Wirtualny doradca
facebook
promocje
ilość:
suma: 0,00 zł
 

27,68 zł

36,90 zł

Oszczędzasz: 9,22 zł
(25%)

Szybka wysyłka 24h!

Dostawa do księgarni
ZA DARMO
Była zrozpaczona, gdy opuścił ją tak nagle. Pozostawiona sama sobie, bezbronna. Nowy mężczyzna miał jej pomóc zapomnieć o przeszłości i otworzyć nowy rozdział.
Jedna dręcząca myśl o tym, kim był jej poprzedni mąż, nie dawała im jednak spokoju. To ona kładła się cieniem na całym ich wspólnym życiu.
Schmitt z właściwą sobie wnikliwością i finezją opowiada o głęboko ukrytych uczuciach, „niewidocznych znakach wodnych” odciskających się na naszych relacjach z najbliższymi.

"Małżeństwo we troje" to najnowsza książka Erica-Emmanuela Schmitta, najchętniej czytanego w Polsce francuskiego pisarza. Jego książki, przetłumaczone na 35 języków, zdobyły wiele nagród na całym

świecie.

Pokaż więcej >

Informacje dodatkowe

Tytuł Małżeństwo we troje
Autor Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo Znak
Oprawa twarda
Rok wydania 2013
Numer wydania 1
Liczba stron 318
Długość [mm] 203
Szerokość [mm] 135
ISBN 978-83-240-2456-8
EAN 9788324024568
Indeks ZB365

Opis dodatkowy

Fragment:

"Nie był bogaty, lecz nie brakowało mu pieniędzy. Nie był piękny, ale też nie był odpychający.
Nie sprawiał wrażenia wyrafinowanego dyplomaty, raczej nieokrzesanego chłopa w niedzielnym ubraniu. Pożerał ją wzrokiem.
– Muszę pani coś powiedzieć – szepnął.
Zarumieniła się, zachwycona tym, że nie zwlekał. Spuściła wzrok, wstrzymała oddech, skrzyżowała ręce na prawym kolanie, przygotowując się w ten sposób do przyjęcia oświadczyn.
– Byłem bardzo zmieszany przez te ostatnie dni – zaczął poważnym tonem.
Omal nie odpowiedziała „Ja też”, lecz się powstrzymała, nie chcąc zepsuć tej uroczystej chwili.
– No właśnie... jak by tu zacząć... ja...
– Proszę mówić.
Zachęcała go uśmiechem. Zamrugał, sam będąc pod wrażeniem zdań, które zamierzał wypowiedzieć:
– Chodzi o... chodzi o pani zmarłego męża.
– Słucham?
Zesztywniała. Mówił dalej, kiwając głową.
– Nigdy o nim nie mówiliśmy.
 – A co jest do powiedzenia, mój Boże! Natychmiast pożałowała tego wyznania. To podstęp! Jeżeli będzie deprecjonowała swojego małżonka, wyjdzie na kobietę niewdzięczną, niezdolną do szacunku lub miłości. Jeżeli przeciwnie, będzie go wspominać z wielkim uczuciem, może sprawiać wrażenie niegotowej do podjęcia nowej relacji. Musiała więc zgrabnie usunąć przeszłość w cień."



O książce:

Eric-Emmanuel Schmitt to najchętniej czytany w Polsce francuski pisarz.
Jego książki już dawno przekroczyły 600 000 sprzedanych egzemplarzy, a sam autor odwdzięczył się polskim czytelnikom kilkukrotną wizytą nad Wisłą. Na świecie książki Schmitta zostały przetłumaczone na 35 języków, zdobywając wiele nagród. Schmitt jest ceniony zarówno przez czytelników, jak i krytyków, bo jego twórczość mimo pozornej prostoty słowa pełna jest życiowych słodkogorzkich paradoksów.
Temat przewodni Małżeństwa we troje to sekretne związki, powiązania, „niewidoczne znaki wodne” odciskające się na naszych relacjach z najbliższymi. Tym razem Schmitt podejmuje poważne i kontrowersyjne tematy, ale z właściwą sobie bezpretensjonalnością. Ostatecznie jednak w każdym poruszonym temacie wyczuwalna jest, obecna w całej twórczości autora, miłość. Książkę dopełnia dziennik pisarza, w którym autor zdradza twórcze inspiracje i wiele osobistych myśli.



O autorze:

Eric-Emmanuel Schmitt jest jednym z najbardziej poczytnych francuskich pisarzy. Jego książki zostały przetłumaczone na 40 języków, a sztuki teatralne wystawiane są w teatrach w 50 krajach świata. Choć jego twórczość bije kolejne rekordy popularności, on sam wciąż pozostaje dość tajemniczą postacią.
Urodził się 28 marca 1960 roku w Sainte-Foy-Lès-Lyon, małym miasteczku u podnóża francuskich Alp. Jako kierunek studiów wybrał filozofię. Po studiach zrobił doktorat i wykładał filozofię na Université de Savoie. Ostatecznie zwrócił się jednak ku literaturze, filozofię traktując raczej jako źródło inspiracji. W jego wizji świata jest mniej więcej tyle miejsca dla rozumu, co dla ducha.
W twórczości Schmitta często powracają najważniejsze tematy egzystencjalne: sens istnienia, miłość, tęsknota, pragnienie. Schmitt stara się mówić również o trudnych przeżyciach, które są - lub kiedyś się staną - udziałem każdego człowieka. Pisze o tym, co trudne, ale jednocześnie dzieli się z czytelnikami swą pogodą ducha i daje nadzieję. Być może jest to jedna z tajemnic jego wielkiej popularności...

 

 

Inne książki tego autora

Słowa kluczowe

Użyj spacji aby rozdzielić słowa, apostrofów (') aby wpisać frazy.

Recenzje uznane za najbardziej przydatne

2 z 2 uznało tę recenzję za przydatną
2 listopada 2013
Emocjonalna architektura skryta w zakamarkach każdego serca. Symboliczne wcielenia dokonujące się dzięki temu, co w życiu najważniejsze. Potrzeba mediacji umożliwiającej dotknięcie sedna. Uczucia - silne i głęboko ukryte. Sytuacje – trudne i trwale odciskające piętno na życiu. Ludzie – którzy się na przemian niszczą i odradzają.

Aspekty codzienności, zwykłego życia jeszcze zwyklejszego człowieka znów stanowiły inspiracje dla Erica –Emmanuela Schmitta. Pisarza znanego ze swych wnikliwych i drobiazgowych obserwacji, lekkiego pióra, dzięki któremu z łatwością, ale i kreatywnością potrafi przekazywać prawdy o życiu - w sposób ciekawy i nienarzucający się, daleki od moralizatorskiego i dosadnego tonu.

Na „Małżeństwo we troje” czekałam z utęsknieniem. Jakże wielkie było więc moje zdziwienie, gdy odkryłam, że nie jest to powieść fabularna, jak wyobrażałam sobie po przeczytaniu tytułu; lecz zbiór opowiadań oraz minipowieści. Początkowo poczułam małe rozczarowanie – wszak spodziewałam się książki będącej następczynią takich powieści Schmitta, jak „Przypadek Adolfa H.” czy „Kobieta w lustrze”. Rozczarowanie zniknęło po przeczytaniu kilku pierwszych stron, zmieniło się w zachwyt, który odtąd nie opuścił mnie aż do ostatniej strony.

„Dwóch panów z Brukseli” to minipowieść otwierająca zbiorek. Zaczyna się nieco banalnie – ot, pewna straszaka otrzymuje spadek. I nie było by nic w tym dziwnego, gdyby nie pochodził on od nieznajomego mężczyzny, który w dodatku - podczas jej ślubu- także przysięgał przed Bogiem miłość, tyle że, skryty w bocznej ławie kościoła, wraz ze… swoim partnerem. Tworząc kontrastowe –nie tylko pod względem płciowym- ale przede wszystkim pod względem odmiennych zachowań, oczekiwań, a także doświadczeń życiowych pary, Schmitt tak naprawdę polemizuje z ustalonymi normami i schematami. Pokazuje, że to, co przez otoczenie pożądane i zaakceptowane, może w rezultacie przynieść wiele zła i cierpienia. Kreuje tu także wiarygodny portret psychologiczny homoseksualnych par – nie ośmiesza ich, nie umniejsza ich roli, stara się wiernie odzwierciedlić ich uczucia oraz wyjaśnić powody, dla których zdecydowali się na wspólne życie.

Niezwykle wzruszająca historia, w której przeszłość nieodwołanie namieszała w przyszłości, naznaczyła ją swoim piętnem, zawarta jest w opowiadaniu pt. „Pies”. Jego główny bohater, Samuel Heymann to człowiek surowy, mało wylewny, spokojny, ale i izolujący się od otoczenia, nieznajomy nawet dla tych, którzy żyją obok niego od kilkudziesięciu lat. Zdaje się, że rozumieją go jedynie jego psy. A raczej jeden pies – zawsze o imieniu Argos, zawsze rasy owczarek niemiecki, zawsze o takiej samej maści. Gdy jeden zdycha, Samuel kupuje kolejnego – takiego samego jak poprzedni. Dlaczego to dla niego tak ważne? Co wydarzyło się przeszłości? I wreszcie –jaką tajemnicę skrywa bohater?

„Małżeństwo we troje” to z kolei opowiadanie, które początkowo nawet mnie nużyło. Coś w nim było nie tak. Czegoś mi brakowało. Jakiegoś elementu zaskoczenia, dowodu finezji czy literackiego kunsztu. Nieco zmartwiona czytałam historię kobiety, której drugi mąż nieustanie przypomina o pierwszym, zachwyca się jego rzekomym i przez nikogo nie potwierdzonym geniuszem, ba, decyduje się nawet na spisanie jego biografii. Kim był ów tajemniczy człowiek, którego nie rozumiała jego żona, a docenił jej drugi mąż? To Schmitt zostawił na koniec – po mistrzowski zaaranżował demaskującą i wyjaśniająca wszystko scenę, tak by czytelnikiem wstrząsnęło. (I wstrząsa – ostatni akapit czytałam dwa razy(!) byłam tak zaskoczona obrotem spraw oraz słowną wirtuozerią Schmitta.)

Alba –bohaterka „Serca w popiele” - to dojrzała kobieta, artystka, na co dzień często opiekująca swoim chorym, czekającym na przeszczep siostrzeńcem. Jest dla niego niczym druga matka potrafiąca wyczytać z oczu dziecka każdą emocję. I nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że kobieta ma własnego syna, Thora, z który nie potrafi się porozumieć. Wraz z wiekiem, coraz bardziej się od niego oddala. Gdy nastolatek niespodziewanie ginie w wypadku, zaraz po rodzinnej kłótni, Alba nie potrafi pogodzić się ze stratą, neguje ją, szuka dla siebie usprawiedliwiana, nie potrafiąc go znaleźć swój gniew obraca przeciw siostrzeńcowi, który w tym czasie otrzymuje nowe serce. Nie mogąc się dowiedzieć, kto otrzymał ograny Thora, pozwiązuje szybko pewne fakty i oskarża syna siostry o kradzież serca jej dziecka, ba, o nawet o morderstwo! W swoich destrukcyjnych myślach i zachowaniu ma popleczniczkę, Vilmę, która podobnie jak ona cierpi po stracie córki. Obie kobiety pragną jednego – odzyskać swoje dzieci. Obie działają autodestrukcyjnie, choć żadna tego nie dostrzega. Co ma się jeszcze zdarzyć, by móc ukoić skołatane myśli? otrzepać serce z popiołów? nauczyć się żyć na nowo?

Ostatnie opowiadanie należy do tych, o których się nie zapomina. Noszące wdzięczny tytuł „Dziecko upiór” opowiada historię małżeństwa, które dowiedziawszy się o genetycznej chorobie swojego jeszcze nienarodzonego dziecka, zdecydowało się je usunąć. Przetrwali tę ciężką próbę, godząc się z losem i uznając za owoc miłości własne małżeństwo. Po tych trudnych momentach przeżywali ponowny rozkwit swych uczuć, pełny niepohamowanej namiętności i czułości; i zapewne trwaliby w tym szczęści do dziś, gdyby nie pewien górski incydent i pewna dziewczyna, która ratując ich z lodowej szczeliny, tak naprawdę zmieniła wszystko. Zburzyła ich pieczołowicie budowany ład, zagnieździła się w zakamarkach ich umysłu, nie dając chwili wytchnienia ani momentu zapomnienia. Zaprowadziła ich na sam koniec…

Całość stanowi fenomenalną wyprawę po krętych ścieżkach uczuć, pełnych niedopowiedzeń, tajemniczości czy cierpienia. Widać, że Schmitt każdemu opowiadaniu poświęcił stosowną ilość czasu. Doprecyzowane fabuły, żywe dialogi pełne uczuciowości, doskonale zarysowani bohaterowie oraz ich charakterystyczne cechy, wartka akacja oraz nieoczekiwane i zaskakujące zwroty, sprawiają, że lektura „Małżeństwa we troje” dostarcza wielu odmiennych wrażeń – po niedowierzanie i konsternację, przez chwilową odrazę, do zachwytu i euforii. Mimo to, książkę polecam wszystkim – nie tylko tym uczuciowym…
  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
2 z 2 uznało tę recenzję za przydatną
3 listopada 2013
Pamiętam swoje wzruszenie, kiedy czytałam „Oskara i Panią Różę” oraz swoje rozczarowanie po „Beethovenie”. Sięgałam jeszcze po niejedno opowiadanie Schmitta, ponieważ są mi one niezwykle bliskie ze względu na umiłowanie i docenienie dobroci w ludziach oraz aktualną problematykę, która, ilustrowana konkretnymi przykładami , staje mi się bliższa. „Małżeństwo we troje” należy do jednego z najbardziej udanych – w mojej opinii – zbiorów. Dotyczy niewidzialnych więzi tworzących się między bohaterami opowiadań a przypadkowymi osobami, które urastają do niezbędnych towarzyszów życia. Nie są szkodliwi, po prostu pomagają, choć czasem nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Cieszę się, że znów przeczytałam o wielkich pokładach dobroci w ludziach, czuję się pokrzepiona. Polecam książkę każdemu, jest prosta, inspirująca, ciekawa i opowiada tak naprawdę o nas samych.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
1 z 1 uznało tę recenzję za przydatną
7 listopada 2013
I ja tą pasję wyczuwam czytając opowiadania tego pisarza. Czytam wszystko co tylko napisze Eric Emmanuel Schmitt. Za każdym razem z rozsnącym podziwem i szacunkiem dla tego Pisarza. On nie osiada na laurach. Każda Jego następna książka jest ciekawa, poruszająca, wciskająca sie w moje myśli na długo. "Małżeństwo we troje" także. Te kilka opowiadań należy przeczytać. Mnie szczególnie urzekły - "Dwóch panów z Brukseli" i "Pies". I na końcu prawdziwa perełka - fragmenty dziennika pisarza z okresu pisania tej książki. Czy pies jest bardziej ludzki od człowieka? Przeczytasz - może znajdziesz odpowiedź na to pytanie. Dla mnie to Schmitt powinien dostać literacką nagrodę Nobla. jest genialnym pisarzem a czytanie tego co pisze uszlachetnia czytelników. "Małżeństwo we troje" to lektura obowiązkowa myślącego człowieka. Polecam z całego serca. Aleksandra  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
0 z 1 uznało tę recenzję za przydatną
17 października 2013
Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Twórczość E. E. Schmtta jest mi bliska od dłuższego już czasu, ponieważ dla mnie kryje ona w sobie całe mnóstwo różnorodnych emocji wyrażonych przez autora niezwykle barwnym, a zarazem subtelnym językiem...

Tym razem czytelnik otrzymuje w swoje ręce zbiór opowiadań, z których każde traktuje na odrębny temat... Mowa w nich o miłości mającej różne oblicza, o przebaczeniu lecz także o ludzkiej obsesji i zaślepieniu, które mogą doprowadzić do tragedii...

Dodatkowym atutem publikacji jest umieszczony w niej również dziennik autora, w którym opisuje on swoje inspiracje oraz przemyślenia towarzyszące mu podczas tworzenia niniejszej książki...

Całość doskonale oddaje wysublimowany styl pisania Pana Schmitta znany czytelnikom z tytułów takich jak "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" czy "Marzycielka z Ostendy"...  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy. więcej »

Oceniasz: Małżeństwo we troje
Koszyk|Zobacz zawartość