Koszyk 0
Opis:
Anita Demianowicz po pięciu latach pracy w korporacji postanowiła zmienićswoje życie. Kupiła więc bilet, spakowała plecak, zostawiła w domu mężai wyjechała na pięć miesięcy do Ameryki Środkowej. Odwiedziła w tymczasie Gwatemalę, Honduras, Salwador i Meksyk. Aby naprawdę dobrze poznaćkraje, w których się znalazła, uczyła się języka hiszpańskiego i mieszkał ... au gościnnych rodzin. Z nimi spędziła Wielkanoc i Boże Narodzenie,uczestniczyła też w barwnych i hucznych procesjach. Podróżowała głównie tzw. chicken busami.Zakochała się w wulkanach i wspięła niemal na każdy, który znalazł się na jejdrodze. W dżungli, którą przemierzała z blisko siedemdziesięcioletnim przewodnikiem,tropiła czarną pumę. W dawnej stolicy państwa Majówbrała udział w uroczystościach związanych z końcem kalendarza Majów.To opowieść nie tylko o podróży do świątyń Majów, na szczytyaktywnych wulkanów i wiosek zamieszkiwanych przez Garifunów, lecz takżeo podróży w głąb siebie, w poszukiwaniu celu w życiu, o swojej własnej drodzedo szczęścia, a przede wszystkim o odkrywaniu wiary w siebie i swoje możliwości.Wyjazd do Ameryki Środkowej stał się dla autorki początkiem wielkiej podróżniczejprzygody autorki. O autorce:Anita Demianowicz (ur. 1981)podróżniczka, dziennikarka, fotografka.Współpracuje m.in. z magazynami: „Podróże”,„Poznaj Świat”, „Rowertour”. Prowadzi stronępodróżniczą www.banita.travel.pl,na którejdzieli się zdjęciami i historiami z wyjazdów.Od czasu pierwszej podróży do AmerykiŚrodkowej zakochana w tym regionie świata.Prowadzi wyjazdy dla kobiet i stale ćwiczy się w tym, co kochanajbardziej, czyli w pisaniu i fotografii. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Anita Demianowicz
  • 2016
  • 1
  • 312
  • 208
  • 140
  • 97883283-2854-9
  • 9788328328549
  • ZDES9

Recenzje czytelników

I co z tym końcem świata?

Ocena:
Autor:
Data:
Kilka lat temu świat obiegła wiadomość o rychłej apokalipsie, przewidzianej już przez Majów. Według zwolenników tej teorii zagłady, miała ona nastąpić w 2012 roku, który to stanowił zakończenie ostatniego spośród 13 baktunów, trwających po 400 lat jednostek czasu lub cykli, składających się na słynny kalendarz Majów. Potwierdzenia nadchodzącego końca upatrywano w kamiennej płycie, na której został opisany koniec trwającego 5126 lat cyklu i powrót boga Bolon Yokte ... utożsamianego z wojną i tworzeniem.
Choć koniec świata (przynajmniej w dokładnym tego słowa znaczeniu) ostatecznie nie nadszedł, to jego wyczekiwanie stało się jednym z elementów niezwykłej wyprawy, podjętej przez Anitę Demianowicz. Swoją podróż po Ameryce Środkowej, przekraczanie granic nie tylko tych pomiędzy kolejnymi krajami, ale i własnych ograniczeń, podróżniczka opisała w opublikowanej nakładem wydawnictwa Bezdroża książce „Końca świata nie było”. Ta wciągająca lektura dostarcza niezapomnianych wrażeń, pozwalając wyruszyć w drogę razem z autorką, wraz z nią doznawać licznych wzruszeń, ale również trosk i obaw, a to wszystko bez wychodzenia z domu. Otrzymujemy też wiele cennych rad, praktycznych informacji, które z pewnością ułatwią poruszanie się po Gwatemali czy Hondurasie tym, którzy jednak samodzielnie będą chcieli doświadczyć tych zapachów, smaków i kolorytu codziennego życia.
Autorka, przeszło trzydziestoletnia pracownica jednej z firm farmaceutycznych, zajmująca stanowisko dla wielu oznaczających stabilizację i pewien rodzaj prestiżu, po pięciu latach funkcjonowania w korporacyjnych strukturach, postanawia rzucić wszystko i wyjechać na pięć miesięcy do Ameryki Środkowej. Posługując się zaledwie kilkoma hiszpańskimi zwrotami wyrusza do Gwatemali, Hondurasu, Salwadoru i Meksyku, aby uczyć się języka, samodzielności i otaczającego ją świata. Podtrzymywana na duchu przez męża, starając się nie poddawać zwątpieniu po spotkaniach z przyjaciółmi czy rodziną, rozpoczyna swoją długą drogę ku innemu życiu, zgodnemu ze swym przeznaczeniem.
Już sam lot do Gwatemali, z międzylądowaniem i nocą spędzoną półlegalnie na lotnisku w Houston, jest zapowiedzią przygody, ale i odwagi, stanowczości oraz hartu ducha. Pierwszym przystankiem stała się natomiast Antigua, gdzie podróżniczka miała zamiar uczyć się hiszpańskiego, a po opanowaniu go w takim stopniu, by mogła porozumiewać się w podróży, ruszyć dalej w trasę. Wraz z nią poznajemy zatem uroki typowych mieszkań, w których króluje prowizorka, a brak dostępu do bieżącej wody oraz ograniczony zasięg Internetu są normą. Intensywnie uczymy się języka, zawieramy pierwsze znajomości, zarówno z rdzennymi mieszkańcami, jak i z innymi podróżnikami. Wypatrywać będziemy też tarantuli i pumy, spotkamy się z niezwykłą życzliwością gwatemalczyków, a także przekonamy się, że … końca świata nie będzie. Jedna z nauczycielek w szkole językowej dokładnie wyjaśnia, jak zbudowany jest kalendarz Majów i dlaczego data 21 grudnia 2012 roku jest tak istotna, mimo iż nie wiąże się z katastrofą. Mimo obalenia zapowiedzi apokalipsy, udajemy się do Tikál, by samodzielnie się o tym przekonać, uczestnicząc przy okazji w obchodach końca kalendarza Majów.
W swojej podróży autorka, która w międzyczasie zostaje wnuczką Koreanki, nie tylko odwiedza ruiny Majów, podąża do Chichicastenango i na wzgórze Turk`aj czy zwiedza stolicę Gwatemali, ale zapoznaje nas z lokalnym kolorytem, z typowymi daniami, a nawet z tajemniczym alkoholem Majów – cushy. W Gwatemali spędzimy również niezwykłe Święta Bożego Narodzenia, aż wreszcie będziemy gotowi, by wyruszyć dalej, w świat. W Hondurasie pierwszym przystankiem staje się Copán Riunas, wyruszymy również na wyprawę do Parku Narodowego Celaque, do nadmorskiej Teli, a także w okolice jeziora Yojoa. W Salwadorze przeżyjemy kontrolę wydziału narkotykowego, odwiedzimy San Salwador, na jednej z plaż będziemy świadkami wyłowienia topielca, wybierzemy się również (i to w asyście policji) na trekking na szczyt wulkanów Parku Narodowym Correo Verde. Meksyk będzie naszym ostatnim przystankiem, choć – dla autorki – odbyta podróż stała się tak naprawdę początkiem drogi, którą wciąż podąża.
Wraz z Demianowicz podróżujemy chickenbusami, a także niebezpiecznymi autobusami czerwonej linii, jesteśmy świadkami wielkiej biedy i ludzkich tragedii, ale i chwil doniosłych, wzruszających. Przekonujemy się nie tylko jak wygląda w Ameryce Środkowej Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, poznajemy inne kultury, zaczynamy również dostrzegać różnice w komforcie życia w Europie i Ameryce Środkowej. Plastyczność opisów autorki, lekki styl i niezwykłe zaangażowanie, ale i zachwyt otaczającą rzeczywistością sprawia, że książkę pochłaniamy łapczywie, przenosząc się w opisywane miejsca i doświadczając niezwykłych emocji.
„Końca świata nie było” jest nie tylko wspaniałą książką podróżniczą pełną niezwykle klimatycznych zdjęć, ale również zwycięstwem nad stereotypami, nad lękami i wewnętrznym rozedrganiem, które przez całe lata motywowało autorkę do poszukiwania życiowej drogi. Nie odnalazła jej ani w kolejnych studiach czy kursach, ani etatowej pracy. Spokój spłynął na nią dopiero w drodze, która była też pewnego rodzaju sprawdzianem wewnętrznej siły. To również test dla nas – przekonujemy się bowiem, że każdy z nas może wyruszyć w drogę!


Justyna Gul
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Polecam!

Ocena:
Data:
Anita Demianowicz - podróżniczka, dziennikarka, fotograf. Współpracuje między innymi z magazynami "Poznaj Świat" , "Podróże", "Rowertour". Prowadzi stronę podróżniczą: wwww.banita.tavel.pl, na której dzieli się swoimi zdjęciami i historiami z wyjazdów. Publikuje rozmowy z inspirującymi kobietami i cały czas ćwiczy się w tym, co kocha, czyli w pisaniu i fotografii . "Konica świata nie było" jest jej pierwszą książką ...

Książka ta należy zdecydowanie do nurtu popularno-naukowego. Autorka opowiada w niej o swojej podróży do Gwatemali, Hondurasu i Meksyku, jednak nie tylko..., Literatura ta porusza wiele spraw dotyczących kobiet.

Język jakim się posługuje należy do tych zrozumiałych, prostych. Młoda kobieta pisze w przystępnym języku młodych ludzi. Podczas czytania tej lektury nie można pominąć wielu hiszpańskich słówek - jednak nie wszystkie mają tłumaczenie, co trochę denerwuje i dekoncentruje podczas czytania. Mnóstwo anegdot i retrospekcji z życia bohaterki, autorki dodają humoru i pozwalają lepiej ją poznać. Pierwszy rozdział czyta się przyjemnie i ma się wrażenie o płynności wydarzeń i o spójności całej książki, czar ten jednak mija szybko, a książka o jednej podróży przeradza się w zbiór wielu postów z travel bloga albo artykułów reporterów z National Geographic. Poziom tych "postów" jest bardzo wysoki jednak całość traci na spójności i logicznym ciągu wydarzeń. Raz jesteśmy tam, a zaraz tu, a po chwili jeszcze bardziej tam niż tu. Idzie się zmęczyć tym skakaniem i to wszystko w jednym rozdziale. Mnie osobiście to męczy. Anita Demianowicz opowiada o świetnej znajomości z pewnym Amerykaninem tylko po to, by odejść bez słowa bez pożegnania, po prostu nagle jesteśmy gdzieś indziej w niewiadomo jaki sposób. Sytuacja ta nie tyczy się każdej wyprawy, ale na pewno kluczowych momentów.

Najlepszą stroną tej książki jest to, że pomimo zdjęć i opisów nie mamy gotowego obrazu miejsc i sytuacji wszystko jest tak nakreślone jakby szkicem, każdy może wyobrazić sobie je w trochę inny sposób, co napędza spiralę ciekawości. Pomimo przerywanej narracji historie są stopniowane tak, by z każdą linijką być jeszcze bardziej w Gwatemali niż w domu, da się odczuć taki niedosyt kiedy czytasz i czytasz i nie możesz przestać, bo chcesz wiedzieć co będzie dalej, aż tu nagle koniec akcji.

Książka wizualnie jest piękna, cudowne zdjęcia, jasne podpisy, świetna kartka, ciężka i ślizga, ale miła w dotyku.

Mam wobec tej książki mieszane uczucia. Jej wady są jej zaletami i na odwrót. To tak, jak pójść na dobry film, mogło być lepiej, ale no nie jest tragicznie po prostu dobrze i tyle.
Nathaniel, lat 18
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena