Koszyk 0
Opis:
Historia NBA pisana purpurowo-złotymi zgłoskamiLegendarni zawodnicy: Kobe Bryant, Shaquille O’Neal, Magic Johnson, Kareem Abdul-Jabbar, Wilt Chamberlain, Jerry West, George Mikan. Wspaniali trenerzy: Pat Riley i Phil Jackson. 16 tytułów mistrzowskich i rekordowe 31 występów w wielkim finale. A wszystko to dzięki pieniądzom biznesmena z Ostrowca Świętokrzyskiego...Świat koszykówki nie był ... by tak fascynujący bez blisko 70-letniej historii Los Angeles Lakers. Marcin Harasimowicz towarzyszył drużynie przez kilka ostatnich sezonów. Stworzył pełną anegdot opowieść o dziejach zespołu, jego gwiazdach i największych rywalach.Dlaczego do George’a Mikana strzelano podczas meczu? Jak to możliwe, że jeden z zawodników Boston Celtics brał narkotyki, nawet siedząc na ławce rezerwowych? Który z Jeziorowców dorabiał, pracując w kancelarii prawniczej, a który miał stanąć do walki w ringu z samym Muhammadem Alim?Ekscytująca podróż za kulisy wielkiego świata NBA. Ekskluzywne wywiady z legendami Lakers i czołowymi dziennikarzami sportowymi ze Stanów Zjednoczonych. I liczne, często zaskakujące, polskie wątki. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana koszykówki! Głęboko fascynująca książka, która spodoba się nie tylko fanom Lakers, ale każdemu, kto kocha sport. Marcin Harasimowicz dobrze zna się na rzeczy i dostarcza wielu ciekawych historii o fantastycznym zespole z Los Angeles.- Roland Lazenby, autor książki Michael Jordan. Życie*** Harasimowicz. Niegdyś starał się u mnie o pracę. Mówię, żeby przysłał mailem ze trzy pomysły tekstów. Już za godzinę dostałem... trzydzieści. To taki mój własny, mały Kolumb, który zapragnął odkryć i zdobyć świat. I zrobił to. A to dopiero jego pierwszy krok w chmurach.- Paweł Zarzeczny, „Polska The Times”Już w podstawówce na ścianie mojego pokoju wisiał plakat, na którym oprócz reżysera i wykonawców porywającego Showtime, pięknych Laker Girls i Jacka Nicholsona było jednoczące te postacie logo klubu z L.A. Marcin Harasimowicz poznał tak wtedy niedostępny i magiczny świat Lakersów podczas setek godzin rozmów z tymi, którzy w niego wniknęli, i dziesiątków wizyt w Staples Center. Dziś chce powitać Was w tej koszykarskiej rzeczywistości. Warto przyjąć zaproszenie.- Żelisław Żyżyński, nc+U mnie w domu obowiązuje jedno hasło: Beat L.A.! Nie może być inaczej, skoro jestem fanem Boston Celtics. Doskonale wiem jednak, że NBA bez Los Angeles Lakers nie byłaby taka sama. Ten zespół to nieodłączny element koszykarskiego świata. Warto znać jego historię i mieć świadomość, jak wielcy zawodnicy go reprezentowali.- Maciej Zieliński, legenda koszykarskiego Śląska WrocławMarcin Harasimowicz spędził wiele lat na gromadzeniu materiałów i pracy nad książką. Obejrzał setki meczów, przeczytał dziesiątki książek i tysiące wywiadów, sam przeprowadził setki rozmów. Szczegółowo opisał całą bogatą historię drużyny, dokopując się w dziejach Lakers nawet do polskich wątków.- Michał Rutkowski, „MVP Magazyn”*** Marcin Harasimowicz – dziennikarz sportowy, pisarz komediowy, aktor, producent i gospodarz hitowych w południowej Kalifornii stand-up shows. Autor książki LeBron James. Król jest tylko jeden? oraz dziennikarz akredytowany na mecze Lakers i Clippers. Publikował między innymi na łamach „Przeglądu Sportowego”, „MVP”, „Playboya” i „Daily Mail”, pracował też dla BBC Sports oraz światowej edycji „Four Four Two”. Jest współgospodarzem popularnego podcastu komediowo-sportowego Soccer Comics. Mieszka w Los Angeles. Można go śledzić na Twitterze: @martinwharris. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Marcin Harasimowicz
  • 2015
  • 1
  • 334
  • 214
  • 150
  • 9788379243655
  • 9788379243655
  • ZCK1O

Recenzje czytelników

Najlepsi z powołania

Ocena:
Autor:
Data:
Los Angeles Lakers ma w sobie coś, czego nie ma żaden inny klub NBA. Mimo słabej gry od kilku sezonów, purpurowo-złote barwy nadal są symbolem najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. Marcin Harasimowicz przez siedem lat przygotowywał się do opisania historii tego klubu. Książka "Los Angeles Lakers. Złota historia NBA" opowiada nie tylko o znakomitej historii "Jeziorowców", ale także o ewolucji NBA na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci ...

Dzisiaj wielką popularnością cieszą się konkursy wsadów i to one przyciągają uwagę wielu osób nie interesujących się koszykówką na co dzień. Koszykarze imponują swoimi umiejętnościami i w spektakularny sposób umieszczają piłkę w koszu. Dzięki książce Harasimowicza, możemy dowiedzieć się, że w przeszłości, wsady były przejawem arogancji i braku szacunku wobec rywala. To podejście zmieniło się wraz z nadejściem ery Wilta Chamberlaina - postaci nietuzinkowej, o czym przekonacie się za chwilę.

"Generalnie we wczesnych latach wsady były uważane za przejaw arogancji oraz braku szacunku dla przeciwnika i z tego względu były mocno tępione przez trenerów. Zmieniło to dopiero pojawienie się kilkanaście lat później olbrzyma Wilta Chamberlaina."

W historii Los Angeles Lakers, przewinęło się wiele znakomitych postaci. Jedne z nich imponowały umiejętnościami, a inne stylem bycia. Byli też i tacy, którzy łączyli oba te elementy. Taką osobą był wspomniany wcześniej Wilt Chamberlain. Amerykanin, który przez kolegów był nazywany "Szczudło", charakteryzował się tym, że przed każdym meczem zjadał niewyobrażalne porcje jedzenia. Trenerzy próbowali oduczyć go tego nawyku, jednak bezskutecznie. Wilt, mimo pełnego żołądka, prezentował się wyśmienicie, a na parkiecie nie miał sobie równych. Dzisiaj jest uznawany za jednego z najlepszych koszykarzy w historii NBA.

"Gdy Chamberlain trafił do Lakers, zaszokował wszystkich, zjadając w szatni całego kurczaka. A gdy zdegustowany trener zadzwonił ze skargą do generalnego menedżera Schausa, ten stanowczo zażądał, aby Wilt więcej tego nie robił. Przed kolejnym meczem Chamberlain zamówił więc 12 hot dogów i spałaszował je na oczach zaskoczonych kolegów".

Kolejną wielką postacią w historii LA Lakers, był George Mikan. Mierzący 208 cm Amerykanin, charakteryzował się tym, że grał w ogromnych okularach. Było to konieczne, gdyż w dzieciństwie, nerwy wzrokowe George'a zostały uszkodzone podczas... zabawy z bratem.

"Wychowany w rodzinie chorwackich emigrantów w Chicago Mikan wyglądał jak postać rodem z baśni - był wielki, miał długie nogi oraz nosił gigantyczne okulary. Kiedyś przyznał, że bez nich jego "widoczność jest identyczna jak w przypadku kierowcy prowadzącego samochód w zamieci śnieżnej bez wycieraczek". Słaby wzrok "zawdzięcza" bratu - w dzieciństwie obaj bawili się w parku, gdy nagle Joe przy próbie wyciągnięcia noża wbitego w drzewo dźgnął George'a w oko, powodując przecięcie nerwów. W kolejnych latach Lakers najczęściej brali czas tylko po to, aby Mikan mógł wytrzeć sobie szkła. Kundla trzymał zresztą przy sobie zapasową parę okularów. Strasznie denerwowało to przeciwników. Złożono nawet oficjalny protest do władz ligi, ale komisarz wydał werdykt, że "czyszczenie zaparowanych szkieł nie jest niezgodne z przepisami" - możemy przeczytać w książce Marcina Harasimowicza.

Mikan zachwycał swoją skutecznością, co wyraźnie frustrowało kibiców drużyn przeciwnych. Podczas jednego z meczów, fan siedzący w pierwszym rzędzie trybun, tuż koło parkietu, postanowił zatrzymać gwiazdora purpurowo-złotych, za pomocą pistoletu śrutowego. Co ciekawe, sędzia wiedział o całym procederze, ale nie zamierzał go przerwać.

"Podczas jednego ze spotkań Mikan poczuł ukłucie w nodze. Po chwili kolejne - gdy stanął na linii rzutów wolnych przy wyniku remisowym. "Pszczoły w środku hali? To niemożliwe!" zastanawiał się center Lakers. Wtedy jednak dostrzegł w jednym z pierwszych rzędów kibica celującego do niego z pistoletu śrutowego. "Panie sędzio, strzelają do mnie!", krzyknął wystraszony, ale sędzia tylko uśmiechnął się pod nosem. Wiele lat później Mikan pisał, że śrut z tamtego wydarzenia nadal znajduje się w jego nodze, tylko przesunął się wyżej, pod kolano" – tak wyglądała NBA pod koniec lat 40. XX wieku.

W latach 50. XX wieku koszykarze Lakers przewyższali swoich rywali o klasę. Grali koszykówkę "z kosmosu". Przeciwnicy nie potrafili dorównać im pod względem sportowym, więc uciekali się do najróżniejszych sposobów, żeby tylko ich zatrzymać. Wówczas nie istniał obowiązek rozegrania akcji w ciągu 24 sekund, a co za tym idzie, koszykarze mogli grać na czas. Jak bardzo na czas?

"Rywale szukali różnych sposobów na przełamanie dominacji Lakers. W NBA nie obowiązywał wtedy limit czasu na rozegranie akcji, więc 22 listopada 1950 koszykarze Fort Wayne Pistons uciekli się do iście diabelskiego pomysłu. Ich strategia była prosta: przekazać piłkę do jednego z szybkich rozgrywających, który następnie miał dryblować w nieskończoność. Najpierw Murray Mendenhall stwierdził: "Słuchajcie, zróbmy tak: gdy mecz się rozpocznie, jeden z naszych zawodników siądzie na piłce na środku parkietu. To nie jest zabronione, prawda? No więc tak trzeba zrobić" - rywale imali się różnych sposobów, by tylko zatrzymać Lakers.

Liczne sukcesy zawsze idą w parze ze sławą oraz pieniędzmi. Nie wszyscy potrafili sobie z tym poradzić. Niektórzy osiadali na laurach i zaczęli opuszczać treningi, a co za tym idzie, tracili swój blask.

"Sukces zmiękcza niektórych zawodników. Aby pozostać na szczycie, trzeba wyrobić w sobie nawyk myślenia, że doskonałość rodzi się z ciągłej chęci robienia postępów. Gdy już zrozumiesz, co pozwala osiągnąć wielkość i mistrzowską klasę, samozadowolenie nigdy nie staje się częścią twojego życia. Po prostu na to nie pozwalasz" - pisał Pat Riley w książce "Show Time".

Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o narkotykach. Wielu koszykarzy nie potrafiło się z nimi uporać. Byli też i tacy, którzy zażywali tej używki... w czasie meczu.

"Marvin Barnes, niegdyś gwiazdor ABA ze Spirits of St. Louis, gdy grał w Boston Celtics, był już tylko cieniem samego siebie. "Brałem narkotyki, nawet siedząc na ławce rezerwowych. Robiłem to przed meczem i po meczu. Stałem się wykolejeńcem. Nikt nie potrafił mnie zatrzymać na parkiecie, ale na koniec zatrzymałem się sam i sam się zniszczyłem", mówił ten niegdyś jeden z najbardziej atletycznych skrzydłowych, który po zakończeniu kariery trafił do więzienia za dilerkę, a później nawet wylądował na ulicy jako bezdomny" – to tylko jeden z licznych przykładów narkotykowych problemów gwiazd NBA.

Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci NBA przeszła znaczną transformację. Zmianie uległo m.in. podejście do sędziów. Dzisiaj nikt nie odważy się podnieść ręki na arbitra, gdyż grozi to długą dyskwalifikacją. A jak było kiedyś?

"Najtrudniejsze zadanie mieli jednak sędziowie - wtedy marnie wynagradzani, będący obiektem ataków kibiców oraz trenerów i zawodników obu drużyn. W ich stronę często leciały puszki, pojemniki z jedzeniem i inne przedmioty. "Sędziowie byli wtedy mięsem armatnim. Zawodnicy ubliżali nam, a nawet proponowali wyjście na solo po meczu" – tak wyglądała sytuacja sędziów w NBA w połowie XX wieku.

Zmieniło się także podejście samych zawodników do koszykówki. Kiedyś, gra w NBA była spełnieniem marzeń, a występ w każdym kolejnym meczu niezapomnianym przeżyciem. Obecnie liczą się przede wszystkim pieniądze.

"W dawnych czasach liczyła się wyłącznie koszykówka. W lidze było tylko osiem–dziewięć drużyn i każda chciała zdobyć mistrzostwo. Jeśli miałeś ochotę obejrzeć dobry mecz koszykówki – kupowałeś bilet i szedłeś do hali. Dziś NBA to występy taneczne, iluzjoniści, muzyka, gwiazdy Hollywood w pierwszych rzędach... Poza tym, w latach 60. bez przerwy podróżowałem z Lakers i czułem się niemal niczym członek zespołu. Zawodnicy nie mieli agentów, sami negocjowali kontrakty, byli bardziej dostępni. Relacje miały bardziej ludzki charakter. Dziś wszystko to funkcjonuje na zasadach korporacji" - wspomina Mitch Chortkoff, legenda amerykańskiego dziennikarstwa. Pracuje z Lakers do dziś, choć porusza się na wózku inwalidzkim. Jak przyznaje, nigdy nie opuści klubu z Miasta Aniołów.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena