Koszyk 0

Maria Nurowska - o książce „Bohaterowie są zmęczeni” i przyjaźni z Leonem Niemczykiem.

Leon Niemczyk - urodzony, by grać oscarowe role. Ale los zatrzymał go po tej stronie żelaznej kurtyny. Gdy z bratem Ludwikiem próbowali przekroczyć zieloną granicę, „wpadli”. Najpierw rozdzieliło ich więzienie, potem pół świata. Nigdy więcej ze sobą nie rozmawiali, nigdy nie dowiedzieli się, kto zdradził. Zagadkę wpadki sprzed lat rozwiązała Maria Nurowska w swojej najnowszej książce, „Bohaterowie są zmęczeni”.

„Bohaterowie są zmęczeni” to kolejna w Pani karierze książka biograficzna. Co przesądziło o decyzji pisania o braciach Niemczykach?

Przede wszystkim moja wieloletnia przyjaźń z Leonem Niemczykiem. Miał tak niezwykły życiorys, że książka o nim musiała powstać. Ludwik, starszy brat Leona był nie mniej fascynującą postacią, z życiorysem jak niezwykły filmowy scenariusz, część jego losów została nawet sfilmowana w serialu dokumentalnym „Wielkie Ucieczki” w TVN. Ale żeby w pełni opisać jego losy, zjeździłam pól świata, byłam we Włoszech, w Kanadzie, gdzie po ucieczce z Polski Ludwik mieszkał do końca życia.

A czy łatwo było przekonać braci do tak osobistych rozmów, zwłaszcza że ich nie miały to być przyjacielskie zwierzenia, tylko materiał do książki?

Z Leonem rozmawialiśmy o tej książce właściwie od początku naszej znajomości, mijały lata i jakoś nie mogliśmy się do niej zabrać. W końcu to Leon stwierdził, że czas ucieka, on jest coraz starszy, nie ma co tego odwlekać. Z Ludwikiem miałam tylko krótki kontakt, opierałam się na jego notatkach i rozmowach z ludźmi, którzy go znali.

Leon i Ludwik byli w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobni: obaj odważni, zachłanni na życie, zbuntowani. A mimo to nie mogli się dogadać. Może paradoksalnie to podobieństwo było przeszkodą?

Braci rozdzieliła na zawsze sprawa nieudanej ucieczki z powojennej Polski na Zachód. Ktoś zdradził i cała grupa, którą Ludwik jako kurier przeprowadzał przez zieloną granicę, została aresztowana. Leon wyszedł dość szybko, Ludwik przesiedział w więzieniu, gdzie był torturowany, sześć lat. Nigdy się już nie spotkali, rozdzieliła ich sprawa zdrady, której nie chcieli czy też bali się wyjaśnić do końca. Wystarczyło pójść do IPN. I ja to zrobiłam za nich. Prawda okazała się szokująca.

A Pani miała stuprocentowe zaufanie do przyjaciela? Nie bała się Pani tego, co może znajdować się w aktach?

Właśnie nie miałam i to mnie bardzo dręczyło, jego zachowanie wydawało mi się dziwne, bardzo się denerwował, kiedy poruszałam temat aresztowania obu braci. Zupełnie, jakby coś przede mną chciał ukryć.

Czy trudno było przedrzeć się za publiczny wizerunek Leona Niemczyka?

Byliśmy z Leonem bardzo zaprzyjaźnieni, więc nagrywałam rozmowy z kimś bardzo mi bliskim. Jedyna trudność polegała na tym, aby oddzielić prawdę od tego, co Leon opowiada, lubił koloryzować. Był takim rajskim ptakiem na tle szarej peerelowskiej rzeczywistości.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w relacji braci?

Ten upór Leona. Nie chciał się spotkać z Ludwikiem nawet wtedy, gdy już był ciężko chory i wiedział, że umiera.

Od czego zaczęła Pani pracę nad książką? Czy w trakcie pracy zmieniała Pani wizję, jak ta książka ma wyglądać?

To była niesamowita przygoda, chwilami czułam się jak dziennikarka śledcza, kiedy wertowałam stosy fotokopii w IPN, i w końcu to ja odkryłam, kto był zdrajcą. Ale obaj moi bohaterowie już nie żyli. Nie zdążyłam ich ze sobą pogodzić.

Czy w czasie rozmów z nimi czuła Pani, że bracia tęsknią za sobą?

Ludwik na pewno, przez te wszystkie lata starał się dotrzeć do Leona, ale do końca mu się to nie udało. Teraz, kiedy znam prawdę o nich obu, nie mogę zrozumieć postępowania Leona.

Jest Pani bardzo lubianą autorką. Czy cały czas Pani pracuje nad jakąś książką czy czasem robi sobie Pani przerwę od pisania?

To zależy czy mnie coś zainspiruje, czasami miałam kilkuletnią przerwę i czekałam na „temat”. Teraz też planuję odpoczynek, praca nad Bohaterami była bardzo wyczerpująca, poza tym cały czas miałam wątpliwości, czy mam prawo pisać wszystko, czego się dowiedziałam, skoro oni nie mogą tego autoryzować. Ale wydaje mi się, że stworzyłam prawdziwe sylwetki moich bohaterów. A to jest najważniejsze.