Koszyk 0
Opis:
Carter Quinn, po powrocie z college'u do rodzinnego Rhode Island, postanawia nauczyć się włoskiego. Pragnie wyjechać do kraju miłości i wina, z nadzieją, że spotka tam kobietę swojego życia. Nauka obcego języka nie jest jednak prosta, a to za sprawą nauczyciela, Giancarlo. Ekscentryczny staruszek, profesora muzyki, który od lat jej nie tworzy, mieszka sam. Włochy opuścił przed laty. Dlaczego? O to pytać nie wolno. Wspólna podróż do krainy dzieciństwa Giancarlo zbliży obydwu mężczyzn ... Będzie to prawdziwa lekcja nie tylko włoskiego, ale i a może przede wszystkim - życia. Peter Pezzelli urodził się i dorastał w Rhode Island, w Stanach Zjednoczonych, w rodzinie o włoskich korzeniach. Ukończył Wesleyan University. Przygodę z literaturą rozpoczynał, pisząc - jako wolny strzelec - artykuły do prasy lokalnej. Do napisania "Domu w Italii" zainspirowało go wspomnienie włoskiej miejscowości Abruzzo, gdzie znajdowała się rodzinna posiadłość jego babki. Gdy ksiązka zyskała miano bestselleru, Pezzelli postanowił napisać kolejne: "Kuchnię Franceski", "Każdej niedzieli", "Lekcje włoskiego" i "Villa Mirabella". Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Peter Pezzelli
  • 2010
  • 1
  • 268
  • 197
  • 123
  • 978-83-08-045-107
  • 9788308045107
  • Z8093

Recenzje czytelników

Lekcje życia

Ocena:
Data:
Kiedyś, zupełnie przypadkiem, trafiła do mnie „Kuchnia Franceski” Petera Pezzellego. Odleżała swoje na półce, bo jakoś mnie do niej nie ciągnęło. Gdy w końcu dałam jej szansę, okazało się, że powieść szybko stała się jedną z moich ulubionych. Po niej przyszedł czas na „Villę Mirabella”, która jednak okazała się rozczarowaniem. Gdy sięgałam po „Lekcje włoskiego” nie oczekiwałam zbyt wiele. Spodziewałam się lekkiej lektury, która na długo nie pozostanie w mojej pamięci ... Tymczasem „Lekcje włoskiego” porwały mnie tak jak „Kuchnia Franceski”.

Pewnego pięknego, wiosennego dnia, na progu profesora Giancarlo Rosa staje młody chłopak – Carter Quinn. Prosi go o udzielenie mu lekcji włoskiego. Początkowo profesor nie ma zamiaru się zgodzić, jednak zmienia zdanie łudząc się, że chłopak nie podoła wyzwaniu i sam zrezygnuje. Wkrótce przyjdzie mu się przekonać, jak bardzo się mylił. Carter okazuje się talentem językowym. W mig przyswaja słówka i pojmuje zawiłości gramatyczne. Po trzech miesiącach intensywnej nauki Carter jest gotów aby zrealizował swoje marzenie. Zastanawiacie się pewnie co skłoniło młodego chłopaka do tak ciężkiej pracy i wyprawy w nieznane? Włoska kultura, sztuka, czy może jedzenie? Nie … oczywiście jest to kobieta. Carter widział ją zaledwie kilka razy. Przyjechała do Ameryki w ramach wymiany uczniów, ma na imię Elena i pochodzi z Roccasale. Carter poczuł, że strzała Amora trafiła go prosto w serce.. Nie mógł przestać myśleć o pięknej Włoszce. Czuł, że to ta jedna jedyna i jeśli jej nie odnajdzie, straci coś cennego. Profesor Rosa również miał swój cel w tym aby wyprawa Cartera doszła do skutku. Czy chłopak odnajdzie swą miłość? Czym okaże się przypadkowe spotkanie profesora i ucznia?

Po przeczytaniu „Lekcji włoskiego” nasunęła mi się myśl, że Bóg naprawdę krętymi ścieżkami nas prowadzi. Albo też my, głusi na Jego głos, nie zawsze dobrą drogę obieramy. Peter Pezzelli kolejny raz zaskoczył mnie prostotą i plastycznością języka, a także pomysłem na pozornie nieskomplikowaną fabułę, która jednak niesie głębsze przesłanie. Barwny język świetnie oddaje walory włoskiego krajobrazu, architektury, a także temperament Włochów. Autor potrafi świetnie pisać o kuchni. Wystarczy, że wspomni o jakiejś potrawie, a już czuć jej smak i aromat. Bardzo plastycznie został przedstawiony region Abruzzo, czyli rodzinne strony Petera Pezzellego.

„Lekcje włoskiego” to pełna ciepła opowieść nie tylko o pogoni za miłością, a też o odkrywaniu samego siebie i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. W książce poruszany jest też problem nie zawsze łatwych relacji pomiędzy rodzeństwem, odwiecznej rywalizacji, pielęgnowaniu żali, uraz i pretensji. Niestety tak jest w wielu rodzinach, niezależnie od szerokości geograficznej. Autor świetnie poradził sobie z połączeniem wszystkich wątków w jedną spójną całość. Peter Pezzelli w „Lekcjach włoskiego” zdecydowanie chce nas czegoś nauczyć. Jednak robi to tak dyskretnie, że czytelnik nawet nie wie kiedy odbiera lekcję życia. Na przykładzie profesora Rosy, Autor pokazuje do czego może doprowadzić noszenie w sobie urazy, brak zrozumienia i wybaczenia. Natomiast w włoskiej przygody młodego Cartera można wysunąć wniosek, żeby brać życie w swoje ręce i nie bać się wyzwań, bo jeśli my tego nie zrobimy to kto?

Recenzja pochodzi z mojego bloga http://sladami-ksiazki.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena