Koszyk 0
Opis:
Nowa, od dawna oczekiwana powieść Doroty Masłowskiej ! W swoich poprzednich książkach bardzo wnikliwie, ale też świeżo, z młodzieńczą beztroską, przyglądała się ona temu, co widziała za oknem, na ulicy... naszej polskiej codzienności. Robiła to dowcipnie i celnie, a powodzenie jej książek zarówno u czytelników jak i u krytyków dowiodło, że takiego głosu w naszej literaturze współczesnej bardzo brakowało. W swojej najnowszej powieści, równie dowcipnie i wnikliwie przygląda się tzw ... klasie średniej, młodym, zamożnym ludziom, którzy nie mają pomysłu na to, co zrobić ze swoim życiem. Ich losy, wygląd, mieszkania wydają się nam podobne niezależnie od tego czy żyją w Warszawie czy w Nowym Jorku. Naprawdę warto zobaczyć ich oczami Doroty Masłowskiej - dostrzeżecie to, czego dotąd nie widzieliście i spotkacie samą AUTORKĘ (jak zwykle pełną dystansu do samej siebie ?). Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Dorota Masłowska
  • 2012
  • 0
  • 160
  • 240
  • 148
  • 97883-7392-3935
  • 9788373923935
  • ZAPHJ

Recenzje czytelników

Nowoczesność, która niszczy

Ocena:
Autor:
Data:
Ktoś powiedział, że Masłowska napisała książkę o Niczym. I miał rację. "Kochanie, zabiłam nasze koty" to historia bez początku i bez końca, pozbawiona konkretnej fabuły i wartkiej akcji, gdzie nawet sylwetki bohaterów skazane na uderzającą marionetkowość służą tylko jako rekwizyty w widowiskowym spektaklu, który skutecznie obala mit szczęśliwej metropolii.

Bohaterami tej krótkiej formy przypominającej powieść Masłowska uczyniła ludzi żyjących w wielkim mieście ... które mogłoby być Warszawą, Londynem, Nowym Jorkiem albo San Francisco. Poznajemy Jo i Farah : niby przyjaciółki, niby zaciekłe rywalki, dawne znajome wspólnie uczestniczące w jakże modnych dziś lekcjach jogi. Niczym po orbicie, krąży wokół nich bliżej nieokreślona masa ludzka składająca się z niezidentyfikowanych dotąd elementów, z których jednak każdy mógłby z powodzeniem pretendować do rangi unikatu : od podejrzanego typa wiecznie zaplątanego w pajęczynie własnych kończyn zajmującego się handlem armaturą łazienkową, przez ekscentryczną, natchnioną artystkę-outsiderkę, aż po odpychającego sąsiada uwikłanego w patologiczny i nieszczęśliwy związek z lekami psychotropowymi.

Czerpiąc inspirację z odpadów codzienności, licznych błędów popkultury i mainstreamowego kiczu, Masłowska stworzyła coś w rodzaju antypanegiryku na cześć współczesności. Na plastikowej tacy z McDonalda , obok potrójnego Big Maca i Coli Light zaserwowała niemniej ciężkostrawną definicję tego co powinno być dzisiaj „trendy” : przyjaźń przez Facebook, sport na konsoli, seks przez kamerkę i wychowywanie dzieci przez Skype’a. Ludzie cierpiący na szeroko pojęty NADMIAR, który dotyczy zarówno fizyczności jak i duchowości : lawina przedmiotów, usług, propozycji, środków zabijania czasu i metod jego ponownego odzyskania. Świat przedstawiony przez autorkę to miejsce, gdzie potrzeba promocji i autokreacji drastycznie deformuje obiektywny punkt widzenia, zaś sama rzeczywistość staje się własną karykaturą przegrywając ze swoim wirtualnym substytutem.

I wprost nie sposób powstrzymać się tutaj od zacytowania jednego z fragmentów, który wystawia na pośmiewisko wątpliwą słuszność współczesnego rozumienia sztuki:

"Ekspozycja przedstawiała między innymi pocięte kawałki pościeli. Zdawały się one krzyczeć „Nie, nie, kochani, jeśli myślicie, że robić sztukę to znaczy malować przez trzydzieści lat grubą babę z dzieckiem i ze skąpanymi w słońcu arkadami w tle, to grubo się mylicie. Lepiej przez trzydzieści sekund pociąć pościel na kawałki, a resztę tego czasu przeznaczyć na palenie gandzi, mamrotanie pod nosem, śmianie się z filmików na Youtubie i wchodzenie na znaki drogowe”.

Dla jednych Kochanie, zabiłam nasze koty to najmocniejsza jak dotąd powieść Masłowskiej, dla innych – zbyt ugłaskana, dziwnie nieskandaliczna i pozbawiona prowokacyjnych treści. Ja oceniam ją bardzo wysoko, mimo że nie mam konkretnego punktu odniesienia, bo wcześniej Masłowskiej nie czytałam wcale. Jednak ta krótka książeczka wystarczyła, żeby zrozumieć fenomen wyjątkowości tej pisarki, docenić jej mistrzowską żonglerkę językiem i nienaganny warsztat.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Słodko-gorzkie refleksje nad światem

Ocena:
Autor:
Data:
Nie czytałam wcześniej Masłowskiej, choć miałam świadomość, że omija mnie coś ważnego. Ile jednak mamy książek na swojej liście "must read"? A przecież pozycji ciągle przybywa.
Kiedy jednak wybrałam się na spektakl "Dwoje biednych Rumunów mówiących po Polsku" i zachwyciłam się językowym potencjałem Masłowskiej, pognałam do Matrasa po "Kochanie, zabiłam nasze koty". Widząc cytat z "Aniołów w Ameryce" ... Tony'ego Kushnera w charakterze motta książki nabrałam jeszcze większe ochoty na jej natychmiastowe przeczytanie.
Mam nadzieję, że nikt nie będzie mnie pytał, widząc tę książkę na mojej półce, o czym jest "Kochanie, zabiłam nasze koty", bo nie potrafię odpowiedzieć na takie pytanie. Nie jest to również znacząca kwestia, bo potęga Masłowskiej tkwi w warstwie językowej, a nie fabularnej. To, z jaką swobodą, a jednocześnie niebywałą trafnością autorka operuje barwnymi metaforami, porównaniami, czy wręcz błędami językowymi stanowi o jej geniuszu. Dorota Masłowska udowadnia, że jest prawdziwym lingwistycznym wirtuozem, który potrafi nadać swojemu instrumentowi - a więc językowi - brzmienie, które raz staje się smutną refleksją, innym razem bawi, zawsze jednak zaskakuje trafianiem "w punkt". Często wręcz łapałam się w czasie lektury na mimowolnym przytakiwaniu, kiedy po raz kolejny pisarka komentowała coś, co ja również dostrzegam w otaczającej rzeczywistości, a jej komentarz jest tak dosadny, że wydaje się, iż lepiej ując się tego po prostu nie da.
"Kochanie, zabiłam nasze koty" nie posiada żadnych usterek, jest utworem perfekcyjnie napisanym i kunsztownym w każdym swoim detalu. Nawet historia młodej kobiety, która staje się wyłącznie pretekstem do stworzenia tego językowego kolażu jest na swój sposób wciągająca i budzi zainteresowanie.
Czytając tę powieść często musiałam się zatrzymywać, by dokładniej przeanalizować wybrany fragment, czy choćby jedno zdanie - tu znajduję podobieństwo do percepcji poezji. Mimo, że pozornie książka wydaje się lekka w odbiorze - ze względu na styl pisania - refleksja nad współczesnym światem ma gorzki wymiar, a śmiejąc się w czasie jej czytania znów musimy spojrzeć w lustro i stwierdzić, że "sami z siebie się śmiejemy".
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.