Koszyk 0
Opis:
"Pewnego lipcowego deszczowego poranka, przed wschodem słońca, na plaży przed sopockim Grand Hotelem bezdomny mężczyzna znajduje śpiącą tam znaną warszawską dziennikarkę..." Tak zaczyna się nowa powieść Wiśniewskiego. Obrosły historią i legendami sopocki Grand Hotel staje się miejscem wydarzeń szczególnych, a autor, jak Anioł Podpatrywacz, towarzyszy ludziom, którzy spędzają w tym hotelu jeden krótki letni weekend. Niezauważony wchodzi do ich pokoi, prześwietla ich biografie ... zasypia i budzi się w ich łóżkach. Opowiada o ich snach, porażkach, tęsknotach, marzeniach i cierpieniach. Hotel to często miejsce przemienienia. I o tym także jest ta książka. Dziennikarkę porzucił mężczyzna niepogodzony z jej sukcesem, dziadek niemieckiego pastora z sąsiedniego pokoju zabijał Polaków w pobliskim Stutthofie, nieutalentowany naukowiec z pokoju na trzecim piętrze najmuje autora do napisania habilitacji, rosyjski nowobogacki z apartamentu na drugim piętrze zakochuje się w ukraińskiej sprzątacze z hotelu. Atmosfera anonimowości hotelu pozwala bohaterom zrzucić swoje maski, a śledzący ich czytelnik na końcu dowie się prawdy, którą sam już dawno znał. Że wszystkim chodzi o miłość. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Janusz Leon Wiśniewski
  • 2014
  • 0
  • 316
  • 205
  • 145
  • *, 9788364142628
  • 9788364142628
  • ZBFVC

Recenzje czytelników

Wszystkie opowieści są o miłości.

Ocena:
Autor:
Data:
Janusz Leon Wiśniewski najbardziej znany jest ze swojej powieści „Samotność w sieci”. Wszyscy czytający i komentujący jego książkę „Grand” porównują ją z „Samotnością...”, jak wszystkie wcześniejsze i późniejsze publikacje tego autora. Większość recenzji zaczyna się, więc od „zdecydowanie słabsza niż „Samotność w sieci” lub „Autor „Samotności w sieci” nie traci formy”. Ja mam tę wygodę ... iż nie muszę patrzeć na „Grand” przez pryzmat innych powieści Wiśniewskiego (w tym w odniesieniu do TEJ powieści), gdyż było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Po prostu szukając czegoś nowego do przeczytania w księgarni Matras trafiłem na „Grand” i po przekartkowaniu stwierdziłem, że spróbuję. Mogę, więc pozwolić sobie na świeże spojrzenie, „nieskażone” porównywaniem z jego wcześniejszymi dziełami.
Podobno wszystkie wytwory ludzkiej kultury, w tym piosenki, filmy i książki są o miłości. Z freudowskiego punktu widzenia są wszak sublimacją naszego popędu płciowego. Rzeczywiście nie jest łatwo sięgnąć po polską beletrystykę, w której miłość nie odgrywa najważniejszej roli. Zdecydowanie pełni rolę spójnika pomiędzy historiami opisanymi w „Grandzie”. Książka jest bowiem zbiorem historii, które łączy to, iż miały miejsce w pewien weekend w sopockim Grand Hotelu (właściwa obecna nazwa "Sofitel Grand Sopot"), a losy bohaterów przypadkowo przecinają się w tym miejscu. No i zapomniał bym – każda opowieść dotyczy miłości.
Gdy zacząłem czytać „Grand” byłem przekonany, że nie dotrwam do końca. Nie słyszałem wcześniej o tej książce i na początku lektury nie miałem też pojęcia, że opowiada kilka historii (każda z nich pełniąca rolę rozdziału w książce jest zatytułowana numerem hotelowego pokoju), a pierwsza z nich, lekko mówiąc, nie spodobała mi się. Była bardzo pretensjonalna i szalenie wyświechtana. Piękna kobieta, znana dziennikarka, dobrze sytuowana, której jednak nie układa się w życiu osobistym spotyka bezdomnego (Marian Szczepan Lichota, na którego na dodatek wszyscy mówią „Lichutki”, czy naprawdę nie można by postarać się o coś bardziej oryginalnego?), który okazuje się być mądrym, oczytanym i dobrym mężczyzną i zbliża się do niego. Trafiają rzecz jasna do Grand Hotelu, gdzie jedzą, piją i prowadzą rozmowy dotyczące, m.in. partnera dziennikarki, który nie może znieść tego, iż ona więcej zarabia, co uderza w jego męskie ego. Jedyna fascynująca rzecz z ich historii to dyskusja o tym czy może istnieć miłość bez wzajemności, tzn. czy możemy nie wymagać wzajemności kochając kogoś. Według kobiety żywienie do kogoś głębokiego uczucia i nieoczekiwanie tego w zamian jest niemożliwością dla człowieka i pozostaje dostępne jedynie bogom. Lichutki ma jednak inne zdanie i by je poznać warto zagłębić się w tę historię. Bohaterowie pierwszej opowieści zostają ulokowani w pokoju nr 223, gdzie jak tłumaczy towarzyszce Lichutki swego czasu przebywał Adolf Hitler (we wrześniu 1939 r.). To w tym miejscu miał wydać na piśmie rozkaz mordowania przez lekarzy osób chorych psychicznie. O pobycie Hilera w Grandzie wiedział wiceadmirał Józef Unrug, który jednak nie pozwolił na zbombardowanie hotelu czym mógł zmienić losy świata. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że nowa powieść Wiśniewskiego nie tyle opowiada o ludziach i ich perypetiach życiowych ale jest opowieścią o miejscu. Wiśniewski opowiada tak naprawdę o Grand Hotelu czyniąc z niego jednak wyobrażenie wszystkich istniejących hoteli. Książka Wiśniewskiego pokazuje nam, iż takie miejsca posiadają coś w rodzaju genius loci – ducha miejsca. Energia poprzednich lokatorów hotelowych pokojów, ich doświadczenia, ich historie wpływają na tych, którzy tu przyjeżdżają. W hotelu „Grand” działa się wielka historia, a teraz dzieją się tam wielkie historie, ale codzienne, zwykłych ludzi. Wiśniewski pokazuje nam, że hotele to niezwykłe miejsca, w których przez krótki czas pobytu możemy pozwolić sobie na więcej, możemy być kimś innym albo wprost przeciwnie – możemy w końcu być sobą. Tak działa na przyjezdnych genius loci. Jest to jednakże tylko i wyłącznie moja autorska teoria na temat tego „co pisarz miał na myśli”. Piękno takich powieści polega na tym, że choć wszyscy czytamy to samo, to na końcu okazuje się, iż każdy z nas czytał coś innego. Czytanie nie jest więc aktem biernym, ale kreacją, czymś twórczym. Różne opinie na temat tego o czym tak naprawdę opowiada „Grand” pokazują, że tak jest w istocie.
Czytając miałem wrażenie, że to przesłanie o niezwykłym wpływie hoteli na ludzkie zachowanie gdzieś już słyszałem. Przypomniałem sobie wtedy „28 pokoi hotelowych”, film Matta Rossa z 2012 roku. Opowiada o mężczyźnie i kobiecie, którzy w sprawach zawodowych podróżują po świecie i choć mają w swoich domach partnerów to na krótki czas, w hotelowych pokojach pozwalają sobie na więcej. Potem wracają zaś do swojego „pozahotelowego” życia. Podobnie było w przypadku filmu „W chmurach”. Zwraca na to również uwagę Olga Tokarczuk w swojej książce „Bieguni” opowiadającej (w dużym skrócie) o podróżowaniu.
Historia przypominająca „28 pokoi hotelowych” dzieje się też w „Grandzie”. Opowieść o pokojówce i biznesmenie. Spotykają się gdy on w sprawach zawodowych zatrzymuje się w hotelu. Potem przyjeżdża tam dla niej. Potem zaś wszystko się sypie, gdy okazuje się, że on ma swoje „pozahotelowe” życie. Dziękuję Wiśniewskiemu za tę historię, gdyż dzięki opisom ich miłosnych spotkań, pełnych uczuć, zwiódł mnie tak bardzo, że nie spodziewałem się zakończenia tej historii w takiej formie w jakiej zaserwował to autor. Zostałem wywiedziony w pole i udało się to autorowi wyśmienicie.
Wszystkie opowieści są o miłości. Ostatnia historia o profesorze, który cierpiąc na Parkinsona postanawia odebrać sobie życie w hotelu „Grand” robi duże wrażenie. Wydaje się, że tutaj wymkniemy się tezie, iż „wszystkie opowieści są o miłości”, ale okazuje się, że nie. Miłość, choć niespełniona, jest tym co uratuje profesora przed samobójstwem. Ten rozdział znaczy dla mnie wiele, gdyż swego czasu napisałem książkę o zapobieganiu samobójstwom („Przeciwdziałanie zachowaniom suicydalnym w pracy socjalnej”) i zwracałem uwagę, powołując się na badaczy, że niektóre miejsca są częściej wybierane w celu odebrania sobie życia niż inne. Hotele wybierają najczęściej ci, którzy mają rodziny i nie chcę robić im kłopotu zabijając się w domu. Zadziwiająco często w hotelach dochodzi więc do aktów samobójczych. Czy takie czyny również są częścią genius loci i oddziałują na innych lokatorów tych pokoi?
Ustaliliśmy już, że miłość jest głównym wątkiem powieści Wiśniewskiego. Zaznaczam jednak, że nie jest to najczęściej miłość, spełniona, czysta i piękna. Wprost przeciwnie, jest to miłość nieczysta, zakłamana i brudna. Często niesmaczna, pozbawiona subtelności i obsceniczna. Erotyka w "Grandzie" jest niestety brutalnie odarta z piękna... pełna spermy, śliny, kału i potu. Czy mam to za złe autorowi? Nie, jest dokładnie odwrotnie, dziękuję mu za to. Po nierealnej (czy na pewno?) opowiastce o dziennikarce i bezdomnym Wiśniewski postawił na większy realizm prezentując nam to, jak w dzisiejszych czasach wyglądają niestety często relacje między dwojgiem ludzi. Rzadko są piękne. Najczęściej miłość jest pokaleczona i cierpiąca. Poprzez to uczucie skrzywdzić najłatwiej, dlatego też w „Grandzie” pojawia się wątek zemsty na młodym chłopaku, który bawił się w bycie utrzymankiem zwodząc dobrze sytuowaną kobietę, co do swoich uczuć. A właściwie to kobiety, gdyż dotyczyło to nie jednej. Za zabawę miłością przychodzi nam zapłacić. To częsty morał jaki płynie z historii zawartych w książce „Grand”.
Hotel „Grand” jako tło dla swoich opowieści wybrał Wiśniewski nieprzypadkowo. Niedaleko, w obozie Stutthof, przetrzymywano ojca autora. Jego matka, z kolei, w okresie drugiej wojny światowej była kelnerką w restauracji w Gdyni, w której obsługiwała głównie esesmanów. Ci sami esesmani być może katowali jej męża we wspomnianym obozie. Być może dlatego w jednej z opowieści pojawia się wątek pastora z Niemiec przyjeżdżającego do Polski, aby odkupić winy swojego dziadka, który mordował w obozie w Stutthofie. Pastor trafia oczywiście do Grand Hotelu i tam wikła się w skomplikowane uczucie. Zawiłość losów ludzkich, złożoność emocji i wpływ określonych miejsc na nasze zachowanie to świetny temat na dobrą powieść. Wiśniewski zdaje się to wiedzieć.
Warto sięgnąć po „Grand”, gdyż jest to książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Niestety sprawia to, że niektóre opowieści w niej zawarte są gorsze od innych. Różne są jednakże także ludzkie oczekiwania i być może Wiśniewski popełnił błąd chcąc zadowolić wszystkich. A może fakt, iż zadowoliły mnie, niektóre z historii świadczy o tym, że właśnie mu się udało?
Mam nadzieję, że ta recenzja przekona czytelników, że warto w te wakacje sięgnąć po książkę Wiśniewskiego.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Może za dużo oczekiwałam?

Ocena:
Autor:
Data:
Jestem fanką "Samotności w Sieci", kocham również Sopot - fascynuje mnie Hotel Grand. Dużo w związku z tym oczekiwałam po książce Janusza Leona Wiśniewskiego. Czekałam na nią. Kupiłam tuż po premierze. I niestety rozczarowałam się... W mojej ocenie - to był naprawdę fajny pomysł na książkę. Realizacja - pozostawia sporo do życzenia.
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.