Koszyk 0
Opis:
Małe lisy to szalona opowieść o nożowniku z podwarszawskiego lasu. A może o rozmarzonej matce i wygadanej singielce? Może o dzieciach, namiętnościach, snach? Albo o zwykłym życiu, którego podskórnym nurtem są groteska i strach? Bez wątpienia to drapieżna proza, która surrealistycznie zakrzywia świat pod płaszczykiem opisu codzienności. Fenomenalną plastycznością języka i wyobraźni Bargielska potwierdza niekwestionowaną pozycję mistrzyni krótkiej formy.
  • Czarne
  • twarda
Mniej Więcej
  • Justyna Bargielska
  • 2013
  • 1
  • 112
  • 200
  • 130
  • 978-83-7536-505-4
  • 9788375365054
  • ZAUTL

Recenzje czytelników

"Masturbuję się, żeby wiedzieć, że nadal mogę na sobie polegać"*

Ocena:
Autor:
Data:
A pamiętacie, dziewczynki, język ulicy Masłowskiej? To wiedzcie, że Bargielska ma także dobry słuch na słowa.

Ten, kto szuka jednej, zbitej fabuły - zawiedzie się. Są tylko wątki bardziej główne i bardziej poboczne. Chciałabym zobaczyć mózg Bargielskiej, jak te wszystkie szare komórki (choć myślę, że jej komórki przeczą naturze i są akurat kolorowe) odbijają się od siebie, tworzą nieustanny chaos, neurony jadą na wiecznym speedzie, powodując potok słów i myśli w jej głowie. Wieczne flow ... Z kwiatka na kwiatek.

Mamy Pajdę, nożownika, mieszkającego pod namiotem w lesie, na którego lecą kobiety - nie wiadomo czemu, skoro ani wyglądem, ani inteligencją nie grzeszy. Mamy i sex w igloo. Są sąsiadki, jedna borykająca się z problemem nagrobku, inne nie pamiętam już czym charakteryzujące się (bo taki przecież chaos), ale ważne, że charakteryzujące się, no nie? Nic gorszego od człowieka bez właściwości!

Są też i dzieci głównej bohaterki, Agnieszki. Rozdwojone macierzyństwo. Z jednej strony ma chwile, gdy chce od nich uciec i wyobraża sobie, że ucieka odpływem umieszczonym w wannie, a z drugiej nie wyobraża sobie życia bez nich. No i te absurdalne dialogi z nimi.
Z synem:
"- Uszkodzisz sobie siusiak, jak będziesz nim tak kręcił.
- Nie - mówił Klimek.
- Uszkodzisz sobie, a siusiak jest potrzebny.
- Nie jest.
- Jest.
- Nie jest - mówi Klimek, kręcąc nim, aż w końcu mówił: - Jest."

I z córką, która podstawia mamie palce pod nos i:
" - Powąchaj, w czym grzebałam.
- Nie wiem - mówiłam, choć pewnie, że wiedziałam, tylko przypomniałam sobie właściwe w tych dekoracjach słowo. - W psicie?
- I to jest odpowiedź - śmiała się Klara.
- Ale dlaczego?
- Bo chciałam."

Jest i mąż. Z którym Agnieszka seksu nie uprawia, bo ma tak, że może uprawiać seks tylko z jednym mężczyzną, a w tamtej chwili akurat uwikłana była w romans z Pajdą.

I tak się kręci cała książka. Narratorka zaczyna jedną opowieść, żeby za chwilę zacząć kolejną, która jej się przypomniała. Chaos, chaos, chaos!

Czy nie tak wygląda nasza codzienność? Czy nie jest to wyznacznik naszych szybkich czasów? Szybko kanapka, szybko facebook'a przejrzeć, czy kolejna koleżanka nie jest w ciąży, albo czy kolejna para się nie zaręczyła, szybka prasówka, parę stron książki, trochę filmu, parę telefonów - to są zlepki naszej codzienności, nic w pełni, wszystkiego po trochu.

Trochę tu Mirona Białoszewskiego, piewcy codzienności, trochę Masłowskiej, trochę Rudnickiego. I trochę kobiecości, ale tej prawdziwej, ze stanami depresji, rozedrgania, poszarpania. Z otwartym manifestem masturbacji - masturbacja jako niezależność. Więc znów: trochę wszystkiego. Zlepki, strzępki, skrawki.

Dlaczego warto "Małe lisy" przeczytać?
Ze względu na język, na wychwytywane sytuacje, absurdalne zdarzenia lub wyobrażenia. Ze względu na humor. Bargielska ma ucho i oko wyostrzone na codzienność, a to znowu nie taka częsta umiejętność.




*Małe Lisy, str. 43
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Małe lisy

Ocena:
Autor:
Data:
"Małe lisy" to niepozorna, licząca zaledwie 107 stron, opowieść o dwóch kobietach, wygadanej singielce i popadającej w stany depresyjne matki z dwójką dzieci. Ich historie, chociaż prowadzone w oddzielnych, następujących po sobie rozdziałach, zazębiają się. Nie dość, że panie mieszkają w jednym bloku w bliżej nieokreślonym punkcie Warszawy, to jeszcze sypiają z tym samym mężczyzną. Serce tych dwóch kobiet (choć ciężko tutaj mówić o prawdziwej miłości ... w tych relacjach dominuje raczej aspekt wyłącznie fizyczny) podbił tajemniczy Pajda, owiany legendami nożownik z pobliskiego lasu. Mówi się, że gwałci, choć nie do końca wiadomo, czy używa do tego siły, czy wyłącznie swojego uroku osobistego. Zbyt dużo się o nim jednak nie dowiemy, jest to postać milcząca, którą zalewają potokiem słów nasze bohaterki.

Zarówno Agnieszka, jak i Magda mówią dużo. Opowiadają o swoich straconych szansach, o bolączkach, czasem i o radościach. Jedna żyje z traumą po śmierci narzeczonego, druga wciąż nie odnajduje się w roli matki. Są bezradne, trwają zakleszczone w swoim życiu, z którym nie potrafią nic zrobić. W tej całej swojej paplaninie obie bohaterki są jednak niezwykle urokliwe. Bargielska wkłada w ich usta wypowiedzi lekkie jak piórko, nieco naiwne, czasami ironiczne, trącące niekiedy absurdem. Choć właściwie trudno mówić tutaj o konkretnych wypowiedziach, to raczej przelany na papier wyciąg z myśli bohaterek, ich strumień świadomości, który zamiast przeprowadzić spokojnie historię z punktu A do B, wiedziony skojarzeniami skręca w odnogi C, D i E. Powracają wspomnienia, kolejne miejsca, postaci, zdarzenia. W Małych lisach bowiem mało jest wartkiej akcji, to raczej swobodnie rozlewająca się opowieść o kobietach.

Nie można bowiem ukryć, że to właśnie pierwiastek żeński odgrywa w najnowszej prozie Bargielskiej główną rolę. Nie dość, że rdzeniem opowieści są dwie przedstawicielki płci pięknej, to jeszcze w ich historiach pojawiają się cytaty z życia ich znajomych, czy koleżanek. Również adresatem tego tekstu ma być kobieta, Agnieszka w swoich wypowiedziach wprost zwraca się do ‘dziewczynek’. Mężczyzn w tym tekście jest jak na lekarstwo, są przeważnie nieobecni. Albo zaginęli, albo już na zawsze pożegnali się z tym światem. A jeśli nawet są obecni, to ich egzystencja nie wróży nic dobrego. Nawet Pajda z całą swoją nieokiełznaną (jak na prawdziwego gangstera przystało) męskością nie jest zbyt wylewny.

Nie można również zapomnieć o świetnym języku Małych lisów. Lekki i dowcipny, pełen niespodziewanych porównań i metafor, powstały z przemieszania liryki i fraz słyszanych na ulicy. To właśnie on napędza całą historię i sprawia, że jej lektura zamienia się w nader przyjemne doświadczenie (zwłaszcza intelektualne). Bo chociaż kobiety te mają problemy, to jednak próżno szukać tutaj dramatyzmu, nikt nie wylewa łez, nikt nie rwie włosów z głowy. Czytając ten tekst szybciej się uśmiechniemy, niż poczujemy litość nad bohaterkami.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena