Koszyk 0
Opis:
Mistrz prozy ekstremalnej powraca! Po bestsellerowej, kontrowersyjnej powieści Sukkub przyszła pora na Ludzi z bagien! Crick City to zapadła dziura. Brud, smród i ubóstwo; miejsce, którego nikt nie nazwałby domem. Jedynie Phil Straker, gliniarz z wydziału zabójstw, czuje się tutaj jak u siebie. A teraz ktoś - lub coś - urządza sobie w jego mieście istną rzeź. Odcięte kończyny... Zmasakrowane zwłoki... Mówią na nich: Ludzie z bagien. Przyczajeni od wieków w głębi ciemnego lasu ... kierowani gniewem i żądzą zemsty, czekali na odpowiedni moment. Teraz, kiedy księżyc wisi nisko nad ich starym domostwem, wybierają się na krwawe żniwa, by pogrążyć Crick City w koszmarze, którego to miasto nie zapomni nigdy... Patroni: Horror Online, Elizjon, Qfant, Grabarz Polski, Playback. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Replika
  • miękka
Mniej Więcej
  • Edward Lee
  • 2012
  • 1
  • 400
  • 205
  • 145
  • 978-83-7674-175-8
  • 9788376741758
  • ZAJTF

Recenzje czytelników

przerażająca

Ocena:
Autor:
Data:
Nie tak dawno temu czytałam "Sukkuba" Edwarda Lee. Już wtedy wiedziałam, że to będzie zapowiedź dłuższej znajomości z tym amerykańskim autorem, specjalizującym się w dziedzinie horroru i grozy. Tym razem w moje ręce trafili "Ludzie z bagien". Gdy tylko wzięłam ją w dłoń, moje serce przyspieszyło w oczekiwaniu na ekstremalne doznania.

Akcja powieści jest umiejscowiona w małym zapomnianym przez Boga i ludzi miasteczku Crick City. Mieścina bez perspektyw ... bez szans na rozkwit, gdzie króluje bród, smród i ubóstwo. Kto tylko może, ucieka do innych, milszych i ciekawszych miejscowości.
Phil Straker do nich nie należy. Wręcz przeciwnie. Na prośbę swojego dawnego pracodawcy powraca w rodzinne strony. Teraz musi zmierzyć się z tajemnicą ze swojej przeszłości głęboko skrytej w zakamarkach swojego umysłu, podświadomości ale i musi odnaleźć sprawcę brutalnych i okrutnych morderstw. Plotka niesie, że są w nie wplątani tajemniczy Ludzie z bagien- Bagnowych, którzy mieszkają w okolicznych lasach. Kiedyś skryci, zlęknieni, wyszydzani teraz pragną zemsty...Urządzili rzeź...
Mieszkańców a przede wszystkim Phila Strakera czeka mrożąca krew w żyłach potyczka...Kto zginie, a kto przetrwa?

Po lekturze "Sukkuba" byłam przygotowana na masakrę, okrucieństwo, orgię, perwersję i wszelką inną ochydę.I tu po raz pierwszy Edward lee mnie zaskoczył. "Ludzie z bagien" jest o wiele spokojniejsza i bardziej stonowana. Być może okrzepłam odrobinę w tych potwornościach i dlatego wydaje mi się ona lżejsza i mniej dosadna. Oczywiście krew leje się strumieniami, wnętrzności walają się po drogach a trup ściele się gęsto. Na wielu stronach wzdrygało mnie z obrzydzenia a dreszcz grozy, strachu przeszedł mi po plecach. Autor wielokrotnie łamie wszelkie granice tabu, a "Ludzie z bagien" to zatrważająca mieszanina wątków dotyczących kazirodztwa, kanibalizmu, sekty, fanatyzmu.

Akcja powieści jest dynamiczna, dosadna bez zbędnego "owijania w bawełnę". Język jest dosadny, mięsisty ale to już znak rozpoznawczy autora. Opisy scen tak sugestywny, często drastyczny, że włos jeżył się na głowie a obrazy, które powstają w głowie jeszcze długo po zakończeniu lektury, nie chcą jej opuścić.

Jak Edward Lee to robi, że mimo takiej makabry, okropieństwa i odrazy nie można oderwać się od lektury? Ta myśl nawiedza mnie po raz drugi i niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Mimo wszystko i bez wątpienia Edward Lee jest jak magnez, który przyciąga i nie puszcza, aż do ostatniej strony.

Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, że Edward Lee zbyt mocno i niebezpiecznie zbliża się w kierunku schematu. Akcja umiejscowiona zawsze w małym, kilkutysięcznym miasteczku. Główny bohater próbuje rozgryźć podstawy i źródło zła, walczy z nim do upadłego. Finisz obu powieści, które czytałam był taki sam. Zaskakujący ale pokrywający się...

http://aleksandrowemysli.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Tylko dla osób o mocnym... żołądku

Ocena:
Autor:
Data:
Porucznik Phil Starker, złoty chłopiec miejskiej policji, zostaje wywalony z roboty za nieudaną akcję antynarkotykową. Następnie zostaje zwerbowany przez szeryfa Crick City, miasteczka, z którego pochodzi, do pracy przy rozwiązaniu afery narkotykowej. A do tej pory miasto uchodziło za oazę nudy, braku perspektyw i pesymizmu... Cóż, Phil i tak nie ma żadnej lepszej opcji. Powraca więc po dekadzie do tej małej amerykańskiej wiochy, w której psy szczekają tylną częścią ciała. A sprawa ... Nihil novi dla Phila, ale praca w Crick City to nie to samo, co robota w Wielkim Mieście. Nie dość, że narkotykami zajmują się Bagnowi, którzy mieszkają gdzieś w pizdu na bagnach, to jeszcze przez swoje deformacje nie mogliby stanowić odpowiednich świadków w sądzie podczas ewentualnego procesu. Należy zatem przyłapać szajkę narkotykową na gorącym uczynku...
Kim są Bagnowi, zapytacie?
To owoce kazirodczych związków... A co się dzieje, kiedy nie ma wymiany genów? Ano rodzą się potworki. Jedno ucho wyżej, drugie niżej to żadne kuriozum, raczej reguła. Sześć palców u jednej ręki, dziesięć u drugiej, dwa kciuki, zdeformowane zęby, krzywa głowa, trzy sutki, cztery łokcie... uh! Normalka! Takie dziwy to tylko w cyrku można spotkać. Albo na łamach powieści Lee...
I te urocze stworzenia nie mają żadnych zahamowań, zaś moralność to cecha tak im obca, jak równa ilość stawów palcowych. Na dodatek lubią dobrze zjeść i dobrze się zabawić... A wszelkie chuci spełniają w sposób maksymalnie wynaturzony, brutalny i... niesmaczny. I tu przechodzimy do wątku ostatniego.
Hardcore porno jest przy tym ultra-soft. Ludzie mają różne preferencje, czasem fetysze, ale wszystko, co w granicach normy, jest akceptowalne. A tu? Weźcie wszystkie najgorsze, najbardziej obrzydliwe perwersje i przemnóżcie razy dwa. Bo skoro Bagnowi do tej pory siedzieli cichutko gdzieś w lesie, nikomu nie wadząc, i nagle zaczęli władać miasteczkiem, to czemu nie wykorzystać swoich 'atutów'? A co może być bardziej dochodowe, niż klub ze striptizem, w którym można obejrzeć sobie panie z czterema piersiami? Wcale mnie to nie dziwi, że panowie chodzili popatrzeć, wszak ciekawość to od zawsze kluczowa cecha ludzi z małych wiosek, ale jest to też pierwszy stopień do piekła - w tej powieści - dosłownie. Bo zawsze można się posunąć dalej i wziąć sobie taką jedną brzydulę na mały affaire de cœur...
Swoją drogą ta powieść to niezła metoda antykoncepcji. Po niej libido spada do minimum. Z drugiej strony to też świetne wprowadzenie do diety - apetyt w magiczny sposób maleje. Oj, jedzenie przy tej książce z pewnością staje w gardle (nie próbowałam tego sprawdzać, ale mam takie przeczucie).

Edwarda Lee określono "mistrzem prozy ekstremalnej" i, pomimo, iż to moje pierwsze z nim spotkanie, jestem w stanie zgodzić się z tą opinią. "Ludzie z bagien" na pewno nie należą do literatury wysokiej. Prosty język z dodatkowym 'dialektem' Bagnowych, makabra i nic poza tym.

Jedno, czego brakowało w tej powieści, to dreszczyku strachu - nie bałam się, nawet nie byłam niespokojna. Podejrzewam, że to przez zbytnie przerysowanie postaci Bagnowych. Gdyby byli... cóż, bardziej ludzcy, to zapewne lęku byłoby więcej. Im jednak więcej wynaturzeń, im więcej paskudztw, tym bardziej... groteskowo. Nagle powieść zaczyna przypominać obleśną bajkę dla dorosłych, aniżeli trzymający w napięciu horror...
"Niektórzy jedli mięso na surowo, inni woleli pieczyste. Pulchne organy wyrywane były z otwartych brzuchów niczym owoce. Gałki oczne połykane były w całości jako oliwki, płuca zjadane jak kromki chleba, jelita pochłaniano, jakby były sałatą. Żywy nawóz wrzeszczał. Całe głowy przypiekane były nad otwartymi płomieniami, aż przybrały idealny odcień, po czym dzielono je na części i objadano do czysta ze smakowitego mięsa"
Uh! Miałam wrażenie, że tego było po prostu za dużo. Miejscami Lee przegiął, i nie mówię tego z delikatności, bo delikatna nie jestem. Ale w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy autor nie wyszedł z założenia, że im więcej, tym lepiej?
Plus jednak za klimat - autentycznie czułam atmosferę bagien, klaustrofobicznego miasteczka i knajpy pełnej prostych jankesów. Kolejny plus jest za wielce obrazowe opisy, ale w kontekście skrajnie zdeformowanych ciał i rzezi na ofiarach mogłam się bez nich obejść ;)
Kolejny plus - mega twist akcji. Kilkakrotny. Oj, długo zbierałam szczękę z podłogi...
Jednak muszę przyznać, że to nie jest bezsensowna powieść. Mamy tu śledztwo, mamy rozterki miłosne, mamy przemianę uroczej policjantki w wyuzdaną panią bardzo lekkich obyczajów i wreszcie mamy ludzi paskudnie potraktowanych przez los. Aż się człowiek cieszy, że ma dwie ręce i nogi, a na nich po pięć palców! I tak, pół żartem, pół serio, w pewnym momencie nawet zaczynamy Bagnowym współczuć.

Reasumując: „Ludzie z bagien” to książka do granic obleśna, obrzydliwa, wulgarna i paskudna. Ok, intelektualny afrodyzjak to to nie jest. Znacie chyba moją opinię? Me gusta!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.