Koszyk 0
Opis:
 Jane jest studentką prawa, którą z grona rówieśników wyróżnia nie tylko imponujący stan rodzinnej fortuny, ale również poprzeczka ustawiona na wysokości cudzych oczekiwań. Przed duchową śmiercią ochrania ją jedynie wątły płomyk buntu, który zdołała rozniecić z ostatniej, ocalonej iskierki. Nikt bowiem nie przypuszcza, że z dala od muró ... w uczelni i czujnych oczu rodziców, Jane przeobraża się w zupełnie innego człowieka. Wydaje się, że linia rozdzielająca dwa kompletnie różne światy Jane, jest doskonała. Ale jeden wieczór wystarczy, żeby w ściśle zaplanowanym życiu Jane zapanował chaos. Jedna decyzja stanie się początkiem reakcji łańcuchowej, która z zakamarków ludzkiej pamięci zacznie wydobywać długo skrywaną prawdę. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Martyna Senator
  • 2015
  • 1
  • 384
  • 208
  • 135
  • 978837835-396-6
  • 9788378353966
  • ZCQZN

Recenzje czytelników

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

Ocena:
Autor:
Data:
Istniało w przeszłości przekonanie o tym, że człowiek jest tylko i wyłącznie marionetką na wielkiej scenie, a nasze życie to zaledwie maleńka rola, którą dyktuje nam ktoś o wiele potężniejszy niż my – Bóg. A jednak z czasem coraz silniej szerzono wiarę w to, że mamy własną wolę, która pozwala nam funkcjonować dokładnie tak, jak sobie to zaplanujemy. W co zatem wierzyć? Czy nasza codzienność to wybryk losu szykującego nam takie, a nie inne scenariusze ... A może to my jesteśmy panami swojego życia i to, jak się ono potoczy, zależy tylko i wyłącznie od nas? Odpowiedź między innymi na to pytanie daje nam książka „Kiedy wolność mówi szeptem” autorstwa Martyny Senator. Opowieść o niełatwych wyborach, o decyzjach przemieniających monotonię w nowe życie oraz o nadziei, która zawsze powinna wieść nas tam, gdzie stawia drogowskazy nasze własne serce. Zapraszam zatem do zapoznania się z moją recenzją.

Jane, pochodząca z zamożnej rodziny, niedługo wyjdzie za mąż za bogatego mężczyznę wydającego się być „dobrą partią”. Właśnie kończy też studiować prawo na renomowanej uczelni, toteż jej zawodowa przyszłość maluje się w kolorach niemałej ilości zielonych dolarów. Czy jest szczęśliwa? Niekoniecznie. Dotąd bowiem wszystkie istotne decyzje podejmowała za nią matka, która pomimo wieku wciąż nie pozwala jej żyć według własnego planu. Pewnego feralnego dnia Jane, która potajemnie kryje swoją drugą twarz, wybiera się na przejażdżkę motorem. Jedna chwila, niewłaściwe miejsce i czas, doprowadzają do wypadku, wynikiem czego kobieta trafia do szpitala i tam wybudza się dopiero po tygodniowej śpiączce. Świadomość tego, że mogła zginąć, buduje w jej głowie potężną konstrukcję złożoną z tysiąca myśli. Wniosek jest jednak tylko jeden – musi coś zmienić. Zrywając zaręczyny, rezygnując z uczelni, kupuje bilet i skłócona z oburzoną matką wyjeżdża do malowniczej Szkocji, by tam, z dala od przeszłości, rozpocząć nowe życie. Odmienna kultura, inni ludzie – wszystko wydaje się być obce, a jednak Jane odnajduje tam cząstkę samej siebie i to nie tylko w metaforycznym tego słowa znaczeniu. Serce nie wiodło ją w tak odległy zakątek nadaremno, ale o tym będzie miała okazję przekonać się odkrywając rodzinne tajemnice i poznając na nowo także samą siebie.

Nieraz bywamy w naszym życiu biernymi pionkami, podążając utartymi ścieżkami do wyznaczonych przez kogoś celów. Czy to nazywamy szczęściem? Jane, która dotąd nie zaznała prawdziwej wolności, funkcjonowała niczym w ciasnej, złotej klatce, którą zbudowała dla niej własna mama. Obłudne zaręczyny oraz pozorne zadowolenie związane z edukacją nękały jej serce malując przyszłość w kolorach pieniędzy, ale także i przygnębiającej czerni, w której nie było miejsca na blask jakiejkolwiek radości. Tragiczne wydarzenie, w którym prawie ginie, uświadamia Jane, że codzienność wydaje się o wiele bardziej ulotna, aniżeli mogłoby się wydawać, a my, jako ludzie, jesteśmy zaledwie kruchymi istotami mającymi jedyną do wykorzystania szansę na szczęście. Czy z niej skorzystamy – zależy tylko i wyłącznie od nas. Ryzykując całym dotychczasowym dorobkiem bohaterka porzuca wszystko, by jako czysta kartka wyruszyć w inne miejsce i napisać scenariusz własnej przyszłości od nowa, według własnych wyborów i decyzji. Trafia do nieznanej dotąd Szkocji i pomimo początkowych trudności odkrywa, że obcy jej ląd jest dla niej o wiele bliższy, niż rodzinny dom, w którym przecież przeżyła tyle lat. To właśnie tu, setki kilometrów dzielących ją od matki poznaje prawdziwą przyjaźń, miłość oraz odkrywa to, kim jest naprawdę.

„Kiedy wolność mówi szeptem” to pełna nadziei, marzeń i emocji powieść o niełatwych wyborach, których nieznane konsekwencje mogą zrujnować wszystko, ale też są szansą na prawdziwe szczęście. Narratorką powieści jest Jane, toteż czytelnik ma okazję zetknąć się z pierwszoosobową relacją bogatą w myśli, przeżycia i postanowienia. Trudno w kilku słowach określić dokładnie to, co jest motywem wiodącym tej książki. Przyjaźń, miłość, rodzinne relacje, tajemnice czy też podróż po własnym życiu, której finałem jest miejsce zwane rajem. Wszystkiego jest tutaj po trochu, ponieważ tak właśnie wygląda obraz naszej rzeczywistości, składający się z wielu elementów tworzących jedną całość. Autorka prezentuje tutaj świat, w którym pomimo zaskakujących wydarzeń dziejących się niezależnie od nas, wciąż możemy sami układać własne życie. Bo przyjmując to, co daje nam los i kierując się przy tym decyzjami dyktowanymi przez serce jesteśmy w stanie osiągnąć spełnienie, na które receptę znamy tylko my. Opowieść o trudnym dzieciństwie, o domu, w którym miłość zastępowały kosztowne prezenty, historia o niełatwej do przebycia drodze – nieznanej, ryzykownej, a jednak opłacalnej. Książka Martyny Senator to interesująca i nieprzewidywalna lektura, w której wszystko jest możliwe, bo wierząc w marzenia człowiek jest w stanie osiągnąć naprawdę wiele. Autorka udowadnia to, że przyjaźń nie zawsze rodzi się od razu i jest w stanie połączyć sprzeczne z pozoru dusze. Pokazuje miłość, która cierpliwa i szczera staje się dowodem na to, że każdy z nas ma przypisane na świecie swoje własne miejsce – trzeba tylko umieć je odnaleźć.

Martyna Senator wraz ze swoją powieścią zabiera czytelnika w barwne zakątki cudownej Szkocji. Kolorowe krajobrazy kwiecistych ogrodów, zielone kobierce nieskażonej cywilizacją trawy i stare, zapomniane chatki, w których chociaż podłogi pokrył kurz, wciąż żyje dusza. Urok okładki jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co znajdziecie w środku. Emocje, piękno i wiara w to, że to my możemy zmienić swoją codzienność i to my jesteśmy tymi, którzy zmienią świat. Pogoń za szczęściem wzbogacona o chwile odpoczynku i refleksji okazała się ciekawą historią, którą z przyjemnością polecę. Być może „Kiedy wolność mówi szeptem” to nie jest książka, którą musicie przeczytać poza kolejnością, ale niewątpliwie przeczytać ją warto. Piękny i barwny styl udekorowany nie lada wyobraźnią to coś, czego wielu historiom brakuje. Jeśli męczą Was już oklepane powieści miłosne czy ociekające słodyczą opowiastki, to strzał w dziesiątkę. Jest radośnie, choć momentami trudno i chociaż książka porusza niełatwe tematy, jest w efekcie lekką lekturą na wakacyjne, urlopowe dni.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Lekka i przyjemna, choć nie pozbawiona wad

Ocena:
Autor:
Data:
Podążanie ścieżką wyznaczoną decyzjami innych jest łatwa, ale jednocześnie nie pozwala rozwinąć skrzydeł. Czy życie, które ustalą nam pozostali może być szczęśliwe? Co zrobić, aby zmienić codzienność, znaleźć w sobie dostatecznie dużo pokładów siły, aby wyrwać się z okowów codzienności? Jak z takim tematem poradzi sobie debiutująca polska pisarka?

Jane prowadzi życie, które wymarzyła sobie dla niej matka - studiuje na prestiżowej uczelni prawo, tak jak jej rodzicielka ... spotyka się z wymarzonym kandydatem na zięcia, pracuje w rodzinnej kancelarii prawnej. Idealne życie, a jednocześnie nieznośne więzienie. Dziewczyna ma w sobie wystarczająco dużo siły, żeby jednocześnie studiować, a potem pracować w swoim wymarzonym zawodzie - dekoratorstwie wnętrz. Mimo napiętego grafiku Jane nie poddaje się, do momentu kiedy zderza się z rzeczywistością i to dosłownie. Wypadek drogowy powoduje kilkudniową śpiączkę, pobyt w szpitalu, ale przede wszystkim sprawia, że dziewczyna zaczyna myśleć o swojej przyszłości. I postanawia ją zmienić. Zostawiając wszystko za sobą wyjeżdża do pięknego kraju, gdzie próbuję się odnaleźć. Pomagają jej w tym poznani tam, życzliwi ludzie. Jak skończy się przemiana Jane, co odkryje w czasie swojego pobytu?

Książki debiutantów potrafią zaskoczyć, lub znudzić. Jedne są wspaniałymi perełkami zwiastującymi genialne nowe talenty, inne wręcz przeciwnie, nudne i bezsensowne powodują, że chcemy je jak najszybciej odłożyć. W którym miejscu plasuje się "Kiedy wolność mówi szeptem". Nie mogę powiedzieć, że jest to książka doskonała, nie jest to jednak pozycja zła. Lokuje się gdzieś pośrodku dając nadzieję, na rozwój pisarski autorki.

Historia Jane jest ciekawa, to trochę inna wersja ucieczki od doczesnego życia do innego miasta/państwa/na inny kontynent. Dziewczyna poznaje siebie, stara się wyzwolić od więzów, które ją do tej pory krępowały. W nowym środowisku poznaje serdecznych i życzliwych ludzi, którzy starają się jej pomóc, wspierają ją, dają odwagę i nadzieję na lepsze jutro. Jednocześnie pojawia się mężczyzna, do którego nasza bohaterka zaczyna odczuwać pociąg, a może nawet coś jeszcze. W przypadku tej książki autorka pokusiła się również o tajemnicę, która wraz z rozwojem akcji coraz bardziej wychodzi na pierwszy plan. Wszystko zaś zmierza do końca, który co prawda możemy sobie wcześniej wyobrazić, ale i tak wywołuje uśmiech na naszych ustach.

Plusem jest sam styl pisarki, plastyczny język, ciekawe opisy, dobre połączenie poszczególnych wydarzeń. Podobały mi się wątki, które autorka postanowiła wykorzystać - problemy z dzieciństwa i zamknięcie we własnej skorupie, milczenie rodziców, trauma z przeszłości, tajemnicze ruiny, dom z tajemnicą, domek w lesie, magiczna uliczka (prawie jak we Włoszech). To wszystko sprawia, że tę książkę czyta się szybko i łatwo.

Niestety zauważyłam też parę minusów, które skutecznie utrudniały mi lekturę. Stylistycznie: niektóre porównania pisarka przedobrzyła, co momentami wywoływało u mnie śmiech, ale raczej nie ten pozytywny: "Chociaż w ręku nie dzierżył berła, a na głowie nie nosił korony, jego gładko ogolona twarz zdradzała subtelną wyniosłość, znaną tylko królom". Jeśli chodzi o samą historię, to również zdarzały się sytuacje, które nie do końca wydawały mi się logiczne. Prędzej można trafić w lotka niż dwa razy pod rząd i to w przeciągu paru tygodni mieć wypadek samochodowy. Również kwestia sekretu, który bohaterka odkryła był trochę na wyrost. Żeby za bardzo nie spoilerować powiem tylko, że z wszystkich miejsc na świecie pojechała akurat tam, gdzie pojawiła się możliwość odkrycia tej tajemnicy.. No i trzecia kwestia - sama bohaterka. Nie potrafiłam się do niej przekonać. Jednego dnia ma depresję a drugiego chodzi cała w skowronkach. Jest niby dorosłą kobietą (24-lata) a na widok każdego przystojnego mężczyzny myśli jak piętnastolatka. Jednego dnia chce odciąć się od matki, drugiego, kiedy rodzicielka robi jej awanturę, pół dnia płacze przy telefonie. Zdecydowanie nie posiada charakteru, który lubię w bohaterkach.

Martyna Senator stworzyła jednak postać, która mnie zafascynowała i chciałam poznać jej tajemnicę. Jest nią Brittany, córka właścicielki domu, w którym zatrzymuje się główna bohaterka. Dziewczyna przy pierwszym spotkaniu jest opryskliwa i nienawistna. Sprawia wrażenie, że pogardza całym światem. Pod tą powłoką kryje się inna osoba, która przez wydarzenia z młodości zamknęła się w skorupie i odcięła od innych ludzi. Poznawanie jej sekretu, patrzenie na to, jak się zmienia, otwiera, staje się coraz bardziej przyjazna było bardzo ciekawym doświadczeniem.

Z męskich bohaterów przypadł mi do gustu Tom. Jego kreacja nie każdemu co prawda może odpowiadać, bo jest momentami bardzo idealna, ale osobiście ciesze się, że autorka stworzyła go w taki sposób. Do książki tego typu, dla równowagi potrzebny był pozytywny bohater, szczególnie kiedy grono czytelników stanową kobiety, a myślę że takie jest założenie.

Debiutancka książka Martyny Senator jest lekkim i przyjemnym umilaczem czasu, przy którym można odprężyć się po cięższym dniu. To na pewno ciekawa pozycja na wakacje. Czyta się szybko, nie zmusza do myślenia i kończy się happy endem. Czasami to wystarczy, żeby dany tytuł uznać za interesującą książkę. Ta książka pokazuje, że autorka jest w stanie rozwinąć swój talent i każda jej kolejna publikacja będzie coraz lepsza. Jeśli macie ochotę na lekki tytuł, choć na pewno nie idealny, zapraszam do sięgnięcia po lekturę.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.