Koszyk 0

"Maria Panna Nilu" - powieść uhonorowana w 2012 r. Nagrodą Renaudot. Rwanda, lata 70. XX wieku...

W katolickim liceum im. Marii Panny Nilu, kształcącym żeńską elitę kraju, rozpoczyna się nowy rok szkolny. Większość uczennic należy do będącego u władzy plemienia Hutu. Veronica i Virginia, pochodzące z plemienia Tutsi, muszą zmierzyć się z niechęcią i prześladowaniami ze strony swoich koleżanek. Pozorny spokój szkolnego życia mąci coraz bardziej nasilająca się atmosfera wzajemnej wrogości, walki politycznej i spisków. Powieść uhonorowano w 2012 r. Nagrodą Renaudot, jedną z najważniejszych francuskich nagród literackich.

Na zachętę publikujemy fragment poruszającej powieści Maria Panna Nilu.

Uczennice pierwszych klas liceum szybko podzieliły się na dwa obozy: te, które mają piersi i te, którym ich brak. Te, które miały zaczęły patrzeć z góry na te, które ich nie miały i dużo rozmawiały ze starszymi koleżankami, które wszystkie już miały piersi. Można by pomyśleć, że mają wspólne tajemnice. Modesta należała do tych, które piersi nie miały. Chociaż dwa małe sutki nadmuchiwały klatkę piersiową, pączkujące piersi. Modesta zastanawiała się więc, dlaczego starsze dziewczyny nie chciały jej przyjąć do swojej sekty.

Na zajęciach z robótek ręcznych, dwa dni po rozpoczęciu roku szkolnego, nauczycielka sprawdzała, czy wszystkie dziewczęta mają perkal. Modesta jak inne pokazała swój kawałek materiału. - Zrobimy paski – powiedziała nauczycielka – trzeba to zrobić w pierwszej kolejności. Muszą być gotowe pod koniec lekcji. Rozdała nożyczki i wykrój: uczennice pocięły materiał na długie pasy. Następnie pokroiły je na dwadzieścia pasków. - Teraz złożycie dwadzieścia kawałków na cztery i je obrębicie. Mają wyglądać jak małe materacyki. Uszyły jeszcze woreczek zamykany na sznurek i włożyły dwadzieścia pasków. „Dziewczęta, które ich jeszcze nie potrzebują – powiedziała nauczycielka – włożą je póki co starannie do walizki.

Były też inne tajemnice. W ogrodzie za bambusowym zagajnikiem stał ceglany domek otoczony murkiem. - To dom publiczny – mówiły ze śmiechem starsze licealistki – nic tam po was dziewczyny bez biustu i nie ważcie się tam zbliżać. Siostrom z kolei nie było do śmiechu. Jedna zawsze pilnowała zakazanego domku. Przeganiała służących czy ogrodników podchodzących za blisko i srogo karała młodsze dziewczęta, które kręciły się z ciekawości w okolicy. Na warcie najczęściej stała siostra Gerda, Strażniczka Tajemnicy. Stawała się bezlitosna, jak przyłapała kogoś, jakąś małą próbującą iść za Wtajemniczonymi do zakazanego Domu z wiaderkiem w ręku. Ale w głębi duszy, te młode bez piersi wiedziały, że wkrótce te wszystkie tajemnice o paskach z perkalu, domu publicznym, wiaderku zostaną im wyjawione. Dobrze wiedziały, że i na nie przyjdzie pora.

Inicjacja, strach, wstyd. U Modesty to wydarzyło się w klasie. Podczas lekcji angielskiego. Poczuła jak ciepły płyn leje się po nogach a kiedy wstała, koleżanki z tylnego rzędu zobaczyły na jej sukience wielką czerwonawą plamę, strumień krwi spływał po nodze, kapał na cementową posadzkę. - Proszę pani! – krzyknęła wskazując Modestę, siedząca koło niej koleżanka. Nauczycielka zauważyła rozlewającą się krew. - Prędko – powiedziała – Immaculata zaprowadzi ją do siostry Gerdy. Modesta zalewając się łzami poszła za Immaculatą. - Nie płacz – mówiła Immaculata – to spotyka wszystkie dziewczyny. Chyba nie myślałaś, że cię to ominie. Teraz jesteś prawdziwą kobietą. Będziesz miała dzieci. Immaculata zapukała do gabinetu siostry Gerdy. - No proszę – powiedziała siostra Gerda – o! Modesta, nie spodziewałam się ciebie tak prędko. Stajesz się więc małą kobietką. Zobaczysz jakie to cierpienie: Bóg tak chciał, przez grzech Ewy, która jest wrotami diabelskimi, matką nas wszystkich. Kobiety zostały stworzone, by cierpieć. Modesta to piękne imię dla kobiety, chrześcijanki i od teraz, co miesiąc ta krew będzie ci przypominać, że jesteś tylko kobietą i jeśli uważasz się za piękność, będzie tu, aby ci przypominać, kim jesteś: tylko kobietą.”

Po prysznicu siostra Gerda wprowadziła Modestę w Tajemnicę kobiecego cyklu. Wyjaśniła jej jak używać wkładek, które teraz nazywała „higienicznymi”. Nakazała jej zaopatrzyć się w sklepie w wiaderko z przykrywką na zużyte wkładki i kostkę marsylskiego mydła. Nie będzie musiała tłumaczyć, po co jej to, bo za ladą stoi siostra Bernadetta.

Siostra Gerda poprosiła o klucz do zamkniętych w ciągu dnia sypialni, otworzyła drzwi na oścież, żeby Modesta mogła wziąć jedną wkładkę ze swojego woreczka i zaprowadziła ją do ceglanego domku. Kiedy tylko uchyliła drzwi, Modesta cofnęła się, czując drażniący i brzydki zapach: - Wejdź – powiedziała siostra Gerda – już nie ma odwrotu, za późno na zgrywanie małej dziewczynki. W półmroku Sali, oświetlanej jedynie wąskim zakratowanym oknem, Modesta zobaczyła rozpięte między ścianami sznurki na bieliznę, na których wisiały różowawe, szare, fioletowawe, brudnobiałe wkładki higieniczne, które uczennice rozwiesiły do wyschnięcia. - W głębi - powiedziała siostra Gerda – jest miednica do prania brudnych wkładek, trzesz, trzesz, ale nigdy nie będziesz trzeć dość, by zmazać winę bycia kobietą. I mogłabym ci powiedzieć, do kogo należą te wkładki; które dziewczęta trą a które nie, od razu rozpoznasz wałkonie, ich materiał jest przesiąknięty miesiączkami, co za wstyd! Więc ty Modesto trzyj, by nie zwiększać jeszcze wstydu.

Modesta lubiła zwierzać się Virginii. Czyniła wyznania w ukryciu, nie na oczach innych, a zwłaszcza Gloriosy. Oczywiście dziewczyna Hutu mogła przyjaźnić się z dziewczyną Tutsi. Nie zobowiązywało to do niczego w przyszłości. Kiedy okaże się konieczne, żeby lud większościowy stał się ostatecznie większościowym, dziewczęta Hutu będą wiedziały do jakiej należą rasy. Ponieważ były w Rwandzie dwie rasy. Albo trzy. Tak powiedzieli biali, oni to odkryli. Napisali w swoich książkach. Naukowcy przybyli specjalnie, by to sprawdzić, zmierzyli wszystkie czaszki. Wnioski były niepodważalne. Dwie rasy: Hutu/Tutsi. Bantu/Hamici. O trzeciej nawet nie warto wspominać. Ale Modesta nie była całkiem Hutu. Oczywiście była Hutu, bo jej ojciec był Hutu. Liczy się ojciec. Ale z powodu matki, można było powiedzieć, i wielu nie omieszkało tego robić, że była tylko w połowie. Pokazywanie się z Tutsi było dla niej niebezpieczne. Zaraz by usłyszała: - Po której jesteś stronie? Wiesz kim naprawdę jesteś? Czy może jesteś zdrajczynią, szpiegiem karaluchów, Inyenzi. Podajesz się za Hutu, ale w gruncie rzeczy, kiedy tylko nadarzy się okazja, idziesz do Tutsi, bo uważasz ich za swoją prawdziwą rodzinę.

Ale było coś jeszcze gorszego. Podejrzenia ciążące na Modeście nie miały związku tylko z jej matką. Przecież wielu przywódców Hutu wzięło sobie żony Tutsi. Było to ich zwycięskie trofeum. Czy żona prezydenta nie była Tutsi? Przypadek Modesty pogarszał jeszcze jej ojciec, Rutetereza, Hutu, który chciał stać się Tutsi, jak to się mówi kwihutura, „odhutuizować się”. Miał zresztą w swoim wyglądzie kilka cech przypisywanych Tutsi: wysoki wzrost, krótki nos, wysokie czoło, ale należał do bardzo licznej grupy tych nazywanych ikijakazi, „ni pies, ni wydra”. Pochodził z dobrej rodziny Hutu. Chodził kilka lat do niższego seminarium. Został sekretarzem, księgowym, intendentem wodza Tutsi. Przywiązał się do niego. Przejął jego maniery. Wzbogacił się defraudując dyskretnie, ale regularnie trochę podatku, który pobierał w imieniu swojego szefa. Kupił krowy. Jedną ofiarował sąsiadowi Tutsi, który swoje stracił, aby dać świadectwo swojej nowo nabytej wspaniałomyślności. Chciał usłyszeć jak ten, wedle zwyczaju, przy każdej okazji będzie wznosił okrzyk: „Rutetereza, który dałeś mi krowę, yampaye inka Rutetereza!” Aby zwieńczyć swoją przemianę postanowił poślubić Tutsi. Niezamożna rodzina Tutsi odstąpiła mu jedną ze swych córek. Piękna dziewczyna w zamian za krowy. Jego szef stał się jednym z przywódców najbardziej konserwatywnej partii Tutsich. Chciał za nim podążyć. - Rutetereza – powiedział mu – zrobiłeś co mogłeś, lecz nadal nie jesteś Tutsi. Zostań wśród swoich. Działał w partii Hutu, która chciała zachowania króla. Ale zwyciężył Parmehutu (Partia Emancypacji Ludu Hutu) i proklamowano Republikę. Pochodził z dobrej rodziny Hutu i kilku jego braci działających w partii Hutu go chroniło, więc nikt go nie nachodził. Lecz nie miał dostępu do ważnych stanowisk, już pozostanie zwykłym urzędnikiem, zawsze znajdzie się ktoś, kto przypomni, że chciał stać się Tutsi, kwihutura. Nigdy nie pozbędzie się tych, którzy żartem bądź groźbą, co wychodzi na jedno, gotowi wypomnieć mu zdradę. Musiał ich napychać kozimi szaszłykami i kopami fasolki, upijać piwem bananowym i Primusem, taka była cena, żeby znowu stać się Hutu, kwitutsura, „odtutsizować się”. To samo podejrzenie ciążyło na Modeście. Musiała stale udowadniać innym, że jest prawdziwą Hutu, a zwłaszcza Gloriosie, której imię rozbrzmiewało niczym slogan: Nyiramasuka, „Ta-z-motyki”. Modesta ma być najlepszą przyjaciółką Gloriosy.

Mimo wszystko, nie wiedziała dlaczego coś nieodparcie pchało ją do wyjawiania Virginii sekretów, tych prawdziwych, których nie mogła wyznać innym. W końcu opowiedziała jej o swoich koszmarach, o miesiączkowej krwi dręczącej ją w snach. Na początku Virginia nic nie mówiła. Nie wiedziała, co jej powiedzieć. O takich rzeczach nigdy nie rozmawia się w Rwandzie. W Rwandzie jest tyle rzeczy, o których nie wolno mówić. Wzruszyło ją jednak zaufanie Modesty. Czy naprawdę jest jej przyjaciółką? Dzisiaj jest. A co będzie jutro? Też zaczęła opowiadać o miesiączce. Trochę strach było mówić o sprawach, o których nie wolno wspominać, ale ten zalew zakazanych słów był dla niej wyzwoleniem. Tak, w tej chwili Modesta była naprawdę jej przyjaciółką.

- Dobrze wiesz, że nie powinnyśmy o tym mówić. Mała dziewczynka nie rozumie nic z tego, co jej się przytrafia. Myśli, że jest przeklęta. Nie wiem, czy tak było przed przybyciem Europejczyków, ale misjonarze nie rozwiązali problemu. Nasze matki milczą, temat tabu - powiedzieliby nauczyciele. Wyjaśnia zawsze starsza siostra albo przyjaciółka, uspokaja jak tylko umie. Tak to się odbywało na moim wzgórzu, w mieście może jest inaczej. Speciosa była moją najlepszą przyjaciółką. Nie zdała egzaminu krajowego. Została w wiosce. W podstawówce byłyśmy nierozłączne. Bawiłyśmy się jak szalone, jak chłopaki. Oczywiście pomagałyśmy matkom w polach, nosiłyśmy na plecach braciszków, byłyśmy już małymi mamami. Ale najbardziej lubiłyśmy robić pranie w jeziorze. Nie w takim wielkim jak to, które czasami stąd widać. Nie, w jeziorku u stóp mojego wzgórza.

Podczas wakacji, w porze suchej, wyruszają tam wszystkie dziewczyny ze wzgórza, z jednej strony młode dziewczęta a z drugiej dziewczynki. Tylko dwie, może trzy intelektualistki, które nie chcą iść, mówią, że mają spotkanie ze studentami, albo, że muszą iść na chór, do misji. Nic nas nie obchodzą, śmiejemy się z nich. Trzcina i papirus porasta brzegi jeziora poza miejscem, gdzie chodzimy po wodę i pierzemy. Trzeba jednak uważać: jeśli stary pień zwalonego na piasek drzewa zacznie się ruszać, to mamy do czynienia z krokodylem. Całe popołudnie pierzemy: uderzamy pranie kijanką, potem rozciągamy je na trawie, zawsze zielonej, nawet w porze suchej. Rozbieramy się i wskakujemy do wody, chlapiemy się, myjemy sobie plecy, to nie to samo co prysznice w liceum, prysznice w liceum są smutne. Potem idziemy się wysuszyć w papirusach. Całkiem gołe, schowane w papirusach czyhamy na przechodniów. Robimy sobie z nich żarty…

„- Pewnego dnia, pod koniec wakacji, byłam w pierwszej klasie liceum, jak co rano poszłam po Speciosę. Nie czekała na mnie przy wejściu do zagrody. Jej matka biegła do mnie wznosząc ręce do nieba. Powiedziała: - Nie wchodź. Nie możesz zobaczyć się ze Speciosą, teraz nikt nie może jej widzieć. Nie rozumiałam. Jaką zakaźną chorobę mogła złapać? Nalegałam. Powtarzałam: - Speciosa jest moją przyjaciółką. Czemu nie mogę się z nią widzieć? W końcu uległa, stwierdzając, że i tak zresztą wkrótce przytrafi mi się to samo. Weszłam do domu. Speciosa była na łóżku. Jej siennik uzupełniono warstwą świeżego siana. Kiedy mnie zobaczyła, zaczęła płakać. Podniosła się. Całe siano było nasiąknięte krwią. - Widzisz, to moja krew. Tak stajemy się kobietami. Co miesiąc będą mnie zamykali. Mama powiedziała, że tak to jest u kobiet. Zabiera pobrudzoną przez ze mnie słomę. Pali ją po kryjomu w nocy. Głęboko zakupuje popiół. Boi się, że przyjdzie czarownik, żeby go ukraść i rzucić urok i sprawi, że nasze pola wyschną, a ja i siostry będziemy bezpłodne przez tą pierwszą krew, która naraża całą rodzinę na niebezpieczeństwo. Już nie będziemy mogły bawić się jak dawniej. Teraz jestem kobietą z kobiecym pagne, czuję się bardzo nieszczęśliwa. Już nigdy więcej nie bawiłyśmy się razem.

- Ja też, tak jak ty, dostałam pierwszej miesiączki w szkole. Ale wcześniej w domu nie wiedziałam, czemu moja mama sprawdzała moją klatkę piersiową. Wiesz, na wsi tylko kawałek materiału służy za spódnicę. To jedyne ubranie małych dziewczynek. Jesteśmy jak chłopcy. Bawimy się wszyscy razem. Kiedy skończyłam dziesięć lat, mama i sąsiadki zaczęły mnie szpiegować. Ich spojrzenia badały moją klatkę piersiową, przyglądały się jej, kiedy tańczyłam. I gdy tylko matka zorientowała się, że zaczynają wyrastać na niej guziczki, kazała mi ją zakryć. Powiedziała, żebym nie pokazywała piersi mężczyznom. Nawet ojcu. Dała mi starą koszulę jednego z moich braci. Pokazała, jak mam siadać. A przede wszystkim miałam spuszczać wzrok kiedy do mnie mówiono. - Tylko bezwstydne dziewczęta czy te rozwinięte z Kigali patrzą mężczyznom w oczy – powtarzała. U ciebie było pewnie tak samo. Teraz jednak powinniśmy się cieszyć na comiesięczny widok krwi. To też oznacza, że jesteśmy kobietami, prawdziwymi kobietami, które będą mieć dzieci. Wiesz przecież, że żeby stać się prawdziwą kobietą, trzeba mieć dzieci. Kiedy wydają cię za mąż, właśnie tego oczekują. Jesteś niczym w nowej rodzinie i dla męża, jeśli nie masz dzieci. Musisz mieć dzieci, chłopców, zwłaszcza chłopców. Kiedy masz synów, jesteś prawdziwą kobietą, szanowaną matką.

- Pewnie, że chcę mieć dzieci, jak inni. Ale takie, które nie będą ani Hutu. Ani Tutsi. Ani w połowie Hutu, ani Tutsi. Chcę, żeby to były moje dzieci i tyle. Czasami myślę, że może lepiej, żebym ich nie miała. Myślę o zostaniu zakonnicą, jak siostra Ludwina. Wydaje mi się, że z chustami i w długich sutannach siostry nie są już takimi kobietami, jak my. Zauważyłaś, że nie mają piersi? Podejrzewam, że kiedy jest się zakonnicą nie ma się też miesiączki. Bo po co?

- Jestem pewna, że siostry mają miesiączkę, jak wszystkie kobiety. Mam kuzynkę w zakonie sióstr Benibikira Maria: powiedziała, że im też rozdają wkładki higieniczne, tak jak nam.

- W każdym razie nie chcę być jak moja matka, nie chcę, żeby mnie traktowali tak, jak ją. Ojciec odkąd stał się znowu Hutu, wstydzi się jej. Ukrywa ją. Nie wolno jej wychodzić z domu. Już nie podaje piwa przyjaciołom, których ojciec zaprasza. Woła moje młodsze siostry. Ledwo puszcza ją na niedzielną mszę, i to na pierwszą, nie na główną. Starał się nawet znaleźć jej praprapradziadka Hutu wodza Hutu, umuhinza. Wszyscy mieli ubaw, jak o tym opowiadał. Moi starsi bracia nie znoszą swojej matki; to jej wina, że nie są tacy, jak inni, że nazywają ich mulatami, Hutsi. Jan Damasceński, który jest żołnierzem, mówi, że przez nią zostanie na zawsze porucznikiem, że nigdy nie będą mu ufać. Jedynie ja jeszcze trochę z nią po kryjomu rozmawiam, jak z tobą. Dla mnie nie jest Hutu ani Tutsi, jest moją matką.
- Kiedyś może będzie Rwanda bez Hutu i bez Tutsi.
- Być może. Uwaga, idzie Gloriosa, żeby nas tylko razem nie zobaczyła.
- Modesto biegnij szybko do swojej przyjaciółki, idź już…


Fragment opublikowano dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czwarta Strona.

Rok don Camilla 1 Rok don Camilla Giovannino Guareschi
24,82 30,00
Rabat 17% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Witajcie w Murderlandzie Wyprzedaż 1 Witajcie w Murderlandzie Molay Frederique
6,90 9,99
Rabat 31% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Kraina Chichów 1 Kraina Chichów Jonathan Carroll
23,08 27,90
Rabat 17% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Wyspa skazańców Wyprzedaż 1 Wyspa skazańców Stig Dagerman
33,00 39,90
Rabat 17% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Na Zachodzie bez zmian 1 Na Zachodzie bez zmian Erich Maria Remarque
28,04 33,90
Rabat 17% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Uśmiech Lisy Wyprzedaż 1 Uśmiech Lisy Donna Jo Napoli
9,90 34,90
Rabat 72% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Głosy. Monologi Wyprzedaż 1 Głosy. Monologi Claudio Magris
11,70 24,90
Rabat 53% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Dziennik Bridget Jones. Dziecko Nowość 1 Dziennik Bridget Jones. Dziecko Helen Fielding
26,18 34,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Szpieg Polecamy 1 Szpieg Paulo Coelho
29,52 36,90
Rabat 20% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Dzielnica występku Nowość 1 Dzielnica występku Mario Vargas Llosa
32,18 42,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Noc ognia Polecamy 1 Noc ognia Eric-Emmanuel Schmitt
17,49 26,90
Rabat 35% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Kiedy odszedłeś 1 Kiedy odszedłeś Jojo Moyes
29,93 39,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Muza Nowość 1 Muza Jessie Burton
36,00 48,00
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Spójrz na mnie 1 Spójrz na mnie Nicholas Sparks
29,52 36,90
Rabat 20% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Sekrety Twin Peaks 1 Sekrety Twin Peaks Mark Frost
37,43 49,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Moja walka. Powieść 5 1 Moja walka. Powieść 5 Karl Ove Knausgård
41,18 54,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Historia pszczół 1 Historia pszczół Maja Lunde
33,68 44,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Światło między oceanami 1 Światło między oceanami M.L. Stedman
29,52 36,90
Rabat 20% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Pegaz 1 Pegaz Danielle Steel
8,99 11,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Tajemnica zaginionej ślicznotki 1 Tajemnica zaginionej ślicznotki Eduardo Mendoza
26,18 34,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!