Koszyk 0
Opis:
Najnowsza książka bestsellerowej pisarki. Piękna i pełna osobistych wątków powieść o dzieciństwie. „Masz siostrę!” – radosny okrzyk babci wybudził ją w październikowy poranek. To pierwsze, mocno utrwalone wspomnienie dziewczynki. Odtąd była starszą siostrą, mądrzejszą, odpowiedzialną. Jako sześciolatka zaczęła swoją drogę do dorosłości ... Wakacje co roku spędzała u dziadków na wsi. Całe dnie biegała boso po trawie, bawiła się ze zwierzętami, pomagała babci, prowadząc z nią długie rozmowy.  Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zabiera nas w podróż do małego podwarszawskiego miasta i mazowieckiej wsi, ukrytych w nich wspomnień, obrazów, wrażeń i ludzi. Dorosła kobieta – której synowie opuszczają właśnie rodzinne gniazdo – opowiada historię dziewczynki i odkrywa piękno zwyczajnych rzeczy. Rozmowa przy stole, rodzinna wyprawa pociągiem do sąsiedniej miejscowości, uścisk dłoni najbliższych. Potrafiły przynieść wielką radość i były – może wciąż są – na wyciągnięcie ręki. Kalendarze to mądra opowieść, która pokazuje, że spokojne i z pozoru nudne życie potrafi być wielkim darem. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  • 2015
  • 1
  • 288
  • 205
  • 132
  • 9788308-06010-0
  • 9788308060100
  • ZCSWJ

Recenzje czytelników

Wspomnień czar

Ocena:
Autor:
Data:
Autorka pokazuje nam kulisy życia na wsi, jego trudy, ale i piękne strony - niezapomniane wspomnienia. Dla mnie to było jak wkroczenie we własne wspomnienia. Również byłam taką dziewczynka, która większość swego czasu spędzała u dziadków na wsi - to był mój drugi dom. Doskonale pamiętam smaki i zapachy wsi - świniobicie, poranny obrządek, zapach i smak ziemniaków z parownika.... Cudowne wspomnienia, których wiele dzieci w obecnych czasach już nie pozna. Miasto zdominowało ich życie... ...
We wspomnieniach Autorki znajdziecie porównanie życia w miasteczku, jakie prowadzili jej rodzice, a życie dziadków na wsi. Powracają wspomnienia czasów kolejek w sklepach, zabaw przedszkolnych i innego sposobu życia, wolniejszego, bardziej nastawionego na rodzinę. Czasy się zmieniły, niby na lepsze, ale wielu rzeczy i wspomnień z tamtych lat - żal....

"Kalendarze" to piękna i wzruszająca opowieść o życiu, przybliżająca nam postać Małgorzaty Gutowskiej -Adamczyk jako człowieka z krwi i kości. Dla mnie to wzruszający powrót do czasów mojego dzieciństwa - przy wielu fragmentach książki, w głowie odzywał mi się głos - "u mnie było tak samo", czy też " znam to!".
Jestem zaskoczona jak wiele nas łączy z panią Małgosią i ucieszona jednocześnie, bo uwielbiam jej książki, a teraz jeszcze bardziej cenię ją jako człowieka. To bardzo osobista opowieść i cieszę się, że Autorka zechciała się nią z nami podzielić.
"Kalendarze" to również moja opowieść i stawiam ją na ważnym miejscu na moich półkach, bo jest kawałkiem moich, własnych wspomnień. Dziękuję!

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2015/09/kalendarze-magorzata-gutowska-adamczyk.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Kalendarze

Ocena:
Autor:
Data:
Okładka książki "Kalendarze", zachwyca swoją kolorystyką. Nie tylko grafika zwróciła moją uwagę. Małgorzata Gutowska-Adamczyk. Gdzieś już chyba słyszałam to nazwisko. No tak, przecież ta Pani napisała scenariusz do kultowego serialu "Tata, a Marcin powiedział". Realizowany był w latach 1994-1999. W rolę taty wcielił się Piotr Fronczewski, natomiast syna grał Mikołaj Redwan. Tak się składa, że jestem z rocznika '85, więc coś niecoś pamiętam ... Ale z książką autorstwa Pani Małgorzaty spotykam się po raz pierwszy. Czy to spotkanie należało do udanych i czy zechcę takowe jeszcze powtórzyć??

Do czego służą kalendarze chyba każdy wie. Przybierają różną formę. Posiadają w sobie kartki, które dzień po dniu wyrywamy, przypominają notatniki, w których zapisujemy ważne dla nas informacje. Gdy traci swoją ważność wyrzucany jest przez nas do kosza, a potem kupujemy nowy. Co robimy w tym czasie ze wspomnieniami. Też się ich pozbywamy jak starego kalendarza? Na szczęście zostają w nas na długie lata i w każdej chwili możemy do nich wrócić.

W świat swoich wspomnień zaprasza Małgorzata Gutowska-Adamczyk.
Poznajemy ją jako małą dziewczynkę, która spędzała wakacje na gospodarstwie swoich dziadków. Mimo młodego wieku, starała się pomóc w różnych pracach związanych z jego prowadzeniem. Praca na roli nie należy do lekkich i przyjemnych, ale mała Małgosia dawała sobie świetnie radę z obowiązkami, które przydzielała jej babcia. Była dzieckiem, więc potrzebowała również czasu, który mogła wykorzystać na zabawę i odpoczynek. A jak wiemy wyobraźnia u dziecka nie zna granic.
Pojawienie się w domu nowego członka rodziny spowodowało, że jej pozycja nagle się zmieniła. Stała się starszą siostrą. Poczuła się dojrzalsza i bardziej odpowiedzialna.
Lata dziecięce przeplatają się z życiem dorosłej już kobiety, która zmaga się z domową ciszą. Każda matka przeżywa na swój sposób dorosłość swoich dzieci. Kiedyś musi nadejść taki czas, gdy będą chciały zamieszkać na swoim. Ta chwila staje się dla Małgorzaty impulsem, aby otworzyć drzwi do przeszłości i przekroczyć ich próg.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk pisząc swoją najnowszą książkę podarowała czytelnikom bilet, który pozwoli odbyć podróż w czasie. Wgłębiając się w treść książki poznajemy cienie i blaski Polski Rzeczypospolitej Ludowej. Warszawa w tym okresie miała swój klimat, który w cudowny sposób został przedstawiony przez autorkę książki. Odbyłam bardzo pouczający spacer, zaglądając w sklepowe okna. Sklepowy asortyment jak i wystawy bardzo różniły się od obecnych. W dzisiejszych czasach wystarczy pójść do pierwszego lepszego hipermarketu lub centrum handlowego i mamy wszystkie produkty pod ręką. Idziemy do kasy, pani kliknie czytnikiem i już. Kolejki również się zdarzają, szczególnie w okresie przedświątecznym. W czasach PRL-u miały zupełnie inne znaczenie. Czekało się na zrzut produktu całymi godziny, aby potem dowiedzieć się, że niestety ktoś przed nami zakupił ostatnią paczkę cukru lub papieru toaletowego. Pomarańcze i mandarynki były towarem luksusowym. Trudno jest sobie teraz coś takiego wyobrazić, prawda?
PRL to nie tylko sklepowe kolejki, miał także specyficzny urok. Szklane butelki na mleko, maszyna do szycia typu singer, kanapa zwana pieszczotliwie amerykanką. Nie było telefonów komórkowych, komputerów i internetu. Więc w jaki sposób swój wolny czas spędzały dzieci. Teraz przecież trudno jest odciągnąć nasze pociechy od światła monitora. Pamiętam do dziś, jak bawiłam się drewnianymi klockami. Miałam również paczuszkę z bierkami. Na półce leży jeszcze w dobrym stanie zestaw do gry w "Chińczyka". Natomiast na strychu przechowuję dla potomnych rzutnik "Ania", który służy do wyświetlania bajek na prześcieradle. Muszę sprawdzić, czy jeszcze działa. Wiedziałam, że tak będzie. Teraz i mnie wzięło na wspominki...

Taka jest właśnie książka "Kalendarze". Wypełniona po brzegi wspomnieniami i nostalgią. Nastraja, wprowadza czytelnika w magiczny klimat. Sprawia, że samemu wracamy do chwil, które zostały głęboko zakorzenione w naszych sercach. Przywołujemy w myślach lata gdy byliśmy dziećmi. Beztrosko spoglądaliśmy w niebo oglądając przepływające białe obłoczki przypominające bitą śmietanę. Z dala od trosk i problemów dorosłych.
"Szczęśliwe dzieciństwo, to najlepsze wiano na dorosłe życie". Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Stwórzmy naszym dzieciom dom wypełniony ciepłem i miłością, do którego będą mogły wrócić. Nawet wtedy gdy ściany budynku przemienią się w gruz. Bo:

| "Dom to miejsce, do którego wraca się we wspomnieniach. Tych najtrwalszych, z najwcześniejszego dzieciństwa. Kiedyś, w przyszłości, nie będziemy pamiętać, co stało się wczoraj, ale dom naszego dzieciństwa będzie wciąż pamiętany ze szczegółami, jakbyśmy dopiero co zamknęli za sobą drzwi. Będziemy do niego tęsknić, gdy poczujemy się źle. Błądząc po nim myślami, dotykając sprzętów, których już od dawna nie ma, wrócimy do najszczęśliwszego i najważniejszego okresu w życiu. O ile łatwiej byłoby umierać, gdyby nam ktoś zagwarantował, że po śmierci tam właśnie trafimy". ( cyt. s. 159 )

PS. We wstępie do recenzji zadałam sobie samej dwa pytania. Książka "Kalendarze" wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Pani Małgorzata wie jak pisać, aby przyszły czytelnik nie został zniechęcony, a tym bardziej znudzony lekturą. Ja nie poczułam nudy ani przez moment. Wspomnienia pisarki wciągnęły mnie bez reszty i z przyjemnością sięgnę po inne książki autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.