Koszyk 0
Opis:
Wstrząsające studium opresyjności władzy i wnikliwe spojrzenie na społeczną naturę człowieka i jego zdolność do nieustannych zmian Jose Saramago, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1998 r. i najpopularniejszy na świecie prozaik portugalski, sławę zdobył dopiero w sześćdziesiątym roku życia swoją trzecią powieścią Baltazar i Blimunda, nagrodzoną prestiżową nagrodą portugalskiego PEN Clubu oraz Nagrodą Literacką Miasta Lizbona ... Nakładem Domu Wydawniczego REBIS ukazały się dotychczas: Baltazar i Blimunda, Wszystkie imiona, Rok śmierci Ricarda Reisa, Kamienna tratwa, Historia oblężenia Lizbony oraz Miasto ślepców W nienazwanym mieście, znanym czytelnikom z Miasta ślepców, obywatele postanawiają w niezwykły sposób skorzystać z prawa wyborczego. 80 procent wyborców wrzuca do urn czyste białe karty do głosowania. Tę manifestacje rząd interpretuje jako podważenie zasad demokracji, jako spisek wymierzony przeciwko prawowitym władzom wybranym w demokratycznych wyborach. Zapada decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, rząd, obrażony na swoich obywateli, opuszcza miasto. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć, jaki będzie rozwój wydarzeń, rzeczywistość zadaje kłam wszystkim przewidywaniom i zmusza do rewizji utartych poglądów. Ta niezwykła powieść laureata literackiej Nagrody Nobla jest wstrząsającym studium opresyjności władzy i nieludzkości ludzkiej natury, a także wnikliwym spojrzeniem na społeczną naturę człowieka i jego zdolność do nieustannych zmian. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Rebis
  • twarda
Mniej Więcej
  • Jose Saramago
  • 2009
  • 1
  • 368
  • 204
  • 135
  • 97883-7510-2512
  • 9788375102512
  • X8608

Recenzje czytelników

Demokratyczny totalitaryzm

Ocena:
Autor:
Data:
(...) "I ostatnia, jak dotąd, wydana w Polsce (2009) powieść Saramago – Miasto białych kart. Stała mi na półce dzieł „do przeczytania” dosyć długo, a kiedy sięgnąłem po nią któregoś wieczoru – rozpoczynała się u nas pierwsza tura wyborów samorządowych. Otworzyłem tom.

Zła pogoda na wybory, poskarżył się przewodniczący komisji wyborczej numer czternaście, energicznie złożywszy przemoczony parasol…

Rzeczywiście, trafiłem z lekturą jak się patrzy, tylko pogoda była trochę lepsza ... no i o letnich ulewach już dość dawno zapomnieliśmy. Na pierwszych stronach opowieść snuje się leniwie, przestawiając dobrotliwe przekomarzania mężów zaufania trzech kandydujących do samorządu stolicy partii – prawicowej, centralnej i lewicowej. Deszcz pada, nikt nie przychodzi, wreszcie po południu ulewa ustaje i frekwencja z niemal zerowej zmienia się w niemal stuprocentową. Aliści podliczenie głosów wykazuje, że ponad siedemdziesiąt procent wyborców oddało puste kartki. Zjawisko to zaobserwowano tylko w stolicy, w pozostałych miejscowościach wszystko było tak jak zawsze: prawica, lewica, centrum, niewielki procent głosów nieważnych, białych kartek tyle co nic.

Prawicowy rząd, składając winę za to niezrozumiałe zjawisko na fatalną owego wyborczego dnia pogodę, zarządza powtórzenie wyborów za dwa tygodnie. Tym razem pogoda jest piękna i od rana frekwencja jest nadzwyczajna. Rząd za pośrednictwem tajnych agentów usiłuje się dowiedzieć, jak ludzie głosują, czym się kierują, o czym rozmawiają w długich kolejkach, które tworzą się przed lokalami wyborczymi. Ludzie milczą, albo rozmawiają o zwykłych sprawach, nie dotyczących wyborów., Ankieterom instytutów opinii publicznej odmawiają odpowiedzi na pytania o preferencje wyborcze. Wynik głosowania: frekwencja 100 %. 8 % na partię prawicy, 8 na centrum, 1 na lewicę. 83 % osób oddało białe karty. I znów tylko w stolicy.

Sytuacji politycznej w kraju to w zasadzie nie zmienia – to tylko wybory samorządowe, poza tym utrzymana zostaje preferencja kierunku prawicowego i centrowego. Ale żaden rząd nie lubi, gdy społeczeństwo wykonuje coś niezrozumiałego, niebywałego i w dodatku – zdaniem władz – nieuzasadnionego. Dla władzy partii prawicowej, a taka rządzi w kraju wytłumaczenie jest tylko jedno: oto zawiązał się tajemniczy, może nawet międzynarodowy spisek, który chce zagrozić najbardziej fundamentalnym podstawom demokracji, jakimi są tajne, bezpośrednie, równe i powszechne wybory. Ale przesłuchiwani w tej sprawie, także z udziałem wykrywacza kłamstw, ludzie twierdzą, że w najmniejszej mierze demokracji nie uchybili: poszli i zagłosowali. A jak – to już ich sprawa, bo tajność wyborów gwarantuje im prawo. Ale władza widzi w tym gest Kozakiewicza. Uderz w stół, nożyce się odezwą...

Prawicowa władza ma jakąś taką dziwną inklinację do metod komunistycznych. A może faszystowskich, trudno to rozróżnić. W każdym razie to władza wie co dla obywateli jest dobre, jak powinni oni postępować, a gdy nie chcą – uważa, że trzeba wydać takie prawo, które ich do tego zmusi. Jeśli jest spisek, to trzeba go pokonać siłą. Ale siły można użyć tylko gdy spisek już jest wykryty. Jednakże bez użycia siły spisek nie daje się wykryć. Trzeba przeto spiskowi nieco pomóc się ujawnić, a potem użyć siły. Jeśli spisku nie ma, trzeba go stworzyć, a potem pokonać.

Rząd wprowadza stan wyjątkowy, a gdy i to nie wykazuje istnienia spisku – wyprowadza się ze stolicy, czyniąc z niej strefę zamkniętą. I nic się nie zmienia. Organizuje prowokacje – ludzie zachowują się spokojnie. Ale to, że spisku nie daje się wykryć, jest najlepszym dowodem na to, że istnieje, prawda?

Saramago w pewnym miejscu, nieco sztucznie, łączy narrację Miasta białych kart z Miastem ślepców, wprowadzając do akcji kilka osób z poprzedniej powieści. Obie fabuły łączy jedno – przestroga przez totalitaryzmem, który mimo wielu dziesięcioleci demokracji wcale nie umarł i w zasadzie czyha tuż za rogiem. Z tego punktu widzenia także i dla nas książka jest ważną przestrogą, a wiele pojawiających się tam wątków wartych jest porównania z naszą rzeczywistością. U Saramago rzecz niestety nie kończy się happy endem, ani rozwiązaniem wszystkich zagadek. To zbliża literaturę do życia. Tym prędzej powinniśmy tę książkę przeczytać, by być mądrym przed szkodą.

A tym znamiennym wyjątkiem, wśród powieści całkowicie wymyślonych i nieprawdopodobnych jest Ewangelia według Jezusa Chrystusa, dzieło wyklęte i znienawidzone przez jednych i wynoszone na piedestał przez innych.

Tylko czy to na pewno jest wyjątek, czy reguła?"

Recenzja zaczerpnięta z http://www.pinkwart.pl/recenzje/lektury/lektury.htm
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena