Koszyk 0
Opis:
O tym, że życie pisze różne scenariusze, Klara Czempińska, dziennikarka i przewodniczka, przekonała się już jako trzyletnie dziecko, kiedy to nieznany mężczyzna porzucił ją na szpitalnym korytarzu, a powtarzający się senny koszmar wciąż przyprawia ją o dreszcze. Pewnego dnia Klara dowiaduje się o awanturze na przetargu w miejskim ratuszu. Władze po raz kolejny bezskutecznie próbowały sprzedać poniemiecki pałac na obrzeżach Legnicy ... Opuszczony przez żołnierzy radzieckich okazały budynek popada w ruinę. Niestety, komuś zależy, by pałac nie miał żadnych właścicieli, i kolejny raz nie dopuszcza do sprzedaży. Klara rozpoczyna prywatne śledztwo. Nie podejrzewa, że zostanie wciągnięta w wir niebezpiecznych wydarzeń sięgających czasów II wojny światowej. Pojawiają się komplikacje, mnożą przeszkody i niebezpieczeństwa, które stają się przyczyną zwątpienia. Czy dziewczynie uda się odkryć wszystkie tajemnice pałacu? Czym kieruje się przystojny potomek rodu Ruthordorfów, oferujący jej swą pomoc? Czy Klara znajdzie odpowiedź na nurtujące ją pytanie o własną tożsamość? Czy w drodze do prawdy i szczęścia zwyciężą jej słabości: niepohamowana namiętność do wygodnych siedzisk, do słoiczka majonezu, nieprzejmowanie się konwenansami, a troski, w co się ubrać czy jak zadbać o siebie, żeby tu i ówdzie nie było ukochanego ciała za dużo ? nie spędzają jej snu z powiek. No, trudno! Zdarza się! Trzeba wziąć się do roboty! Klara Czempińska wkracza do akcji... Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Monika B. Janowska
  • 2011
  • 1
  • 512
  • 205
  • 145
  • 978-83-7506-858-0
  • 9788375068580
  • ZA9KB

Recenzje czytelników

Misja Klary

Ocena:
Autor:
Data:
Jeden artykuł może zmienić wiele, a dwa mogą być powodem prawdziwego trzęsienia ziemi w życiu. Klara Czempińska jest dziennikarką w jednej z legnickich gazet, jej domeną jest kultura i wszystkie wydarzenia z nią związane, jednak marzy jej się temat bardziej chwytliwy ... Podobno trzeba uważać o czym się marzy, bo owe marzenia mogą się spełnić, tylko niekoniecznie w takiej formie jaka byłaby nam na rękę. Takie właśnie "błogosławieństwo" dotknęło bohaterkę ... przez przypadek wpada w jej ręce reportaż o kolejnym nieudanym przetargu dotyczącym miejscowego pałacu, co ciekawe Klara doskonale obeznana z zabytkami swego rodzinnego miasta na temat tego obiektu nie wie nic. Jak to możliwe, przecież jest także przewodnikiem i historia Legnicy nie ma przed nią tajemnic. Pierwszym, zadaniem jest więc zdobycie informacji, a potem ... potem rozpoczyna się dziennikarskie śledztwo dotyczące byłych właścicieli. Pragnienie poznania dziejów zrujnowanego obiektu łączy się z celem wyższym - jest nim pozyskanie owego pałacu na dom dziecka. Ten pomysł podsuwa dyrektorka placówki, gdzie wychowała się dziennikarka. Jako, że panie wiedzą jak trudno zdobyć fundusze na remont jednym z wyjść w tej sytuacji jest ewentualna pomoc od byłych właścicieli, przy jednym ogniu można upiec dwie pieczenie czyli zdobyć wiadomości do reportażu i spełnić obowiązek wobec dawnej opiekunki. To co wydawało się łatwym i interesującym zadaniem okazuje się dosyć niebezpieczną misją, w której tajemnice zamiast być odkrywane tylko się mnożą. Kto mógł przeszukać pokój bohaterki w hamburskim hotelu? Jedynym podejrzanym wydaje się potomek dawnych właścicieli, szczególnie że spotkania z nim kończą się zawsze niezbyt pozytywnie dla bohaterki.
Co jeszcze może wydarzyć się w życiu dziennikarki i jaki ma to związek z jej nieznaną przeszłością? Okazuje się, iż opuszczony pałac kryje wiele sekretów, czasem sięgających II wojny światowej, a czasem o wiele młodszych, lecz równie dramatycznych, a to dopiero początek wielu niespodzianek czekających tylko na okazję by wyjść z ukrycia. Jedną z nich jest źródło pewnego koszmaru, który pojawia się od czasów dzieciństwa w snach Klary, jego wyjaśnienie przeznaczenie splecie z losami niemieckiej rodziny, niespełnionego uczucia i zbrodni sprzed lat.

"Gra o pałac" to książka z elementami sensacyjnymi, oparta o pełną humoru, raczej ciętego, historię młodej kobiety. Jej przygody są doskonałą rozrywką, często wywołują rozbawienie, a dystans do samej siebie sprawia, że łatwo można ją polubić. Gdy do tego dodać zaskakujący wątek kryminalno-historyczny z ukrytym skarbem i motyw obyczajowy w postaci perypetii zawodowo-sercowych to obraz z grubsza jest naszkicowany. Szczegóły ukryte są w zaskakującej fabule, w której momenty komediowe splecione są z suspensem, a jako drugi plan czytający otrzymują galerię ciekawych postaci, z których każda odznacza się silną indywidualnością, pozostawiającą swój ślad w przedstawionej historii. Czas na lekturze mija niepostrzeżenie, na tyle szybko, że kiedy nadchodzi ostatnia strona jest się zdziwionym, iż to już koniec spotkania z Klarą i jej historią. Czytelnik lubiący dowcipne opowieści spod znaku komedii sensacyjnych nie poczuje się zawiedziony, podobnie jak ci, którzy szukają w książkach również elementów obyczajowych.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

ciekawa, ale nie powalająca

Ocena:
Autor:
Data:
Zupełnie nie z tej bajki

„Gra o pałac” Monika B. Janowska
wyd. Znak i S-ka
rok: 2011
str. 512
Ocena: 4/6

Klara Czempińska, o ile kobieta faktycznie się tak nazywa, niezupełnie czuje się „sobą”. Bo jak można czuć się „właściwie” i „na miejscu”, jeśli zupełnie nie wie się, kim się jest? Skąd się pochodzi? Kim są lub byli twoi rodzice? Kiedy tak naprawdę się urodziłeś? Od urodzenia, choć i tego nie może być pewna, mieszka w Legnicy ... Miłość do tej miejscowości to jedna z nielicznych pewnych rzeczy w życiu Klary. Na codzień pracuje w gazecie, oczywiście jako dziennikarka. Nie jest to jednak jej jedynie źródło dochodu. Swój „wolny” czas dzieli między tłumaczenie z niemieckiego i oprowadzanie wycieczek po Legnicy. Jeśli starcza jej sił, to spotyka się z przyjaciółmi i wypatruje miłości swojego życia. Choć o tych poszukiwaniach może lepiej nie wspominać, bo w tej dziedzinie nie idzie dziewczynie najlepiej.

Pewnego dnia Klarę po raz niewiadomo który budzi ten sam koszmarny sen. Leży w różowym pokoiku, od czasu do czasu oświetlanym niewielkim światłem. Wyciąga ręce by te ulotne, migoczące promienie pochwycić i… nagle widzi nad sobą czarną, niepokojącą postać. Ta pochyla się nad dziewczynką i wyciąga ręce. Ewidentnie chce ją zabrać ze sobą. Nie ma ratunku, nikt nie przyjdzie i nie uratuje malucha, chyba, że sen się skończy. I na całe szczęście taki ma on właśnie finał. Nie zmienia to postaci rzeczy, że Klara od snu uwolnić się nie potrafi, i gdy już ją którejś nocy nawiedzi, to pozostaje z nią na cały następny dzień. Tak było również i tego dnia, gdy niemal wszystko sprzysięgło się przeciw Klarze. Późna pobudka, zapomnienie o spotkaniu z przyjaciółką, ulewa i brak parasola, a do tego nie zabranie z domu przewodnika, który od miesięcy obiecywała koledze z pracy. Na szczęście to ostatnie niedopatrzenie Klara mogła jeszcze naprawić. Wystarczyło przed pracą wstąpić do biura legnickich przewodników, gdzie Sławek, znajomy przewodnik, trzymał swój egzemplarz potrzebnej w danej chwili książki. Groziło to co prawda spóźnieniem do właściwej pracy, ale ratowało jej dobre imię. Nie zważając na pogodę i potencjalne przeziębienie, Klara ruszyła do centrum. To właśnie ta jedna decyzja zaważyła na dalszych losach dziewczyny. To, co nastąpiło w następstwie tej małej zmiany planów, przekroczyło wszelkie wyobrażenia, jakie o swojej przyszłości mogła mieć Klara. Bo gdy do biura wkroczył podenerwowany pan Stanisław, w ręce dzierżąc najnowszy egzemplarz gazety, dla której pracowała dziewczyna, wszyscy czuli, że zanosi się na niezłą awanturę. Jednak to nie samo czasopismo, a temat jaki poruszono w artykule sprawił, że w głowie Klary zaczął kiełkować niepokój. Bo, jak to możliwe, że mieszkając i miłując Legnicę, nie wie nic o pałacu znajdującym się przy ulicy Nowodworskiej? I czemu czuje, że koniecznie musi się czegoś dowiedzieć o tym nieznanym miejscu? By dowiedzieć się, jak potoczyła się ta historia, i gdzie miała swój finał, koniecznie należy przeczytać Grę o pałac, autorstwa Moniki B. Janowskiej.

Przyznać muszę, że moje losy jakoś niespecjalnie chciały iść tą samą ścieżką, którą podążała ta książka. Choć od dość dawna docierały do mnie na jej temat dość pozytywne opinie, to nie miałam okazji po nią sięgnąć. Zmieniło się to dopiero podczas mijającego lata. Jednak nawet wówczas, gdy Gra o pałac trafiła w moje ręce, nie od razu mogłam rozpocząć lekturę. Gdy w końcu po nią sięgnęłam fabuła jakoś mnie nie porwała i nie potrafiłam zbyt długo przy niej wysiedzieć. Czytanie jednego rozdziału dziennie nie jest fenomenalnym wynikiem, szczególnie dla mnie. Dość długo tłumaczyłam sobie takie efekty zmęczeniem, brakiem czasu i ogólnym zniechęceniem do robienia czegokolwiek. Jednak gdy skończyłam książkę zrozumiałam, że to ona odrobinę mnie … przytłaczała. Najdziwniejsze, że nawet nie jestem w stanie stwierdzić czym. Bo i historia jest ciekawa, i styl autorki fajny. Na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że nie mogłam trafić lepiej. Potrzebowałam lekkiej fabuły, oderwania od czystych kryminałów i palących policzki książek paranormalnych. Najlepiej jakiegoś miksu romansu, dramatu i wątku sensacyjnego. I właśnie tym była Gra o pałac. Nie rozumiem więc, co nie zagrało. Co sprawiło, że lektura była bardziej męką niż przyjemnością? Wydaje mi się, że autorka chciała „za bardzo”. Za bardzo zwykła miała być jej bohaterka, za bardzo czytelniczka powinna się z nią utożsamiać, za bardzo fabuła się rozwinęła i zbyt niewyobrażalnie potoczyła. Nie mówię, że to, co przeczytałam było nierealne – bo faktycznie wydarzyć się mogło. Kilku osobom, ale nie jednej i to niemal w jednym czasie. Według mnie – zbyt małe prawdopodobieństwo.

Jednak, mimo wszystko i koniec końców, muszę przyznać autorce, że bardzo gładko przebrnęła przez wszystkie wydarzenia. Dopiero po zakończonej lekturze, gdy jako czytelnik usiadłam i zastanowiłam się nad przeczytaną właśnie książką, zrozumiałam, co mi w niej nie grało. Gdy czytałam odnosiłam wrażenie, że jest okey i tak właśnie być powinno. Kibicowałam bohaterce i martwiłam się, gdy w jej życiu nie działo się najlepiej. Gdy nie czytałam zastanawiałam się, co też dalej będzie miało miejsce w powieści. Niestety, gdy wracałam do Gry o pałac sił starczało mi jedynie na kilka kolej nych stron. Na szczęście książki czytać można również takimi małymi kroczkami.

Niestety raczej nie wrócę do lektury tej powieści, nie oznacza to jednak, że zniechęcam do tego kogokolwiek. Myślę, że wiele osób nie zgodzi się z moją opinią. I całkiem słusznie. Właśnie dlatego opinie są indywidualne. Wręcz zachęcam wszystkich do przeczytania Gry o pałac. Chętnie poznam Wasze zdanie na temat tej książki.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.