Koszyk 0
Opis:
Książka jednego z najbardziej cenionych polskich pisarzy młodego pokolenia! Po kilku latach milczenia Mikołaj Łoziński napisał książkę inspirowaną historią swojej rodziny. Odsłania tajemnice i losy trzech pokoleń: od drugiej wojny światowej przez stan wojenny aż do czasów współczesnych. Czułość i empatia dla najbliższych nie wykluczają bezwzględności widzenia. Dzięki temu postaci są tak prawdziwe i nam bliskie. Powstała przejmująca opowieść o skomplikowanych, naznaczonych przez zakręty historii ... ludzkich związkach i uczuciach. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Mikołaj Łoziński
  • 2011
  • 1
  • 176
  • 197
  • 125
  • 978-83-0804-5-879
  • 9788308045879
  • ZA3SO

Recenzje czytelników

Łoziński wciąż o sobie

Ocena:
Autor:
Data:
Mikołaj Łoziński to polski pisarz młodego pokolenia, syn znanego operatora filmowego.
Tą książką udowadnia, że słusznie obrał swoją drogę zostając pisarzem.
Książka jest jeszcze ciekawsze i głębsza niż Reisefieber w którym to autor opisał relacje matki z synem.
W książce opisuje już bezpośrednio swoją rodzinę, szczerze i bez upiększania rzeczywistości.
Dawno nie czytałem niczego tak wartościowego.
Czy ta recenzja była przydatna?

Książka rzeczy zwykłych

Ocena:
Autor:
Data:
Mikołaj Łoziński wyznaczył sobie bardzo trudne zadanie. Postanowił napisać książkę o życiu. Nie chodzi w Książce – bo tak nazywa się ostatnia powieść autora – oczywiście o perypetie codzienności, choć otwiera ją fragment opowiadany w czasie teraźniejszym, lecz o zrekonstruowanie losów trzech pokoleń, pokazanie ich zwyczajności i niezwykłości, a przede wszystkim – jak zapowiada autor na tylnej stronie okładki – wpisanie w delikatny sposób małej historii rodziny w historię dużo większą ... Czy się udało?

Łoziński – podchodząc do tak delikatnej materii, jaką jest historia rodzinna – postanawia opowiedzieć ją zupełnie inaczej. Umiejscowienie historii prywatnej na tle tej większej polega na zasygnalizowaniu zaledwie wielkiego koła historii, które jednak toczy się gdzieś w tle. Najważniejsza dla pisarza jest prywatność, przede wszystkim zaś stara się odpowiedzieć na pytania, kim są, kim byli przodkowie, jak żyli, jak radzili sobie z najbliższymi. Jak żyli we własnych czterech ścianach, gdy nikt obcy nie patrzył.

Autor zamierzony skutek osiąga poprzez bardzo wyrafinowane zestrojenie gry szczegółem i traumy, która okazuje się czynnikiem formującym człowieka na wszystkich poziomach. Nie chodzi tu bowiem tylko o to, że jego dziadek w 1968 roku budzony był nocnymi telefonami z Urzędu Bezpieczeństwa i, że – delikatnie mówiąc – sugerowano mu opuszczenie kraju, lecz także o to, że idąc odebrać ten telefon nie zapalał światła, by nie budzić swojej żony. Operowanie szczegółem, naświetlanie pojedynczej sprawy jedynie po to, by za chwilę delikatnie zmienić kadr i pozwolić czytelnikowi na ujrzenie ogromu wydarzeń, ukrywających się za tą – z pozoru tylko – drobnostką, jest punktem wyjścia do opowiedzenia o bólu, nieszczęściu, a także o opuszczeniu. Doświadczają ich wszakże bohaterowie bez względu na czasy, w których żyją, a motyw ten zdaje się bezkarnie powtarzać we wszystkich generacjach. Dlatego też Łoziński pisze o ciężkim do zniesienia żydowskim pochodzeniu, o ojcu, który tak bał się zbudzić matkę z popołudniowej drzemki, że chodził po domu na palcach, o wykrwawiającym się ojcu, uderzonym butelką w głowę przez jakiegoś bezdomnego, czy wreszcie o kilkuletniej dziewczynce, która za wyrwany siwy włos z klatki piersiowej ojca dostawała od niego złotówkę, a za każdy czarny – miała odbierane dwa złote.

Najbardziej interesującym podejściem w próbie zmierzenia się z historią są jednak przedmioty – skromni bohaterowie, uhonorowani w nazwach rozdziałów, mamy zatem: szufladę, telefon, ekspres, zeszyt, obrączkę, klucze, znak, okulary, paczki i fifkę. Książka okazuje się zatem również opowieścią o przedmiotach, naszym związku z nimi, ich roli w ludzkim życiu i nieuświadamianym wpływie na nas. Bohaterowie u Łozińskiego opowiadani są poprzez przedmioty, w jednej rzeczy znajduje się bowiem takie stężenie historii, że gotowa jest przedstawić ludzki żywot, skłonna otworzyć całą człowieczą historię. Najmocniej te losy zespalają się chyba w ostatnim rozdziale, gdy wyrzucenie z czwartego piętra fifki staje się tragiczną zapowiedzią losów jej pierwszej właścicielki.

Historia dla pisarza jest bardzo gęstą i zagadkową substancją, usiłuje ją poznać, szuka w niej wskazówek, wreszcie – próbuje ją jakoś opanować i uporządkować. W pewnym stopniu udaje mu się ta sztuka, choć opowiadane przez niego perypetie są fragmentaryczne i niechronologiczne. Łoziński, starając się poruszać w tym zagadnieniu, staje się niejako historykiem i kronikarzem w jednej osobie. Materia przeszłości wywołuje niemal fizyczny opór, złowieszczo wróżąc niemożność dotarcia do historii. Staje się tak dlatego, że każda chwila, każde najmniejsze wydarzenie, głęboko zanurzone jest w kontekście. Kontekście, który jednak jest nietrwały i zależny od wielu czynników. Autor Książki decyduje się na bardzo odważne zamrożenie takiej właśnie chwili w piśmie, niemniej jednak historia ciągle się gmatwa, a opowieść – w której do opisu postaci stosuje się jedynie najprostsze stopnie pokrewieństwa – uniemożliwia uzyskanie klarownego obrazu. Tym bardziej, że bohaterowie są tutaj ostentacyjnie anonimowi. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, że pisarz przedstawia historię inteligenckiego rodu Łozińskich, że pisze o własnej rodzinie. Ten zabieg uniwersalizuje opowiedziane tutaj losy i – ponownie – uniemożliwia ich jednoznaczny odbiór. Autor poznaje, docieka, lecz nie ocenia. I nie pozwala oceniać czytelnikowi.

Ta wyraźna ostrożność związana jest z pewnością z tym, że Łoziński dotyka rzeczy niezwykle delikatnej. Najbardziej intrygujące fragmenty powieści – czarne karty, na których autor cytuje członków rodziny – wskazują jednoznacznie, że bliscy nie chcą, by się o nich pisało. Bohaterowie wypowiadają tam własne sądy o publikacji na temat swojej rodziny, a także o sobie samych. Bardzo wyraźnie wchodzą jednak w rolę ludzi, którzy są obserwowani i opisywani, boją się kompromitacji i ujawnienia sekretów. Ale autor w końcu i tak je zapisuje, choć wyraźnie widać, że liczy się ze zdaniem domowników. Pisząc o tym, o czym miał nie wspominać, poza zdawkową informacją czy rejestracją zaledwie tej rozmowy – nic więcej nie zamieszcza. Trudno powiedzieć, czy te czarne kartki są złotym środkiem, czy raczej czarnymi kartami historii rodu. Nie można także bezspornie stwierdzić, czy historia rodziny poddana zostaje zabiegom handlowym i sprzedana, czy nie. W ostatnim „czarnym” fragmencie książki Tata mówi, że „pewne rzeczy muszą zostać w rodzinie”, że należy zostawić wreszcie w spokoju familię i że „czas zająć się innymi sprawami”.

Historia rodu, przedstawiona przez Mikołaja Łozińskiego w Książce w sposób bardzo odważny i bardzo odkrywczy, to niezwykle delikatny spacer po kruszejącym lodzie, to mieszanina życzliwości i historycznej obojętności, miłości i bezwzględności, to rodzaj dobrotliwego – ale jednak – voyeuryzmu.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.