Koszyk 0
Opis:
Dariusz Michalski opowiada historię swego przyjaciela, Krzysztofa Klenczona, przypomina jego karierę, dokumentuje frapujące lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte, w których „polskie mocne uderzenie rosło w siłę, a bigbeatowcom żyło się weselej”. Ta najrzetelniejsza z biografii muzycznych, sensacyjna dzięki nieznanym faktom, informacjom i rozmowom, charakteryzuje się wartką narracją oraz imponującą wiedzą autora. Klenczon był muzycznym samoukiem ... Stał się idolem pokolenia wczesnych lat czterdziestych. Symbolem czasów PRL-u, uosobieniem tamtej młodości, może trochę rosochatej, ale niepokornej wobec establishmentu. Debiutował w Niebiesko-Czarnych. Przeniósł się do wybrzeżowych Pięcionii – też nie na długo. Razem z przyjaciółmi założył Czerwone Gitary: słynni Chłopcy z Wybrzeża byli nadwiślańskimi Beatlesami, on zaś polskim Johnem Lennonem. Niespokojny duch wciąż pchał go dalej, z balladowego beatu do drapieżnego rocka, więc powstanie Trzech Koron – pierwszego własnego zespołu – było oczywistością. Pozostawił kilkanaście przebojów, które tworzą historię polskiej muzyki rozrywkowej: Taka jak ty, Licz do stu, Matura, Historia jednej znajomości, Nikt na świecie nie wie, Moda i miłość, Kwiaty we włosach, Biały krzyż, Wróćmy na jeziora, Powiedz, stary, gdzieś ty był?, Jesień idzie przez park, 10 w skali Beauforta, Port oraz Nie przejdziemy do historii – niestarzejący się hymn swojego pokolenia. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • twarda
Mniej Więcej
  • Dariusz Michalski
  • 2013
  • 496
  • 244
  • 175
  • 978-83-7779-164-6
  • 9788377791646
  • ZB5Q8

Recenzje czytelników

A jednak przeszedł do historii

Ocena:
Autor:
Data:
Moje dwie największe pasje – książki i muzyka wzięły się z nudy. Jestem pewna, że mama zaprowadziła mnie do biblioteki tylko po to, żeby mieć wreszcie trochę świętego spokoju. Nie inaczej było w przypadku muzyki... Miałam wtedy kilka lat. Może sześć, albo osiem. Nie pamiętam dokładnie, ale przecież nie to jest najważniejsze. Byłam chora, siedziałam w domu i nudziłam mamę, że się nudzę. Wtedy kochana rodzicielka pożyczyła od wujka gramofon i płytę Czerwonych Gitar. No i się zaczęło.. ...

Jedna z najpiękniejszych piosnek w historii muzyki, którą pokochałam od samego początku, czyli „Biały krzyż”, powstała w hołdzie dla ojca Krzysztofa Klenczona - żołnierza AK, który po wojnie musiał się ukrywać. To właśnie tata rozbudził w smarkatym Krzyśku miłość do muzyki, uczył go starych kresowych piosenek, których melancholijna nuta pobrzmiewała później w całej twórczości Klenczona.

Wypadałoby zacząć od tego, że Krzysztof Klenczon był muzycznym samoukiem. Nigdy nie ukończył żadnej szkoły muzycznej, a mimo tego osiągnął spektakularny sukces. Jego prawdziwa kariera zaczęła się od debiutu w Niebiesko-Czarnych. Jednak granie drugich skrzypiec, a właściwie gitary, w zespole nie spełniało jego ambicji. Wiedział, że nie ma szans na dalszy rozwój, dlatego przeniósł się do Pięciolinii. Prawdziwy sukces przyszedł dopiero z Czerwonymi Gitarami (nazwa zespołu, a raczej kolor użyty w nazwie, zapełnił grupie spokój ze strony komunistycznych władz), które powstały z fascynacji The Beatles. I faktycznie trudno nie porównywać Chłopców z Wybrzeża z piątką z Liverpoolu. Klenczon był jak Lennon – zbuntowany, ironiczny, rozbrykany. Również podobieństwo Krajewskiego do McCartneya było uderzająca – liryka, romantyzm i chłopięcy urok cechowały Seweryna od samego początku. To właśnie w latach Czerwonych Gitar powstały najlepsze piosenki Klenczona, a zespół był kochany i podziwiany przez rzesze fanów w całym kraju. W pewnym momencie drogi chłopaków zaczęły się rozchodzić. Mówi się o konflikcie Krajewskiego i Klenczona, spięciach w czteroosobowym zespole, w którym jest dwóch liderów. Jak było na prawdę pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale należy zauważyć, ze Seweryn Krajewski wypowiada się o Krzysztofie ciepło i z sympatią. Może charakter grupy przestał Klenczonowi odpowiadać? Może chciał czegoś więcej? Jaki nie byłby powód jego decyzji, Klenczon odszedł z Czerwonych Gitar do nowego zespołu – Trzy Korony. Grał bardziej rockowo i drapieżnie. Miał wszystko, mógł osiągnąć jeszcze więcej, ale porzucił karierę w Polce i wyjechał do Chicago....

Rozdziały o emigracyjnych latach Klenczona trudno czytać bez emocji. To żona Alicja, nazywana Bibi, zaraziła go swoim american dream i namówiła męża do wyjazdu za ocean. Tam wszystko trzebaż było zaczynać od nowa. W trakcie lektury odniosłam wrażenie, że Bibi trzymała Krzysztofa na krótkiej smyczy, była zaborcza i lubiła kontrolę. Niepoważne jest dla mnie to, że jeździła z mężem na koncerty, a malutką córeczkę zostawiała pod opieką dziadków. Również całe środowisko muzyczne bardzo emocjonalnie zareagowało na wieść o emigracji Klenczoów. O Alicji mówi się raczej w negatywnych epaktach, ale jakoś mnie to nie dziwi. Sama nie zapalałam do niej sympatią, choć nie chciałabym jej pochopnie oceniać.

„Krzysztof Klenczon, który przeszedł do historii” to książka pod każdym względem wyjątkowa. Jej autor, Dariusz Michalski, jest dobrze znany fanom muzyki, jako dziennikarz, publicysta, prezenter radiowy, a przede wszystkim autor wielu książek muzycznych. Na uwagę zasługuje nie tylko świetny styl Michalskiego, ale także jego emocjonalne zaangażowanie w opowiadaną historię. W końcu on i Krzysztof byli przyjaciółmi, a życie Klenczona potoczyło się tak, a nie inaczej. Autor dotarł do imponującej ilości materiałów, rozmów, nieznanych faktów. Najczęściej mówi o swoim bohaterze słowami innych ludzi, blisko związanych z muzykiem. Dzięki temu poznajemy jedną historię z wielu perspektyw, a akcja cały czas trzyma tempo. I tylko Krzysztofa żal, jego talentu, kariery, tych wszystkich piosnek, które nie zdążyły powstać…
„Składam portret twój, jak składam wiersz
Z dźwięków sześciu strun, spojrzenia wstecz”
Gorąco polecam!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.