Koszyk 0
Opis:
Czasem warto kusić los, by odnaleźć szczęście. Prawie trzydziestoletnia Marylka, atrakcyjna i bystra, porzucona przed kilku laty przez narzeczonego, wciąż pozostaje singielką z widokami na obiecującą karierę w agencji reklamowej. Pewnego dnia wpada w oko firmowemu przystojniakowi Marcelowi. Wskutek intrygi kolegi z pracy para nieoczekiwanie spędza romantyczny weekend w Sopocie. Po powrocie Marcel bez słowa wyjeżdża na szkolenie do Madrytu ... Maryla zaś z zaciśniętymi zębami stara się sprostać wyzwaniu, jakim jest współpraca z jednym z najbardziej wymagających, a zarazem najbardziej atrakcyjnych klientów - Krzysztofem Gawłowiczem. Właściciel międzynarodowej firmy okazuje się uroczym mężczyzną, któremu dziewczyna wyraźnie się podoba... Tymczasem świat przygotowuje się na prorokowaną przez Majów zagładę. Czy jego koniec będzie pretekstem do nowego początku w życiu Marylki? Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Izabella Frączyk
  • 2014
  • 336
  • 196
  • 126
  • 978-83-7839-722-9
  • 9788378397229
  • ZBCMW

Recenzje czytelników

Koniec i początek

Ocena:
Autor:
Data:
„Życie było tu i teraz, i tu i teraz trzeba było powziąć jakieś postanowienia.”*

Los bywa czasem pokrętny, sprawia, że w twoim życiu zaczynają dziać się sprawy nie do przewidzenia, sytuacje, które sprawią, że wszystko może się zmienić, ale nie d końca wiesz na dobre czy złe. Czasem warto jest zaryzykować mimo tego, że nie zna się zakończenia, w końcu kto nie ryzykuje ten nie ma. Ty właśnie postawiłaś na jedną kartę, zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym, jaki będzie tego efekt ...

Marylka to prawie trzydziestoletnia singielka, która pracuje w agencji reklamowej jako copywriterka, w chwili obecnej ma na wychowaniu nastoletniego bratanka oraz mnóstwo pracy. Jest bardzo bystra i atrakcyjna, chociaż w to drugie nie wierzy, uważa, że jest za gruba i przeciętna. Dlatego też nie może zrozumieć czemu Marcel, najprzystojniejszy facet, któremu żadna kobieta nie jest w stanie się oprzeć, zwrócił uwagę właśnie na nią. Pomna doświadczeń z przeszłości podchodzi ostrożnie do nowo zaistniałej sytuacji, z czasem jednak ulega czarowi i daje się porwać chwili, tylko co ma zrobić kiedy jej adorator znika bez słowa wyjaśnienia? Na szczęście, a może nie szczęście musi zająć się projektem dla Krzysztofa Gawłowicza, najbardziej wymagającego i denerwującego klienta. Zawsze znajdzie coś do czego mógłby się przyczepić, do tego jest grubiański i chamski. Z tego też powodu Marylka niezbyt cieszy się na spotkanie z nim w cztery oczy, ale praca to praca…

Według portalu LubimyCzytać.pl Izabella Frączyk ma na swoim koncie już cztery książki, niestety mi było dane poznać dopiero jej najnowsze „dziecko”. Gdy tylko ukazała się zapowiedź „Końca świata” wiedziałam, że będzie to coś w sam raz dla mnie. Zachęcający blurb, no i przykuwająca uwagę okładka obiecywały lekturę lekką, ale jednocześnie pełną wrażeń i emocji. Czy rzeczywiście tak było?

Izabella Frączyk ma lekki styl pisania i to nie wątpliwie jest jej atutem, a jeśli doda się dużą dawkę humoru i ironiczne podejście do niektórych sytuacji (koniec świata przepowiadany przez Majów), nutkę romansu i zwykłego życia mamy powieść na wysokim poziomie. Fakt, Frączyk nie zaskakuje niczym nowym, ale zarazem nie nuży powtarzalnością, jest pomysłowa, miejscami nawet zaskakuje i szczerze mówiąc nie do końca można przewidzieć zakończenie (przynajmniej dla mnie było zaskoczeniem ponieważ myślałam, skończy się to inaczej). Fabuła książki jest przemyślana i dopracowana i pomimo, że dzieje się dużo i szybko bez problemu można wszystko rozumieć i wczuć się w dane sytuacje. Akcja toczy się wartko i nie ma mowy o przestojach i zwolnieniu biegu wydarzeń. Ciekawym dodatkiem było uchylenie drzwi do świata agencji reklamowych, opisanie trybu pracy, tego co wymagają klienci oraz często i pracodawcy. Książka jest napisana naprawdę bardzo dobrze, opisy są szczegółowe, ale krótkie, wyczuwa się emocje i pęd życia w niej występujący.

Marylka to kobieta, która nie dała się złamać życiu, przebolała wiadomość o niepłodności, porzucenie w trudnym okresie przez narzeczonego i ułożyła sobie wszystko na nowo. Dzięki pomysłowości i kreatywności szybko zyskała uznanie u szefostwa oraz wśród klientów. Jest jedną z tych płci pięknych, które zawsze potrafią sobie poradzi. Jednocześnie nie zatraciła pogody ducha i poczucia humoru, potrafi śmiać się nawet z siebie samej. Ma swoje kompleksy, ale nie dominowały one całości utworu. Polubiłam ją właśnie za to, że potrafi się postawić, jest pewna tego co robi umie zapanować nawet nad najbardziej, że się tak wyrażę, upierdliwymi klientami. Co do innych bohaterów - są realni, czasem irytujący, zabawni, zaskakujący. Jednych polubiłam bardziej, a drugich mniej.

Zdaje sobie sprawę, że takich publikacji jest wiele na rynku wydawniczym, ale te, które są w stanie mnie rozbawić, wzruszyć i sprawić, że nie mogę się od nich oderwać wydają mi się być tymi wyróżniającymi się. Godnymi polecenia i powracania do nich. „Koniec świata” jest właśnie taką pozycją. Strony czytały się praktycznie same, czas mi umykał, a ja zaczytana przeżywałam wszystko razem z Marylką, kibicowałam by wszystko się jej ułożyło. W trakcie śledzenia fabuły odprężyłam się, zapomniałam o szarej codzienności oraz przeżywałam przeróżne emocje. Jestem zachwycona książką i nie raz będę do niej powracać. Jeśli inne pozycje Izabelli Frączyk są na tym samym poziomie to ja jestem na tak dla kolejnej polskiej powieściopisarki.

Trochę o życiu, o tym, że warto ryzykować, że nawet gdy wydaje się, że jest źle to może być dobrze. O tym, że nigdy nie można być niczego pewnym, bo różnie bywa. Napisana lekko, z humorem, pozycja idealna na poprawę samopoczucia lub gdy potrzebuje się akurat czegoś niezobowiązującego, ale posiadającego to „coś”.

*str.44

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2014/03/koniec-i-poczatek.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Koniec i początek

Ocena:
Autor:
Data:
„Życie było tu i teraz, i tu i teraz trzeba było powziąć jakieś postanowienia.”*

Los bywa czasem pokrętny, sprawia, że w twoim życiu zaczynają dziać się sprawy nie do przewidzenia, sytuacje, które sprawią, że wszystko może się zmienić, ale nie do końca wiesz na dobre czy złe. Czasem warto jest zaryzykować mimo tego, że nie zna się zakończenia, w końcu kto nie ryzykuje ten nie ma. Ty właśnie postawiłaś na jedną kartę, zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym, jaki będzie tego efekt ...

Marylka to prawie trzydziestoletnia singielka, która pracuje w agencji reklamowej jako copywriterka, w chwili obecnej ma na wychowaniu nastoletniego bratanka oraz mnóstwo pracy. Jest bardzo bystra i atrakcyjna, chociaż w to drugie nie wierzy, uważa, że jest za gruba i przeciętna. Dlatego też nie może zrozumieć czemu Marcel, najprzystojniejszy facet, któremu żadna kobieta nie jest w stanie się oprzeć, zwrócił uwagę właśnie na nią. Pomna doświadczeń z przeszłości podchodzi ostrożnie do nowo zaistniałej sytuacji, z czasem jednak ulega czarowi i daje się porwać chwili, tylko co ma zrobić kiedy jej adorator znika bez słowa wyjaśnienia? Na szczęście, a może nie szczęście musi zająć się projektem dla Krzysztofa Gawłowicza, najbardziej wymagającego i denerwującego klienta. Zawsze znajdzie coś do czego mógłby się przyczepić, do tego jest grubiański i chamski. Z tego też powodu Marylka niezbyt cieszy się na spotkanie z nim w cztery oczy, ale praca to praca…

Według portalu LubimyCzytać.pl Izabella Frączyk ma na swoim koncie już cztery książki, niestety mi było dane poznać dopiero jej najnowsze „dziecko”. Gdy tylko ukazała się zapowiedź „Końca świata” wiedziałam, że będzie to coś w sam raz dla mnie. Zachęcający blurb, no i przykuwająca uwagę okładka obiecywały lekturę lekką, ale jednocześnie pełną wrażeń i emocji. Czy rzeczywiście tak było?

Izabella Frączyk ma lekki styl pisania i to nie wątpliwie jest jej atutem, a jeśli doda się dużą dawkę humoru i ironiczne podejście do niektórych sytuacji (koniec świata przepowiadany przez Majów), nutkę romansu i zwykłego życia mamy powieść na wysokim poziomie. Fakt, Frączyk nie zaskakuje niczym nowym, ale zarazem nie nuży powtarzalnością, jest pomysłowa, miejscami nawet zaskakuje i szczerze mówiąc nie do końca można przewidzieć zakończenie (przynajmniej dla mnie było zaskoczeniem ponieważ myślałam, skończy się to inaczej). Fabuła książki jest przemyślana i dopracowana i pomimo, że dzieje się dużo i szybko bez problemu można wszystko rozumieć i wczuć się w dane sytuacje. Akcja toczy się wartko i nie ma mowy o przestojach i zwolnieniu biegu wydarzeń. Ciekawym dodatkiem było uchylenie drzwi do świata agencji reklamowych, opisanie trybu pracy, tego co wymagają klienci oraz często i pracodawcy. Książka jest napisana naprawdę bardzo dobrze, opisy są szczegółowe, ale krótkie, wyczuwa się emocje i pęd życia w niej występujący.

Marylka to kobieta, która nie dała się złamać życiu, przebolała wiadomość o niepłodności, porzucenie w trudnym okresie przez narzeczonego i ułożyła sobie wszystko na nowo. Dzięki pomysłowości i kreatywności szybko zyskała uznanie u szefostwa oraz wśród klientów. Jest jedną z tych płci pięknych, które zawsze potrafią sobie poradzi. Jednocześnie nie zatraciła pogody ducha i poczucia humoru, potrafi śmiać się nawet z siebie samej. Ma swoje kompleksy, ale nie dominowały one całości utworu. Polubiłam ją właśnie za to, że potrafi się postawić, jest pewna tego co robi umie zapanować nawet nad najbardziej, że się tak wyrażę, upierdliwymi klientami. Co do innych bohaterów - są realni, czasem irytujący, zabawni, zaskakujący. Jednych polubiłam bardziej, a drugich mniej.

Zdaje sobie sprawę, że takich publikacji jest wiele na rynku wydawniczym, ale te, które są w stanie mnie rozbawić, wzruszyć i sprawić, że nie mogę się od nich oderwać wydają mi się być tymi wyróżniającymi się. Godnymi polecenia i powracania do nich. „Koniec świata” jest właśnie taką pozycją. Strony czytały się praktycznie same, czas mi umykał, a ja zaczytana przeżywałam wszystko razem z Marylką, kibicowałam by wszystko się jej ułożyło. W trakcie śledzenia fabuły odprężyłam się, zapomniałam o szarej codzienności oraz przeżywałam przeróżne emocje. Jestem zachwycona książką i nie raz będę do niej powracać. Jeśli inne pozycje Izabelli Frączyk są na tym samym poziomie to ja jestem na tak dla kolejnej polskiej powieściopisarki.

Trochę o życiu, o tym, że warto ryzykować, że nawet gdy wydaje się, że jest źle to może być dobrze. O tym, że nigdy nie można być niczego pewnym, bo różnie bywa. Napisana lekko, z humorem, pozycja idealna na poprawę samopoczucia lub gdy potrzebuje się akurat czegoś niezobowiązującego, ale posiadającego to „coś”.

*str.44

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2014/03/koniec-i-poczatek.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.