną. Amerykanów uważałam za wcielone diabły. Teraz myślę o tym ze zgrozą, ale wówczas byłam pewna, że bez skrupułów zabiłabym każdego amerykańskiego pilota, który uratowałby się, skacząc z samolotu na spadochronie. Na samo wspomnienie mojej głupoty przeszywa mnie dreszcz, tym dotkliwszy, że w wieku siedemnastu lat przeszłam na katolicyzm." Mamy więc opis Japonii tamtych czasów, ubranej jednolicie w wojskowopodobne stroje, otumanionej przez grupę szaleńców, skołowanej przez przywódców, prowadzonej przez propagandę. Ulegali jej dorośli, dlaczegóż więc miałybyby się oprzeć nastoletnie licealistki? Któż ówcześnie ukazałby im prawdę o wojnie? Wprawdzie więc pracowały przymusowo, jednakże miały wiele zapału. Owego dnia przyszły normalnie do fabryki, kiedy nad Nagasaki wybuchło słońce zrzucone z pokładu B-29. Ich fabryka mieściła się niedaleko epicentrum, jednakże miały szczęście. Oto jedna była zasłonięta betonową ścianą, inna w tunelu, pozostałe jeszcze gdzieś. Obok nich padły tysiące ludzi, a one, wybrane nadzwyczajnym wypadkiem, ocalały. Jednakże nie o liczbę ofiar chodzi, lecz o te, stanowiące tylko cząstkę tragedii Nagasaki, lecz dla tych dziewczyn wielkie, osobiste dramaty. One nie opisują ani podłoża historycznego, ani politycznych skutków wybuchu, po prostu piszą co widziały, co przeżywały. Prostymi wyrazami podnoszą kurtynę czasu odsłaniając nam obraz przerażający tym bardziej, że niezwykle osobisty. Normalna opowieść, nie wycyzelowana piórem profesjonalnego pisarza, ale wspomnienie proste i oparte na własnych doświadczeniach jest niezwykle sugestywne oraz wciągające. Smutno mi było, kiedy czytałem karty książki, jednakże ciężko mi było się oderwać. Przyznam jednak, iż w tej książce ujęła mnie jeszcze jedna rzecz, a raczej dwie: pierwsza, to wezwanie autorek do świata, żeby nigdy tragedia Nagasaki się nie powtórzyła, druga, że nie ma tam żalu do Stanów Zjednoczonych. Przecież byłoby to całkiem naturalne, ludzkie. Nienawiść, czy niechęć do tych, którzy zabili rodziny, przyjaciół. A jednak nie ma takich słów. Profesor Brian Burke-Gaffney napisał we wstępie: "... mówią - Hiroshima-wa ikari, Nagasaki-wa inori (Hiroszima odpowiedziała gniewem, Nagasaki modlitwą," natomiast motto książki brzmi: "Przeznaczeniem moich szkolnych koleżanek zabitych w wyniku wybuchu bomby atomowej było życie w NIEBIE." Także we wstępie skierowanym specjalnie do polskiego Czytelnika profesor Tsuchiyama Hideo napisał: "Patrzyłem na tą apokaliptyczna pustynię, kiedy jako student medycyny sprawdzałem puls umierających ludzi. Zastanawiam się, dlaczego Autorki tych wspomnień milczały przez czterdzieści lat. Może wpłynął na to niewyobrażalny szok, uraz psychiczny i fizyczny, którego doznały we wczesnej młodości, czyli w okresie kiedy człowiek jest obdarzony szczególną wrażliwością? Ale skoro tak, to dlaczego po tylu latach zdecydowały się przerwać milczenie. Myślę, że odpowiedzi na te pytania Autorki udzielają w swoich opowiadaniach. W każdym z nich zawarta jest modlitwa za dusze zmarłych, a także modlitwa o wybaczenie tego, że ... same przeżyły. W każdym z nich jest też zawarte stanowcze przesłanie: OBY NIGDY WIĘCEJ NIGDZIE NA ŚWIECIE NIE POWTÓRZYŁA SIĘ TAKA TRAGEDIA. Odczytuję z tych opowiadań pragnienie, aby człowiek wzniósł się ponad nienawiść do drugiego człowieka i aby protest przeciwko bombie atomowej stał się wspólną ideą całej ludzkości." Zarówno do modlitwy, jak i pragnienia dołączam się także. Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jedno zdanie profesora Tsuchiyama: "Byłbym szczęśliwy, gdyby ta książka spełniła role pomostu zbliżającego dwa pragnące trwałego pokoju na świecie kraje, Polskę i Japonię." Również i ja, tym bardziej, że książka ta jest naprawdę niezwykłą lekturą: wzruszającą, lecz nieegzaltowaną, bardzo dobrze, chociaż prosto napisaną oraz świetnie przetłumaczoną przez panie: Esterę Żeromską, Annę Śledzińską oraz Annę Popczyk. Szczerze polecam, warto przeczytać. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Trio
  • miękka
Mniej Więcej
  • 2002
  • 120
  • 240
  • 165
  • 83-88542-38-9
  • 9788388542381
  • D2458

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.