Koszyk 0
Opis:
"To nie Nowy Jork, panie komisarzu!" To Wrocław. Miasto, w którym życie toczy się swoim rytmem, a codzienne sprawy na tyle pochłaniają mieszkańców, że nie zauważają oni, kiedy wśród nich pojawia się morderca: okrutny, bezwzględny i... niezwykle inteligentny. Śledztwo w sprawie serii bardzo dziwnych zabójstw popełnianych na bezbronnych emerytach rozpoczyna komisarz Marek Przygodny z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Paweł Pollak - pisarz i tłumacz literatury szwedzkiej ... Zadebiutował w 2006 roku kryminałem psychologicznym "Kanalia", trzy lata później wydał powieść obyczajową "Niepełni", by wrócić do tematyki kryminalno-sądowniczej w zbiorze opowiadań "Między prawem a sprawiedliwością". "Gdzie mól i rdza" to jego pierwsza powieść z udziałem komisarza Marka Przygodnego. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Paweł Pollak
  • 2012
  • 1
  • 382
  • 195
  • 125
  • 97883-62465-354
  • M
  • ZAFZM

Recenzje czytelników

Polowanie na emerytów – Paweł Pollak „Gdzie mól i rdza”

Ocena:
Data:


Wrocław bez wątpienia staje się powoli miastem ukochanym przez pisarzy kryminałów. Po Marku Krajewskim wydawać by się mogło, że nikt nie odważy się (lub nie zechce) osadzić akcji swojej powieści we Wrocławiu właśnie. Nic bardziej mylnego. I chyba nietrudno zrozumieć powody, dla których autorzy właśnie tu umiejscawiają przygody swoich bohaterów, bo klimat miasta przyciągnął już niejednego i niejedną, i sprawił, że o Wrocławiu się myśli ... za nim się tęskni i do niego pragnie się wracać (chyba że jest się szczęśliwym mieszkańcem tego miasta).
Autorem, który pokusił się o zainstalowanie akcji we Wrocławiu jest m.in. Paweł Pollak, pisarz i tłumacz literatury szwedzkiej, znany z powieści „Kanalia”, „Niepełni” oraz zbioru opowiadań „Między prawem a sprawiedliwością”. W swojej najnowszej powieści „Gdzie mól i rdza” czytelnik wraz z głównym bohaterem kryminału, komisarzem Markiem Przygodnym, poruszał będzie się po ulicach Wrocławia.
Historia rozpoczyna się dość banalnie. Komisarz policji z problemami małżeńskimi prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa. I tu właściwie kończy się banał i standard. Ofiara, emeryt, odnaleziona zostaje we własnym fotelu, zabita zatrutą strzałą z łuku, a następnie oskalpowana. Nikt nie ma wątpliwości, że za morderstwem nie stoją Indianie, nikt jednak nie ma pojęcia, kto dokonał tak nietypowego zabójstwa.
Wśród podejrzanych prym wiedzie pielęgniarz ofiary. Wszystkie jednak tropy prowadzą donikąd, a komisarz Przygodny znajduje się w ślepym zaułku, zwłaszcza, że z czasem ofiar przybywa, a do gry wkracza sam … Jezus. A dokładniej jedno z jego wcieleń w postaci pacjenta szpitala dla psychicznie chorych.
Paweł Pollak jest mistrzem intrygi. Tak bardzo myli tropy i rzuca podejrzenia na kolejne postacie, że czytelnik nie zna dnia ani godziny, kiedy zmieni zdanie i winą za zbrodnie obarczał będzie coraz to nową postać. I będzie coraz mniej pewny swoich wyborów. Właściwie aż do samego zakończenia autor wiódł będzie czytelników niczym stado owieczek ku nieznanemu celowi. To robi wrażenie, zwłaszcza na czytelniku, który z niejednym morderstwem miał już do czynienia i „rozpracował” niejednego zabójcę. Tu jest inaczej. Pollakowi udało się sprytnie przechytrzyć moje zmysły obserwacji i dedukcji i poddać w wątpliwość wszystkie dosłownie hipotezy.
Autor zrobił jednak coś więcej. Zastosował w konstrukcji kryminału klamrę.
To, co wydawało się oczywiste na początku, zostało wywrócone do góry nogami na końcu powieści. Nadało to przy okazji nowego kształtu i innego wymiaru wydarzeniom, które miały miejsce w rzeczywistości. Paweł Pollak udowodnił tym samym, że nie zawsze to, co podpowiada nam umysł i wcześniejsze doświadczenia, mają zastosowanie w nieznanych dotąd sytuacjach, a mimo to sugerujemy się nimi zbyt mocno, pozwalając wystrychnąć się na dudka.
Kolejna rzecz, która zwraca uwagę, to świetnie wykreowani bohaterowie. Ciekawe postacie, przyprawiające o ciarki lub doprowadzające do łez. Do mnie szczególnie przemówiła postać zgryźliwego patologa, przypominająca momentami Mario Ybla z „Ofiary Polikseny” Marty Guzowskiej. Ale patolog, to oczywiście tylko jedna z wielu występujących tu barwnych postaci, bo nie sposób nie zauważyć choćby dziennikarza, Jerzego Kuriaty, który bombardował będzie czytelnika swoimi interesującymi wywodami na tematy damsko-męskie. Wszystko to czyni kryminał lżejszym w odbiorze i przede wszystkim zabawnym. Jak przyznaje autor, miał on niezły ubaw podczas pisania książki. I taką samą frajdę będą mieć też czytelnicy, co w stu procentach poświadczam. Nie spodziewajcie się jednak, że jest to kryminał z przymrużeniem oka. Nic podobnego. To rasowy, współczesny kryminał, którego autor postanowił nieco rozluźnić gęstą atmosferę.
Mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedzią Pawła Pollaka powstawać będą kolejne powieści o parze Kuriata-Przygodny, równie fascynujące co pierwsza część ich przygód. I choć przysłowie mówi, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, jakoś pewność mam, że wiosna przyjdzie i tak…
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

"Zaprawdę powiadam wam, nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą..."

Ocena:
Autor:
Data:
Wcześniej moim niepodważalnym argumentem przeciw polskim kryminałom był brak wiarygodności: opisanych historii, brawurowych akcji policyjnych, wybitnych seryjnych morderców i niezwykłych metod śledczych. U Pawła Pollaka dostałam zaś całkowicie wiarygodną historię z wiarygodnymi policjantami, z niezbyt wybitnym seryjnym mordercą i z metodami śledczymi, które tylko wywołują refleksję: oto Polska właśnie!
Akcja powieści dzieje się we Wrocławiu, gdzie mieszka i pracuje komisarz Marek Przygodny ... facet z problemami małżeńskimi i zapałem do pracy. Nie jest niewiarygodnie błyskotliwym Sherlockiem Holmesem, wysportowanym niczym Jason Statham i sprytnym niczym James Bond gliną. To zwyczajny policjant, który korzysta z tego, co natura dała. Jego współpracownicy też nie są jakimiś alfami, zwłaszcza Wójcik i Wojtkiewicz (uwielbiam ich!), którzy są raczej niezbyt lotni i bardziej kojarzą się z posterunkowym Arniem z popularnego polskiego sitcomu, niż z komisarzem Zawadą (z innego popularnego polskiego serialu). A zbrodnie? Cóż, emeryci nie tyle padają we Wrocławiu jak muchy, co są mordowani. Trzy trupy, zero poszlak, jeden podejrzany z niepodważalnym alibi. I nie wiadomo, jak sprawę ugryźć...

Podoba mi się w tej powieści prawie wszystko. Namacalni bohaterowie - to raz. Nawet seksistowski Don Juan w osobie Kuriaty, miejscowego dziennikarza, jest dość prawdziwy. Śledztwo, to dwa - nie mamy tu metod jak w CSI (tak, kolejne skojarzenie serialowe, cóż poradzić?), nie mamy super-ekstra baz danych, które po dwóch sekundach na podstawie pyłku spod szafy powiedzą nam, gdzie mieszka zabójca (z adresem, telefonem i numerem kołnierzyka), nie mamy olbrzymich laboratoriów i speców-patologów, którzy po rzuceniu okiem na zwłoki określą czas zgonu co do mikrosekundy. Za to dziękuję panu Pollakowi, że jego wyobraźnia nie wymknęła się gdzieś w rejony fantastyki naukowej, tylko została tu, na naszym skromnym podwórku.
"...regulamin w polskich służbach to papier mający status o tyle wyższy od toaletowego, że wiesza się go na ścianie, a nie podciera sobie nim tyłek. Przynajmniej nie dosłownie"
Trzeci, ogromny plus, to niebanalny humor. Sporo tu dowcipu, ironii, sporo też błyskotliwości. Nie brak też licznych odniesień do popkultury czy do historii miasta Wrocławia, co zwłaszcza tam mieszkającym może się bardzo podobać.

Jestem bardzo mile zaskoczona i na pewno ta powieść nie będzie ostatnią tego autora, jaką przeczytam, i choć się facet rozpisuje czasem o dupie Maryni, to i to jest przyjemne, gdyż cała powieść nie skupia się tylko na makabrycznych zwłokach, ale i na sprawach pobocznych. Wątek obyczajowy jest tu porządnie zrealizowany, wplątane są przemyślenia dotyczące religii, polityki, miłości, przyjaźni; w niebanalny sposób Pollak przedstawił rozterki osobiste policjantów i dziennikarza, przez co po przeczytaniu powieści mam wrażenie, że wszyscy to moi dobrzy kumple. Kumple, bo nie ma tu żadnej dominującej żeńskiej postaci, a te, które się pojawiają - liczne praktykantki Kuriaty, żona Przygodnego - stanowią tylko delikatne urozmaicenie. Z jednej strony szkoda, z drugiej - to też jakaś innowacja, nie?

Reasumując - jeśli szukacie niebanalnego kryminału, w którym nie ma makabry, hektolitrów krwi i rozpryskanych flaków, a jest za to porządne tło obyczajowe i wiarygodne śledztwo - sięgnijcie po tę powieść.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.