Koszyk 0
Opis:
WSPANIAŁA SAGA FANTASY O ZWYKŁEJ DZIEWCZYNIE, W NIEZWYKŁYM ŚWIECIE. Intryga, miłość, fatum i zaskakujące wybory. Gra o Ferrin nie pozwoli ci wrócić rzeczywistości! O czym jest „Gra”? Jest o Emocjach… Emocjach tak silnych, że czytających porywają za sobą jak cyklon. Jest o Miłości odbierającej zmysły i rozsądek, i Nienawiści, zapierającej dech w piersiach. Jest o Przyjaźni. I o Wielkiej Zdradzie, a zdrajcą okaże się zupełnie kto inny niż się od początku wydaje. O Wyborze ... który wyborem nie jest, bo nie można wybierać między złem, a złem. O uczuciach i wygranej, która staje się porażką... W „Grze” nic nie jest łatwe i proste. Katarzyna Michalak Karolina, lekarka pogotowia, jedzie ratować młodą samobójczynię. Nie przypuszcza, że za chwilę straci wszystkie bliskie osoby i cały jej świat legnie w gruzach. Nie mogąc się z tym pogodzić postanawia uciec do Ferrinu – magicznego świata, który znała z opowieści z dzieciństwa. Wpada jednak w sam środek krwawej wojny. Karolina, która w Ferrinie zmienia się w Anaelę dell'Iderei, Gwiazdę Ferrinu, Pierwszą z Przepowiedni, staje się zakładnikiem sił dobra i zła. Kto stoi za Wielką Wojną, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem? Prawda, którą dziewczyna powoli odkrywa, mrozi krew w żyłach. Przepowiednia jest prawdziwa, ale jej wypełnienie będzie kosztować Anaelę więcej niż może ona dać. Anaela pozna niszcząca silę uczuć i stanie przed najtrudniejszym wyborem: jak kochać kogoś, kogo się nienawidzi; jak rozróżnić przyjaciela od śmiertelnego wroga … Świat Ferrinu jest przesiąknięty mocnymi emocjami, których zwykłe serce może nie wytrzymać. W przygotowaniu kolejne tomy Kronik Ferrinu: Powrót do Ferrinu Serce Ferrinu Wojna o Ferrin Pani Ferrinu Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Katarzyna Michalak
  • 2013
  • 1
  • 458
  • 205
  • 145
  • 978-83-08-05239-6
  • 9788308052396
  • ZB6Y8

Recenzje czytelników

Gra o Ferrin

Ocena:
Autor:
Data:
Do tej pory miałam okazję przeczytać kilka książek pani Katarzyny Michalak. Były to pozycje, które ściskały za gardło i potrafiły oczarować swego czytelnika genialnością sposobu opowiadanej historii. Odkąd przeszukałam informacje w internecie i znalazłam wzmiankę o książce ,,Gra o Ferrin" byłam jej ciekawa. Świat fantasy spod rąk Michalak? Z tym musiałam się zapoznać. Trochę czasu od tego momentu minęło, lecz w końcu jestem już po lekturze. Muszę przyznać ... że trochę namieszała mi ta książka w głowie.

Pierwsze słowo jakie przychodzi mi do głowy, kiedy pomyślę o książce ,,Gra o Ferrin" to dziwna. Nie spodziewałam się takiej historii i mnie ona zaskoczyła. Zaskoczyła i zaciekawiła. Choć nie łatwo mi się ją czytało. Kilka razy ją odkładałam, kilka razy patrzyłam na nią z niechęcią do czytania, ale też kilka razy brałam ją, czytałam i zastanawiałam się czemu wcześniej ją porzucałam. Długo ją czytałam, lecz sam koniec przyniósł mi satysfakcję z tego, że mogłam ją przeczytać. Druga myśl, jak wdziera się do głowy to wizualizacja okładki, która bardzo mi się podoba.

Zdaje mi się, że dziwnie to trochę brzmi, lecz tak ją odebrałam. Mimo pewnych oporów, trudności książka przypadła mi do gustu. Kiedy miałam fazę czytania to nie mogłam się doczekać, kiedy poznam jak najwięcej szczególików o czytanym świecie, wydarzeniach. Kiedy się ją czyta wszystko w niej fascynuje i zadowala. Niektórych emocji nie da się opisać, lecz jednego jestem pewna po następne części sięgnę na pewno. Polecam!!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Ferrin zaprasza!

Ocena:
Data:
Miłością do fantastyki zaraził mnie mój tata kiedy nie byłam jeszcze nawet w podstawówce. Zdarzały się momenty, w których miałam dość i porzucałam ten gatunek na rzecz innych, ale i tak w końcu wracałam. Jeżeli chodzi natomiast o prozę Katarzyny Michalak, to choć jest ze mną dopiero od dwóch lat to uwielbiam ją równie mocno jak wszystko co fantastyczne. Dlatego pewnie nie zdziwi nikogo fakt, że z niecierpliwością czekałam na moment gdy na rynku wydawniczym pojawi się wznowienie Gry o Ferrin ... nie tylko debiutanckiej powieści jednej z najlepszych polskich autorek, ale także zaliczanej do grona książek fantastycznych. Co z tego wynikło?

Karolina ma dość swojego życia, które kręci się ciągle wokół wielogodzinnych dyżurów w pogotowiu i utarczek z nieprzyjemnym ordynatorem oddziału. Jednak czarę goryczy przelewa śmierć samobójczyni, która wyglądała identycznie jak ratująca ją Pani doktor, a także wiadomość o zniknięciu jej przybranej ciotki, która ją wychowała. Z tego powodu Karolina, wierząca w istnienie magii i Ferrinu… postanawia udać się do niego przy pomocy tajemniczego rytuału. Nie spodziewa się jednak, że wpadnie w sam środek krwawej wojny. Co zrobi Anaela del’Iderei (bo takie miano w Ferrinie nosi Karolina)? Jakie czyny są jej przeznaczone?

Przyznam, że z początku ciężko było mi się wczytać w historię Karoliny i Ferrinu. Przytłoczyła mnie ilość informacji i postaci jakie poznajemy już na pierwszych kilkunastu stronach. Szczególnie, że na pierwszy rzut oka nic nie jest ze sobą powiązane. Na szczęście wszystko się szybko wyklarowało, a ja całkowicie mogłam się wyłączyć i razem z bohaterką przenieść do czarownej i przepięknej krainy jaką jest Ferrin. To naprawdę kraina jedyna w swoim rodzaju, ponieważ przy jej tworzeniu autorka nie korzystała z żadnego utartego schematu jakie mieliśmy okazję poznać w trakcie czytania innych powieści fantastycznych. Kasia Michalak naprawdę się postarała. Stworzyła niesamowicie intrygujący świat, który skrywa ogromną ilość tajemnic oraz zachwyca mnogością zamieszkujących go ras. Nie tylko poznajemy ponownie elfy, krasnoludy czy czarodziejki, ale także kyrie (połączenie ludzi ze smokami), duszobójców (przypominających mi zombie) i wiele innych, które również zachwycają jak i chwilami przerażają.

Akcja jest naprawdę dynamiczna i pełna niespodziewanych zwrotów, które nie raz nie dwa można odczuć niemałą konsternację. Jednak dzięki temu zyskuje na tym także fabuła, która staje się bardziej nieprzewidywalna. Jeżeli chodzi o fabułę właśnie, to muszę powiedzieć, że jest ona jedną wielką tajemnicą, na którą składają się kilka pomniejszych zaplątanych ze sobą niczym węzeł gordyjski. Praktycznie do samego końca nie wiadomo kto, po co lub dlaczego. Dzięki temu autorka nie tylko wciąga nas coraz głębiej, do samego serca historii, ale także buduje odpowiednie napięcie, które swój punkt kulminacyjny osiąga przy samym zakończeniu. Musicie jednak wziąć pod uwagę, że gdy dotrzecie do tego miejsca, będzie za późno. Nie dacie rady wypuścić książki z rąk. Szczególnie, że takiego zakończenia na pewno nikt nie będzie się spodziewał znając poprzedzającą go treść.

Michalak już od samego początku udowodniła, że z prawdziwym talentem pisarskim, pozwalającym na ciągłą grę na czytelniczych emocjach, trzeba się po prostu urodzić. Pisarka tak bardzo absorbuje stworzoną historią, iż sama nie mam pojęcia kiedy, ale w końcu zaczęłam niecierpliwie przekręcać kolejne strony, a chęć poznania co one skrywają była tak wielka, że nie potrafiłam spokojnie usiedzieć. Często razem z bohaterką wściekałam się, martwiłam i nawet uroniłam kilka łez. Właśnie bohaterowie… to, jak dla mnie, kolejne małe arcydzieło potwierdzające pierwsze zdanie tego akapitu. Żaden z nich nie jest taki jakim wydaje się na pierwszy rzut oka. Mają tak wiele „twarzy”, że do samego końca nie można wyrobić sobie zdania na ich temat. Jednak nie znaczy to, iż nie pojawia się nić sympatii. W moim przypadku przerodziła się ona w prawdziwe uwielbienie dla… Sellinarisa. Wiem… wiem, że to czarny charakter, ale ma sobie to coś co przyciąga i karze mieć nadzieję, iż jest w nim głęboko ukryte dobro. Jeżeli chodzi o relacje pomiędzy bohaterami, to powiem tylko tyle, że są one równie zaplątane i nieprzewidywalne jak i cała historia w której przyszło im brać udział.

Nie mogę nie wspomnieć o zupełnie nowej oprawie graficznej w jaką Grę o Ferrin „ubrała” Kasia Michalak i Wydawnictwo Literackie. Jest ona nie tylko niesamowita, ale i doskonale oddająca klimat treści jaka się pod nią ukrywa.

Podsumowując. Gra o Ferrin nie jest pozbawiona błędów jednak nie jest to niczym zaskakującym, ponieważ należy pamiętać, że jest to wznowienie debiutanckiego dzieła autorki, a przecież jak każdy z nas wie, iż takie książki nie są pozbawione potknięć. To po prostu niemożliwe. Wracając jednak do Gry…, jak najbardziej ją polecam, bo warto poznać historię w niej zawartą. Zresztą nie będę po raz kolejny powielać tego o czym możecie przeczytać w akapitach powyżej. Dodam tylko, że na każde wspomnienie lektury tej książki, w głowie kołacze mi się jedna myśl: „O mamo! Ja chcę więcej!”. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko czekać do lutego, a Was zachęcać na każdym kroku do zapoznania się z tą historią.

http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/10/przedpremierowo-gra-o-ferrin-katarzyna.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.