Koszyk 0

Harry Potter kontratakuje (cz. I)

Ponad piętnaście lat temu Polskę, podobnie jak inne kraje, ogarnął fenomen dotąd niespotykany. Znaczna cześć populacji uczniów szkół podstawowych, podchodząc do drzwi – nim je otwierała – szeptała: Alohomora, kreśląc przy tym w powietrzu esy-floresy, szkolne zakupy chciała robić na ulicy Pokątnej, na deser zajadać się fasolkami rozmaitych smaków, zaś ponad wszystko pragnęła uczęszczać na lekcje obrony przed czarną magią. Dzieci i młodzież zakochali się w serii opowiadającej o przygodach nastoletniego czarodzieja i wcale niestraszne były im coraz to grubsze woluminy kolejnych części. Jak głosiło motto na okładce: „Jeśli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś mugolem!” Moda na Harry’ego Pottera trwała w swoim apogeum przez całą pierwszą dekadę XXI wieku i chociaż w ostatnim pięcioleciu nieco przyhamowała, wydaje się, że oto nadchodzi jej kolejna fala.

Druga połowa roku 2016 zapowiada się iście czarodziejsko. Najsłynniejsze magiczne uniwersum ponownie wciągnie swoich fanów w świat przygód, tym razem wieloma kanałami medialnymi jednocześnie. Najwięcej ciekawości budzi długo oczekiwana sztuka teatralna o intrygującym tytule: Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Przedstawienie – oparte na historii wymyślonej przez autorkę całego cyklu, J. R. Rowling – premierowo wystawione zostanie na londyńskim West Endzie 30 lipca, zaś już dzień później w księgarniach kupić będzie można wersję drukowaną dramatu. Twórcy zadbali, aby z jednej strony odświeżyć formułę – prezentując nieoficjalny ósmy tom w formie teatralnej, a więc elitarnej, gdyż nie każdemu będzie dane obejrzeć to na żywo – z drugiej zaś poprzez wydanie papierowe dotrzeć do wszystkich oczekujących dalszych przygód Harry’ego fanów. Polskie tłumaczenie Przeklętego Dziecka zaplanowane jest na październik tego roku. Autorzy sztuki (chwała im za to) nie zdradzają wielu szczegółów fabuły nowego utworu. Wiadomo, że akcja rozgrywać będzie się dziewiętnaście lat po zakończeniu Insygniów Śmierci i skupi się na postaci Albusa Pottera, syna osławionego „Chłopca, który przeżył”.

Jednakże całoletnie, czcze wyczekiwanie przekładu najnowszego elementu potterowej serii nie będzie pozbawione miłych, czarodziejskich akcentów. Swoisty renesans zainteresowania kultową sagą Rowling rozpoczął się już rok temu wraz z nowym wydaniem pierwszego tomu, Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego. Książki wydawane premierowo przez oficynę Media Rodzina, tak jak ich angielskie odpowiedniki, opatrzone były tylko kolorową okładką i małymi obrazkami na początku każdego rozdziału. Owo świeże wydanie wyróżnia się bogatą szatą graficzną. Każda (sic!) strona jest barwnie i pieczołowicie ilustrowana przez znanego grafika Jima Kaya. Pierwszy rok w Hogwarcie w tak atrakcyjnej formie nie tylko zaskarbi sobie zupełnie nowych, młodych fanów, lecz sprawi, że stara gwardia wielbicieli ponownie sięgnie po ulubioną książkę. Kolejna odsłona czarodziejskiego świata widziana oczyma Kaya, czyli Harry Potter i Komnata Tajemnic już jesienią.

W międzyczasie, jeszcze w lipcu, pojawią się nowe wydania wszystkich siedmiu tomów nieznacznie poprawione przez autorkę i tłumacza oraz opatrzone fantastycznymi okładkami autorstwa Jonny’ego Duddle. To świetna okazja, aby współczesne dzieciaki zasmakowały ciepła domu Weasleyów, ekscytacji szkolnymi rozgrywkami quidditcha i fascynacji hipogryfami czy testralami. Dziś przywoływane już motto z okładki pierwszych wydań wydaje się niebezpiecznie tracić na aktualności. Czy rzeczywiście tak jest? Zawsze twierdziłem, że dziecku, które nie lubi czytać, uważając to za czynność męczącą, nudną lub trudną wystarczy pokazać Harry’ego Pottera, by całkowicie zmieniło zdanie.

Chociaż niektóre środowiska odnosiły się krytycznie do sagi J.K. Rowling, nie da się zaprzeczyć, że to jedna z najpiękniejszych egzemplifikacji przyjaźni i walki dobra ze złem pośród literatury młodzieżowej. Czarodziej z blizną w kształcie błyskawicy na czole nie tylko pokazał młodym ludziom, co znaczy być wiernym ideałom, zasadom i swoim bliskim, lecz także wyznaczył nowe standardy w kręgu beletrystyki kierowanej do młodego czytelnika. Na fali popularności Harry’ego Pottera szybko zaczęły powstawać powieści czerpiące z jego dziedzictwa. Seria Percy Jackson i bogowie olimpijscy, ciesząca się dużym zainteresowaniem wykorzystała schemat tytułu z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, a także kontynuowała modna formułę chłopca-wybrańca, który staje do walki z niegodziwością czyhającą na świat. Z kolei Trylogia Czarnego Maga bazowała na pomyśle protagonistki odkrywającej u siebie zdolności magiczne i wkraczającej do zupełnie nowej przestrzeni, gdzie czary są na porządku dziennym. Swoistą, polską odpowiedzią na niewyobrażalną popularność brytyjskiej sagi jest licząca już ponad dziesięć tomów, seria Felix, Net i Nika, opowiadająca o trójce gimnazjalistów, których przygody wykraczają poza granice realnego świata.

W kwestii fenomenu Harry’ego Pottera niezależnie od tego, czy w jesteśmy starymi wygami, czy dopiero zaczynamy przygodę z magią i czarodziejstwem, najbliższe miesiące i lata będą gorące. Nadchodzące wznowienia klasycznych tomów – zarówno te z ilustracjami, jak i bez – oraz premierowe Przeklęte Dziecko to tylko początek drugiej fali wzmożonej popularności tej marki. W listopadzie 2016 na ekrany kin na całym globie wejdą Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, film, którego akcja rozgrywa się w uniwersum Harry’ego Pottera, zwiastujący co najmniej kilka podobnych produkcji. W drugiej części artykułu pochylę się między innymi nad filmową karierą czarodzieja wszech czasów.

Autor: Kamil Kalbarczyk