Koszyk 0
Opis:
„Hotel New Hampshire” to klasyczny przykład tak zwanej „czarnej komedii”. Pierwsze skrzypce w tej brawurowo napisanej, przesyconej erotyzmem powieści grają członkowie rodziny Berrych, wiedzeni obsesyjnym pragnieniem stworzenia dochodowego hotelu. Szukając odpowiedniego miejsca do realizacji projektu, a także własnego miejsca w życiu, co raz konfrontowani z niespodziewanymi tragediami, ludzie ci wikłają się w ró ... żne zwariowane sytuacje, które równie często wywołują u czytelnika salwy śmiechu, co wyciskają mu z oczu łzy. Warto, więc chyba przy lekturze tej świetnej powieści pamiętać o jednej z zawartych w niej maksym: „Życie jest na serio, a sztuka dla frajdy”. John Irving (ur. 1942) – jeden z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy. Debiutował w 1968 roku powieścią „Uwolnić niedźwiedzie”, a jego czwarta książka, „Świat według Garpa”, przyniosła mu rozgłos na skalę światową, została też z sukcesem sfilmowana. Jest znany i podziwiany na całym świecie, a jego powieści zostały przełożone na kilkadziesiąt języków. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • John Irving
  • 2016
  • 560
  • 205
  • 140
  • *, 978838069-273-2
  • 9788380692732
  • ZD4P3

Recenzje czytelników

PIĘCIOGWIAZDKOWY HOTEL

Ocena:
Autor:
Data:
Są na tym świecie książki, które potrafią zmienić ludzkie życie. Przejmujące dzieła, po których nic już nigdy nie jest takie samo. Wchodzą do umysłu, trafiają w sam środek serca, a gdy już po lekturze znajdą się na półce, to jest to półka honorowa. Takich dzieł jest niewiele, do takich dzieł chce się wracać. I jednym z nich jest bezsprzecznie „Hotel New Hampshire” – najlepsza powieść, jaką moim zdaniem stworzył jeden z najwybitniejszych żyjących pisarzy, John Irving ...

Właściwie trudno jest powiedzieć coś o fabule "Hotelu…” bez zdradzania jakichś ważnych dla rozwoju akcji treści. Gdyby szukać wątku przewodniego, byłby to temat hotelarski. Rodzina Berrych chce stworzyć dochodowy biznes. Poszukiwanie idealnego miejsca tak pod interes, jak i do życia sprawia, że angażują się w najróżniejsze, czasem zabawne, czasem tragicznie sytuacje, które odbijają na nich swoje piętno. Tak naprawdę jednak jest to opowieść o życiu. Saga rodzinna snuta z perspektywy jednego z synów, Johna, który kazirodczą miłością kocha swoją siostrę. Nad wszystkim jak fatum wisi martwy, wypchany pies Smutek, który zawsze wypływa na wierzch…

Ta książka to tragikomiczna farsa, którą można uznać za siostrę bliźniaczkę poprzedniej powieści Johna Irvinga, a zarazem dzieła jego życia – „Świata według Garpa”. Ale siostrę bliźniaczkę o wiele bardziej nawet urodziwą. O ile Irving słynie z powtarzania stałych dla siebie motywów w każdej powieści, o tyle w tym przypadku przerósł samego siebie. Autoplagiat? Jeżeli nawet to nie ma w nim, wbrew wszelkim pozorom, wtórności. Wszystko, co w twórczości pisarza już było, nabiera tu zupełnie nowej jakości. Jakby Irving wybrał wszystko, co najlepsze i dopracował w najdrobniejszych szczegółach. Czuć to szczególnie w momentach, w których ociera się o absurd. Nagle bowiem Irving uderza w nas scenami pozornie niepasującymi, scenami, które wydają się nieproporcjonalne do reszty, a wtedy rzuca nagle kilka zdań wyjaśnienia, następuje wolta, wszystko nabiera sensu i w jednej chwili to, co rodziło obawy o śmieszność czy infantylność, staje się genialnym motywem. Czymś wspaniałym porywającym i zachwycającym. A że na dodatek autor operuje stylem tak lekkim, tak wspaniałym i urzekającym, lirycznym, o przepięknej frazie i klasycznym, choć nowoczesnym podejściu, trudno nie zachwycić się tą powieścią. I trudno jest oderwać się od niej choćby na chwilę, choć zarazem chciałoby się wydzielać ją fragmentarycznie, by móc delektować się nią jak najdłużej.

Trzeba jednak zauważyć, że nie jest to książka dla wszystkich. Lekkość stylu i prosty temat to tylko pozory. Owszem „Hotel New Hampshire” odczytywać można na wielu płaszczyznach – od lektury tylko dla mocnej rozrywki, po analizę jego głębi i przemyślenia nad ważkimi, aktualnymi zawsze kwestiami – jednak tematy poruszane przez Irvinga do łatwych nie należą. Homoseksualizm, aborcja, terroryzm, kazirodztwo, prostytucja, gwałt, pedofilia nawet – każdy czytelnik prozy autora zna je już dobrze, jak zna wiecznie pojawiające się u niego niedźwiedzie, bohaterów-pisarzy czy Wiedeń. Ktoś nowy jednak, kto sięgnąłby po powieść, mógłby zderzyć się z murem szoku. Szczególnie, gdy Irving często kwestie te podaje w sposób kontrowersyjny i przepełniony czarnym humorem, przewrotnie i bez zbędnej łagodności, za to z prawdziwą mocą i emocjami. I jaką prawdą.

Zresztą cała ta powieść to emocjonalny rollercoaster. Czasem źródłem poruszenia są genialnie przecież skonstruowane postacie (Jajo, Franie), czasem wydarzenia (za wiedeński lot nie wiem czy bardziej chciałem uściskać Irvinga za jego pisarską potęgę czy – kolokwialnie mówiąc – dać w mordę za to, co mi zgotował, popychając na krawędź łez) a czasem przerażająca prawda, wśród której króluje analiza umysłu i zachowań zgwałconej dziewczyny. Trudno jednak ograniczyć się do tych kilku zdań, by zawrzeć wszystko, co chce się powiedzieć. Ale czy z drugiej strony rozpisywanie się ma sens? Pisać i mówić o „Hotelu…” można (i trzeba) wiele, najważniejsze jednak co można w tej kwestii rzec, to po prostu polecić książkę każdemu czytelnikowi spragnionemu mocnym wrażeń z najwyższej literackiej półki. Wszystko bowiem sprowadza się do niej samej i nieważne, co powiem ja, ten hotel – zdecydowanie hotel pięciogwiazdkowy, gdzie łóżka są idealnie miękkie, wystrój wspaniały, a obsługa jak rodzina – powie Wam to o wiele lepiej.

Sięgnijcie, poznajcie, dajcie się zachwycić.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

"Zaszajbowani na amen"

Ocena:
Data:
Istnieją autorzy, którzy potrafią poniewierać czytelnikiem z siłą małego huraganu, targać ich emocjami, szarpać intelektem a dodatkowo pozbawić ich starego, dobrego snu, którego czytelnik/ofiara, cierpiąca na syndrom sztokholmski, dobrowolnie zrzeka się na rzecz wspomnianej poniewierki, przyjmowanej raz ze łzami, raz z radością. John Irving jest właśnie takim autorem.

O Winie Berrym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest realistą. Ojciec piątki dzieci ... kochający mąż i amatorski treser niedźwiedzi (właściwie jednego, dość starego niedźwiedzia), wciąż żyje w czasie przyszłym, myśląc o tym, co zrobi niebawem – zarobi na studia na Harvardzie, zdobędzie tytuł naukowy, znajdzie pracę. Jego życie nie układa się jednak tak łatwo, jakby sobie tego wymarzył. W planach przeszkadza mu brak pieniędzy i wojna, a później także pewien śmierdzący pies, który nie daje spokoju jemu i rodzinie nawet po śmierci. Win jednak nie poddaje się i wciela w życie każdy genialny pomysł. Jednym z nich jest tytułowy „Hotel New Hampshire” – założony w miasteczku, które zupełnie nie potrzebuje hotelu. Przynosi jednak rodzinie Berrych niezapomniane chwile, wpycha ich w wir nie zawsze przyjemnych wydarzeń, kształtuje ich życie. Przecież "każdy małolat powinien się wychować w jakimś zwariowanym hotelu".

„Jeśli przeczytałeś jedną książkę Irvinga, przeczytałeś je wszystkie” – mógłby powiedzieć jakiś malkontent, który w powracających motywach widzi tylko wtórność autora i brak inwencji twórczej. Takim malkontentom odradzam lekturę, bo rzeczywiście, Irving nie stroni od obranych wcześniej tematów, od wiecznie obecnego Wiednia, cyrku, niedźwiedzi czy homoseksualizmu. Czy oznacza to jednak, że pisarz zjada własny ogon jak mityczny Uroboros? Nigdy w życiu. Jak przystało na prozę Irvinga jest świeżo, zabawnie, czasem smutno a nawet przerażająco, choć przecież czytelnik, który zna już twórczość tego pana wie, czego może się spodziewać. Ja się spodziewałam, a nie umniejsza to ani trochę przyjemności z lektury, jaką czerpałam w każdej minucie poświęconej "Hotelowi New Hampshire".

Tym razem Irving rozprawia się nie ze światkiem pisarskim (choć w powieści nie mogło zabraknąć choćby skromnego literackiego epizodu), nie z nietolerancją, lecz z gwałtem. To właśnie przemoc na tle seksualnym wysuwa się na pierwszy plan Hotelu New Hampshire, którą autor próbuje ukazać czytelnikowi w całej krasie – od aktu, przez traumę, lęk, wyparcie, aż po wściekłość i ostateczne rozprawienie się z tym, co zaszło lata temu, choć ani trochę nie ulotniło się z umysłu ofiary. Irving od zawsze był niesamowicie bystrym obserwatorem, wrażliwym na krzywdę wobec człowieka, na nierówności, które rządzą światem – stąd też w jego twórczości nierzadko pojawiają się homoseksualiści, transseksualiści czy feministki, wszyscy marginalizowani w naszym nietolerancyjnym społeczeństwie, u Irvinga otrzymywali głos, silny i niezależny. Tak samo wygląda to w przypadku ofiar gwałtu, których na kartach Hotelu New Hampshire spotkamy wiele, wprowadzanych niby mimochodem, jednak zostawiających swój ślad, wpływających na bohaterów. Jeśli ktoś podczas lektury pomyśli, że jest ich tam za dużo, że to nierealistyczne, że przecież aż tyle napotkanych kobiet nie mogło paść ofiarą gwałciciela, radzę zastanowić się nad tym dwa razy.

Proza Irvinga przynosi tak wiele zastanowienia, tak wiele uczuć, nie tylko dlatego, że autor doskonale oddaje materię świata, wraz z jego dramatami i absurdami, ale głównie dzięki umiejętności kreowania postaci żywych i charakternych, nie pozbawionych wad, a przez to tak bliskich nam, czytelnikom. "Hotel New Hampshire" okazał się kolejną powieścią, która pozwoliła mi zapoznać się z bohaterami zdolnymi do wielkich poświęceń i wielkich krzywd, śmiejących się prawdziwie, aż do bólu brzucha, rozpaczających aż do omdlenia, kochających do utraty zmysłów. To postaci, które nie mogą nie wzbudzić uczuć – to po prostu niewykonalne. Jak można nie kochać małej Lilly, dziewczynki a później kobiety, która rośnie i je tylko ciut ciut, zaś kocha, pracuje i pochłania cały świat ciut, ciut za bardzo? Jak można nie śmiać się razem z Franny i Johnem, podsłuchujących hotelowych gości? Jak można nie cierpieć i nie płakać razem z nimi? Nie można.

"Hotel New Hampshire" to absurd, to humor, dramat i psychologia (tej jest nawet sporo, bo i Freud, choć nie ten Freud, jest jednym z bohaterów). To jazda bez trzymanki, którą może nam zaserwować tylko taki mistrz jak John Irving. Ja piszę się na każdą karuzelę, na każde cyrkowe przedstawienie i każdy show z niedźwiedziem, które ten autor ma w zanadrzu.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.