Koszyk 0
Opis:
„Nic nie zrobiłeś? Świetnie. Nie złamałeś ani jednego prawa? Jeszcze lepiej. Wobec tego nie skażemy cię. Po prostu wyślemy cię do obozu w celu naprawy poprzez pracę (...)” - taką, bądź co bądź żartobliwą analizę chińskiego systemu niejaki Liu Qing usłyszał od swego współwięźnia, z którym dzielił celę aresztu w Pekinie. Kim jest Liu Qing – spytacie? Jest jedną z setek historii opisanych w „Historii współczesnych Chin” Johna Gittingsa. Dokończmy jednak wcześniejszy ... ironiczny opis chińskiej maszynki politycznej, który jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych (za początków Deng Xiaopinga) w mniemaniu wielu bazowała na założeniu, że nawet jeżeli nie zrobiłeś nic złego, jesteś do tego zdolny, ponieważ jesteś typem, który łatwo zwraca się ku zbrodni. (…) Proszę, wierz mi, to dla twojego własnego bezpieczeństwa i twojego własnego dobra. Właśnie dlatego cię połykam. Nie poczujesz się lepiej, zanim nie znajdziesz się w moim brzuchu, bo tam nic nie może ci się przydarzyć. Tego rodzaju opowieści dobrze się wpisują we współczesną historię Chin, gdzie przez całe dziesięciolecia żywioły izolacjonizmu i alienacji funkcjonowały często jako swoiste narzędzia represji wobec obywateli Państwa Środka. Mówi to nam przy okazji o krystalizowaniu się największej siły Chin: o pragmatyzmie społeczno-politycznym spod znaku wspomnianego Xiaopinga, dzięki czemu najliczniejszy kraj świata wyrasta obecnie na pierwszą potęgę gospodarczą globu. O pragmatyzmie, dzięki któremu socjalistyczny system udało się scalić z parametrami wolnorynkowości i rodzimą odmianą nacjonalizmu, co doprowadziło do powstania - jak się okazuje skutecznej kapitałowo - fuzji kilku systemów, których wspólnym mianownikiem pozostaje: ciągła modernizacja, wzmacnianie wpływów, rynkowa globalizacja poprzez uzależnianie światowego rynku od chińskiej taniej siły roboczej i niezatrzymany pęd chińskiej gospodarki, która przysparza obywatelom dumy. I stabilizacji, której wcześniej nie znali. To wszystko krągłe słówka. Ale książka Johna Gittingsa nie bez powodu kładzie także nacisk na miejsce jednego z traumatycznych, założycielskich symboli współczesnych Chin - Tiananmen, który na Denga - odnowiciela i reformatora, rzucił cień. Cień mówił wśród zwykłych ludzi: Deng odtąd to ciemiężyciel, który doprowadził do pekińskiej masakry. Deng to ten, o którym pisano zjadliwe wierszyki, krążące po stolicy. Wołamy do gór: "Deng, gdzie jesteś?"/ Wzgórza i wąwozy rozbrzmiewają w odpowiedzi:/ On właśnie odszedł./ Ucztuje na górze Emei,/ stoły uginają się od wódki maotai, podłoga zasłana niedopałkami. Opinia publiczna miała dość. I tu właśnie doszło do pęknięcia. Przełomu. I powstania fenomenu chińskiego przyspieszenia. Bo gdyby Deng rzeczywiście spędził ostatnie lata pijąc maotai i paląc jednego papierosa za drugim (lub grając w brydża i uspokajając wojsko, jak sugerowały inne zwrotki), wówczas upadek Komunistycznej Partii Chin przepowiadany przez wielu po 1989 roku byłby nieunikniony. A jednak anonimowy poeta miał mimo wszystko rację: podczas gdy bowiem Pekin trwał w zastoju w ponurej atmosferze represji, Deng istotnie próbował zrozumieć, "gdzie popełnił błąd". Nie było chyba w powojennych Chinach tak niestabilnego momentu - późniejszy upadek ZSRR sugerował przecież, jak może wyglądać koniec chińskiego komunistycznego ustroju. Dążności modernizacyjne jednak zrobiły swoje, poczyniono rewizje, dokonano namysłu, przyszedł czas na reformy - mimo że, nie oszukujmy się, sprawa Tiananmen ciągle to dla partyjnego kierownictwa punkt newralgiczny, za którą tysiące niezidentyfikowanych obywateli Chin zostało zatrzymanych, aresztowanych i poddanych represji, np. pod zarzutem "kontrrewolucyjnego sabotażu". Skąd my to znamy? Ale na Tiananmen przecież historia się nie kończy. Jak pokazują wcześniejsze akapity, tak naprawdę był to początek prawdziwie nowoczesnych, otwartych na inwestycje i doskonale zmotywowanych do pracy Chin, które potrafią jak mało kto, uświęcać - dla celu - środki. John Gittings, klarownie opisując ich współczesną historię od czasów Mao, okresu rewolucji kulturalnej i wspaniałych planów rozwoju socjalistycznej gospodarki Państwa Środka, a także dzięki mnóstwu pobocznym wątkom, utrzymuje czytelnika swojej Historii współczesnych Chin w skupieniu i poczuciu ekscytacji, które to niesamowite państwo wywołuje, i które mocno pobudza wyobraźnię odbiorców choć trochę zainteresowanych światową geopolityką i historią najnowszą. Trzeba jeszcze dodać, że mimo wszystko szkoda, iż napisaną w 2005 roku książkę nie poprzedzono aktualnym wstępem do wydania polskiego, ponieważ to nieprawdopodobna odporność Chin na kryzys ekonomiczny ostatnich dwóch lat w rzeczywistości stanowi o ich sile i eksponuje niepowstrzymany pęd, w jaki ta gospodarcza i polityczna maszynka w ostatnich latach wpadła. Ale Historia współczesnych Chin broni się bez tego. Tej książce kryzys nie grozi. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • John Gittings
  • 2010
  • 1
  • 390
  • 235
  • 155
  • Ex oriente
  • 978-83-233-2779-0
  • 9788323327790
  • ZAH1R

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena