Koszyk 0
Opis:
Kolejne aukcje wśród wydawców w kolejnych krajach! „Konkurs to książka dla każdego, kto kiedykolwiek czuł się źle we własnej skórze. Pełna humoru, uczciwa, pozytywna powieść o akceptacji własnego ciała, o poczuciu tożsamości i o pokochaniu siebie”.                          ...                                                          „PUBLISHERS WEEKLY” Szesnastoletnia Willowdean zawsze akceptowała swoje ciało. Choć mama – zwyciężczyni konkursu piękności – nazywała ją „Kluską”. Wspierana przez przyjaciółkę, uosobienie amerykańskiej urody, i ciotkę z potężną nadwagą, nie zwracała uwagi na to, ile sama waży. Była w porządku.Aż spotkała przystojnego chłopaka, który jej się spodobał i, co ważniejsze, któremu ona też się spodobała. Zakochała się i wtedy straciła pewność siebie…Żeby ją odzyskać, postanawia zrobić najbardziej przerażającą rzecz, jaka przychodzi jej do głowy: wziąć udział w stanowym konkursie piękności! JULIE MURPHY mieszka w Teksasie z mężem, który ją kocha, psem, który ją uwielbia, i kotem, który ją toleruje. Ma nadwagę. Kiedy nie pisze lub nie próbuje zaopiekować się bezpańskimi kotami, pracuje w bibliotece akademickiej. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Amber
  • miękka
Mniej Więcej
  • Julie Murphy
  • 2015
  • 1
  • 304
  • 205
  • 130
  • 9788324155668
  • 9788324155668
  • ZCWIX

Recenzje czytelników

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

Ocena:
Autor:
Data:
„Chyba trzeba być, kim się chce, aż człowiek poczuje, że taki się stał. Czasem połową sukcesu jest udawanie, że da się radę.”

Mam zbyt duży brzuch, za mały biust, krzywy nos, mało lśniące włosy, bladą cerę, krótkie nogi … a może problem z akceptacją własnego ciała? Czy aby każda z Was nie znalazła wśród powyższych fraz tej, której od czasu do czasu używa? Niezadowolone, zerkając w lustro ze skwaszoną miną – patrzymy na nasz całokształt przez pryzmat wad. A może warto powiedzieć sobie to ... że jesteśmy po prostu oryginale i piękne i nauczyć się w to wierzyć? Czy miałybyście ochotę poznać historię pewnej nieco zbyt okrągłej Willowdean, której nie przeszkadzało życie w całkiem sporym ciele? Zapraszam Was do zapoznania się z moją recenzją jednej z najbardziej pozytywnych powieści tego roku – „Konkurs”, autorstwa Julie Murphy.

Willowdean ma szesnaście lat, kochaną przyjaciółkę, matkę – która zwyciężyła w konkursie piękności, sporo dystansu do własnej osoby i … jest gruba. No właśnie – nie niedopasowana do kanonów mody, czy hojnie obdarowana kobiecymi krągłościami – ale gruba, bo postanawia odważnie nazywać rzeczy po imieniu. Całkiem dobrze czując się w swojej własnej skórze, mając wokół siebie wspierających ją ludzi, nie przejmuje się tym, że daleko jej do posiadania pożądanej przez nastolatki talii osy. Aż do czasu… kiedy spotyka pewnego chłopaka, na widok którego znacznie przyspiesza bicie jej serca. Willowdean zaczyna powątpiewać we własne możliwości, a to odbija się nie tylko na jej wrodzonej śmiałości, ale i przyjaźni, która zaczyna naprawdę kuleć. Dziewczyna musi zrobić coś, by odratować własne życie. Ze sporym bagażem rezerwy i nadmiernych kilogramów… startuje w wyborach miss nastolatek.

Każda przeciętna nastolatka spędza przed lustrem niemałą ilość czasu, by dokładnie i jak najlepiej doprecyzować własne piękno, przykrywając ewentualne uchybienia i wady. Ale nie Willowdean – dziewczyna, od której pewności siebie mógłby nauczyć się każdy. Mając u boku wspaniałą przyjaciółkę, jest w stanie przenosić góry, ale pewnego dnia, nagle i niespodziewanie, wszystko zaczyna się walić. Na horyzoncie pojawia się bowiem Bo – chłopak, z którym Willowdean przyszło pracować. Wzdychając na jego widok, dziewczyna nie jest już taka pewna własnych możliwości, a już bez wątpienia nie na tyle, by zdecydować się pokazać mu to, że coś do niego czuje. Mało tego, w jej życiu pojawia się prawdziwy wróg – Callie, która odbiera jej przyjaciółkę. Willowdean zostaje więc sama, bez szczerych wskazówek bliskich osób oraz ramienia, na którym mogłaby się wypłakać. Czy się załamuje? Nie. Postanawia zawalczyć o własne szczęście i robi coś, co wprawia w osłupienie wszystkich. Zapisując się jako kandydatka do konkursu piękności pragnie udowodnić nie tyle innym, co sobie, że bycie pięknym może mieć naprawdę wiele znaczeń.

Czy otyłość to problem? Tak – ale dopiero wtedy, kiedy interesuje się nim ktoś, kogo takowy nie dotyczy. Jeżeli człowiek akceptuje własne ciało i czuje się w nim szczęśliwy, tworzy wokół siebie aurę, która czyni go prawdziwie pięknym. I to da się zauważyć, a Wy, jako czytelnicy, będziecie mieli okazję przekonać się o tym sami. Czy Willowdean to wycofana z życia towarzyskiego nastolatka? Oczywiście, że nie. Chociaż z czasem nie będzie do końca tak łatwo, jakby się mogło wydawać. Czy zatem konkurs piękności z jej udziałem to szaleństwo? Życzę Wam tego, byście mieli sami okazję poznać odpowiedź na to pytanie.

„Konkurs” to książka, która już od pierwszych stron emanuje pozytywną energią. Jest tutaj to coś, co ciśnie na twarz promienny, szczery uśmiech. Bohaterka, daleka od ideału nastolatka, uczy spojrzenia na świat przez szczęśliwe okulary, zachęcając do tego, by zmienić swoje nastawienie i opinię o nas samych. Fabuła, przedstawiona w doskonały i potrafiący wzbudzić sympatię sposób, kreuje w głowie czytelnika obraz każdej z mających miejsce sytuacji, w efekcie czego mamy wrażenie, że sami uczestniczymy w życiu niezwykłej Willowdean. A ta, zabawna, szczera, odważna, ale i zazdrosna czy momentami nieśmiała dziewczyna, staje się tak bliska naszemu sercu, że chcielibyśmy poznać ją osobiście.

„Bo nie zawsze trzeba wygrać konkurs, żeby nosić koronę.”

Całkiem śmieszna i na pewno niezwykle optymistyczna historia pokazuje świat od tej prawdziwej strony – rzeczywistości podziałów na bycie lepszym, czy gorszym ze względu na zewnętrzny wygląd. Wśród nas wciąż jest wiele ludzi, którzy oceniają człowieka właśnie na podstawie tego, jak się prezentuje. A przecież prawdziwe piękno tkwi w wewnętrznej sile, a tej głównej bohaterce na pewno nie brakuje. Ta książka podnosi na duchu, rozbawia, ale i uczy. Być może mając u boku Willowdean, niejedna czytelniczka zmieni swoje podejście do całego otoczenia, ale i siebie. Autorka pokazuje nam kawał dobrej roboty, uzupełniając braki w literaturze kobiecej, która od długiego czasu czekała na taką historię. Czytając ją w moje urodziny czułam, że możliwość jej poznania właśnie w tym dniu była jednym z lepszych prezentów, jakie otrzymałam. To było coś, czego potrzebowałam, by podładować swoje wewnętrzne baterie.

Książkę polecam nie tylko młodzieży, ale każdej kobiecie, w szczególności tym szarym myszkom, które skrywają pod swoją twardą skorupą prawdziwe i nieodkryte dotąd piękno. Ona pozwoli uwierzyć Wam w to, że jesteście wyjątkowe i zasługujecie tylko na to, co najlepsze. Ja zaś, mając w pamięci Willowdean i jej ciekawy świat, z wielkim zainteresowaniem wyczekuję ekranizacji, nad którą już trwają prace, bo mam przeczucie i głęboką nadzieję na to, że do kin trafi prawdziwy hit.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Napięcie między nami takie że, iskrzy iskrzy!

Ocena:
Autor:
Data:
Ta bródka. Te przecudowne oczy, których spojrzenie rozpala w nas pożądanie aż po koniuszki palców. Te usta, których kształt zaprasza do pocałunków. Ten seksowny, brzoskwiniowy tyłeczek. Grzechem byłoby nie spróbować! Taaak, Willowdean, grubasko z Teksasu, na pewno ON zwróci na ciebie uwagę. Kilkanaście kilogramów nadwagi, wielkie uda, których nigdy nie udaje się ukryć i apetyt na wszystko co niezdrowe. To na pewno przyciągnie jego zniewalające spojrzenie w twoim kierunku. Z pewnością ... Kto z nas nie miał takich myśli? Co on/ona we mnie widzi? Co on/ona w NIM WIDZI?! Nigdy w takich chwilach nie pomyślimy, że jesteśmy czymś więcej niż cielesną powłoką. Dlaczego? Sami lubimy żyć w swoich ograniczeniach i schematach, bo tak jest łatwiej.

Julie Murphy to amerykańska pisarka pochodząca z Connecticut, ale na stałe mieszkająca w Teksasie. „Konkurs” to jej druga powieść w klimacie Young Adult, który ostatnio robi furorę nie tylko w Polsce. Skierowane treścią przede wszystkim do nastolatek, których aktualne problemy zdają się być dla nich końcem świata, mają w sobie często większy potencjał – przekazania oprócz naiwnej fabuły, także wartościowych życiowych zasad. Tak jest i w tym przypadku. „Konkurs” (w oryginalne „Dumplin’”, a zatem kluseczka, co uważam było bardziej urocze!) to studium kompleksów grubaski, która nie ulega jednak presji innych (myślę, że autorka włożyła w Willowdean sporo swoich cech).

Więcej na martazagrajek.wix.com/mzagrajek
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.