Koszyk 0
Opis:
Minimalizm to asceza i obsesja liczenia przedmiotów? Autorka stanowczo rozprawia się z tym stereotypem. Na podstawie osobistych doświadczeń i obserwacji opowiada o przeszkodach, jakie można napotkać w procesie upraszczania życia, oraz o sposobach ich pokonania. Szuka przyczyn obecnego konsumpcyjnego szaleństwa oraz chciwości dóbr i przeżyć. Twierdzi, że można żyć prościej i wolniej, nie mając poczucia straty i wyrzeczenia, a wręcz przeciwnie, czerpiąc z życia więcej radości. Pokazuje ... że minimalizm może być przydatnym narzędziem nawet dla tych osób, którym wydaje się on tylko sezonową modą. Dzięki niemu można uwolnić przestrzeń, nauczyć się oszczędności, uporządkować swoje otoczenie, lepiej gospodarować czasem. I na dodatek świetnie się przy tym bawić! Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Anna Mularczyk-Meyer
  • 2014
  • 1
  • 192
  • 206
  • 125
  • *, 9788375368352
  • 9788375368352
  • ZBK0U

Recenzje czytelników

Minimalizm jako postawa proekologiczna

Ocena:
Autor:
Data:
Czytam właśnie książkę „Minimalizm po Polsku” i jestem nią zachwycony. Pierwszym faktem jest to, że pierwszy raz kupiłem książkę w postaci elektronicznej o połowę taniej niż w księgarni, a drugim fakt, że czytam go na moim nowym czytniku Sony, kupionym z drugiej ręki na aukcji internetowej z którego jestem niesamowicie zadowolony.
Ale wracając do książki. Wynotowałem sobie z niej kilka fragmentów, które szczególnie mi się podobały. Na przykład gdy autorka pisze ... że: „porządkowanie przestrzeni, pozbywanie się balastu materialnego i zastanowienie się nad swoimi potrzebami uwalniają kreatywność i wyobraźnię”.
Autorka w wielu książki podkreśla, aby pozbywać się poprzez sprzedaż lub rozdawane w „dobre ręce” zalegających w naszym domu przedmiotów, aby nadać im drugie życie. Zachęcanie do porządków w naszej przestrzeni materialnej jest punktem wyjścia dla postawy minimalistycznej.
Minimalizm, jest swego rodzaju filozofią życia, dlatego w jeden dzień nie zostaniemy tzw. Minimalistą, ale mamy szansę rozpocząć taką przygodę naszego życia. Autorka tłumaczy nam jak do tego się zabrać, i ile czasu poświęcimy nad opanowaniem chaosu naszego życia.
Zauważa np. że minimalizm to uniwersalne narzędzie do uczynienia naszego życia prostszym i szczęśliwszym. Wielokrotnie autorka postuluje, aby stawiać na jakość, nie na ilość nabywanych rzeczy.
W istotnym rozdziale o naszych finansach, autorka zauważa, że „minimaliści nie rezygnują z konsumpcji, lecz starają się ograniczyć ją do właściwych i racjonalnych rozmiarów. Odrzucają chciwość i kupowanie bez zastanowienia”.
Ekologia i świadome konsumowanie są kluczem do minimalizmu. Gdy zastąpimy przedmioty szybko się zużywające, trwałymi, oszczędzamy sobie dodatkowych wydatków, oraz dbamy o naszą planetę i surowce naturalne.
Gdy uda nam się opracować strategię korzystania ze sklepowych okazji, promocji i wyprzedaży, nie będziemy narażeni na niepotrzebne wydatki, impulsywność kupowania oraz na ryzyko stania się zakupoholikami.
„Staromodne” planowanie domowego budżetu też ma sens. Osiągamy dzięki niemu spokój poprzez świadomość panowania nad swoimi finansami.
Autorka ciekawie analizuje politykę banków, która przez karty kredytowe, debetowe i inne bezgotówkowe tzn. wirtualne płatności, ma nas odciągnąć od kontaktu z prawdziwymi pieniędzmi i wciągnąć w spiralę zadłużenia i życie na kredyt. Oprócz tego bank może precyzyjnie analizować nasze postawy konsumenckie, i oferować nam cały czas „lepsze” kredyty i tzw. życie ponad stan. Co jest wielką pułapką systemu.
Postulowane przez autorkę ćwiczenia wewnętrznej dyscypliny są remedium na kompulsywne kupowanie, i tzw. zakupoholizm.
Książka Anny Meyer jest bardzo wartościowa. To wręcz biblia dla wszystkich, którzy chcą odrzucić wpajaną nam przez świat postawę „musisz to mieć, musisz to kupić”. Gdy zaczniemy lepiej dysponować swoimi zasobami, i przeliczać np. czas poświęcony na zarobienie na konkretną rzecz, a nie sugerować się tylko niskimi cenami, odbije się to z pewnością korzystnie na naszej psychice.
Książka o minimalizmie będzie też doskonałym remedium dla tzw. zakupoholików, którzy w dobie ciągłych promocji, okazji i wyprzedaży stają się niewinnymi ofiarami otaczającego konsumpcjonizmu i często nieetycznych marketingowych zabiegów.
Autorka trafnie zaleca nam m.in. organizowanie dla własnego komfortu oraz higieny psychicznej tzw. postów, kiedy nie będziemy odwiedzać centrów handlowych ani sklepów internetowych.
Proponuje też ważną metodę, aby nie ulegać emocjom w trakcie robienia zakupów. Odreagowywanie stresów w galeriach handlowych pracuje tylko na naszą zgubę. Lepiej poświęcić czas na nasze prawdziwe zamiłowania, ponieważ minimalizm dąży do tego, aby w naszym życiu było więcej czasu i przestrzeni, na to co autentycznie sprawia nam satysfakcję i radość. Ograniczanie się do 100 przedmiotów, to mit na temat minimalizmu. Nie o to w nim chodzi, przekonuje autorka.
Kupno czegokolwiek, dla minimalisty powinno być zawsze ostatecznością. Trzeba też zawsze zadawać sobie pytanie, czy na pewno jest to nam niezbędne, bo w gruncie rzeczy nie potrzebujemy wcale tylu rzeczy, które wpaja się w nas i wymaga, abyśmy je koniecznie posiadali.
Recykling oraz „celowe planowanie awarii” przez inżynierów projektujących sprzęty, są też przez autorkę przywołane. Dociera powoli do naszej świadomości, jako jeszcze ciągle nienasyconego społeczeństwa na dorobku, że konsumpcjonizm, wcale nie jest taki cudowny i beztroski. Zauważył już to Zygmunt Bauman w swojej doskonałej książce „Konsumowanie życia”, którą dla wszystkich minimalistów, łącznie z autorką wyżej wymienionej pracy serdecznie polecam.
W książce Meyer podoba mi się również to, że autorka zachęca nas do kupowania z drugiej ręki w tzw. secondhandach, oraz przekonuje do nabrania dystansu do wszystkich tzw. nowinek. Natomiast samo naprawianie czegoś, czy kupowanie używanych rzeczy, nie jest „dziadowaniem”, tylko świadomą postawą proekologiczną. Każdy kto wie, ile np. potrzeba surowców na wyprodukowanie zwykłego telefonu komórkowego, będzie się zawsze dwukrotnie zastanawiał nad wymianą telefonu, czy jakiegokolwiek innego urządzenia. Bezsprzecznie trzeba uświadamiać w tym ludzi, aby byli bardziej świadomymi zagrożeń dla naszej planety, przez nadmierną eksploatację naszej planetu. Książka „Minimalizm po Polsku” przyczynia się do tego w dużej mierze, i dlatego będzie przeze mnie rekomendowana wszystkim moim znajomym.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

A może minimalizm?

Ocena:
Autor:
Data:
W moim życiu nagle zapanował chaos. No może nie nagle... Zaczęło się dość banalnie. Tak, jak zresztą zawsze. Postanowiłam postawić wszechstronność w wyposażeniu kuchni. I nagle się okazało, że mam krajalnicę, mikser, blender, maszynę do gotowania na parze, maszynę do wypieku chleba i maszynkę do robienia kakao I ilu gadżetów korzystam? … Czas na szafę … bo po cóż przecież są wyprzedaże, jak nie po to, by sobie ładnie szafę wypełnić po brzegi i to nie koniecznie ubraniami ... które można w pasujące do siebie zestawy poskładać. Urodził mi się również syn. Wiadomo, dziecko ubranek potrzebuje wiele. Zabawek również multum, by się nie nudziły zbyt szybko. No i te książki … Cóż, ile w moim domu książek stoi na półce i przysłowiowo pachnie, nie jestem już w stanie zliczyć i rozumem ogarnąć, gdyż jest ich tak wiele, że stać już w dwóch rzędach muszą a regały wcale do niewielkich nie należą. Czy moja historia brzmi znajomo? Czy moje zachłyśnięcie się konsumpcjonizmem nie jest nad wyraz typowe?

Na szczęście pewnego dnia wolnego od ciągłego biegu, uświadomiłam sobie, że jeszcze trochę a nagromadzone na skromnej mieszkalnej przestrzeni przedmioty mnie zwyczajnie i po prostu swym nadmiarem przygniotą bądź sufit zwyczajnie już więcej tego nagromadzenia rzeczy nie wytrzyma i zwali się mym sąsiadom na głowę. I przyszła mi do głowy nad wyraz orzeźwiająca refleksja … przecież to wszystko mi nie jest potrzebne do szczęścia... I rozpoczęłam w swoim domu i po części życiu radosną akcję, którą roboczo nazwałam „Wyrzut”. Jakże to dwuznaczna nazwa...

Trafiłam też szczęśliwym trafem na skromnych rozmiarów, acz pomocną i przyjemną w odbiorze książkę Anny Mularczyk-Meyer pt. „Minimalizm po polsku”. Autorka, z wykształcenia iberystka, która zawodowo zajmuje się tłumaczeniami, od 2010 r. prowadzi Prosty blog (www.prostyblog.com), na którym dzieli się z czytelnikami swymi doświadczeniami związanymi z przygodą z minimalizmem. W książce „Minimalizm po polsku” przeczytamy właśnie o tych doświadczeniach autorki.

Z liczącej sobie zaledwie 192 strony książki dowiemy się dokładnie tego, czego człowiek zaczynający swą przygodę z minimalizmem dowiedzieć się chce i powinien. Choć zdaje mi się, że i już bardziej doświadczeni zwolennicy tego nurtu czy też szeroko pojętego sposobu na życie wyniosą sporo z tej lektury. Anna Mularczyk-Meyer prowadzi swego czytelnika za rękę i prezentuje z wdziękiem świat minimalizmu. Z książki dowiemy się najpierw czym jest ów minimalizm, na czym polega życie w zgodzie z tym stylem i czy jest to odpowiednia droga właśnie dla nas. Przeczytamy dlaczego w naszej kulturze tak rzadko się z takim stylem spotykamy i jak wielki na to wpływ ma miniony już ustrój polityczny, który jednakże stale dość mocno odciska swe piętno w przeciętnej świadomości przeciętnego Polaka. Dowiemy się jak zaprowadzić minimalizm nie tylko jeśli chodzi o sferę materialną, lecz również duchową i odkryjemy jak daleko niestety właśnie sfera duchowa od haseł, które winny być jej sztandarem często odchodzi. Autorka wskazuje jak zaprowadzić minimalizm we własnym domu, jak uwolnić od nadmiaru swą przestrzeń życiową i czas, który przecież w coraz bardziej pędzącym świecie coraz szybciej ucieka i zdawać by się mogło, że zwyczajnie przecieka przez nasze palce. Anna Mularczyk-Meyer daje gotowe rady jak rozstawać się z przedmiotami, nadmiarem zajęć i jak nie czuć się przy tym z czegokolwiek ograbionym. Ukazuje korzyści, jakie się z tym wiążą, zarówno na poziomie materialnym, jak i emocjonalnym.

„Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meyer to książka, którą polecam zarówno zwolennikom minimalistycznego stylu życia, jak również wszystkim tym, którzy czasem po prostu czują, że otaczające ich przedmioty zwyczajnie zaczynają przytłaczać i czas z tym w końcu coś zrobić. Lekka w odbiorze, z poczuciem humory, czasem z głęboką refleksją. Polecam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena