Koszyk 0
Opis:
Łącząc historyczne wydarzenia z porywającą fikcyjną fabułą, pierwsza część trylogii „Mongoliada” ujawnia tajemną historię trzynastowiecznej Europy. Jest 1241 rok, a Mongołowie po przekroczeniu Azji przygotowują się do najazdu na Europę. Niewielka drużyna wojowników, spadkobierców starożytnej sekretnej tradycji, obmyśla rozpaczliwy plan powstrzymania ataku. Muszą zabić Chana nad Chanami; jeśli zawiodą, cały chrześcijański świat czeka zagłada.
  • Mag
  • miękka
Mniej Więcej
  • Neal Stephenson, Greg Bear, Mark Teppo
  • 2014
  • 1
  • 424
  • 200
  • 135
  • 978-83-7480-432-5
  • 9788374804325
  • ZBFV4

Recenzje czytelników

I nadeszli stepowi barbarzyńcy

Ocena:
Autor:
Data:
Rok 1241 był ważny dla świata średniowiecznej Europy. Po rozgromieniu pod Legnicą wojsk chrześcijańskich przez armię Mongołów zagrożenie ze strony przybyszów z Wielkiego Stepu stało się realniejsze niż kiedykolwiek. Trzy miesiące po pamiętnej bitwie drużyna Bractwa Tarczy, wojowniczy mnisi z Petraathen, decydują się stawić czoła najeźdźcom i na zawsze zakończyć narastający spór. Pomagać im będzie Cnan – Wiążąca – której tajemniczą tożsamość postaramy się odkryć ... Bohaterowie wyruszają w daleką podróż, przez leśne, stepowe i górskie scenerie, by własnym orężem zabić Chana nad Chanami. To, czy im się uda, zależy od inwencji siedmiu autorów, którzy zebrali się, by snuć epicką opowieść osadzoną w mongolskich realiach. Przed lekturą warto nastawić się na niezobowiązującą przygodę – to podstawowy cel „Mongoliady”.

Musicie wiedzieć, że w gruncie rzeczy trudno przytoczyć nieco bardziej szczegółowe założenia fabuły. Liczą się czas akcji i realia, w założeniach historyczne, lecz w istocie odgrywające rolę minimalną. Książkę podzielono na dwie podstawowe ścieżki: wspomnianą już wyprawę Bractwa Tarczy (ta z kolei, z racji rozłączenia bohaterów, skupia się na głównym celu zabicia chana i celu pobocznym – odwróceniu uwagi wroga poprzez udział w turnieju walki – Cyrku Mieczy, będącym rodzajem zakładu zaproponowanego przez najeźdźcę) oraz wydarzenia na dworze mongolskiego władcy, Ugedeja. Jego brat, Czagataj, wysyła do zamku posła, by ten zapanował nad pijaństwem Chana nad Chanami. Gansükh, bo tak mu na imię, poznaje swą nauczycielkę, Lian, która wprowadza go w reguły życia na dworze, on zaś zakochuje się w niej i również przekazuje odrobinę swojej wiedzy, np. w zakresie łucznictwa. Okaże się oczywiście, że rola Gansükha wzrośnie, na razie jednak posłaniec staje się główną postacią wątku, będąc jedynie ignorowanym przez wszystkich wojownikiem stepów. Początek powieści jest mocno fragmentaryczny, brakuje oparcia na motywie, który wybijałby się spośród pozostałych. Dopiero po czasie droga, jaką zmierza fabuła „Monogoliady”, zaczyna się klarować. Wciąż jednak mam wątpliwości, czy to wystarczy, by zapewnić czytelnikom odpowiedni poziom rozrywki. Nie zrozumcie mnie źle – prosty zarys fabuły to nie wada, jeśli wraz z postępem opowieści rozwinie się do interesującej i nieprzewidywalnej historii, tutaj jednak bohaterowie wędrują przez cały tom, walcząc i przeprowadzając akcje zwiadowcze, ale brakuje widocznego punktu zaczepienia, emocji pozwalających łaknąć kolejnych rozdziałów, motywacji wyjaśniającej, po co mamy czytać dalej, co się może zdarzyć, do czego to wszystko zmierza? „Mongoliada” brnie do przodu i… tyle.

Na szczęście to, co wysunięte w książce na pierwszy plan, sprawdza się znakomicie. Walki! Tych z pewnością wam nie zabraknie. Świetnie zastosowano zmianę perspektywy patrzenia na pojedynki, dzięki czemu poznajemy zacięty bój oczami dwóch adwersarzy. Do tego język, który odzwierciedla plastykę walki, a nie tylko korzysta z silnych słów, by podnieść ciśnienie odbiorcy. Jest dynamicznie, intensywnie i zazwyczaj długo, ponieważ, dla przykładu, jeden pojedynek na arenie ciągnie się przez blisko 5 rozdziałów. Trudno jednogłośnie orzec, czy to nie przesada, ale potraktowane z rozmachem i nienagannym zmysłem taktycznym pojedynki rekompensują fragmenty, w których niewiele się dzieje, a także całe rozdziały poświęcone lekcjom dobrych manier, nauce łucznictwa bądź polowaniu połączonemu z ostrożnymi zalotami. I tu jednak odnalazłem mały szkopuł: członkowie Bractwa są niepokonani. Biją się zawodowo, nikt im nie dorówna, do tego jeden z nich cnotą przewyższa wszystkie anioły. To trochę nieprofesjonalne, bo zabija w bohaterach ludzkość i choć taka przepaść historyczna nie służy utożsamianiu się z bohaterami, tutaj nie warto nawet próbować.

„Mongoliada” to istny teatr sprzeczności. Z jednej strony operuje ciekawymi realiami, z drugiej nie wykorzystuje ich potencjału. Zapowiada epicką opowieść, lecz nierzadko spowalnia tempo akcji. Postaci da się lubić, a niektóre nawet zapamiętać, ale ich decyzje nie zaskakują, a oni sami są tylko kukiełkami, których osobowości w wersji testowej zapomniano zamienić na prawidłowe. Warto dodać, że autorzy nie mogli się powstrzymać, by nie wcisnąć do opowieści wątków miłosnych – dwóch bardzo podobnych, z których niewiele wynika (raczej opierają się na wzdychaniu jednej osoby do drugiej, ale, jak rozumiem, przyszłe tomy to zmienią). Żal tylko, że niedostatków prostej, acz ciekawej fabuły nie nadrabia kunszt literacki autorów. Pomijając opisy walk, jest nad wyraz przeciętnie, bo panowie (z jedną panią w składzie) pracujący nad „Mongoliadą” idą po linii najmniejszego oporu. Z taką liczbą autorów można się było spodziewać więcej, jednak patrząc trzeźwym okiem: co wyniknie, gdy za jedną książkę weźmie się 7 indywidualności? Mimo wszystko chcę kontynuować tę historię, bo choć racjonalnie niczym mnie nie zaskoczyła i zabrakło jej nagłych zwrotów w fabule, to bawiłem się całkiem udanie, a taki cel miał przecież Stephenson & Spółka. Czytajcie, jeśli lubicie przejrzyste historyjki z dużą ilością pojedynków i nie macie wygórowanych wymagań. W przeciwnym wypadku na rynku roi się od lepszych tytułów, mniej czytadłowych, a że „Monogliadę” zaproponował nam MAG – nie trzeba daleko szukać :)
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.