Koszyk 0
Opis:
Siódmy tom almanachu światowej fantastyki pod redakcją i w wyborze Mirka Obarskiego. Aż trudno uwierzyć, ale mija już siedem lat od reaktywacji kultowej serii almanachów, prezentujących największe dokonania światowej fantastyki. Przez ten czas Kroki w nieznane na trwałe weszły do świadomości czytelników jako najlepsza i reprezentatywna antologia opowiadań science fiction. Kroki w nieznane to jedyna na polskim rynku oryginalna antologia światowej fantastyki ... Czytelnik poszukujący współczesnej literatury fantastycznej znajdzie tu całe bogactwo jej odmian. Począwszy od modnego dziś horroru spod znaku zombie, poprzez opowieści grozy, historię rodem z komiksów o superbohaterach, nowoczesną science fiction, aż po rozegraną w zawrotnym tempie fantastykę przygodową i fantasy. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Solaris
  • twarda
Mniej Więcej
  • Mirek Obarski
  • 2011
  • 1
  • 596
  • 205
  • 130
  • 978-83-7590-078-1
  • 9788375900781
  • ZAE2I

Recenzje czytelników

Róg obfitości

Ocena:
Autor:
Data:
Ukazująca się rokrocznie od 2005 roku nakładem wydawnictwa Solaris antologia „Kroki w nieznane” przedstawia opowiadania fantastyczne zza wschodniej i zachodniej granicy, przybliża polskim czytelnikom nowych autorów i prezentuje niepublikowane wcześniej utwory pisarzy dobrze znanych w naszym kraju. Zbiór opowiadań zamieszczony w almanachu z roku 2011 jest niezwykle różnorodny — redaktor Mirosław Obarski zadbał o to ... by na blisko sześciuset stronach usatysfakcjonować miłośników wszystkich trzech głównych podgatunków: fantasy, science fiction i horroru.

Literaturę grozy reprezentują trzy utwory. Rozpoczynające antologię „Tegoroczne zdjęcie klasowe” pióra Dana Simmonsa, pisarza uznanego w kręgu fantastów, powstało w 1992 roku i wlicza się w niestarzejący się nurt zombie-horroru. W warstwie stylistycznej znana z innych dzieł autora melancholia łączy się z groteską, w treści zaś upór miesza się z wiarą w ideały, by za wszelką cenę nie ulec zmianom i zachować to, co dawno przeminęło. Choć tekst nie jest szczytowym osiągnięciem Simmonsa, to wciąż bardzo dobre opowiadanie.

Kolejne dwa horrory wieńczą „Kroki w nieznane”. Pierwszym z nich jest polski debiut Mercurio D. Rivery, utwór wykorzystujący zarówno w treści, jak i formie, bogactwo kultury latynoskiej. „Twoje cierpienie nas ochroni” to poruszająca opowieść o zabobonach, przesądach i rytualnej magii we współczesnym, ogarniętym terroryzmem świecie. Na szczególną uwagę zasługuje także język autora, który wplata do dialogów i narracji hiszpańskie zwroty

Zupełnie inaczej prezentuje się opowiadanie Jurija Nesterienki, rosyjskiego twórcy, które można określić mianem klasycznego horroru w sztafażu fantastyki naukowej. „Rozpacz” jest wstrząsająca, momentami wręcz odstręczająca, trzyma w napięciu i spełnia prymarne zadanie opowieści grozy — potrafi wzbudzić przerażenie. Dzięki wykorzystaniu scenografii science fiction historia nabiera prawdopodobnego kształtu i nie straszy czytelnika żadnym tandetnym monstrum rodem z horroru klasy B, serwując w zamian poczucie pierwotnego lęku połączone z rozterkami natury egzystencjalnej. Choć „Rozpacz” zaczyna się nieco sztampowo — oto mężczyzna budzi się w obskurnym pomieszczeniu, nie pamięta, kim jest, gdzie się znajduje i co się wydarzyło, a makabryczna sceneria może przywodzić na myśl filmową „Piłę” — z każdym kolejnym krokiem bohatera robi się coraz ciekawiej i bardziej zaskakująco.

Z pogranicza horroru i fantasy wyrasta krótkie opowiadanie Willa Ludwigsena, „Pamięć jest czymś jak dom”. To historia pewnego budynku i skrywanej głęboko tajemnicy, z interesującym, acz przedstawionym w sposób nieco zbyt przewidywalny pomysłem, zdecydowanie zbyt krótka, by zdążyć w pełni pochłonąć zainteresowanie czytelnika. To pierwszy utwór autora ukazujący się w polskim przekładzie, ale warto zapamiętać nazwisko Ludwigsena i przyjrzeć się jego kolejnym tekstom.

Fantasy jest w „Krokach w nieznane 2011” reprezentowane najliczniej, a dobór tekstów udowadnia, że także w tym nurcie powstają nietuzinkowe, oryginalne opowiadania. Najjaśniejszą gwiazdą zbioru jest niewątpliwie „Błękit i złoto” K.J. Parkera. Pochodzący z Wielkiej Brytanii autor (lub autorka, twórca utrzymuje bowiem swoją tożsamość w tajemnicy) prezentuje losy alchemika Salonina, będącego zarazem narratorem opowiadania. Złożona intryga, barwny język, potoczysty styl, nieustanne toczenie gry z czytelnikiem i wielokrotne wprowadzanie go w błąd, a do tego świetnie zarysowany protagonista — oto przepis na zapadający w pamięć utwór.

Drugie lekkie opowiadanie z kręgu fantasy to „Przynęta doskonała” Tony’ego Pi. Utwór utrzymany jest w klimacie łotrzykowskim, oferuje wciągającą intrygę, budzącego sympatię bohatera i ciekawą kreację świata. Tekst należy do cyklu opisującego historię Elektów, osobników obdarzonych nieśmiertelnością, dysponujących umiejętnością zmiany kształtu i kopiowania cudzej fizjonomii. Lektura „Przynęty doskonałej” pozostawia przyjemny niedosyt oraz nadzieję, że nie jest to ostatni tekst Pi, jaki czytamy w ojczystym języku.

Kolejnym przykładem oryginalnego ujęcia znanego tematu jest „Superbohater Trzeciej Kategorii” Charlesa Yu. W roli głównej nie należy spodziewać się jednak nieskazitelnego herosa w obcisłym wdzianku, ratującego świat dzięki nadludzkim mocom; utwór cechuje gorzka wymowa, przywodząca na myśl klimat filmu „Watchmen”, oraz tendencja do łączenia humoru z refleksją czy ironii z przygnębieniem. Czytelnicy, którzy mieli okazję zapoznać się z wydaną rok temu powieścią tego autora, „Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie”, nie będą zaskoczeni lekkim piórem Yu.

Odrobinę rozczarowuje „Przenicowany świat” Mariny i Siergieja Diaczenków. Choć koncepcja świata zapowiada się interesująco — poszczególne postacie są bohaterami serialu, głównymi, drugoplanowymi bądź statystami — kuleje nieco prowadzenie akcji, a wskutek tego stopień zaintrygowania utworem duetu ukraińskich pisarzy maleje miast rosnąć wraz z odsłanianiem kolejnych kart.

Ostatnim opowiadaniem noszącym znamiona gatunku fantasy jest tekst Paula M. Bergera. Choć występują w nim skonfliktowane rasy ludzi i elfów, nie należy obawiać się klasycznego i wyeksploatowanego podejścia do tematu, wręcz przeciwnie — krótki utwór odznacza się nietypową formą i treścią, potrafi zaskoczyć i skłonić do powtórnej lektury. Berger to kolejnym autor, który debiutuje na polskich łamach, ale jeśli jego inne opowieści mają w sobie ten czar co „Stereogram Szarego Fortu w dniach jego chwały”, to warto wyglądać następnych publikacji Amerykanina.

Fantastykę naukową w czystej postaci reprezentują teksty Charlesa Strossa i Teda Kosmatki. Kosmatka snuje emocjonalną, przygnębiającą opowieść w barwach hard sf, za temat przewodni obierając z jednej strony doświadczenie z podwójną szczeliną Thomasa Younga, a z drugiej — alkoholizm głównego bohatera. „Prorocze światło” jest utworem, obok którego trudno przejść obojętnie, i jednym z najlepszych składników almanachu.

Równie dobrych wspomnień niestety nie pozostawia po sobie „Palimpsest”. Choć podłoże naukowe, ingerowanie w zawiłości czasu i rozwój wszechświata prezentują się dość interesująco, to styl Strossa pozostaje toporny i mało wciągający, główny bohater nie posiada zaś mocy porwania czytelnika czy charyzmy, jak miało to miejsce choćby w „Błękicie i złocie” Parkera. Po utworze nagrodzonym Hugo w 2010 roku można było spodziewać się czegoś więcej. Oczywiście trudno określić go mianem słabego, ale na tle pozostałych, lepszych opowiadań, dokonanie Strossa wypada dość blado.

Najpoważniejszą wadą antologii nie jest jednak to, że nie każde z opowiadań pretenduje do miana arcydzieła, a zatrważająca liczba błędów znajdujących się na kartach zbioru należącego do prestiżowej serii. Dziwi fakt, iż z pieczołowitym doborem utworów i starannym projektem oprawy graficznej nie idzie w parze dbałość o językową poprawność publikacji — a rodzaj i ilość usterek trudno zaliczyć do sporadycznych przeoczeń. Korektor najwyraźniej nie był świadomy niektórych zasad rządzących polszczyzną, konsekwentnie je bowiem ignorował — włączając w to określone reguły interpunkcyjne czy nagminne pozostawianie błędnych form, jak choćby „w każdym bądź razie” i „póki co”, od których polonistom siwieją włosy. Co smutniejsze, nie jest to pierwsza wpadka tego typu ze strony wydawnictwa Solaris. Szkoda tym większa, że rzutuje to często na wrażenia po lekturze dobrych i bardzo dobrych książek.

Podsumowując, „Kroki w nieznane” z 2011 roku to zbiór stojący na wysokim poziomie, prezentujący różne oblicza fantastyki, który psuje jedynie kiepska korekta. Mała jest szansa na to, że każdy czytelnik zachwyci się na równi wszystkimi opowiadaniami, ale zależnie od literackich preferencji odbiorca z pewnością zachowa w pamięci kilka tytułów i nazwisk. Nie zapominajmy też o prawdziwych perełkach, jakie nie trafiają się w antologiach każdego dnia — dla tekstów Kosmatki, Parkera i Nesterienki warto po ten almanach sięgnąć.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena