Wirtualny doradca
facebook
promocje
ilość:
suma: 0,00 zł
 

28,34 zł

33,90 zł

Oszczędzasz: 5,56 zł
(16%)

Szybka wysyłka 24h!

Dostawa do księgarni
ZA DARMO

Krótki opis

W świecie Mary istnieją proste prawdy.
Siostrzeństwo zawsze wie najlepiej.
Strażnicy chronią i służą.
Nieuświęceni nigdy nie ustąpią.
Trzeba też pamiętać o siatce otaczającej wioskę. O ogrodzeniu, które chroni osadę przed Lasem Zębów i Rąk.
Ale prawda staje się złudna, bowiem Mary odkrywa coś, o czym nigdy nie powinna się dowiedzieć. Sekrety Siostrzeństwa. Tajemnice Strażników.
Gdy ogrodzenie zostaje sforsowane, a świat pogrąża się w chaosie, Mary zdobywa wiedzę o Nieuświęconych.
Teraz musi wybrać pomiędzy mieszkańcami wioski a własną przyszłością, między tym, którego kocha, a tym, który kocha ją. Musi też stawić czoła koszmarom Lasu Zębów i Rąk.
Czy w

świecie otoczonym przez śmierć może istnieć życie?

Gdy znakomita powieść amerykańskiej autorki Carrie Ryan „Las Zębów i Rąk” ukazała się na rynku amerykańskim, w krótkim czasie stała się wielkim bestsellerem, trafiając na najbardziej prestiżową amerykańską listę bestsellerów New York Timesa. W wielu plebiscytach została uznana za jedną z najlepszych książek roku.

Pokaż więcej >

Informacje dodatkowe

Tytuł Las Zębów i Rąk
Autor Carrie Ryan
Wydawnictwo Papierowy Księżyc
Oprawa miękka
Rok wydania 2011
Numer wydania 1
Liczba stron 346
Długość [mm] 205
Szerokość [mm] 145
ISBN 978-83-61386-05-6
EAN 9788361386056
Indeks ZAI0O

Słowa kluczowe

Użyj spacji aby rozdzielić słowa, apostrofów (') aby wpisać frazy.

Recenzje uznane za najbardziej przydatne

2 z 2 uznało tę recenzję za przydatną
3 grudnia 2012
Las Zębów i Rąk to jedna z najlepszych książek, jaką miałam okazję przeczytać. Sama Cassandra Clare, autorka cyklu Dary Anioła powiedziała o tej książce: „Inteligentna, mroczna i czarująca. Las Zębów i Rąk łączy w sobie horror i piękno.” A ja zgadzam się z tymi słowami w stu procentach! Las Zębów i Rąk to przerażająca historia o pięknie poświęcenia, miłości i oddaniu. O walce za życie, za ludzi, za swoją tożsamość. O ciągłych niepewnościach i przyszłości, której nikt nie zna. To dzieło o tym, dlaczego warto zostać człowiekiem. I o tym, co czyni z nas ludzi. Gorąco polecam!  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
2 z 2 uznało tę recenzję za przydatną
19 stycznia 2013
„Las zębów i rąk” to książka niesamowita. Trzymająca w napięciu, niebezpieczna, zapierająca dech w piersiach. Każda strona zaskakuje i przynosi śmiertelne dawki silnych emocji.
Pytanie każdego brzmi: czy książka dorówna genialnym „Igrzyskom śmierci”. Nie mam wątpliwości – „Las zębów i rąk” pobije je na głowę wprowadzając zupełnie nową jakość na grunt literatury młodzieżowej.

Jesteśmy w przyszłości. Nie wiadomo dokładnie ile czasu minęło. Kilka pokoleń temu coś się wydarzyło, a tym strasznym wydarzeniem był Powrót. Co się wówczas stało nie wie nikt – legenda Powrotu została zapomniana, nikt nie chce pamiętać o strasznych wydarzeniach z przeszłości. Wiadomo jednak, że od tego czasu świat stał się miejscem niebezpiecznym.
Na Ziemi pojawili się Nieuświęceni – potwory, które nigdy nie śpią i trudno je zabić; dręczone przez wieczny głód cały czas próbują pożywić się ludzkim mięsem. Są groźne – jedno ich ukąszenie sprawia, że zdrowy, żywy człowiek stanie się jednym z Nieuświęconych zapominając całe swoje wcześniejsze życie, pozbawiony jakichkolwiek uczuć i zrozumienia.
„Las zębów i rąk” to opowieść Mary, która żyje w wiosce otoczonej siatką, za którą rozciąga się tytułowy Las. Przy ogrodzeniu natomiast kłębią się tłumy Nieuświęconych czekających tylko na okazję, aż ktoś znajdzie się w zasięgu ich rąk.
Mary, podobnie jak kilka wcześniejszych pokoleń, wychowała się w zamkniętej wiosce. Społeczność rządzona przez Siostrzeństwo (połączenie władzy administracyjnej i kapłańskiej) żyje w przekonaniu, że są oni jedynymi ludźmi na świecie ocalałymi z Powrotu, że na świecie nie ma niczego poza ich wioską i lasem. Mary jednak ciągle żyje nadzieją. Pamięta opowieści swojej matki, przekazywane z pokolenia na pokolenie o domach sięgających chmur i o ludziach chodzących po księżycu. Pamięta zdjęcie swojej prababki nad oceanem i głęboko wierzy w to, że kiedyś uda jej się dotrzeć do tego niezwykłego miejsca i zanurzyć stopy w chłodnej wodzie, poczuć jej słony smak.

Ciągłe napięcie – to właśnie czułam podczas lektury, napięcie graniczące z szaleństwem. Jak już zaczęłam czytać, to nie mogłam przestać. Jeszcze nigdy nie czytałam książki, której tak bardzo nie potrafiłabym sobie odmówić. „Jeszcze rozdział, jeszcze jeden” – mówiłam sobie i ponownie zanurzałam się w niezwykłym świecie wykreowanym przez autorkę, dosłownie pochłaniając strony.
Z niecierpliwością czekałam na to, co się wydarzy. Od razu wiadomo, że coś się w końcu stanie, że coś musi być nie tak, w powietrzu aż wisi zapowiedź czegoś wielkiego, jakiejś ogromnej tajemnicy. Problem w tym, że kiedy jedna zostaje już rozwiązana, pojawia się następna.
„Las zębów i rąk” to w pewnym sensie literatura drogi, zwłaszcza jeśli chodzi o sposób konstruowania fabuły. Ciągle pojawiają się nowe elementy, które są zaskoczeniem zarówno dla bohaterów, jak i dla czytelnika, dosłownie cały czas jesteśmy zaskakiwani czymś nowym. Czytając książkę nie znajdziemy ani chwili wytchnienia, fabuła goni nas niczym Nieuświęceni swoje ofiary.
Poza tym książka jest kompletnie nieprzewidywalna. Aż do samego końca nie wiedziałam jak jest naprawdę, komu należy wierzyć.

Emocjami, które targały mną podczas czytania powieści mogłabym obdarować jeszcze kilka osób. To, co przeżyłam, jest nie do opisania. Czułam autentyczny strach i napięcie, czułam ból złamanej nogi jednego z bohaterów i ostre pazury Nieuświęconych w swoich włosach, płakałam, kiedy ktoś zginął. Język autorki pozwalał nam wkroczyć do świata Lasu razem z nią. Czułam nawet uczucia bohaterów – żal, złość, zrezygnowanie i miłość.
Bo „Las zębów i rąk” to także opowieść o miłości, dodam, że jedna z najpiękniejszych, jakie zdarzyło mi się poznać. Miłość, trudne wybory, zaufanie, obowiązek, nadzieja, siła marzeń – to kwestie, z którymi musimy się zmierzyć.
Warto jeszcze wspomnieć o głównej bohaterce, bo ona przede wszystkim zasługuje na uwagę. Mary w bardzo krótkim czasie dołączyła do grona „tych najlepszych”. Jest silna, odważna, skłonna do poświęceń. Ma swoje marzenia, których się trzyma.

Carrie Ryan stworzyła niesamowity świat i za sprawą wielkiego talentu pozwoliła nam do niego wkroczyć. To świat okrutny i niebezpieczny, nie ma w nim nic pewnego i trwałego.
„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy” – pyta Mary. Ja myślę, że nie.
Polecam wszystkim tę powieść, jestem pewna, że nikt się na niej nie zawiedzie.   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
27 lutego 2013
Są takie książki, po przeczytaniu których ciężko napisać mi jakąkolwiek recenzję. Najczęściej dzieje się tak dlatego, że dana książka nie wywołała we mnie prawie żadnych emocji. Ale czasem podobną sytuację mam też wtedy, gdy książka wywołała ich tak dużo i tak silnych, że trudno potem tak po prostu usiąść i napisać jej recenzję. Do tej drugiej grupy należy bez wątpienia „Las Zębów i Rąk” Carrie Ryan – książkę przeczytałam już kilka dni temu, lecz każda próba napisania jej recenzji, kończyła się równie szybko jak się zaczęła, bo ta książka jest zbyt genialna, by opisać ją i emocje towarzyszące jej czytaniu w zaledwie kilku akapitach.

Akcja powieści osadzona jest w przyszłości. Nie jest to jednak taka przyszłość, jakiej się wszyscy spodziewają – nie ma tu kosmicznych pojazdów i podróży na księżyc dostępnych dla wszystkich, bogactwa i rozwoju technologicznego. Zamiast tego otrzymujemy wizję świata po tajemniczym Powrocie, co do którego niczego nie wiadomo – ani jak powstał ani kiedy dokładnie. Na świecie tym grasują Nieuświęceni – istoty pozbawione jakicholwiek uczuć, pragnące tylko tego, by skosztować ludzkie mięso. I nie tyle śmierć z ich ręki jest najgorszą karą, co ugryzienie, które doprowadza do tego, że człowiek staje się Zainfekowanym, a wkrótce później jednym z Nieuświęconych. Zamieszkują oni Las Zębów i Rąk, miejsce, do którego nikt zdrowy na umyśle w życiu by nie wszedł z własnej woli. W Lesie tym znajduje się wioska, cała otoczona metalową siatką, chroniącą jej nielicznych mieszkańców przed niebezpieczeństwem ze strony Nieuświęconych. Porządku pilnują tu Strażnicy, a władzę sprawuje Siostrzeństwo, posiadające większą wiedzę od zwykłych mieszkańców... i swoje własne tajemnice.

We wiosce tej mieszka również Mary, główna bohaterka powieści, która na własnej skórze odczuła okrucieństwo życia po Powrocie. Jej rodzice stali się jednymi z Nieuświęconych, a brat ją odtrącił, skazując tym samym na służbę Bogu i Siostrom. Życie wśród Sióstr nie należy do najprzyjemniejszych, ale jest także pewien plus takiego położenia – mimo że Mary nie odkrywa, jakie dokładnie tajemnice skrywają przed mieszkańcami wioski Siostry, dowiaduje się jednak, że takowe istnieją i zaczyna wątpić w podstawy otaczającego ją świata. W jej głowie coraz wyraźniej odzywają się wątpliwości, a marzenia, które gromadziła od czasów dzieciństwa, przestają wydawać się tylko bajką. Co, jeśli nie są jedyną taką wioską? Jeśli istnieje coś na Zewnątrz, coś oprócz Lasu pełnego Nieuświęconych? Jeśli ocean, o którym opowiadała jej matka, rzeczywiście istnieje? Wszystkie te pytania co i rusz nurtują Mary, która czuje, że nie może już dłużej żyć tak po prostu w wiosce... że faktycznie musi istnieć coś więcej. Ale czy rzeczywiście?

Oczywiście w „Lesie Zębów i Rąk” występuje także wątek miłosny, ale jest on zupełnie inny niż we wszystkich wydawanych obecnie książkach. Miłość bohaterów nareszcie wydaje się być prawdziwa, można ją odczuć, mimo że z ust bohaterów nie padają żadne wielkie, wzruszające i banalne zapewnienia. Można ją odnaleźć przede wszystkim w ich rozmowach, zachowaniu, poświęceniu... i jest to o wiele bardziej przekonywujące i poruszające serce niż jakiekolwiek banały.

W powieści mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową w czasie teraźniejszym. Autorka używa pięknego, płynnego języka, dzięki czemu czytanie tej powieści jest prawdziwą przyjemnością. Ja przez cały czas miałam wrażenie, jakby ktoś mi tę historię opowiadał, a opowieść ta była naprawdę piękna.

Jednak często gdy w powieści narracja jest pierwszoosobowa jej odbiór psuje jeden fakt – główna bohaterka. W „Lesie Zębów i Rąk” na szczęście tak nie było, bo Mary jest jedną z najlepszych książkowych bohaterek. Jej postać nie irytuje infantylnością, wyborami, zachowaniem, gdyż bohaterka ta jest naprawdę przemyślana. Jest odważna, silna, ciekawska, skłonna do poświęceń dla tych, którzy są dla niej ważni i dla tego, w co wierzy. Jej życie zdominowane jest przez jedno marzenie – aby zobaczyć ocean, i robi wszystko, by to marzenie zrealizować. Czasem więc jej zachowanie może wydawać się samolubne, ale dzięki temu ta postać jest tylko wiarygodniejsza. Także reszta bohaterów została bardzo dobrze przedstawiona. Myślę, że zbędne jest ich opisywanie, bo trzeba ich po prostu poznać, zapoznając się z treścią „Lasu Zębów i Rąk”.

Dużym atutem powieści jest to, że podczas czytania czuć ciągłe napięcie. Nie jest to książka, którą możesz odłożyć na pół godziny z myślą „zjem coś i zaraz wrócę”. O nie, choćbyś miał opuścić wszystkie posiłki, nie oderwiesz się od czytania, gdyż akcja jest tak wciągająca, a chęć poznania zakończenia jest silniejsza i ważniejsza od wszystkiego innego.

Zwłaszcza, że każde następne wydarzenie zaskakuje. Jest to kolejny niewątpliwy atut tej powieści, bo mimo że można mieć jakieś przypuszczenia co do tego, jak dalej potoczy się akcja... to ona zwykle toczy się w zupełnie innym, nieprzewidywalnym kierunku. Wiele razy byłam zachwycona pomysłowością autorki, bo zwykle domyślam się, co może stać się za kilka stron... a tutaj zdarzało się, że nawet akcja na następnej stronie była dla mnie totalnym zaskoczeniem.

No i nie mogę zapomnieć o emocjach, bo to między innymi dzięki nim czytanie „Lasu Zębów i Rąk” było takim niezwykłym przeżyciem. Często czuję silne emocje czytając jakąś książkę, ale w tej to był już zupełnie inny poziom. Czułam wszystko to, co opisywała autorka – uczucia targające Mary, targały także mną, a to co działo się dookoła niej, działo się także u mnie - słyszałam jęk Nieuświęconych, trzaskanie płomieni, czułam zmęczenie bohaterów, ból, rozpacz. Było zupełnie tak, jakbym była w Lesie razem z nimi, jakby to, co spotykało ich, spotykało także mnie. Nie zdziwiło mnie więc to, gdy płakałam razem z nimi, kuliłam się ze strachu, obgryzałam paznokcie, nie mogłam oddychać z nadmiaru emocji. Wrażenia podczas czytania, a także sama fabuła książki są niezapomniane. A gdy już dochodzi się do ostatniej strony czuje się prawdziwy żal, że to już niestety koniec... Na szczęście jednak czekają nas dwie kolejne części, a po tym, co zaprezentowała autorka w tej, mogę być pewna, że się nie zawiodę i następne podróże po Lesie Zębów i Rąk będą równie obfite w emocje.

A jeśli i Wy chcecie się w nim znaleźć, zachęcam Was gorąco do lektury. Jestem pewna, że Wasze wrażenia będą podobne do moich, bo Carrie Ryan ma niezaprzeczalny talent, który w pełnej krasie możemy podziwiać w jej debiutanckiej powieści. Jak dla mnie, „Las Zębów i Rąk” to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam i jestem pewna, że nie będzie to moje odosobnione zdanie. Zachęcam więc wszystkich do przekonania się o tym na własne oczy!   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
3 kwietnia 2013
„Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy.”

Przyznam Wam się do jednej rzeczy w temacie czytania – ze wszystkich książek najwięcej czasu zajmuje mi zabranie się za tzw. fenomeny w literaturze fantastycznej. Od samego początku mojej przygody z tym gatunkiem miałam niezrozumiałe trudności z sięganiem po takie książki, mimo że dotąd na żadnej się nie zawiodłam. Dawno, dawno temu wydano cykl o młodocianym czarodzieju, Harrym Potterze, do którego zawsze będę mieć sentyment, jednak muszę przyznać, że ten typ fantastyki to jednak nie moja bajka. W gimnazjum „Zmierzch” i cała saga sprawiły, że zaczęłam częściej sięgać po literaturę fantastyczną, w której teraz siedzę niemal non-stop. Dalej słynne „Igrzyska śmierci”, Trylogia Czasu, książki Nalini Singh, Sherrilyn Kenyon, Richelle Mead… i popłynęło. Do czasu, gdy usłyszałam o Carrie Ryan i „Lesie zębów i rąk”. Muszę stwierdzić, że prawnicy z zawodu i zarazem pisarze z zamiłowania mają często dziwne pomysły literackie – ta pozycja nie jest odstępstwem od reguły. Dodatkowo gdybym wiedziała, że poruszy ona temat zombie, zapewne nigdy bym po nią nie spojrzała. Nie wiedziałam i jestem zawiedziona.

Pozwolę sobie wkleić opis z LC (z tego co pamiętam, podobny jest na okładce):
W świecie Mary istnieją proste prawdy.
Siostrzeństwo zawsze wie najlepiej.
Strażnicy chronią i służą.
Nieuświęceni nigdy nie ustąpią.
Trzeba też pamiętać o siatce otaczającej wioskę. O ogrodzeniu, które chroni osadę przed Lasem Zębów i Rąk.
Ale prawda staje się złudna, bowiem Mary odkrywa coś, o czym nigdy nie powinna się dowiedzieć. Sekrety Siostrzeństwa. Tajemnice Strażników.
Gdy ogrodzenie zostaje sforsowane, a świat pogrąża się w chaosie, Mary zdobywa wiedzę o Nieuświęconych.
Teraz musi wybrać pomiędzy mieszkańcami wioski a własną przyszłością, między tym, którego kocha, a tym, który kocha ją. Musi też stawić czoła koszmarom Lasu Zębów i Rąk.
Czy może istnieć życie w świecie otoczonym przez śmierć?

Cóż, miało być intrygująco – i było, ale to wrażenie wydaje się zaledwie kamykiem u podnóża góry elementów odrażających, niemal zmuszających do ominięcia danych fragmentów tekstu. Opisy przemiany były obleśne i mogłabym przytoczyć swoje myśli podczas czytania ich z idealną dokładnością – powiem jednak tylko, że te elementy mnie zraziły. Dodatkowo cała akcja z Siostrzeństwem i Mary ciągnąca się przez jedną trzecią, jeśli nie połowę książki – nudy na pudy! Jedyne ciekawe momenty to spotkania Mary z pewnym znanym jej pacjentem. Przewodnicząca Siostrzeństwa (imię wypadło mi z głowy) nie wywołała we mnie żadnych odczuć. Kompletne null, zero. Główna bohaterka też długo nie wywoływała u mnie żadnych emocji… w sumie to do ostatnich stron włącznie, chociaż nie ukrywam, że zdarzały się przebłyski. Na plus mogę jej policzyć inteligencję i wytrwałość w swoich dążeniach. O ile drugą cechę współczesne bohaterki często posiadają, to pierwsza zdarza się naprawdę rzadko. Najczęściej główne postacie przez pół książki, jak nie więcej nie potrafią dojść do wniosków, które czytelnik wysnuł już po pierwszych stronach. Tutaj niby można było domyślić się, czy Mary rzeczywiście dotrze do celu, ale sposób, w jaki to zrobiła, mógł zaskoczyć.

Trzy słowa o męskich bohaterach: kompletnie bez wyrazu. W „Igrzyskach śmierci” było podobnie – kompletnie nie spodobał mi się gość, który na początku historii akurat spotkał się z bohaterką. Drugiego zaś tam bardzo polubiłam, tutaj zaś zapałałam minimalną sympatią, która i tak została zniszczona przez autorkę.

Napięcie? Zero. Może przez przydługie opisy. Akcja? Niewiele. Może bym tego tak nie odczuła, gdyby inne wątki zostały odpowiednio rozwinięte, ale nie. Przyznam, że było w historii coś, co kazało mi czytać, jak już nad nią usiadłam, ale nie wiem, czy po prostu nie była to nadzieja, że będzie lepiej, że jeszcze zdąży mnie wciągnąć i z przyjemnością sięgnę po drugi tom. Nie doczekałam się i szkoda.
I jak wspomniałam we wstępie, nie sięgnęłabym po książkę, gdybym wiedziała, że zombie pełnią tu niemal główną rolę – nazwa Nieuświęceni nie zdradzała, czym są.

Styl autorki jest specyficzny. Jak wspominałam, zbyt długie opisy. Obleśne opisy przemiany w zombie. Rozwlekanie prostych sytuacji na dziesiątki stron i ujmowanie tych bardziej skomplikowanych w kilku – tak być nie powinno. Ponadto po książce oczekuję wywołania u mnie jakichś emocji, a i tego mi tu zabrakło i dziwię się recenzjom, gdzie autorzy piszą o ogromnym przeżywaniu wszystkiego z bohaterami – styl nie za bardzo pozwalał się do emocji tych ludzi dostać.

W sprawie oprawy graficznej – ona mnie tak naprawdę zachęciła do przeczytania książki, więc tego mogę pogratulować. Okładka drugiego tomu intrygowała mnie bardziej od samego początku i pewnie będzie to jeden z powodów, dla których zapoluję na tę część w bibliotece.

Podsumowując, miałam najwyraźniej zbyt wysokie wymagania po dziesiątkach pozytywnych recenzji. Przyznaję 3 gwiazdki, bo Mary była całkiem inteligentna i zdeterminowana, co było chyba głównym powodem, dla którego powstrzymałam się od rzucenia książką w ścianę. Po drugi tom i tak sięgnę, bo po pierwsze: interesuje mnie okładka i po drugie: lubię doprowadzać serie do końca.

Ta i inne recenzje dostępne pod adresem: http://heaven-for-readers.blogspot.com
  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
29 kwietnia 2013
Książka niesamowita, początkowo sceptycznie do niej podchodziłam biorąc pod uwagę tytuł, powiem nawet że przez przypadek trafiła w moje ręce. Na szczęście:) Książka wciąga tak, że potrafiłam czytać do 4 w nocy, miejscami nawet straszna. Jest bardzo zaskakująca, wiele razy się pomyliłam w moich domysłach jak co się skończy. Książki w takim stylu jeszcze nie miałam w ręku. Polecam serdecznie wszystkim :)  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
10 maja 2013
Czym są marzenia w świecie z murami? Czym jest strach w miejscu, które zostało na nim poczęte? Czym jest miłość, gdzie najważniejsze jest przetrwanie?

Świat jaki znamy już dawno nie istnieje. Nic nie pozostało po dzisiejszej potędze, nawet wspomnienia umarły. Teraz liczy się tylko przetrwanie. To ono stoi ponad wszystkim. Strach stoi ponad ogrodzeniem. Siostrzeństwo stoi ponad nami. Jesteśmy jedynie tymi, którzy mają pamiętać, iż tylko posłuszeństwo może pomóc przetrwać. Jesteśmy pionkami w grze, w której przeżyje tylko ten, który nie da się złapać Nieuświęconym.

Książkę Carrie Ryan na pewno nie można całkowicie zaszufladkować do któregokolwiek z powszechnych gatunków literackich. „Las Zębów i Rąk” to nie typowy horror ociekający krwią i ciężkim, wyimaginowanym strachem. Nie jest także powieścią fantastyczną, pełną tysięcy linijek zachwytów nad rozległą krainą. To nie lektura młodzieżowa oferująca lekką przygodę, miłość i szczęśliwe zakończenie. To nie melodramat, gdzie nadzieja umarła na pierwszych stronach. Więc czym tak naprawdę są słowa, które wyszły spod pióra Ryan?

„Las Zębów i Rąk” to przede wszystkim powieść chwaląca się wykwintną, leciutką jak piórko narracją. Narracją, która ujmuje od pierwszego akapitu i nie da się jej porównać z jakimkolwiek stylem innej znanej mi pisarki. Opowieść opowiadana przez Mary, to doskonale dobrane i skrojone w zdania słowa. Każda czytana fraza to istna przyjemność rozlewająca się w myślach. To krystaliczne upojenie, wielce różniące się od tego wszystkiego czego dotychczas się zasmakowało. Carrie perfekcyjnie kreuje najdrobniejsze emocje władające człowiekiem. Jej opisy otaczającej rzeczywistości głównej bohaterki są pełne gracji i minimalizmu. Zapadają one głęboko w pamięć a nie trafiają do jej kosza na zbędne szczegóły. Tu, głównym narzędziem są odczucia a nie suche fakty widziane narządem wzroku. W tekście trudno znaleźć zawiłe konwersacje między bohaterami, autorka całkowicie skupiła się na napisaniu czegoś, co będzie przypominać pełen emocji obraz.

Fabułę zarysowuje wokół świata, nad którym kontrolę przejęli Nieuświęceni – ludzie zarażeni wirusem, który zmienił ich w przypominające zombi istoty, w stwory łaknące garstki tych, którzy nie zostali zainfekowani i żyją po drugiej stronie ogrodzenia. Carrie namalowała dzieło, przypominające stereotypową średniowieczną realność, gdzie na górze piramidy zawsze stali duchowni oraz rycerze a na dole pospólstwo, których podstawową rolą było zapewnienie ciągłości gatunku i podtrzymywanie nieugiętych tradycji. W tym właśnie świecie pisarka umieściła Mary – dziewczynę, która jako jedyna ma odwagę wierzyć iż istnieje Ocean, że nie są jedynymi którzy zdołali wyrwać się z szponów zarazy. Jest młodą kobietą, która mimo strachu chce poznać prawdę o otaczającej jej rzeczywistości. Tylko ona jest tą, która po sforsowaniu ogrodzenia przez Nieuświęconych, staje się przewodnikiem podczas podróży przez las pełen krwiożerczych istot. To ona jako jedyna nie stawia bezpieczeństwa i bezczynności ponad marzenia…. ponad Ocean.

„Las Zębów i Rąk” to całkowite zerwanie z zasadami szczęśliwego zakończenia. Autorka nie boi się okaleczać, odbierać nadziei i życia bohaterom. Czytając, wręcz odnosi się wrażenie, że nic nie ma znaczenia, liczy się tylko przemożna potrzeba udowodnienia iż „wyblakłe i naddarte” wspomnienia Oceanu – symbolu nadziei na życie bez strachu – nie jest tylko mrzonką.

Historia o Nieuświęconych, to wędrówka w głąb marzeń, strachu, poświęcenia, miłości a zwłaszcza w mrok bezwzględności i brutalności losu. Ryan stworzyła książkę z pięknym językiem, przeszywającymi emocjami i historią, która ukazuje prawdziwe znaczenie słów: „marzenia ponad wszystko”. /Kerach   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
13 maja 2013
Świat opanowała tajemnicza epidemia, infekcja zmieniająca ludzi w rozlazłe, żądne ludzkiej krwi i mięsa, stwory. Od zdrowych ludzi oddziela ich ogrodzenie, które nieustannie starają się sforsować. Poza ogrodzeniem rozciąga się tytułowy Las Zębów i Rąk. Wewnątrz ogrodzenia znajduje się wioska, pozornie bezpieczna enklawa, chroniona przez Strażników i Siostry, które wyznaczają reguły rządzące społecznością.
Główną bohaterką pierwszej części trylogii C. Ryan jest nastoletnia Mary, dla której beztroskie życie właśnie się skończyło. Ojciec znalazł się za ogrodzeniem i już raczej stamtąd nie wróci, zrozpaczona tym matka stopniowo popada w obłęd, by niebawem również dołączyć do zarażonych, a starszy brat Jed, z nieznanych bohaterce powodów, również się od niej odwraca. Mary znajduje się właściwie w sytuacji bez korzystnego dla niej wyboru i musi przyłączyć się do Sióstr, aby stać się jedną z nich. Zgłębiając tajemnice starej Katedry, Mary zdaje sobie sprawę, że Siostry ukrywają więcej, niż się przyznają i wiedzą znacznie więcej niż zwykli mieszkańcy wioski. Wątpliwości i pragnienie odkrycia tych tajemnic zmienią dotychczasowe życie nie tylko Mary, ale i wszystkich. Gdy dojdzie do kolejnego, zmasowanego ataku zombich na wioskę, Mary i jej przyjaciele zmuszeni będą uciekać. Pytanie tylko dokąd? Czy marzenia o oceanie wystarczą, aby iść dalej i w ogóle dojść do jakiegokolwiek miejsca, które będzie bezpieczne?
Historii o tajemniczej epidemii przemieniającej ludzi w krwiożercze zombie stworzono już naprawdę sporo. Przodującą wśród nich, jak dla mnie, jest seria powstała na podstawie gry komputerowej o nazwie Biohazard. My znamy ją pod tytułem Resident Evil i kojarzymy z osobą Milli Jovovich, grającą główną rolę.
Drugim skojarzeniem, które nasuwa wątek odseparowanej od świata wioski, otoczonej lasem, jest film Osada N. Shyamalana. Rygorystycznie przestrzegane zasady, mała, wręcz klaustrofobicznie ciasna społeczność i zło czające się w głębi lasu, z niewiadomych powodów agresywnie reagujące na kolor czerwony.
Pomysł Carrie Ryan na serię książek wcale zatem nie jest nowy. Grunt jednak, że forma, w jakiej został przedstawiony jest atrakcyjna, a napięcie, groza i tajemnice są umiejętnie stopniowane i dlatego pierwszą część trylogii czyta się naprawdę dobrze i szybko.
Pierwszoosobowa narracja powoduje, że cała historia ma sporo niewiadomych, wszak Mary dopiero po śmierci matki zaczyna zadawać pytania i mieć wątpliwości. Co za tym idzie czytelnik nie poznaje przyczyn epidemii, ani sekretów tak pilnie strzeżonych przez Siostry i Strażników. Kto wybudował ścieżki? Dlaczego pozornie dobrze chronione wioski zawodzą i padają pod naporem zarażonych? Czy faktycznie istnieją jacyś Oni? Czy też może są to relikty przeszłości, zniszczone przez ich własny eksperyment, który w pewnym momencie musiał się im wymknąć spod kontroli? Czy istnieją jeszcze na ziemi miejsca bezpieczne od zarazy? I co najważniejsze, czy istnieje lekarstwo na tę chorobę?
Odczucia i rozterki głównej bohaterki bardzo szybko stały się moimi, a jej upór i niestabilność emocjonalna ( w tym świecie wydaje się to zresztą zupełnie zrozumiałe) tylko uwiarygodniły kreację świata przedstawionego.
Żywię głęboką nadzieję, że kolejne tomy trylogii przyniosą choć kilka odpowiedzi na moje pytania i dręczące mnie wątpliwości. Motyw zombie daje naprawdę spore możliwości i w drugim tomie może być tylko lepiej. Dlatego polecam tym, którzy jeszcze nie czytali, a sama mam nadzieję sięgnąć niebawem po część drugą.   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
26 października 2013
W życiu człowieka, nigdy nic nie układa się tak, jakby on tego chciał. Zdarzają się niespodziewane sytuacje, którym trzeba sprostać, przypadek o sobie przypomina, a ciąg zdarzeń, który potem zostaje wywołany wywraca nasze życie do góry nogami. Choć chciałoby się potem cofnąć czas, to jednak nie można już tego zrobić i pozostaje jedynie ratować to, co jeszcze można. W takiej właśnie sytuacji znalazła się Mary - bohaterka ,,Lasu Zębów i Rąk".

Dziewczyna żyła w świecie po Powrocie. W tym czasie ludzie zostali zarażeni, umarli i powrócili, jako Nieuświęceni, polujący na żywych. Na świecie pozostała tylko garstka zdrowych ludzi, którzy stworzyli osadę, a żeby bronić się przed Nieuświęconymi odgrodzili ją siatką. W miasteczku porządku strzegło Siostrzaństwo i Strażnicy. Pilnowali, aby ludzie żyli zgodnie z prawem i zapewnili przetrwanie gatunku. Kiedy nadchodził czas musieli wziąć ślub, mieć dzieci i je wychować. Mary jednak nigdy nie była taka, jak wszyscy dookoła niej. Od zawsze wiedziała, że świat nie kończy się w Lesie. Że jest coś więcej. Każdej nocy marzyła o Ocenie i przypominała sobie historie sprzed Powrotu, które opowiadała jej matka. Kiedy jej rodzice zostali zarażeni, trafiła do Siostrzaństwa, gdzie miała się uczyć, aby zostać jedną z nich. W momencie, kiedy pod ich opiekę trafia Travis, jej wielka miłość i zarazem przyszły narzeczony jej najlepszej przyjaciółki, dziewczyna mimo prób wie, że nie jest w stanie bronić się przed miłością. Mary odkrywa także sekret, który poddaje w wątpliwość wiarygodność Sióstr. Kiedy jej dotychczasowy świat legnie w gruzach, będzie musiała nauczyć się walczyć o marzenia.

Przyznacie sami, że powieści antyutopijnych mamy na rynku sporo. Sama je wprost uwielbiam, a że wybierać jest w czym, czytać można w nieskończoność. Kiedy jednak książek z danego gatunku jest multum, pojawia się możliwość powielania pewnych schematów. Coś takiego niestety znalazło się w ,,Lesie Zębów i Rąk". Odizolowaną społeczność, ,,złych" po drugiej stronie i swego rodzaju rząd, chcący ratować ludzi, możemy spotkać naprawdę w wielu pozycjach. Jako jednak, że książka pojawiła się na rynku około dwóch lat temu, mogę ten fakt wybaczyć autorce. Gdybym przeczytała książkę w momencie wydania, pewnie zachwycałabym się nad tym pomysłem. Nawet teraz, wśród wielu podobnych schematów, pozostaje on w jakimś stopniu inny i intrygujący. Wędrówka wśród labiryntów ścieżek, szukanie wskazówek i Nieuświęceni czający się na każdym kroku wprowadzają naprawdę sporą dawkę tajemniczości i klimatu, który książka wprost musi mieć.

Sama fabuła w jakimś stopniu mnie nie usatysfakcjonowała. Oczywiście wydarzenia były wciągające, nie nudziły, a co więcej - intrygowały. Mimo to mam wrażenie, jakby mogło się zdarzyć coś więcej, a wszystko mogło być poprowadzone w jakiś głębszy sposób. Za dużo było zwykłego siedzenia w miejscu. Można było wykorzystać ten czas na tworzenie relacji między bohaterami, czy po prostu rozbudowywanie ich osobowości, a niestety tego zabrakło. Dialogów było, jak na lekarstwo, a przecież to one w wielkim stopniu wyznaczają nam tę osobowość. Tu dużo rzeczy działo się ,,bez słów". Dodatkowo narracja poprowadzona została w czasie teraźniejszym, czego niezbyt lubię. Miało to pewnie dodawać akcji, jednak mnie niestety irytowało.

Główna bohaterka - Mary - była odważna, musiała znieść wiele i sprostać rzeczom, których żadne z nas nigdy nie doświadczy. Mimo to irytowała mnie. Nie rozumiałam i chyba nie będzie mi dane zrozumieć jej pragnienia zobaczenia oceanu. Wiem, dlaczego miała właśnie takie marzenie i nie ten fakt mnie denerwuje, jednak to, że podporządkowywała mu ona całe swoje życie. Tak naprawdę to taka mała egoistka z niej była. Poza tym co możemy sami zaobserwować, zarówno o niej, jak i o pozostałych bohaterach niewiele wiemy. Mamy co prawda, jakieś wspomnienia z dzieciństwa, jednak ich osobowość pozostaje dla nas niewiadomą. Byli, ale nic po za tym. Nikt się nie wyróżniał, nie fascynował, ani nie pozwalał na branie z siebie przykładu. Choć mówię to z ciężkim sercem, jednak muszę to przyznać, że byli po prostu bezbarwni.

,,Las Zębów i Rąk" to książka, która swego czasu zrobiła furorę i furorę tę, jak najbardziej rozumiem. Teraz jednak wśród wielu podobnych pozycji na rynku, pozostaje dość w tyle. Choć czyta się ją naprawdę dobrze, ma tajemniczy klimat, a wydarzenia intrygują, to jednak pozostawiła we mnie niedosyt. Choćby pod względem bohaterów. Drugą część jednak z chęcią bym przeczytała. Często bywa, że kontynuacje są lepsze od pierwszych tomów i mam nadzieję, że tu właśnie tak będzie. Jeżeli ,,Las Zębów i Rąk" wciąż przed Wami, jak najbardziej mogę go Wam polecić. Nie powinniście wiele stracić, a może odkryjecie historię, która porwie Was zdecydowanie bardziej, niż mnie.
  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy. więcej »

Oceniasz: Las Zębów i Rąk
Koszyk|Zobacz zawartość